Koszmar w dniu Wszystkich Świętych. Rozdział IV.

Wieś pod Elblągiem 2001 r.

 

I tak każdego dnia mijał Tatianie dzień za dniem, Czort coraz to mocniej przywiązywał się do swojej właścicielki, i zawsze pilnował domu. Kobieta była spełniona pod każdym względem, intuicja jej podpowiadała że na tej wiosce nie odniesie nigdy żadnej porażki, i że czekają ją tu same dobre chwile. Wioska ją zadziwiała choć była mała, ale posiadała swoje uroki i ciekawe miejsca. Po drugiej stronie jej domu biegła ulica na której mieściło się kilka domków wolno stojących, a w jesiennych miesiącach były one w czasie renowacji. Tuż za nimi na samym końcu ulicy, stał dosyć spory pustostan w którym nikt nie mieszkał, po prostu stał pusty i panowała w nim zawsze przenikliwa ciemność. Miał nie za efektowny wygląd był taki szary i ponury, młoda kobieta często przechadzała się przez swoje kąty, była to rzecz oczywista skoro tam mieszkała. Tatiana przyzwyczaiła się do swoich widoków, takie miejsca działały na nią normalnie, jak i domki wolno stojące w czasie remontu tak i ten pustostan. Powiadała sobie w końcu na wsi wszystko znajdować się musi. Jednego razu jak wracała z zakupami ze sklepu mijając pustostan i zbliżając się pod te domki z robotnikami, to jeden z nich rzucił do niej jakieś słowa w stylu - ,, Pani jak widzę lubi chodzić koło tego ślepego zaułka odważna kobieta ''. Wtedy Tatiana powiedziała - Co proszę ? O czym Pan mówi? A nic już nic - odpowiedział, poczuł się lekko speszony. Tatiana zbliżała się pod swój domek, i powiadając sobie o co temu mężczyźnie chodzi, najwyraźniej przeszkadza mu to że chodzę tędy, ale dlaczego? Przecież to też moja ulica i mam prawo chodzić po niej kiedy mi się podoba. Gdy wróciła do domu rozpakowała kobieta duże zakupy, które sobie zrobiła na rozpoczynający się weekend, bo był to piątek. Potem umyła ręce i postanowiła zrobić ciasto by ugościć swoją koleżankę z pracy, która miała właśnie do niej przyjść. Była to młoda dziewczyna tuż przed trzydziestką, niska, puszysta, rudowłosa o wyrazistych piegach i jaskrawo niebieskich oczach. A na imię miała Honorata, takie samo imię nosiła jej babcia która nie żyła już od 2 lat. Bardzo się lubiły i zaprzyjaźniły w pracy, od chwili jak Tatiana zamieszkała na wsi. Często do siebie wpadały by spędzać ze sobą czas, a szczególnie w weekendy bo miały wolne od pracy. A gdy już dochodziła godz; 17;00 Tatiana czekała na Honoratkę, bo na tą godzinę miała do niej właśnie przyjść. Ale niestety była już prawie godz; 18;00 a z dziewczyny ani śladu. Kobieta pomyślała sobie czemu jej nie ma do tej pory, ona raczej się nie spóźnia nie lubi tego, ale być może coś jej wypadało. Także jeszcze chwilkę na nią poczekała, i w tym momencie zadzwonił przeraźliwie i dosyć długo dzwoneczek, który był przy budzie Czorta. Kobieta słysząc go aż podskoczyła do góry i szybko wybiegła przed drzwi domu, a dzwoneczek dzwonił i dzwonił dalej. Co jest do diabła ? - powiada. Czemu on dzwoni? Przecież nie ma absolutnie wiatru nawet jedna gałązka na drzewie się nie poruszy. Wtedy usłyszała jakby gdzieś w oddali cichuteńki głos swojej koleżanki która szeptała do niej tak; Tatiano proszę przyjdź do mnie tym razem ty będę na Ciebie czekała. Tatiana nie zastanawiając się odruchowo wróciła do domu wzięła telefon i zadzwoniła do niej, bo pomyślała sobie że ona na pewno mnie gdzieś potrzebuje i mnie przez to woła w oddali. Ale telefon łączył i łączył a ona nie odebrała. Więc Tatiana ani chwili dłużej już nie czekała bo nie spodobała jej się ta sytuacja, ubrała się szybko zamknęła drzwi i odchodząc od nich powiedziała; Już idę do Ciebie Honoratko. Wtedy dźwięk dzwoneczka ucichł całkowicie, a Czort leżał bez ruchu jakby nie żył. A ona pobiegła do Honoraty domu jak tylko najszybciej mogła. Jak kobieta była już na miejscu przy domu swojej koleżanki to serce jej waliło jak młot, nie wiedziała czy ma zapukać do drzwi czy nie. Ale to zrobiła, pukała parę razy ale nie było żadnej reakcji, później zadzwoniła dzwonkiem znajdującym się w ścianie przy drzwiach też jej nikt nie otworzył. Więc odeszła z pod drzwi stanęła pod oknami jej domu i wołała ją jak mogła najgłośniej; Honorata!!! - Otwórz !!! - Ale jej wołanie też na nic się nie zdało, zauważyła tylko ruch Honoraty sąsiadów jak głośno wolała, że stali w oknach i lekko poruszały się firanki, ale nikt nie raczył jej nic powiedzieć. Kobieta nie wiedziała już co ma myśleć i co robić, postanowiła do niej jeszcze raz zadzwonić ale telefonem lecz telefon jej nadal milczał. Powiedziała wtedy sama do siebie; Honorata gdzie Ty jesteś? Co Ty gdzie robisz? Jak nigdy nie odbierasz ode mnie telefonów? O co tu w ogóle chodzi? Czy ja się tu coś dowiem. Gdy miała już odchodzić z pod jej domu to niespodziewanie pojawił się przy niej starszy pan pod laską z długą siwą brodą, był to Honoraty sąsiad z przeciwka który znał z widzenia Tatianę bo je obie widywał zawsze jak ze sobą się przyjaźnią. I to on zdradził bardzo przykrą jak dla Tatiany wiadomość, no ale był zmuszony jej o tym powiedzieć bo widział jak biedna chodziła i wołała ją. Gdy się od niego już dowiedziała co się wydarzyło to nogi jej podcięło, zaparło jej dech w piersiach, oczy jej się łzami zalały, była w szoku, nie mogła słowa z siebie wydusić. Ledwo wydukała pytając mężczyznę to co się stało tak dokładnie? To tylko to się dowiedziała że zginęła dzisiaj z niewiadomych przyczyn i nikt z ludzi w wiosce nie wie czemu i dlaczego? Powód jej jest nieznany. Po prostu nie żyje i tyle każdy wie.A jej rodzina jest tak załamana i zrozpaczona że od jej śmierci nie ma nikogo w domu. Po usłyszeniu tej bardzo smutnej wiadomości kobieta nie mogła ruszyć z miejsca nogi miała całkowicie z waty myślała że zaraz zemdleje. Ale jakoś się pozbierała, mężczyźnie za wiadomość podziękowała że chciał jej udzielić informacji bo by nic nie wiedziała, i poszła do domu. I od tej chwili długo nie mogła się z tą myślą pogodzić że straciła taką fajną i dobra kumpelę, i że już nigdy i nigdzie jej nie zobaczy. A jak była już pod swoim domem, to Czort siedział przy budzie i jadł sobie swój posiłek który Tatiana mu zostawiła. Gdy weszła do domu umyła się nawet nie jadła bo nie mogła nic przełknąć, tylko się napiła i położyła się. Była już dość późna godzina nim wróciła do domu a swoją drogą padała z nóg , oczy ją tak piekły z płaczu że o niczym nie marzyła by tylko położyć się spać. Gdy ranek nastał Tatiana po śniadaniu wyszła przed dom swojego ogrodzenia na ławeczkę usiąść sobie i porozmyślać ich razem wspólne chwile spędzone ze sobą, siedziała tak dość chwilę i głowę pełną myśli miała, tak bardzo żal jej było koleżanki że nie mogła od płaczu się powstrzymać. Gdy miała wyciągnąć sobie chustkę z kieszeni by wytrzeć nos i oczy, wtedy ona jej z rąk wypadła. Tatiana schyliła się po nią by ją podnieść z ziemi, i wtedy ujrzała przed sobą buty mężczyzny który stał przed nią jak wryty. Stał i patrzył na nią przez chwilę przeszywającym spojrzeniem i odszedł, a za parę sekund odwrócił się w stronę jej i powiedział jej tak; Jestem plugawy starzec tak na mnie mówią w wiosce i jestem bezdomny i odszedł. Nie miała pojęcia co to wszystko miało znaczyć, po co on jej się przedstawił, przecież nie musiał powiedziała. No ale chyba chciał po prostu tak z grzeczności. Młoda kobieta nie zdawała sobie nawet sprawy, że ten starszy mężczyzna zwany plugawy, przekazał już dużo wcześniej mieszkańcom z wioski to; Że ten tutejszy cmentarz to stare mroczne cmentarzysko z XIX wieku ,owiane tajemnicą zupełne odludzie. I że tam na nim dzieją się straszliwe i nie wyjaśnione rzeczy, i urzęduje cmentarne straszydło . Ale ona o tym niestety nic nie wiedziała nie miała zielonego pojęcia, co tu na tej wiosce było grane. Nikt jej nie ostrzegł i nie miał nawet takiego zamiaru. Nawet Tatiany sąsiedzi też nic nie wspomnieli jej o tym ani jednym słowem na ten temat, jedynie tylko co jej powiedzieli to to, że jeśli kiedy by się wybrała na ten cmentarz to może tam spotkać najprawdopodobniej dozorcę cmentarza i grabarza który zajmuje się tym i tym . To ostrzegamy Panią żeby była Pani dla niego miła, i mu się nigdy w niczym nie sprzeciwiała bo wtedy dla ludzi staje się bardzo szorstki i nie przyjemny, a chyba lepiej uniknąć kłopotu prawda? Tatiana gdy to usłyszała odpowiedziała im krótko; Dobrze! - Będę już to wiedziała i dziękuję za poinformowanie mnie. Cdn.

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • TrzeciaRano 2 miesiące temu
    Rewelacja! Cóż za nastrój, cóż za emocje! Nic, tylko brać przykład, naprawdę. Zgrzytnęły mi tylko dwie rzeczy, ale to drobiazgi. Stosujesz animizację taką dość konserwatywną :( Druga rzecz, to że liczyłam na klamrę między pierwszym i ostatnim akapitem.Wyglądałoby to na pewno ładniej, ale radośniejsza wersja wydarzeń, na którą się zdecydowałaś, również zdecydowanie pasuje. Ostatnie zdanie majstersztyk. Ukłony.
  • Sisi26 2 miesiące temu
    Dziękuję staram się jak mogę by w moich tekstach było zawsze to coś co będzie motywowało czytelników. Moje wszystkie teksty będą zawsze interesujące.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania