Drabble – Matnia
– Wiecie, kim kurwa jestem? Wiecie? – wrzeszczałem, wymachując sześciostrzałowym gnatem.
– Jesteśmy na dobrej drodze. – Uspakajał mnie facet w białej koszuli.
– Na dobrej drodze jesteśmy!?– krzyknąłem i wymierzyłem w niego. – Kurwa, to jest dobra droga! – Spojrzałem mu w oczy i zauważyłem w nim strach. – Zaraz spotkasz wieczność – wysyczałem i nacisnąłem spust.
W pomieszczeniu rozległ się huk wystrzału, a ja zachwiałem się i wylądowałem na podłodze. Pistolet wypadł mi z ręki.
– Rysiu, daj mu zastrzyk na uspokojenie. – Usłyszałem faceta, który powinien leżeć martwy! – A z jadłospisu trzeba wykreślić marchewki – dodał.
– Kim ty kurwa jesteś, Bogiem? – jęknąłem zdezorientowany.
–Psychiatrą – odpowiedział.
Poczułem ukłucie i odpłynąłem.
Komentarze (20)
Szaleństwo wokół jak chleb powszedni, każdy może ujrzeć Boga ze strzykawką, jakkolwiek pewny byłby stanu i miejsca.
Tak, a może dla niektórych Bóg ma formę strzykawki?
Niestety niespodzianka tym razem nie wyszła. Od razu domyśliłem się o co chodzi. Pozdrawiam bez oceny
Teraz pracuję nad innym zakończeniem Łuny Puszczyka. Może będzie zaskakujący i trzymający poziom koniec.
Mnie rozśmieszyło... z marchewką na psychiatrę. Fajne! 5
dzieki.
Lubię drabble, bo też piszę - 100 słów.
Dla mnie ciekawy.
dzięki.
Przyszła mi do głowy myśl, że za chorych psychicznie można wziąć ludzi z dużą wyobraźnią. Pozdro:)
To fakt. W Opolu jest taki jeden człowiek, który pełnym głosem wyraża swoje tezy i się śmieje. Oczywiście idzie sam
Józef Kemilk W Opolu był chyba też Lech Roch Pawlak - swego czasu słynna postać... tak mi się wydał adekwatny do tego, o czym mówimy. Wywoływał kwestie sporne.
Troszkę nie rozumiem celu tych stusłówek. No chyba że zaskoczenie, ale jak napisał Marek, akcja jest czytelna. Poza tym przeciągnąłeś punkt kulminacyjny: "A z jadłospisu trzeba wykreślić marchewki – dodał.", który powinien kończyć tekst. (Bo reszta to jakby wyjaśnienie dla debili).
Cel to zabawa, chyba. A koniec, żeby było zabawnie, bo przecież wiadomo, o co chodzi.
Józef Kemilk – hmm... Chyba żeby zabawnie było, to musiałbyś tak bardziej montypythonowsko to ująć.
A może po prostu mam drętwe poczucie humoru :)).
Tjeri i przy okazji człowiek się uczy na własnych błędach, bo tak najłatwiej.
Józefie Kemilk↔Może i przewidywalne, ale fajnie napisane. Wyobraziłem sobie marchewkę, która strzela z hukiem, nacią:)
Co do błędów... hmm... chyba lepiej się uczyć na cudzych, bo bezpieczniej:D
Pozdrawiam:)↔%
Dzięki. Faktycznie na cudzych błędach dobrze się uczyć, bo odkrywa się swoje
Pozdrawiam
Ja bym był za tym, że to marchewa jest pociskiem, a nać rękojeścią:D
A ja tu widzę strzykawkowy atak na wegetarian... :)
_________________________-
Tak, można grozę tej "matni" śmiechem oswajać.
Coś co przejmuje kontrolę nad naszym umysłem we mnie budzi... przerażenie.
Dzięki za wizytę i komentarz
Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania