Gołodupce (DRABBLE) - Amável Pinto de Calças Curtas

Amável Pinto de Calças Curtas w wigilijny wieczór siedział zamyślony. Dumał nad własnym losem. Do Pasterki było wciąż sporo czasu. Ojciec João José da Silva Curtas wypił stanowczo zbyt dużo polskiego bimbru i poszedł spać. Matka Maria Nona Cara de Calças zmywała naczynia po wigilijnej kolacji.

 

Kolację zakończyła kłótnia. Jego młodszy brat Pinto Molhadinho de Calças Curtas nie mógł się pogodzić z przeprowadzką ze słonecznej Brazylii gdzieś do zimnej Polski. I to nie do stolicy, tylko gdzieś na wschodzie, gdzie nawet komórek nie znali. Gołodupce.

 

Strach pomyśleć, jaki los wymyśli dla nas autor, wyszukujący dla nas takie złośliwe imiona, pomyślał.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (11)

  • Domenico Perché 5 miesięcy temu
    Inspiracją była dla mnie strona www: http://odkrywaniebrazylii.blogspot.com/2015/05/najgupsze-imiona-w-brazylii.html

    Tam zainteresowany czytelnik znajdzie tłumaczenie imion bohaterów.
  • Pan Buczybór 5 miesięcy temu
    Drabble, w którym dominują imiona i nazwiska bohaterów? - sympatyczny koncept i nawet udany, a na wspomniane przez ciebie tłumaczenia być może zerknę
  • Domenico Perché 5 miesięcy temu
    Dziękuję.

    Próbuję przemóc niemoc twórczą. Tyle na razie wyszło z pisania kolejnej części "Gołodupiec".
  • Cicho_sza 5 miesięcy temu
    Z tą niemocą twórczą to przerąbane 😂
    A Gołodupce, niechaj się piszą, bo wierni fani czekają 😝
    Ps. Twój poprzedni avatar bardziej mnie się podobał. Od samego patrzenia na tego chłopca trzeszczy mi w krzyżu 🙈
  • Domenico Perché 5 miesięcy temu
    Co jakiś czas będę zmieniał. Niektórych to irytuje.
  • Cicho_sza 5 miesięcy temu
    Domenico Perché o wow, I like it 😎
  • yanko wojownik 1125 5 miesięcy temu
    To on musiał gdzieś w okolice zacnego pisarza - zacny - nie wiem czy zacny - dobrze pisze, poza tym to diabli jako dla połowy opowijczyków, już etat dla niego mają, Floriana Konrada, bo w moich stronach komórki już są, choć chodników nie ma i żadne lampy, to też nie świecą - i dobrze, bo nie rażą, jak w nocy iść, ale u niego, to i komórek może jeszcze nie być, ludzie na komarach jeżdżą. Ciekawe, tylko nazwiska trudne, ale to tym ciekawsze - się poszerzającym jest horyzont, się poczyta, jak się ludzie tam - no nazywają. Tylko na drożdżach gorzelniczych robić, a z owoców na dedykowanych, lub dzikich - to jak samo sfermentuje - voltów mniej, ale jakie w naturę bite... Nie sypać piekarskich - śmierdzi.
  • Domenico Perché 5 miesięcy temu
    Tu w tej okolicy nawet na Komarach nie jeżdżą, ino pieszo ganiają. Bus tylko do wsi pod kościół dojeżdża, raz dziennie, w sobotę dwa razy. W niedzielę w ogóle.

    No, czasem miejscowi jeżdżą na ośle, czy jakimś koniku, a dzieciaki od wiedźmy potrafią na koźle pojechać.

    A bimber tylko na dzikich drożdżach. Próbował niejeden na piekarskich, po miastowemu, ale pić się tego nie dało. A już zanieść takiego bimbru wiedźmie w prezencie, bój się Boga! Toż to człowiek może wrócić jako ropucha!
  • yanko wojownik 1125 5 miesięcy temu
    Domenico Perché, Ech, drzewiej to i u mnie tak było, się dzieciństwo aż przypomina. Postęp, kurde, jednak rzucili i teraz trochę jest po nowemu, wciąż fajne zacofanie, ale już dawno nie to... Jest taka zaśmierdziała sadzawka koło mnie, ropucha tam siedzi rojnie - wiem teraz skąd lezie i po czemu ropucha.
    Ja zgrzeszyłem piekarskimi, ale pokarało mnie smakiem siłowałem się a smród mi towarzyszem był jedynym. Diabli by też tego nie tkli, a diabli w takich miejscach jeszcze w mocy, zaczyna pić trzech a w nocy się okazuje, że jeszcze czart się dosiadł.
  • Marek Adam Grabowski 5 miesięcy temu
    Początkowo dziwiły mnie te iberyjskie imiona, ale z czasem wszystko wyjaśniło się. Ciekawy pomysł. Pozdrawiam 5
  • Domenico Perché 5 miesięcy temu
    Dziękuję. Kiedyś ich wplotę w akcję w Gołodupcach. Na razie zwyczajny fragment idzie.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania