Virgil i drabble 4
— Bob, to prawda, co mówią na mieście, że po domach chodzą ci dziwni ludzie, którzy chcą dobrać się do dupy? — Virgil był z tego powodu cały w nerwach.
— To prawda. Kojarzysz Mela? Tego z Bostonu.
— Tak, co z nim?
— U niego też byli, ale ma dwa metry wzrostu, to ich odgonił.
— Albo stwierdzili, że jest dla nich za wysoko… — Zauważył Virgil
— Tak czy inaczej Mel dał sobie radę z tymi dziwnymi domokrążcami. Jednak boję się o ciebie, Virgil.
— Czemu tak mówisz, Bob?
— Mieszkasz sam na tym zadupiu, to stwarza podejrzenia. Pomyślą, że się ukrywasz i zalegasz za tę kablówkę więcej…
Komentarze (4)
Cholera, za trudny dowcip... Zero gwizdek...
Gwizdków się mówi, a nie gwizdek. Dowcip jakiś taki dwumetrowy, ale masz tych pięć gwizdków za niego, niech stracę - Virgil sobie będzie mógł choć część tej zaległości opłacić. ;)
alfonsyna, jesteś miłosierną czytelniczką, trzymasz przy życiu całą serię :) Virgil nie będzie jutro głodny :)
Neurotyk, trudno, ktoś o Virgila zadbać musi, chyba padło na mnie. ;)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania