Poprzednie częściRozważania - Na jagody

Rozważania - Pieszy na przejściu

Jakiś już czas temu, oglądałem na internetach filmik pokazujący trzech pieszych potrąconych przez samochód na pasach. Wynikało z niego, że kierowca nie jechał z dużą prędkością, ale wesołe chłopaki w zasadzie wskoczyły mu na maskę, pozbawiając możliwości na reakcję. Gdzieś tam w podświadomości jest zakorzenione, że jeśli kierowca potrącił pieszego na pasach, to jest to bezsprzecznie jego wina. Taki też był mój pierwszy wniosek, ale w pewnym momencie zacząłem się zastanawiać, czy aby na pewno? Co na ten temat mówią przepisy o ruchu drogowym. Otóż, pogrzebałem i to co znalazłem, przedstawiam poniżej:

 

Z “Ustawy o ruchu drogowym” z dnia 20 czerwca 1997 r. (przypis 1), wybrane przepisy dotyczące opisanej sytuacji:

 

Dział 1. Przepisy ogólne

Art. 2. Użyte w ustawie określenia oznaczają:

 

6) jezdnia – jezdnię w rozumieniu art. 4 pkt 5 ustawy z dnia 21 marca 1985 r. o drogach publicznych (2);

5) jezdnia ‒ część drogi przeznaczoną do ruchu pojazdów, składającą się z pasa albo pasów ruchu, z wyjątkiem torowiska wydzielonego z jezdni;

 

9) chodnik – część drogi dla pieszych przeznaczoną wyłącznie do ruchu pieszych i osób poruszających się przy użyciu urządzenia wspomagającego ruch;

 

11) przejście dla pieszych – powierzchnię jezdni, drogi dla rowerów lub torowiska, przeznaczoną do przekraczania tych części drogi przez pieszych, oznaczoną odpowiednimi znakami drogowymi;

 

18) pieszy – osobę znajdującą się poza pojazdem na drodze i niewykonującą na niej robót lub czynności przewidzianych odrębnymi przepisami; za pieszego uważa się również osobę prowadzącą, ciągnącą lub pchającą rower, motorower, motocykl, hulajnogę elektryczną, urządzenie transportu osobistego, urządzenie wspomagające ruch, wózek dziecięcy, podręczny lub inwalidzki, osobę poruszającą się w wózku inwalidzkim, a także dziecko w wieku do 10 lat kierujące rowerem pod opieką osoby dorosłej;

 

22) szczególna ostrożność – ostrożność polegającą na zwiększeniu uwagi i dostosowaniu zachowania uczestnika ruchu do warunków i sytuacji zmieniających się na drodze, w stopniu umożliwiającym odpowiednio szybkie reagowanie;

 

23) ustąpienie pierwszeństwa – powstrzymanie się od ruchu, jeżeli ruch mógłby zmusić kierującego do zmiany kierunku lub pasa ruchu albo istotnej zmiany prędkości, pieszego – do zatrzymania się, zwolnienia lub przyspieszenia kroku, a osobę poruszającą się przy użyciu urządzenia wspomagającego ruch – do zatrzymania się, zmiany kierunku albo istotnej zmiany prędkości;

 

Dział 2 Ruch drogowy

Rozdział 2 Ruch pieszych oraz osób poruszających się przy użyciu urządzenia wspomagającego ruch

 

Art. 13.

1. Pieszy wchodzący na jezdnię, drogę dla rowerów lub torowisko albo przechodzący przez te części drogi jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz korzystać z przejścia dla pieszych.

1a. Pieszy znajdujący się na przejściu dla pieszych ma pierwszeństwo przed pojazdem. Pieszy wchodzący na przejście dla pieszych ma pierwszeństwo przed pojazdem, z wyłączeniem tramwaju.

 

Art. 14. Zabrania się:

1) wchodzenia na jezdnię lub drogę dla rowerów:>

a) bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych (!!!),

 

Rozdział 3 Ruch pojazdów

Oddział 7 Przecinanie się kierunków ruchu

Art. 26.

1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność, zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszego znajdującego się na tym przejściu albo na nie wchodzącego i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na tym przejściu albo wchodzącemu na to przejście, z zastrzeżeniem ust. 1a.

 

Nie znajdziemy w rzeczonej ustawie definicji “wchodzenia” na przejście dla pieszych”, zatem wg słownika języka polskiego (3):

wejść — wchodzić (wybrane definicje)

1. «przekroczyć granicę jakiegoś pomieszczenia lub obszaru»

6. «przekroczyć umowną granicę jakiejś sfery lub strefy»

 

Oraz “bezpośrednio” (4):

1. «bez pośrednictwa»

2. «o stosunkach przestrzennych: bardzo blisko»

3. «w chwili następującej po czymś lub poprzedzającej coś, krótko przed kimś lub po kimś»

 

(1) https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU19970980602/U/D19970602Lj.pdf

(2) https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU19850140060/U/D19850060Lj.pdf

(3) https://sjp.pwn.pl/sjp/wejsc;2535123.html

(4) https://sjp.pwn.pl/szukaj/bezpośrednio.html

 

To tyle. Jeśli znajdziecie coś jeszcze, dajcie znać.

 

Dodając pikanterii, nadmienię, że raz na czas można znaleźć artykuły, traktujące o nadciągającej zmianie w przepisach, skutkującej tym, że pieszy nabędzie bezwzględne pierwszeństwo nad samochodem i trzeba go przepuszczać zawsze, nawet jeśli jeszcze nie wszedł na jezdnię, ale wykazał taki zamiar. Tu od razu zaznaczam, nie ma i nie było żadnych zmian w przepisach, a projekty nawiązujące do “chęci przejścia przez ulicę”, są przez ustawodawcę na bieżąco odrzucane, lecz po części jest to też prawda, bo na podstawie obowiązujących przepisów, pieszy w pewnych sytuacjach faktycznie ma bezwzględne pierwszeństwo. Kiedy?

Jeżeli pieszy znajduje się lub wchodzi na pasy, co oznacza, że przekrocza granicę pomiędzy jezdnią a chodnikiem, w wyznaczonym miejscu z jezdni, oznaczonym znakami, umożliwiającym przejście, nie wymuszając przy tym pierwszeństwa, poprzez wejście bezpośrednio przed nadjeżdżający pojazd, a dodatkowo zachowując szczególną ostrożność, to kierowca faktycznie musi ustąpić pierwszeństwa, bo co niby ma go przejechać?

Należy też pamiętać, że w myśl przepisów, zarówno kierowca jak i pieszy obowiązani są, aby zachować szczególną ostrożność. Co to właściwie znaczy?

Uważam, że “szczególna ostrożność” w ustawie ma definicję dość durną. Nawet jeśli jakimś telepatycznym cudem, bylibyśmy w stanie udowodnić, że ktoś nie zachował ostrożności, to i tak z racji tego, że obie strony są obarczone obowiązkiem, obie strony powinny być obciążone odpowiedzialnością za ostrożności brak. Moim zdaniem bardziej nieostrożnym będzie wejście pod nadjeżdżające auto, niż pacnięcie przechodnia, z racji konsekwencji bezpośrednich. Dlatego też uważam, że to właśnie w interesie pieszych jest, aby o pierwszeństwo na drodze tak zaciekle nie walczyli.

 

W sytuacja kiedy ulicami tłocznego miasta, pędzi auto, warcząc jak oszalałe na wysokich obrotach i na pasach uderza kobietę, każdy pomyśli “no, debil, nie zachował ostrożności”, ale prawda jest taka, że oboje jej nie zachowali i oboje są współwinni wypadkowi.

Co jednak w sytuacji kiedy na przejście dla pieszych wejdzie pan pieszy z zadziorną miną, naświetlony medialnym bełkotem o swojej nadrzędności nad samochodami i aby zademonstrować, łamie zakaz wchodzenia bezpośrednio przed nadjeżdżający pojazd i nogi na zderzaku. No to ja osobiście takiemu panu gratuluję błyskotliwej argumentacji. Czemu niby kierowca ma ponosić odpowiedzialność za butę i arogancję, wynikającą z braku znajomości przepisów i psychicznego ciśnienia społecznego, zmuszającego do pokazania swojej wyższości?

 

Analizując logicznie przepisy, pieszy stojący na chodniku, bądź nawet idący w stronę pasów, lecz nie znajdujący się na wyznaczonym do przejścia fragmencie jezdni, nie ma podstawy prawnej, żeby rościć sobie pierwszeństwo, a wręcz ma zakaz wchodzenia na jezdnię “bezpośrednio przed nadjeżdżającym pojazdem”. Pozostaje jeszcze pytanie, co to znaczy “bezpośrednio”, bo takiej definicji również nie ma w przepisach. Tutaj jest duże pole do nadinterpretacji. Jak daleko powinien być samochód aby uznać, że pieszy wszedł już bezpośrednio? Z definicji bezpośrednio w kontekście odległości - bardzo blisko. Co to znaczy “bardzo blisko”?

Przypomina mi się taki stary dowcip:

Turysta spotyka bacę na polanie i się go pyta:

- Baco daleko jeszcze do schroniska?

- Do schroniska? A to w chuj daleko.

- Baco a co to jest “w chuj daleko”?

Baca skonsternowany patrzy z ukosa na turystę i potem na ścieżkę prowadzącą do lasu, za którym wyrasta szczyt górski.

- Widzicie ten las?

- No widzę.

- To to nie jest “w chuj daleko”. A widzicie tą górę?

- No, widze.

- To też nie jest “w chuj daleko”. A widzicie tam na szczycie schronisko?

- No, nie widzę.

- No, to to jest właśnie “w chuj daleko”.

 

Jest to trudne pytania, na które odpowiedzi powinien udzielić nam sąd, a tymczasem niestety, sądy w kontekście pieszych potrąconych na pasach mają inne zmartwienie. Są tacy sędziowie, którzy twierdzą, że już samo stanie na chodniku wskazuje na zamiar i wtedy już należy ustąpić pieszemu, choć nie sposób znaleźć w ustawie ani słowa o “zamiarze pieszego, do wejścia lub przejścia przez przejście dla pieszych”. Swoją drogą, jak taki zamiar rozpoznać, nie czytając w myślach. Taki pieszy może mieć przecież zamiar przejść przez ulice, stojąc w kolejce w sklepie. Czy to już obliguje wszystkich kierowców w mieście do zatrzymania się i czekania, aż pieszy spełni swój zamiar? Można również założyć, przy zachowaniu szczególnej ostrożności oczywiście, że pieszy nie ma zamiaru przechodzić przez ulicę, a jedynie stanąć na krawędzi jezdni i tam stać jak kot, czekający na otwarcie drzwi tylko po to, żeby popatrzeć jak je otwierasz.

Inni, w mojej opinii bardziej rozgarnięci sędziowie dementują: “zamiar nie jest równy z wejściem”. Dlaczego uważam, że bardziej rozgarnięci? Pieszy w konfrontacji z pędzącą kupą stali i plastiku nie ma szans. Przyzwyczajanie ludzi do myśli, że ich “zamiar” daje im pierwszeństwo, a wręcz wmawianie im tego, co w rzeczywistości prawnej nie znajduje pokrycia, może prowadzić do kalectwa, bez prawa do odszkodowania, a nawet z obowiązkiem pokrycia kosztów naprawy.

Zatem ponieważ stan prawny i rozgłos medialny są rozbieżne, należy słuchać instynktu samozachowawczego. Życie ma większą wartość niż bycie kimś ważnym, dlatego przed przejściem przez ulicę, warto spojrzeć kierowcy głęboko w oczy z pytaniem, czy będzie tak uprzejmy nas przepuścić i tylko za jego zgodą, wyrażoną istotnie malejącą prędkością, skorzystamy z wdzięcznością z nadanej nam okazji.

Chciałbym też dodać, żeby było jasne, że nie zachęcam nikogo do wyścigowania się samochodem z pieszym na przejściu. Na drodze nie ma miejsca na udowadnianie sobie dominacji. Trzeba mieć wzajemny szacunek, znać przepisy, schować dumę do kieszeni a przede wszystkim patrzeć, co się dzieje wokoło, żeby uniknąć ofiar.

Mój dziadek, zawodowy kierowca, często powtarzał, że dobry kierowca to taki, który nie przeszkadza innym uczestnikom ruchu.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (10)

  • Akwadar 5 dni temu
    W sumie niezłe rozważania
  • Poncki 5 dni temu
    Cieszę się, że się podoba 😃
  • Dekaos Dondi 5 dni temu
    Poncki↔Przeczytałem z należytą uwagą:)↔Sądzę, że mimo wszystko, pieszy powinien bardziej uważać,
    gdy to on może zginąć, a nie kierowca. Nic trupowi po tym, że miał satysfakcję, ze swojej racji:)
    No właśnie. Nie ma przepisu, który zabrania stania na krawędzi chodnika, co jednak może wprowadzić zamieszanie. Miałem dwa razy taką sytuację, że nie było mi spieszno i machnąłem ręką, by przejechał. Nie przejechał. Stanął. Przepisy nie sprecyzują→wszystkich możliwości jednoznacznie.
    Pozdrawiam😂:)
  • Poncki 5 dni temu
    No i tutaj spoglądając na Twoją odwróconą stronę medalu, czemu niby miałbyś się nagle zacząć spieszyć? Tylko dlatego, że ktoś na siłę chce Cię przepuścić? Pieszy zdecydowanie powinien ustępować z racji większej miękkości organów 😃
    Również pozdrawiam 😃
  • Józef Kemilk 5 dni temu
    To jak się zachowujemy w danej sytuacji jest powiązane z tym jacy jesteśmy. Tak zwany roszczeniowiec ma większe szanse na wypadek😉.
    Pozdr
  • Poncki 4 dni temu
    Hehe, całkiem możliwe. Stąd też zachęcam roszczeniowców do przeczytania. Może zrozumieją, że można w pracy, można w domu, można nawet w kościele, ale na drodze po prostu nie wypada.
    Pzdr
  • Arek Mickiewicz 3 dni temu
    chuj mnie to obchodzi
  • Poncki 3 dni temu
    To zupełnie.jak ty, twojego starego.
  • Bajkot z Miedzyświata wczoraj o 4:50
    Pieszych to trzeba rozjeżdżać jak pluskwy. Lezie to przez pasy jedno za drugim i nie patrzy że samochód chciałby może przejechać od pięciu minut. Może być, że nigdy nie przejedzie, całe miasto można zablokować w parę osób chodzących tam i z powrotem po pasach. Jestem oczywiście przeciwny jakimkolwiek przepisom, z Indji widziałem filmik: rondo gdzie każdy jeździł jak chciał, i dobrze było :D
  • Poncki wczoraj o 18:50
    Jest dobrze puki nie ma ofiar. Nie mogę się zgodzić, że należy jeździć po przechodniach, ale jestem w stanie zrozumieć rozgoryczenie.

    Odnośnie chodzenia tam i z powroten, to chyba nawet był taki protest w Warszawie.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania