Szklane deszcze - Rozdział 2
Upał źle działa na moją wenę.
***
Agnes
Skończyła szykować śniadanie dla siebie i brata, po czym spojrzała na zegarek. Spokojnie zdążą.
Usłyszała za sobą jego kroki, gdy schodził ze schodów. Odwróciła się do niego z uśmiechem.
- Cześć, Donnie – przywitała go radośnie, a on w odpowiedzi skinął jej głową. Miał przy tym tak ponury wyraz twarzy, że Agnes nie mogła oprzeć się wrażeniu opuszczających jej ciało sił życiowych. - Jak na ciebie patrzę, mam ochotę zabrać ze sobą parasol.
- A w jakimż to celu? - mruknął.
- Bo nawet niebo płacze, kiedy widzi ten twój "entuzjazm".
Donnie rzucił jej ponure spojrzenie. Agnes wzruszyła ramionami. W końcu czego innego miała się po nim spodziewać.
- Na którą dzisiaj macie? - zapytał, nalewając sobie kawy do kubka.
Agnes spojrzała na niego podejrzliwie.
- Dobrze wiesz, na którą mamy – odpowiedziała ostrożnie. - Znasz mój plan lekcji lepiej niż ja sama.
Donnie tylko wzruszył ramionami.
Nagle coś w jej umyśle zaskoczyło.
- Jesteś dupkiem, Donnie – rzuciła, wychodząc z kuchni, żeby zabrać z pokoju torbę.
- Wiem, Age.
Jej skórę pokryła gęsia skórka, gdy usłyszała tę tak niezwykłą dla niego autentyczną radość w głosie.
- Nie lubię, kiedy chłopcy się za tobą oglądają – stwierdził Donnie z niezadowoleniem, gdy szli obok siebie szkolnym korytarzem.
- Bo jesteś normalnym starszym bratem. Pomijając fakt, że nie jesteś ani trochę normalny.
Chłopak cicho parsknął śmiechem. Coraz wyraźniej było widać, że jest w świetnym humorze.
- Za minutę dzwonek - oznajmił, zerkając na zegarek, gdy dotarli do klasy, w której miała mieć teraz lekcje Agnes.
- Czyli możesz już sobie iść i nie robić mi więcej wstydu.
- Mogę też zostać z tobą do dzwonka. Uprzedziłem nauczyciela, że mogę się trochę spóźnić.
- Ale mój już przyszedł - stwierdziła Agnes z ulgą. - To ja już pójdę. Ty też powinieneś, jeśli nie chcesz zostać posądzony o stalking.
- Kiedy to by były całkiem słuszne oskarżenia - zauważył Donnie po chwili namysłu. Jeszcze raz spojrzał na zegarek. - Zrobię jeszcze szybki obchód i pójdę na lekcje.
Agnes pomachała mu i powoli weszła do klasy. Dzwonek zadzwonił w momencie, gdy zamykała za sobą drzwi.
Po raz kolejny usiadła w pustej ławce - Annie jak zwykle się spóźniała. Tego idioty Halla też nie było, czyli znowu łażą gdzieś razem. Nie, żeby ją to obchodziło.
Dotarli może z pięć minut po dzwonku. Hall wszedł pierwszy, zostawiając za sobą Annie siedzącą w progu. Dzień jak co dzień.
Dziewczyna wymruczała przeprosiny za spóźnienie i spróbowała wstać. Agnes nawet z ławki widziała, że szybko jej się to nie uda, bo coś z jej nogą było bardzo nie w porządku.
Już miała wstać i iść jej pomóc, kiedy za plecami jej przyjaciółki pojawiła się jednocześnie pierwsza i ostatnia osoba, którą spodziewała się tam zobaczyć.
- Dzień dobry, przewodniczący - przywitał chłopaka idiota Hall.
Ten w odpowiedzi tylko mu skinął. Z łatwością podniósł Annie do pozycji stojącej. Zerknął jej przez ramię na kostkę.
- Zabiorę ją do pielęgniarki - oświadczył w końcu ku zdziwieniu całej klasy i oburzeniu Annie.
- Nie trzeba - odpowiedziała szybko. - Poradzę sobie. Pójdę do pielęgniarki na przerwie.
- Śmiało możesz uciekać - rzucił chłopak, uśmiechając się złośliwie. - Lubię dobre komedie.
Po chwili drzwi klasy się za nimi zamknęły.
- Co ty znowu knujesz, Donnie? - wyszeptała Agnes sama do siebie.
Komentarze (17)
Nie, no bardzo zaczynam się wkręcać w historię tych dwojga, zakończenie udane. 5:*
Ciekawe, fajnie połączone fakty, wszystko współgra:) 5
Ten upał działa źle na moje wszystko, wiec łącze się w bólu ;) chociaż po przeczytaniu nie sposób zauważyć aby z twoja wena było coś nie tak, nadal urocze, zabawne, autentyczne. Super :)
Dzięki dziewczyny :D
Ode mnie również 5 do kompletu :)
"- Jak na Ciebie patrzę, mam ochotę zabrać ze sobą parasol." ~ "Ciebie" małą literą.
"Dotarli może z pięć minut po dzwonku." ~ Znowu będę miała temat na dłuższe rozmyślenia, ech...
"- Zabiorę ją do pielęgniarki -oświadczył w końcu ku zdziwieniu całej klasy i oburzeniu Annie. " ~ Zabrakło spacji po myślniku.
Już lubię tego przewodniczącego XD
Opowiadanie mnie rozbraja, jest dobre na poprawę nastroju :3
Jakoś nie widzę, żeby upał działał źle na twoją wenę ;)
Czekam na wincyj :D
Całkiem ciekawe... Aż mam wrażenie, że scenariusz wyjęłaś za jakiegoś anime ;_;
Sorki za te porównania, ale naprawdę sobie to wyobrażam, jakby to było jakieś anime XD
Tekst był całkiem spoko, a czytałem z ciekawością. Czasami nie mogłem się połapać, kto kim jest, więc musiałem czytać po kilka razy. Lecę dalej.
Gdzie jest Anne? Gdzie jest seksowny główny bohater? Ja się pytam!
A tak wgl, to masz mi tytułu nie zmieniać nigdy, bo jest boski.
Jeszcze jedno 5, ale teraz idę na obiad XD
Pozdrowionka!
Maja-chan nie lubi Agnes? ;__;
Maja, łaj?
Ale i tak dzienkidzienki :*
Zaniedbałam Twoje opowiadania, więc nadrabiam.
1. "W końcu czego innego miała się po nim spodziewać." - tutaj podejrzewam powinien być znak zapytania ;)
2. "w której miała mieć teraz lekcje Agnes" - myślę, że "teraz" jest zbędne. Raczej wiadomo, że chodzi o czas teraźniejszy ;)
No i to tyle ;) Fajne zakończenie, podoba mi się, że wyraźnie już widać, jak splatają się powoli wszystkie wątki. Piszesz tak luźno, ale to poprawia mi nastrój, jest takie pozytywne i zabawne. Dobry tekst po męczącym dniu, 5 :)
A Ichi zaniedbała komentarz, gomene
Ichi znaków zapytania nie trawi i ma uczulenie, ale "teraz" usunie ^^
Dziękuję za komentarz, Rasiu ♥
Okej zgubiłem się niestety. Alex=Hall??? Donnie to brat Agnes, który gdzieś sobie poszedł, a potem wrócił? I kto to jest przewodniczący?
Dobra już wiem, Donnie to przewodniczący xD
Ciesz się, wreszcie zabrałam się za Szklanki xD 5
Błędy oraz pseudo błędy:
1) Nagle coś w jej umyśle zaskoczyło.
- Jesteś dupkiem, Donnie – rzuciła, wychodząc z kuchni, żeby zabrać z pokoju torbę. ~ O co tu chodzi?
Całość:
Hę? Kolejne postacie... nie za szybko?
Za mało dla mnie, być coś stwierdzić. 5
świetny rozdział :D trochę się pogubiłam, ale załapałam, że Donnie to przewodniczący, a Hall to Alex :D zostawiam 5 oczywiście :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania