Utopia cz. 8 Dywanik

— O wielki Hektorze, proszę o wybaczenie tej nagłej ucieczki mojego współpracownika. Słucham, co ma pan nam do powiedzenia. - oświadczył Sergiej niespokojnie szukając dogodnej pozycji na fotelu.

Wielka Żaba, a raczej powłoka silikonowa w którą ubrał się robot przemówiła głośniczkami znajdującymi się za zagłówkiem.

— Jestem wysłannikiem Galaktycznej rady cywilizowanych form życia. Pogwałciliście nadrzędną zasadę kontaktów międzygwiezdnych, mianowicie czytam... - Hektoriańska żaba uniosła swoje przednie odnóża z palcami zakończonymi na kształt piłeczek od ping-ponga, jakby na nich miała rozpostartą księgę. Zaczęła czytać po angielsku traktat jakby prosto z powietrza.

— „ Każda cywilizacja zdolna do lotów międzygwiezdnych powinna ostrzec o locie inne cywilizacje sąsiednie. W przypadku lotu bez potwierdzenia i zgody następuje uruchomienie procedury zatrzymania obiektów niezgodnych. Jeżeli pomimo prób zatrzymania obiekty kontynuują lot w wyniku siłowego "przepchnięcia", siły galaktycznego utrzymania porządku mają prawo do laserowej anihilacji obiektów naruszających prawo”. Zatem drodzy Ziemianie. Hamujemy wasz statek, ponieważ liczymy na wasze opamiętanie. Nie starajcie się odkryć naszej kwatery, ponieważ wasz poziom rozwoju jest dwa miliony lat za naszym, licząc lata ziemskie. Przestawcie wasze silniki podczerwieni o sto osiemdziesiąt stopni. Dacie w ten sposób znak woli współpracy i ...

— ... i poddania się? - zapytał przenikliwie Sergiej.

— Nie, nie to miałem na myśli - odpowiedziała żaba, po około trzech sekundach przerwy.

— Musimy się zastanowić - odparł Sergiej, wstał z fotela i wyszedł na papierosa.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania