60 minut do szczęścia cz. 6

KASIA

Krótko po wizycie Mariusza, Kasia wróciła do domu. Zastanawiała się, czemu w domu panuje taka cisza, przecież jej córki nigdy nie potrafiły siedzieć w milczeniu przez dłuższy czas. Kobieta przeczuwała, że coś musi być nie tak, weszła do pokoju córek. Zobaczyła, że nie ma w nim starszej córki, a młodsza jest wyraźnie czymś poddenerwowana.

- Asiu, widzę, że coś Cię trapi. Chcesz porozmawiać.

- Zrobiłam coś bardzo złego mamo - Kobiecie zaczęło przelatywać wiele czarnych scenariuszy przez głowę. - Mamo bo ja mam chłopaka i jest nim Krzysiek.

- Ale jak to, przecież on był chłopakiem Ani?

- Sama nie wiem jak to się stało, tak najzwyczajniej w świecie zakochałam i nie myślałam, że wyrządzę tym komuś krzywdę. Wiem, że to jest nie na miejscu i teraz Anka nie będzie chciała ze mną rozmawiać.

- Będę chciała z Tobą rozmawiać - usłyszały nagle zza drzwi- Jesteś moją siostrą, chce żebyś była szczęśliwa i jeśli on daje ci choć odrobinę szczęścia to nie wahaj się. Ale znam też tego gamonia i wiem, że do końca nie gra fair, więc proszę Cię bądź rozsądna i nie daj się w nic wciągnąć dobrze.

Kasia czuła się nie do końca potrzebna w tym całym zamieszaniu. Mimo, że nie podobało jej się, że Krzysztof pojawił się w życiu kolejnej z jej córek, ale cieszyła się, że jej dzieci mimo trudnej sytuacji zawsze są dla siebie wsparciem

- Ania, a powiedz mi co u Mariusza?

- W sumie to wszystko w porządku, ale chyba nie mówiłam Ci jak ma na imię?

- Nie mówiłaś to fakt, ale znałam go znacznie wcześniej za nim się poznaliście.

- Co, ale jak to możliwe?

- Normalnie. To jest jeden z synów mojej dawnej koleżanki. Kiedyś jak u nich byliśmy to nie mogliście się ze sobą rozstać jak musieliśmy wracać do domu i z tego co śpiewały ptaszki, to chyba po latach ten sam scenariusz się powtórzył?

-MAMO!!!!! Chciałabym się ze złościć, ale nie mogę. Bo mam pewien plan i potrzebuje twojej pomocy.

-Mam się bać. - spytała Kasia

-Myśle, że to nie będzie konieczne.

 

ANIA

Ania przez cały czas myślała o niespodziance jaką szykuje dla Mariusza, ale żeby doszła do skutku muszą poczekać jeszcze do finału. Tak ustaliły wczoraj, szybciej się nie da. Sama nie zdawała sobie sprawy dlaczego tak bardzo zależy jej na nowo poznanym mężczyźnie.

Nie wiedziała co się z nią dzieje, bez gadania zgodziła się pojechać na AWF, żeby zanieść papiery, jak poprosił ją wcześniej ojciec. Wszystko, by chociaż chwile z nim spędzić. Wychodząc z sekretariatu weszła jeszcze na chwile na hale, tak jak myślała była pusta. Tak przynajmniej myślała…

- Jak mogłaś mi to zrobić, co? - zdezorientowana dziewczyna nie mogła, nie poznać tego głosu. Tak już obcego.

- Krzysiek, o co Ci znowu chodzi?

-To może ty mi wytłumacz, czemu łazisz za jakimś facetem, a mi nawet nie dałaś wyjaśnić co zaszło pomiędzy mną a twoją siostrą.

- Ale, co chciałbyś mi wyjaśnić. To, że zacząłeś flirtować z moją siostrą jakieś 3 miesiące po tym jak zaczęliśmy się spotykać. Sorry, ale szanse na rozmowę straciłeś w momencie, kiedy przyłapałam Was na zdradzie, mówiłam Ci od samego początku, że w takim wypadku nie będzie drugich szans. -

-Więc, łaskawie Cię proszę, zjeżdżaj bo nie mam ochoty na dalszą rozmowę.

-A niech mnie. Jednak moja mama miała racja, jesteś tylko zwykłą suką, która ….

-POWTÓRZ TO ! - rozległ się krzyk, którego Anka jeszcze nigdy w życiu nie usłyszała. Mariusz był tak rozsierdzony, że nikt nie mógł go zatrzymać.

-To co słyszałeś jest zwykłą… - nie zdążył dokończyć w tym samym czasie Mariusz przymierzył się by go uderzyć, ale w ostatnim momencie dziewczyna zdążyła go odciągnąć.

Zostaw go nie warto. Wychodzimy stąd.

Wyszli z hali i zawędrowali do Parku Oliwskiego. Przez długi czas nie mówili nic, Mariusz potrzebował ciszy, aby poskromić emocje, a Anka doskonale to rozumiała. Dla niej samej ostatnie dni okazały się szokujące, istny rollercoaster uczuć.

- Tak na prawdę to nigdy go nie kochałam - przerwała wszechogarniającą ciszę dziewczyna. Mariusz nie odpowiadał nic, wiedział, że w tym momencie najlepsze co może zrobić to po prostu ją wysłuchać- nasz związek opierał się w głównej mierze na naszej samolubności. Oboje chcieliśmy kogoś mieć, żeby nie czuć się samotni. Jednak pomyliliśmy chęć bycia z kimś z miłością. Jednak trochę za późno to zrozumiałam. Zanim okazało się, że Krzysiek równolegle chodzi też z moją siostrą, chciałam mu zrobić niespodziankę, ale przez dłuższy czas zastanawiałam się czy dać nam jeszcze jedną szanse, czy odpuścić. Decyzja podjęła się samoistnie. Ale to jest najmniej ważne. ---

-Muszę Ci podziękować bo nikt inny, nie stanąłby w mojej obronie, znając mnie tak krótko.

- Może znam Cię, krótko, ale czuje, że nie możesz być złą osobą. Każdy z nas potrzebuje bliskości i zrozumienia, ty też tego potrzebowałaś, ale ulokowałaś swoje uczucia w nieodpowiedniej osobie.

Ance na usta rzucało się tylko chęć powiedzenia, jak wyjątkowym jest człowiekiem, ale jakaś wewnętrzna siła ją powstrzymywała. Już raz się pośpieszyła i wyszło z tego co wyszło. Teraz nie chciała się spieszyć.

- Chyba musimy się powoli zbierać, jutro masz najważniejszy mecz sezonu. A ja zatruwam Ci życie, nudnymi pierdołami o swoim jakże pokomplikowanym życiu,

-Przyjedziesz jutro na mecz? - zapytał wiedząc co mu odpowie.

- Będę twoją najgłośniejszą kibickom w jednym z pierwszych rzędów. - Nie mógł się nie roześmiać z powagi wypowiadanych przez nią słów.

Zamyślona wracała do domu. Jej rozbiegane myśli krążyły w okół Mariusza i tego jak sprytnie pojawił się w jej życiu i zajął jedno z ważniejszych miejsc. Z tego zamyślenia wyrwał ją telefon.

-Halo tu Alicja Jaworek, - Anka nie wiedziała co ma odpowiedzieć - Halo?

-Tak, dzień dobry. Miło Panią słyszeć, przepraszam, ale jestem strasznie zaskoczona.

-Dostałam twój telefon od Kasi i słyszałam o całym pomyśle. Bardzo chciałabym przyjechać, ale nie mam jak dojechać niestety, ale twoi rodzice byli tak mili i zaproponowali mi, że po mnie przyjadą, ---Także dzisiaj masz wolną chatę- zaśmiał się nieznajomy głos w słuchawce. Anka słuchała jak natchniona każdego wypowiadanego przez paniom Jaworek słowa, wciąż nie mogła uwierzyć w to, że jej plan jednak wypali. Dzięki Bogu za Bogdana!

-Dziękuję, ze uda się Pani przyjechać. Dla Mariusza to jest na prawdę bardzo ważne, żeby w tym dniu były z nim 3 najważniejsze osoby : mama, brat i babcia. - nagle w słuchawce odpowiedziała jej głucha cisza - Halo, jest tam pani jeszcze.

-Jestem - odpowiedziała łamiącym się głosem kobieta. Musze już kończyć. Do zobaczenia.

-Do zobaczenia

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania