60 minut do szczęścia cz. 4

ANKA

Brawo, panno Anno - zaklinała się w duchu dziewczyna - miałaś na jakiś czas dać sobie spokój z facetami, a tu nagle nie minął dzień a ty się dałaś oczarować. Chłopak niewątpliwie jest przystojny, ale to stanowczo za wcześnie na nowy związek.

- O czym ty tak myślisz co? - Zapytała ją nagle Sandra. - A już wiem, nie musisz nawet nic mówić. Czy ten ktoś ma ponad 190 cm wzrostu, ciemne oczy, ciemne włosy i zdecydowanie był wart tego by zostawić najlepszą przyjaciółkę na…. - dziewczyna nie zdążyła dokończyć słowa, bo w tym samym momencie na jej twarzy wylądowała poducha, ciśnięta chwilę wcześniej przez Ankę.

- Przymknij się dobra. - powiedziała z uśmiechem na ustach dziewczyna. Wcale o nim nie myślę. Na jakiś czas mam przesyt facetów, teraz skupiam się na tym, że za 4 miesiące mam maturę, a za miesiąc egzaminy zawodowe. O tyle jak o egzaminy się nie martwię, to na maturze zależy mi jak na niczym innym. Muszę zdać jak najlepiej, a wtedy dostanę się na psychologię.

Sandra pokazała dziewczynie ruchem ręki, że chcę jej coś powiedzieć na ucho. Gdy Anka nachyliła się, usłyszała - żeby tam się dostać to musisz być zdrowa psychicznie, a to nie bardzo się zgadza.

- Oż ty małpo, a ja Cię miałam za przyjaciółkę.

- Dobra, dobra, nie obruszaj się, za to mnie kochasz. Wiesz dobrze, że mnie nie oszukasz, więc nie musisz opowiadać jak było podczas waszego spaceru, bo widziałam twoją minę jak wróciłaś do dziadków.

- Okay, nie twierdzę, że było źle… , a zresztą powiem Ci prawdę bo i tak nie dasz mi żyć. Było świetnie łaziliśmy jak zaklęci przez prawie dwie godziny. I na początku faktycznie było trochę niezręcznie, ale potem jak się rozluźniliśmy wszystko zaczynało się rozkręcać i pod koniec spotkania gadaliśmy już jak starzy znajomi, ale co z tego jak nawet nie zostawiłam mu na siebie namiaru… przecież to chyba on powinien zadzwonić.

- Jednak nie jesteś tak mądra za jaką cię miałam, przestań żyć w ciemnogrodzie, chłopak na pewno chce się z tobą spotkać a nawet nie ma cię jak zaprosić bo tak cię rozkojarzył, że zapomniałaś dać mu numer… O Błagam!! - Zbieraj się wychodzimy.

- Co, dokąd znowu?

- Na halę, ktoś tu musi być mądrzejszy i jak zawsze jestem to ja. Tylko ja tym razem nie wchodzę. - -- Zostanę na meczu i potem jadę od razu do dziadków. Ale! Zaraz po spotkaniu zadzwonisz do mnie i powiesz mi jak było.

- Dobra, niech stracę - powiedziała Anka i dziewczyny wyruszyły razem w stronę hali.

———————————————————————————————————————————————

MARIUSZ

Kolejny mecz, kolejny stres pomyślał chłopak. Dziś grają ważny mecz, a on akurat dziś nie może skupić. Jego myśli uciekają w kierunku jednej osoby. Tak bardzo by chciał, żeby Anka też dzisiaj była na meczu, ostatnio jej obecność dodała mu skrzydeł.

Rozgrzewka, do meczu zostało tylko kilka minut, a jej w ciąż nie ma. Całe wczorajsze spotkanie wydawało mu się tak odległe. Może jego odczucia się pomyliły i dziewczyna tak na prawdę nic nie poczuła, a sformułowanie o kolejnym spotkaniu było tylko kurtuazyjne. Chłopak, bardzo żałował, że wtedy nie podał jej swojego numeru.

Nagle jego wzrok powędrował na trybuny i zobaczył to czego tak bardzo chciał, młodą, niziutką blondynkę, z którą przegadał połowę wczorajszego dnia. Uśmiechnęła się do niego i pomachała z trybun, chłopak mimowolnie odwzajemnił uśmiech i skinął jej głową na przywitanie. Nie mógł się powstrzymać.

- Trenerze, potrzebuje dosłownie dwie minutki przerwy.

- Coś ważnego?

- Sprawa o naszą o wygraną. - uśmiechnął się chłopak

- Masz minutę, za chwilę zaczyna się prezentacja.

- Dzięki, rzucił tylko - i podbiegł szybko do miejsca w którym siedziała Anka.

Dziewczyna była zdziwiona, nie wiedziała co się dzieje.

- Pamiętasz, że obiecałaś, że pokażesz mi miasto? - Zapytał chłopak bez ogródek.

- Pamiętam.

- Pasuje ci dziś po meczu?

- Sprawdzę w kalendarzu …. - dziewczyna udaje w myśli, że szuka daty. - Mam dzisiaj chwilę.

- Do zobaczenia - rzucił tylko i puścił jej oko. Od razu pobiegł w kierunku trenera, który zwołał szybką naradę przed zawodami. To już mecz półfinałowy i ich walka o wszystko. Po krótkiej odprawie i prezentacji, rozbrzmiał sygnał rozpoczęcia spotkania.

Grę rozpoczynają Polacy, piłka krąży pomiędzy zawodnikami, akcja zaczyna nabierać tempa, szybkie podanie na skrzydło, chłopak przechwycił piłkę i z całym impetem cisnął ją prosto w bramkę. W trakcie trwania spotkania z Holandią przechwycił piłkę jeszcze parę razy, każdy z przechwytów w niebywały sposób kończył się bramką, spudłował tylko raz, gdy został nominowany do wykonania rzutu karnego. Spotkanie skończyło się wygraną młodych, biało-czerwonych reprezentantów, a Mariusz okazał się jednym z najlepszych zawodników tego spotkania.

Po zakończonym meczu chłopak spojrzał jeszcze raz na trybuny w kierunku Ani, delikatnym ruchem ręki pokazał jej gdzie się spotkają i pokazała na palcach żeby dała mu 15 minut.

Dziewczyna skinęła tylko głową.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania