Sklep rzeczy utraconych - rozdział 11d/e
— Co to było? — zapytała Eveline.
Gałęzie, które poruszyła bestia, wciąż drżały między pniami. Kadeńczyk stał kilka kroków dalej z opuszczonym mieczem. Oddychał ciężej niż wcześniej, a segment przy łokciu nadal odstawał od reszty zbroi. Eveline podniosła się z ziemi.
— Nie wiem — powiedział Kadeńczyk. — Ale nie powinno go być tak blisko traktu.
W miękkiej ziemi zostały głębokie ślady łap. Koń uwolniony przez Vaelena zniknął już za zakrętem; Eveline nie słyszała nawet jego kopyt.
Przypomniała sobie wozy, które mijali po drodze. Całą kolumnę ciągnącą na południe, ze skrzyniami wciąż przywiązanymi do platform.
— Oni przed tym uciekali.
Kadeńczyk schował miecz.
— Dokąd jedziecie?
Vaelen nie odpowiedział.
Kadeńczyk odczekał chwilę. Potem jego spojrzenie zatrzymało się na dłoni Eveline.
— Medalion.
Wyciągnął zdrową rękę, ale nie zrobił kroku w jej stronę.
— Proszę mi go—
Vaelen przesunął się bliżej Eveline.
— Nie dostanie go pan.
Kadeńczyk nawet na niego nie spojrzał. Prawą rękę trzymał przy boku, nieruchomo.
— Nie pana pytam.
Eveline uniosła medalion.
— Najpierw odpowie pan na moje pytania. Był pan w porcie.
Nie odwrócił wzroku od jej dłoni.
— Na galerii — dodała. — Widziałam zielony płaszcz.
Eveline poczuła, jak wraca tamto wspomnienie. Trzask liny. Skrzynie spadające z góry. Dłoń Vaelena na jej ramieniu.
— To pan przeciął linę.
— Nie — odpowiedział natychmiast.
— Ale był pan tam.
— Byłem.
— Co pan robił na galerii?
— Szedłem za panią.
— Dlaczego?
Eveline opuściła dłoń.
— Ktoś jeszcze był na galerii — powiedział Kadeńczyk. — Przy żurawiu. Nie zdążyłem zobaczyć twarzy, a chwilę później lina puściła. Ruszyłem za nim, ale zgubiłem go w sąsiednim magazynie.
Zielony płaszcz. Człowiek w sklepie. Kroki za jej plecami. Galeria. Przez cały czas zakładała, że wszystko prowadzi do jednego człowieka. A jeśli nie? Wsunęła medalion do kieszeni sukienki.
— Dlaczego pan go chce?
Kadeńczyk nie odpowiedział.
— Zaproponował pan za niego tysiąc koron. Śledził mnie pan przez pół miasta. A teraz znowu jest pan tutaj.
— Nie jest dla mnie.
— To dla kogo?
Kadeńczyk przeniósł wzrok na północ.
— Dla Kadenu — powiedział Vaelen.
Kadeńczyk nie zaprzeczył.
— Dlaczego Kaden go potrzebuje? — zapytała Eveline.
— Tego pani nie powiem.
Eveline zacisnęła dłoń w kieszeni.
— W takim razie go pan nie dostanie.
Jeden z koni wciąż szarpał niespokojnie uprząż. Po drugim został tylko przecięty pas. Kadeńczyk wskazał powóz.
— Zostało wam jedno zwierzę — powiedział. — Daleko tak nie zajedziecie. Pytałem, dokąd jedziecie.
— Na północ — odpowiedziała Eveline.
— Daleko?
— Wystarczająco.
— W takim razie mogę was przeprowadzić.
Vaelen uniósł lekko głowę.
— Dlaczego miałby pan to zrobić?
Spojrzenie Kadeńczyka przesunęło się na kieszeń Eveline. Nie musiał odpowiadać.
— Od trzech tygodni coraz więcej dróg na północy przestaje być bezpiecznych — powiedział. — Kupcy zawracają. Patrole nie jadą dalej. Niektóre osady pustoszeją. Znam drogę, która jest jeszcze przejezdna. Na razie.
— Nie — powiedział Vaelen.
Wzrok Kadeńczyka zsunął się na prawą dłoń Vaelena. Vaelen spojrzał na jego uszkodzony łokieć.
— Przed chwilą trzymał pan nóż przy jej szyi — powiedział Vaelen. — A teraz mielibyśmy z panem jechać i spać w jednym obozie.
— Nie musicie mi ufać — powiedział Kadeńczyk.
Odwrócił się w stronę traktu. Po drodze schylił się i wyjął z piachu swój nóż.
— Wystarczy, że chcecie jechać dalej.
— Zaczekaj — powiedziała Eveline.
Zatrzymał się.
Eveline spojrzała na Vaelena. Tym razem to ona czekała na jego odpowiedź.
Komentarze (4)
Zadam pytanie wprost, bo jakże inaczej: czy piszesz to, polegając wyłącznie na swojej wyobraźni, czy posiłkujesz się algorytmem/programem komputerowym, nazywanym SI (Sztuczną Inteligencją)? Pytam, ponieważ pewien czas temu ktoś podesłał mi powstające opowiadanie (w języku angielskim), różniące się detalami od tego tutaj, lecz z bardzo podobnym "szkieletem", czy może "osią akji", "settingiem".
Fabułę piszę sama :) W sensie, mam zarys bohaterów, motywy i finał - ogólnie plan ;) Ale czasem robię sobie burzę mózgów z chatem. Ogólnie chat jest słaby w pisaniu i mówię to jako osoba, która ma dostęp do wszystkich algorytmów :) Owszem, możesz przegadać i czasem zaproponuję coś ciekawego, ale na pewno nie jest kreatywny, gubi sens oraz dialogi są czasem.... no cóż. A co do settingu — nie dziwię się, że ktoś pisze podobną historię, bo takich historii było/jest wiele :) Ja nawet mogłabym wskazać jedną (albo dwie), ale na razie tego nie zrobię. Jak dojdę do finału, to w komentarzu napiszę moje inspiracje, bo trochę tego jest :) Więc nie, fabuła nie została wypluta przez chat :)
Tak, jak podejrzewałem. Muszę bardziej ufać swojej intuicji… ech…
„Nie wińcie ich, bo nie wiedzą, co czynią.”
A ja winię.
„Wyłącz komputer - włącz myślenie.”
Tu nie ma co podejrzewać. Zresztą nie bardzo wiem, do czego prowadzi ta dyskusja.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania