Koszmar w dniu Wszystkich Świętych. Rozdział XI.

Wieś pod Elblągiem 2001 r.

 

Dozorca swoje wino wypił w mig i miał się przysiąść do Tatiany, ale na chwilę odszedł od niej zostawiając ją zamknął drzwi na klucz, i poszedł zabrać sobie ostatnie kawałki nóg do lodówki bo sobie przed kanciapą je zostawił, a w tym czasie kobieta bojąc się niemiłosiernie żeby ją nie zobaczył bądź nie zastał jak wylewała wino ze szklanki przez jego okienko uchylone jako już wypiła. Gdy wrócił był ucieszony że zasmakowała jego trunku pytając ją.,

- DOBRE BYŁO?

- Owszem, bardzo dobre smakowało mi - odpowiedziała.

- To może ja jeszcze Ci doleję? - szepnął on.

- Oj nie nie, już na prawdę dziękuję. - mruknęła Tatiana.

Wtedy on powiedział do kobiety, proszę jeść przecież byłaś głodna masz tu tyle smakołyków do wyboru, kobieta nie mogła nic tchnąć ani przełknąć bo na widok tego ohydztwa wszystko stawało jej w gardle. Szef cmentarza widząc że nie chciała jeść zaczął ją zmuszać, że jak czegoś nie zje to utnie jej piłą ucho, kobieta płakała prosząc go nad wszystko by tego jej nie robił, i jej wybaczył ale ona tego nie zje bo nie da rady, wtedy on wkurzył się wziął piłę uruchomił ją i przystawił jej do ucha mówiąc., JESZ ALBO JA ZJEM ALE TWOJE UCHO JAK ODPADNIE. Tatiana w panicznym lęku wzięła oko do ręki i wsadziła go do ust i w chwili wsadzenia go zwymiotowała się prosto na niego i wtedy dozorca wpadł w szał i się na jego twarzy pojawił duży grymas, pazury jego znów wydłużyły się wraz z jego okiem które dosięgało jej oka, wtedy zaczął się śmiać., Ha Ha Ha mówiąc., TERAZ CIĘ MAM I ZARAZ BUZI CI DAM, Tatiana zdrętwiała słysząc o jego pocałunku i na samą myśl o nim bez przerwy obcierała swą twarz. Nagle dozorca przypomniał sobie że czas już iść by odprawić rytuał przy jednym z grobów, i żeby mu ona towarzyszyła, kobieta za chiny nie chciała tam iść by w tym wszystkim uczestniczyć ale musiała iść na siłę by po prostu nie zginąć w rękach takiego szaleńca. Wtedy strach przełamała i zabrała nakazany przez niego czarny obrus z kanciapy, figurkę kostuchy, on zaś wziął wino , swoje przekąski i świece i poszli w stronę jednego grobu. Gdy byli już przy nim to on rozpalił ognisko i rozłożył obrus na nim , układał przekąski, wino, i kostuchę, postawił też trzy małe białe świeczki które zapalił i wtedy zapytał Tatianę.,

- Masz przy sobie białe świeczki mają być trzy?

- Nie, nie mam przy sobie świeczek nie myślałam że mi tu będą potrzebne. - powiedziała.

- A to źle się przygotowałaś, dziś jest ważny dzień a ty świeczek nie masz? Powinnaś mieć!

- To ja proszę pana pójdę po nie i sobie je przyniosę mam je w domu dobrze?

- Nie nie, nigdzie nie pójdziesz ja wiem o czym ty myślisz, poszłabyś i nie wróciłabyś Ha Ha Ha znam te Twoje sztuczki .

- Dobrze, to nie pójdę ale świeczek nie będę miała.

- Nie musisz już mieć. Ja mam ich na tyle to Ci dam.

Wtedy Tatiana przyjęła od niego świeczki i postawiła je koło siebie na grobie tak jak on jej kazał, i zapaliła je. Wówczas szef cmentarzyska rzekł do niej., TO JUŻ CZAS NA NAS BY ROZPOCZĄĆ RYTUAŁ. Kazał jej znów wszystko jeść i pić wino, najpierw ubrał ją w odpowiednią szatę a potem tańcowali wokół ogniska i odprawiali specjalne modły związane z tą okazją. Po pewnej chwili gdy odprawił z Tatianą swą pewną część obrzędu, odszedł od Tatiany i wziął nieboszczyka którego miał naszykowanego już wcześniej parę grobów obok i przyciągnął go do grobu na którym odprawiała się ceremonia rytualna. Siłą zmuszał kobietę by nacięła go na klatce piersiowej i spuściła z niego krew, a potem kazał jej się nią pomazać po twarzy. Kobieta osłupiała słysząc co ma wykonywać i myślała jak się z tego wymigać. Wstręt i obrzydzenie narosło w niej coraz gorsze, a on coraz bardziej stawał się do niej rygorystyczny odgrażając jej się że jak czegoś nie wykona to zginie, choć ona i tak u niego miała czas policzony. Również tłumaczył jej że jak odprawi z nim te wszystkie obrzędy nie wykręcając się z nich to sprawi tym że odpędzi od siebie wszystkie złe moce, a i też pomoże ludziom z wioski. Wtedy Tatiana poszła na wszystko zgodziła się by pomóc sobie i innym, a najgorsze było to w tym że nie wiedziała że to były tylko słowa jego sfingowane i żadnej prawdy w tym nie było, bo jemu chodziło tylko o to by się mu na wszystko zgodziła. A tak na prawdę to on jakby chciał to mógłby ją zrobić jedną z nich, ale nie chciał bo wolał ją zostawić na żer w swoim czasie. Gdy dozorca nacierał już kobietę wpychając jej nóż w dłoń by upuściła krew z trupa i się nią wysmarowała, wtedy niespodziewanie przybiegła do niego ta mała osóbka którą Tatiana wcześniej kilkakrotnie widziała na cmentarzu pojawiając się przy grobach, i przy zmieniającym się murze. I ona wtedy powiedziała do niego dość głośno.,

- Tatusiu!!! - Choć szybko wrzeszczała, bo kostucha rozprawiła się już z ostatnią zdobyczą ucinając jej kosą łeb jak na dzisiejszy dzień .

- Dobrze córeczko! - Już lecę bo trzeba poćwiartować ciało za wczas.

I w tamtej chwili osóbka ta ściągnęła kaptur odkryła twarz i pokazała się Tatianie swym upiornym spojrzeniem.

- A w kiedy tatusiu z kosztujemy już tą ostatnią zdobycz co jest z Tobą? - zadarła się córeczka.

- Już nie długo! - Ją sobie zostawimy na samym końcu będzie nam lepiej smakowała- powiedział Tatuś.

Tatiana słysząc o czym była rozmowa pomyślała sobie że ja muszę zrobić wszystko by się uratować, bo inaczej będę skończona. Kobieta chwilowo wpadła w stan zamroczenia od momentu jak ujrzała twarz dziewczynki, wiedząc już doskonale kim dla siebie są, i jacy oni w ogóle są. I wtedy zaraz sobie ją przypomniała że to jest ta dziewczynka która stała przy pustostanie i z nią rozmawiała. Więc dozorca zostawił Tatianę nie myśląc chwilowo o niej i rzucił się w bieg za córeczką by zabrać ciało które tam leżało. Gdy tylko on stracił się kobiecie z oczu, ona wtedy w biegu zrzuciła z siebie tą szatę na groby, a torebkę przepasała szybko przez siebie i pędem ruszyła z miejsca lecąc jak strzała. Cdn.

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Sisi26 3 tygodnie temu
    Lubię pisać to mnie satysfakcjonuje.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania