60 minut do szczęścia cz. 8

Anka

- Nawet nie mogę w to uwierzyć jaka jesteś głupia- krzyknęła nagle Sandra

- Uspokój się o co Ci chodzi?

- O co mi chodzi? O co tobie chodzi? Wgapiasz się w chłopaka maślanymi oczami, na kilometr widać, że obydwoje coś do siebie czujecie. A ty zamiast mu cokolwiek powiedzieć to tak bez słowa go puściłaś.

Nic nie wiesz tak naprawdę.

- To oświeć mnie. Może powiesz mi, że się w nim nie zabujałaś?

- Dobrze może trochę tak jest, ale co z tego jak on nic chyba do mnie czuje.

- Serio, serio? Ty w ogóle widziałaś jak on na Ciebie patrzy, jak Cię przytula. Stara jaki nie zabujany człowiek wszedłby po wygranym meczu na trybuny i przy wszystkich kibicach powiedziałby, że gdyby nie ty to by mu nie wyszło. Potrzebujesz jeszcze więcej argumentów.

Anka nie potrzebowała wiedziała, że Sandra ma rację, ale za wszelką cenę nie chciała jej przyznać racji.

- A więc teraz obwieszczam plan działania. Po pierwsze teraz idziemy sprawdzić o której masz najbliższy autobus do Wrocławia, potem jedziemy Cię spakować, i jedziesz do Wrocławia i spędzasz tam ferie życia. I nie masz nic dogadania. Rozmawiałam z mamą Mariusza, jak tylko wsiądziesz do autobusu masz do niej napisać, a jak będziesz gdzieś bliżej To ma wysłać swojego starszego syna, żeby Cię odebrał.

- Serio? Zaplanowałaś już wszystko. Mam coś jeszcze tej gestii do powiedzenia?

- Niestety ale nie.

Anka nie chciała przyznać, że w głębi duszy bardzo cieszy się na plan, który wymyśliła Sandra. Dziewczyny poszły kupić bilety na autobus. Wracając do domu wiedziały, że muszą się streszczać z pakowaniem, a przede wszystkim muszą poinformować rodziców o tym, że wyjeżdża.

Wchodząc do domu Anka zobaczyła zrozpaczoną siostrę.Wiedziała, że musiało stać się coś bardzo złego, ponieważ był to pierwszy raz kiedy widziała Aśkę płaczącą.

- Co ci się stało, czemu płaczesz?

Nagle Aśka rzuciła się jej na szyje - Przepraszam, tak bardzo Cię przepraszam, zaczęła krzyczeć. Nie bądź na mnie zła, ale ja jestem w Ciąży.

Anka i Sandra były zaskoczone tym co przed chwilą usłyszały. Pierwsza ciszę przerwała Anka

- Hej, popatrz na mnie. Nie jestem na Ciebie zła, jesteś moją młodszą siostrą i we wszystkim ci pomogę. Tylko proszę cię nie rób żadnych głupich kroków.

- Co ja mam teraz z tym wszystkim zrobić? - zapytała zrozpaczona. - Przecież Krzysiek będzie zły, skończę jako samotna matka.

- Przede wszystkim pogadaj z rodzicami, albo chociaż z mamą, a potem będziemy myśleć co dalej. Tylko nie zależnie co powie ci Krzysztof to nie daj się przekonać do usunięcia dziecka. Jesteśmy rodziną i ze wszystkim sobie poradzimy.

Na to wtrąciła się Sandra - Dobra spokój już. Anka ty się weź za pakowanie, a ja zostanę tu jak pojedziesz i dopilnuje wszystkiego, łącznie z tym, żeby Aśka porozmawiała z rodzicami. Mimo mieszanych uczuć Anka zgodziła się z przyjaciółką.

Zdała sobie sprawę, że teraz musi postawić na siebie i pojechać do Mariusza. Nagle do pokoju weszła Kaśka. Nie wiedziała do końca co się dzieje. Zobaczyła tylko, że jedna z córek w pośpiechu się pakuje, a druga siedzi w kącie zapłakana.

- Mamo ja muszę wyjechać, trochę nabrać dystansu do wszystkiego. Ale obiecuje, że wrócę niedługo.

- Dokąd jedziesz i czemu Asia płacz?

- Mamo jadę do Mariusza, a co do Asi, to myślę, że ona sama powinna ci powiedzieć co się dzieje.

Kaśka była cały czas z lekka skołowana. Była w stanie zapytać tylko czemu starsza z córek jedzie do Wrocławia.W odpowiedzi usłyszała tylko, że czasem w życiu trzeba zaryzykować. Nie chciała się więcej domyślać wiedziała, że musi się teraz zająć młodszą córką bo niewątpliwie stało się coś złego.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania