Poprzednie częściVortex - prolog

Vortex - Rozdział 3 - Z głową w chmurach

55 dzień wiosny 3000r. czwartej ery, zamek królestwa Ikaros.

 

Davos był młodym, niespełna dwudziestopięcioletnim mężczyzną w stopniu porucznika. Średniego wzrostu i przeciętnej postury, chodź w perfekcyjnej kondycji fizycznej. Zawdzięczał to wieloletniej praktyce wojskowej. Jego twarz pokrywały tatuaże, bardzo charakterystyczne dla jego oddziału. Szedł długim, bogato przyozdobionym rzeźbami i obrazami korytarzem sztabu generalnego królestwa. Co chwilę kłaniał się mijanym starszym oficerom, oraz wymieniał uśmiechami z równymi stopniem wojskowymi. Wszedł w miejsce przeznaczone oddziałom specjalnym. Stanął przed potężnymi dwuskrzydłowymi drewnianymi wrotami z tabliczką z napisem „Kompania 3. o.3” czyli kompania trzecia, oddział trzeci. Do owianej legendą „Trzydziestej Trzeciej” rekrutowano tylko najlepszych z najlepszych. Doświadczeni i lojalni żołnierze po przejściu specjalnego półrocznego szkolenia z dosiadania orłów i radzenia sobie w najrozmaitszych warunkach, stawali się zbrojnym skrzydłem sprawiedliwości królestwa. Nauczeni przetrwania w każdych warunkach, walki mieczem, kuszą, sztyletem, łukiem, trucizną i magią, zarówno za dnia, jak i w nocy, gotowi do oddania życia za wyższy cel, byli powodem do dumy całej królewskiej armii. Budzący zazdrość, strach i szacunek całego kontynentu, tak można określić Zjawy, jak tytułowano żołnierzy tej jednostki.

-Kapitanie, melduję się na rozkaz.

-Witaj, Davos, wejdź do środka. - Odpowiedział Markus, kapitan kompanii. -Ubierz strój galowy, za pół godziny mamy spotkanie z królem.

-Sprawa musi być poważna, skoro chce nas widzieć w cztery oczy. - Zaczął przeglądać mundury. Każda Zjawa miała ich kilka, na różne okazje. Czarny na misje nocne oraz desantowe, zielony na misje leśne, żółto-szary na stepy i pustynie, zimowy miał kolor biały. W jego skład wchodziły plecione z nici konopnej spodnie taktyczne, z pojemnymi kieszeniami rozmieszczonymi tak, żeby nie krępowały ruchów w czasie walki. Góra chroniona była dobrze przylegającym kaftanem, na który każdy zakładał adekwatny do zadania oraz preferencji pancerz. Z racji zwiadowczej charakterystyki oddziału, zazwyczaj były to pikowane skórzane zbroje, które nie hałasowały podczas poruszania się, i nie krępowały ruchów. Strój galowy uzupełniała skórzana kurta z kapturem oraz chusta ozdabiająca szyję.

-Z grubsza chodzi o prawdopodobne zaginięcie dużej grupy osób. Nie możemy też wykluczyć masowego morderstwa. -Markus przeglądał się w lustrze, raz z prawej, raz z lewej strony. Nie był może perfekcjonistą, ale lubił wyglądać dobrze.

-Nie rozumiem, dlaczego po prostu nie wyślą tam drużyny zwiadu, czyżby zaginął ktoś ważny? Swoją drogą, mama była by ze mnie dumna. Stanę oko w oko z samym królem Ariuszem Trzecim. Szkoda, że tak się wszystko potoczyło...

-Davos, myślałem, że wszystko już sobie wyjaśniliśmy.

-Tak, mam nową tożsamość, stary Lisław nie żyje. - Z momentem wejścia w szeregi Zjaw, komandos zmienia tożsamość, najczęściej tatuuje twarz, pozoruje się jego śmierć, i zabrania wszelkich kontaktów z rodziną. -Czasem tęsknię za bliskimi. A właściwie mamą, ojciec pewnie nawet nie zauważył, że zniknąłem, od kilku lat nie trzeźwiał.

-To dla jej bezpieczeństwa. Poza tym wie, że żyjesz i to jest najważniejsze. A twój ojciec zgodnie z prawem ostatniego życzenia jakie wypowiedziałeś, otrzymał sowitą zapłatę za wyrządzone wam krzywdy, i nikt w okolicy nie sprzeda mu już gorzały. Skup się na zadaniu.

-Tak jest, kapitanie. -Założył spodnie, koszulę i kurtę. Przejrzał się w lustrze, trzymał dwie chusty, czarną ze złotymi akcentami, i złotą z czarnymi. -Tak skrupulatnie opisano wszystkie detale oficjalnego munduru, a jedyny dany mi wybór to chusta. Kto wpadł na tak genialny pomysł? Mi osobiście żaden się nie podoba, mogli ustalić oficjalnie jeden ze wzorów zgodnie z fanaberiami kogoś u góry.

-A ja uważam, że złota na szyi nigdy dość, o ile nie wiąże się to z czyjąś krzywdą. -Zaśmiał się Markus. Wybór ozdoby jest tradycją, symbolem wolności jaką Zjawy mają na misjach. Zazwyczaj wszystkie kroki na misjach są z góry ustalone, jednak kiedy coś idzie nie tak, żołnierze mogą nawet działać wbrew prawu jeśli uznają to za niezbędne. To najwyższy akt uznania, który zawdzięczają imponującym osiągnięciom na przełomie dwudziestu lat istnienia oddziału.

Kapitan Markus podszedł do okna, oparł się o parapet i spoglądał na dziedziniec. Piękna, wielka fontanna centralna, labirynt z żywopłotu przyozdobionego rozmaitymi sadzonkami kwiatów, białe drewniane ławeczki, kilku spacerowiczów - zapewne szlachta lub wojskowi po służbie. Dalej, w odległości tysiąca sążni zaczynało się zbocze najwyższego szczytu w okolicy, Orlej Skały, od której nazwę wziął dwór. Gniazdowały na niej Ikarosy lub też jak nazywało je pospólstwo, Burzowe Orły. To symbol królestwa, i od ponad stu pięćdziesięciu lat największy sojusznik ludzi z Wyspy Gromów. Rozpiętość skrzydeł sięgająca ponad dwudziestu metrów, długie na piętnaście centymetrów szpony, siła pozwalająca porwać krowę czy konia - poza samymi smokami, nikt i nic nie mogło się równać w przestworzach tym mistycznym stworzeniom. Markus lubił wyglądać z okna kwatery, piękne widoki przypominały mu, że walczy o coś wielkiego i szlachetnego. O krainę z tysiącletnią tradycją, która nigdy nie podbijała cudzych terenów, zawsze stawała po stronie prawdy i porządku. Szanowała odrębność, ale też odwieczne obyczaje i obrządki pielęgnowane tu przez wieki. Ostatnio jednak dużo się działo, wiele wskazywało na to, że czasy spokoju i beztroski mogą chylić się ku końcowi. Podszedł do przeszklonej szafki, wyjął kieliszek, nalał bursztynowego płynu i wrócił do okna. Zaczął przyglądać się parze młodych orląt toczących podniebne zapasy, którym towarzyszyły odgłosy wyładowań elektrycznych.

-Jak sytuacja w Brzegu?

-Morderstwa na tle rytualnym, prawdopodobnie świry z jakiejś sekty. Hiron i Wydra wyruszyli w teren ich śladami, ale zawrócili na ziemiach Urkanów, nie chcieli ryzykować konfliktu politycznego. Koniec końców, nikt nie wychodzi z tego lasu bez ich pozwolenia, jeśli to sekciarze to już zostali rozszarpani.

-Straż ma więcej pracy niż kiedykolwiek, zniknięcia, morderstwa, tajemniczy wędrowcy przemierzający krainę, czy ktoś próbuje to połączyć? - Davos stanął przed lustrem, wciągnął rękawice i zaczął poprawiać ich ułożenie na rękawach. Strzepał niewidoczny pyłek z ramienia, i stwierdził, że jest gotów.

-Wszyscy nabrali wody w usta. Zdradzono mi pewne detale, ale nie mogę ich na razie wyjawić. Myślę, że za chwilę sam Ariusz uchyli nam rąbka tajemnicy. Jesteś najmłodszym w naszej kompanii, ale zarazem najbardziej utalentowanym, wierzę, że udźwigniesz ciężar tego co być może usłyszymy.

-Poświęciłem swoje życie służbie, nie zamierzam zawieść będąc tak blisko szczytu.

-Cieszę się. - Poklepał go po ramieniu. -Chodźmy. - Opuścili pomieszczenie maszerując równym miarowym krokiem. Biła od nich pewność siebie, mijani w korytarzu szlachcice oglądali się za nimi szepcąc coś między sobą. Obaj zastanawiali się po co tak naprawdę wezwał ich król, chwile niepewności nie trwały jednak długo, gdyż po kilku minutach byli u celu. Olbrzymie wrota przyozdobione płaskorzeźbami aniołów, wykonane zostały przez zastępy artystów pół wieku temu. Pozłacane okucia i futryny podkreślały splendor miejsca którego strzegą.

-Kapitanie. - Gwardzista zasalutował i otworzył wrota komnat monarchy. Siedział on na zdobionym tronie, po obu jego stronach rozwieszone były rozmaite herby i flagi symbolizujące wszystkie prowincje Ikaros. Na ścianie wisiało olbrzymie godło symbolizujące zjednoczone krainy – dosiadanego przez wojownika orła w locie. Sala wypełniona była petentami - szlachcice, rzemieślnicy, obywatele dręczeni różnymi problemami. Każdy kto wyczekał swoje w kolejce, miał szansę spotkać się z Ariuszem. Doradca króla szepnął mu coś do ucha, a ten w odpowiedzi wykonał gest, na który sługi zaczęły wypraszać wszystkich z komnaty.

-Wasza wysokość. - Ukłonili się zgodnie z zasadami panującymi na dworze.

-Witaj Markusie, a to musi być Davos, wasz nowy nabytek?

-Tak panie, to dla mnie zaszczyt.

-Słyszałem wiele o twoich talentach, wierzę, że będziesz używać ich w służbie ludziom i prawdzie.

-Tak będzie, panie. - Ponownie ukłonił się najlepiej jak potrafił. Po latach spędzonych w ubóstwie i cieniu choroby alkoholowej ojca, obiecał sobie, że będzie jego przeciwnością. Solidny, godny zaufania, wykształcony. Da matce powód do dumy, ochroni ją płaszczem znajomości, i zapewni spokojną starość. Za te wszystkie razy, kiedy wymierzany mu przez ojca cios spadał na jej twarz, odda jej po stokroć. Wstąpił więc do wojska, i z całą gorliwością doskonalił swe umiejętności. W przeciągu siedmiu lat udało mu się zostać najmłodszą w dwudziestoletniej historii oddziału Zjawą.

-Usiądźcie. - Wskazał na krzesła, kolejnym gestem wzbudził poruszenie wśród służących. Po chwili między całą trójką postawiono się mały, lecz pięknie wykonany drewniany stolik, który zastawiono jadłem oraz sokami i winem. -Częstujcie się. Wezwałem was w bardzo trudnej sprawie. - Rozejrzał się po komnacie, nakazał opuścić służbie pomieszczenie, po chwili kontynuując rozmowę. -Obawiam się, że ktoś próbuje wzniecić rebelię przeciwko mnie.

-Skąd takie przypuszczenia? - Dopytał kapitan.

-Prawie całe nasze terytorium leży na Wyspie Gromów, nie licząc dwóch twierdz portowych gwarantujących nam swobodny przepływ towarów drogą morską. Na północy leżący przy granicy lasu i pustkowi Brzeg, na południowym wschodzie położony w delcie rzeki Ard - Mokrymur, sąsiadujący z ziemiami Urkanów. Do tego kilka pomniejszych wsi położonych między nimi, Mały Targ, Sosnowa Dolina, Wilcza Domena, Wiesawka. Z każdym dniem, znika bez słowa czy śladów walki kolejnych kilka osób. Nikt nie zgłasza się po okup, więc to raczej nie porwania. Zresztą, kto by porywał biednych wieśniaków i drobnych kupców?

-Racja mój panie.

-Jedyne co udało się wytropić naszym ludziom, to pogłoski o wspólnocie „Iluminatów” - oświeconych. Rzekomo miała by ona rekrutować wyznawców, obiecując życie wieczne i „nowy lepszy porządek świata dla wszystkich, którzy zawierzą swoje dusze wyższej sprawie”.

-Życie wieczne...? To jakiś wymysł propagandowy. Ale „nowy porządek świata” faktycznie brzmi jak zaproszenie do rebelii. - Markus powoli sączył kieliszek najlepszego Weinarskiego wina, zagryzając serem ze szlachetną niebieską pleśnią. To najnowszy wynalazek serowarni królewskich, wyśmienity dodatek nie tylko do win, ale i pieczywa czy warzyw. Davos z grzeczności skubał coś bez słowa, wiedząc, że jego dzisiejsza rola polega na słuchaniu.

-Przechodząc do sedna sprawy, od kilku dni ustały dostawy drewna z Sosnowej Doliny. Kiedy wczoraj dotarł tam partol, okazało się, że cała wieś jest pusta.

-Jak to pusta?

-Opustoszała. Znalezione środku osady stoły wskazywały na biesiadę. Poustawiane w bezładzie krzesła, resztki jedzenia i picia... Ale żadnych śladów walki. Wysłałem już oddział zwiadu wraz z alchemikiem Niklem na czele, a rano generał Bronko na wieść o zajściu zdecydował, że chce nadzorować oględziny osobiście. Chciałbym posłać i was, jako przedstawicieli Zjaw, rozwiązaniem sprawy zająć się ma wasz oddział. Zaraz po zakończeniu spotkania ruszajcie na Ikarosach dołączyć do śledztwa, a po jego zakończeniu oczekuję natychmiastowej reakcji, we współpracy z Bronko. Uzurpatorzy mają zostać przesłuchani, wszystkie ich kontakty przykładnie ukarane zaraz po osądzeniu ich przez radę starszych.

 

Skończyli posiłek rozmawiając o różnych zastanawiających zdarzeniach jakie ostatnio miały miejsce w królestwie, podziękowali za audiencję i udali przywdziać stroje bojowe.

-Kapitanie, to naprawdę może być preludium próby przejęcia władzy.

-Zgadzam się, ale musimy się dokładniej przyjrzeć tej sprawie zanim wydamy osądy. Pojedyncze znikające osoby faktycznie mogły przyłączyć się do rebelii. Cała wioska natomiast... To nie pasuje do układanki.

Zeszli na dziedziniec, dosiedli koni i udali się w kierunku Orlej Skały. Widok na trasie był imponujący. Sam zamek umiejscowiony na płaskowyżu, otoczony z trzech stron skalnymi szczytami. Jego lekko ośnieżone szczyty i zalesione fragmenty partii niższych oraz średnich, były ucztą dla oczu i duszy istot doceniających piękno i sztukę. Dawały też świetną ochronę nie tylko przed wiatrem, ale również ewentualnymi zapędami najeźdźców. Horda, czyli zjednoczone klany i plemiona dzikich ludów koczowniczych pustyń zachodu oraz zwierzoludzi, goblinów i całej maści przerażających istot, dwukrotnie próbowały podbić wyspę na przestrzeni ostatnich stu pięćdziesięciu lat. W pierwszej wojnie, nieomal im się to udało, jednak zdesperowany Ariusz Pierwszy, złożył hołd alfie Ikarosów, obiecując trzecią część trzody królestwa, i wieczną ochronę ich gniazd, w zamian za pomoc w odparciu ataku. W Rytuale Oddania, kiedy to monarcha wraz z alfą nawzajem skosztowali swej krwi, połączeni zostali magicznym splątaniem. Od tej pory mogli się ze sobą komunikować na odległość, bez użycia słów czy gestów. Zaklęcie miało swoje ograniczenia, ale jako, że obaj monarchowie zazwyczaj nie opuszczali terenu wyspy, nie miało to większego wpływu. Każdy następny król czy alfa zobowiązany był odnowić przymierze, na którego cześć królestwo nazwane zostało Ikaros. Ludzie rozumiejąc strategiczne znaczenie tego sojuszu, wzięli sobie do serca obietnicę obrony gniazd. Liczne straże i patrole strzegące tras na szczyty, znacząco zmniejszyły ilość straconych na rzecz złodziei czy bestii jaj. W podzięce około dwudziestu lat temu, obecny alfa nazwany przez ludzi Astaro - zaoferował możliwość wyszkolenia małego oddziału jeźdźców, który dosiadać będzie Ikarosy. Był to początek trzeciego oddziału trzeciej kompanii.

Markus i Davos dojechali do strażnicy u stóp Orlej Skały rozważając, co czeka ich u celu podróży. Burzowe Ptaki czekały już na swoich jeźdźców, ich bystre oczy poznały nadchodzących ludzi, prowokując zapraszające machanie skrzydłami. Dziesiątki spędzonych wspólnie na ćwiczeniach godzin w powietrzu jak i na ziemi tworzyły bardzo specyficzną więź jeźdźca z podopiecznym. Każda ze Zjaw miała swojego jedynego Ikarosa, gdyż tak jak trzeba nauczyć się walki konkretnym mieczem, tak każde ze zwierząt miało nieco inny styl lotu, ataku, wydawane znaki i okrzyki, których trzeba było się długo uczyć.

-Kapitanie. - Powitał Darius, Pierwszy Opiekun, pilnujący strażnicy.

-Witaj Dariusie, jak nasze ptaszki?

-Czyste i najedzone, gotowe do odlotu. - Wręczył dwie uprzęże mocujące do siodeł, i wskazał ręką na horyzont.

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (21)

  • NataliaO dwa lata temu
    Przeczytane.
  • Burton The Scribe dwa lata temu
    Moja najwierniejsza czytelniczka ? dziękował
  • NataliaO dwa lata temu
    Burton The Scribe zawsze i na zawsze hahaa
  • MKP dwa lata temu
    "Sprawa musi być poważna, skoro chce nas widzieć w cztery oczy." - cztery oczy dziwnie brzmi jak rozmawia więcej niż dwoje a tu będzie co najmniej troje uczestników. Może "na osobności"?

    "Pozłacane okucia i futryny podkreślały splendor miejsca którego strzegą." - przecinek przed którego i czas przeszły "strzegły"

    "Za te wszystkie razy, kiedy wymierzany mu przez ojca cios spadał na jej twarz, odda jej po stokroć" - wynagrodzi jej. Teraz to brzmi jakby chciał tłuc matkę:)

    "Po chwili między całą trójką postawiono się mały" - bez się

    "-Racja mój panie." - przecinek po Racja

    "Chciałbym posłać i was, jako przedstawicieli Zjaw, rozwiązaniem sprawy zająć się ma wasz oddział." - brzydko to brzmi może: ...do pomocy w rozwiązaniu tej sprawy"

    "Sam zamek umiejscowiony na płaskowyżu, otoczony z trzech stron skalnymi szczytami. Jego lekko ośnieżone szczyty" - powtórzenie szczyty: wierchy, turnie, granie...

    "Burzowe Ptaki czekały już na swoich jeźdźców, ich bystre oczy poznały nadchodzących ludzi, prowokując zapraszające machanie skrzydłami." - co sprowokowała zapraszające machanie skrzydłami.

    Generalnie jest duża poprawa, według mnie: mniej chaotycznie, wszystko co trzeba jest ładnie opisane i dostajemy opis królestwa podzielony na strawne fragmenty umiejętnie wplecione w tekst.

    Pozdrawiam
  • Burton The Scribe dwa lata temu
    Jak zawsze dziękuję za wnikliwą analizę i dobre słowo :)
  • Vespera ponad rok temu
    Wracam po przerwie, uwagę mam małą - to jest fantasy, a czasem używasz sformułowań typu "choroba alkoholowa" czy też "spodnie taktyczne", które do fantasy tak trochę nie bardzo... Może warto określić sobie epokę historyczną, do której nawiązuje twój świat, i mniej więcej trzymać się ówczesnego nazewnictwa?
  • Burton The Scribe ponad rok temu
    Tak, pełna zgoda.
  • Vespera ponad rok temu
    Burton The Scribe A ja nie wiem dlaczego, ale widzę te twoje orły takie skórzaste, jak latające stwory z Avatara... W sumie to chyba wiem, oba się na "I" zaczynają... Wbić sobie muszę do łba, że tu są bardziej jak ptaki gromu z "Heroes III".
  • Burton The Scribe ponad rok temu
    Vespera bardzo podobnie je sobie wyobrażam, z tym, że bardziej w kolorach gryfa królewskiego, nie są żółte ?. Jestem wściekły z jednej strony bo miałem rysownika ugadane, miał mi po jednym rysunku na rozdział robić, a zostałem zepchnięty na trzeci plan, bo jest zapracowany. Ale mam inny patent, niebawem zaleję was grafikami koncepcyjnymi ? dzięki, że dotarłaś ?
  • Vespera ponad rok temu
    Burton The Scribe Ogarniasz trudną sztukę karmienia algorytmów właściwymi słowami kluczowymi, by postaci miały pięć palców?
  • Burton The Scribe ponad rok temu
    Vespera osz Ty xD
  • Burton The Scribe ponad rok temu
    Vespera tak, to trudna sztuka
  • Vespera ponad rok temu
    Burton The Scribe Trzeba wpisać "natural maniccure" albo "nude manicure" - paznokcie będą normalne, ale algorytm będzie się wzorował na szczegółowych zdjęciach dłoni, a nie wymyślał palce na podstawie bardziej ogólnych fotek.
  • Burton The Scribe ponad rok temu
    Vespera tu miało być
  • Burton The Scribe ponad rok temu
    Ale ja raczej generuję krajobrazy niż osoby, chociaż Veirena mi przypadkiem bdb wygenerowało na okładce. Szkoda, że jest do przeróbek, bo bym ją wrzucił.
  • Vespera ponad rok temu
    Tutaj to wrzucisz co najwyżej link do obrazka, ten portal ma bardzo biedne funkcjonalności.
  • Burton The Scribe ponad rok temu
    Vespera kiedyś podczepiałem zdjęcia wydaje mi się. W notatce dla moderatora chyba wpisywałem prośbę i podczepiali. A jak nie, to zalinkuję, jak mówisz.
  • Vespera ponad rok temu
    Burton The Scribe Aaa, przez moderację, to może się i da... Nie próbowałam, nie lubię się nawet bawić w [i] [/i] do kursywy, bo żadnej ludzkiej opcji edycji tekstu tu nie ma.
  • Burton The Scribe ponad rok temu
    Vespera Tak, brakuje edytora tekstu, zdecydowanie.
  • LaurazjanWolf ponad rok temu
    Bardzo ciekawy rozdział. W zajmujący i wciągający sposób opisałeś przeszłość głównego bohatera, a także tło dla opowieści. Podoba mi się ten sojusz ludzi z orłami ;)

    P.s. Mogę zapytać, jak wygląda kalendarz w tym świecie? Jakie wydarzenie było początkiem ,,czwartej ery"?
  • Burton The Scribe ponad rok temu
    W rozdziale dziesiątym wszystko jest opisane xD nie chciałbym spojlerować, bo nie o to chodzi ? ale będzie wyjaśnione

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania