Koszmar w dniu Wszystkich Świętych. Rozdział V.

Wieś pod Elblągiem 2001 r.

 

W wiosce robiła się już coraz to późniejsza jesień, dni niesamowicie się skracały zaś wieczory z nocami się wydłużały, wtenczas wioskę gdy zapadał zmrok otulała jasna przebłyskująca poświata, mocne wiatry huczały i uderzały o szyby domków, deszcze często padały. Zazwyczaj gdy pogoda mieszkańców wioski nie rozpieszczała każdy znajdował się w domu, ani nosa nie wyściubił. Tatiana wtedy pomyślała sobie że u niej w Wrocławiu było inaczej niezależnie od pogody ani od pory roku, tam miasto lubiło żyć a tutaj w wiosce każdego zmroku po prostu ona stawała się opuszczona, choć i za dnia każdy mieszkający tutaj był do tego przyzwyczajony. Tatiana szybko odnalazła się w nowym trybie życia, dla niej największym sensem w życiu było to co osiągnęła. Z biegiem większej ilości dni wieści o nie żyjącej Honoracie rozchodziły się w mgnieniu oka coraz bardziej, już każdy o niej wiedział lecz przyczyna jej śmierci nie była uzasadniona. Kobieta w końcu przez przypadek dowiedziała się od ekspedientki w sklepie że ta dziewczyna co nie dawno zginęła została pochowana na naszym cmentarzu, nie wiem czy Pani wie o kogo chodzi ? - powiedziała ekspedientka bo tu na wiosce już wiedzą. Tatiana odpowiedziała jej., Tak, oczywiście że słyszałam lecz nie wiedziałam gdzie będzie pochowana? - To była moja koleżanka. Ale dziękuję za wiadomość w takim razie w Wszystkich Świętych muszę do niej iść bo to już nie długo. Ekspedientka współczuła Tatianie i powiedziała., TRAGEDIA. Po czym sprzedawczyni podrapała się po uchu i wyszeptała jej cicho że ; ,, To już nie pierwszy raz''. Tatiana spytała , ale proszę pani co nie pierwszy raz? Lecz ona momentalnie zmieniła temat i powiedziała w sumie już nic, nic nie ważne. Młoda kobieta nie wiedziała co o tym myśleć, ale nie dobiegała , nie naciskała, skoro sprzedawczyni nie chciała już nic więcej mówić uznała że taką ma naturę i nie chce włączać się w nie swoje sprawy. Kobieta zabrała siatki z zakupami i poszła do domu. W drodze zastał ją straszliwy deszcz zrobiło się ciemno i ponuro, Tatiana czym prędzej wyjęła parasol z torebki i się nim okryła, bo bez niego pewnie by przemokła jakby z kąpieli wyszła. Padało okropnie wiatr zrobił się mocny że kobiecie parasol chciał wyrwać z dłoni, ale Tatiana jak mogła okrywała się nim i trzymała go jak najmocniej. Wtedy poczuła jak uderzył w niej gorąc który przeleciał po jej skórze i oblał ją pot, kobieta przystanęła żeby rozsunąć suwak od kurtki powiadając sobie., chyba za ciepło się ubrałam. I gdy ruszyła dalej wyczuwała jakby coś pchało ją od tyłu taki wielki ucisk na jej plecy, potem chwilowo dosłownie prze ułamek sekundy sparaliżowało jej dłonie i stopy że nie mogła ruszyć się dalej, i wtedy jakaś zimna dłoń która była wyczuwalna ale nie widoczna dotknęła jej twarzy, i to coś jakby wyłoniło się zza jej pleców. Była to taka mała postać bardzo słabo wyraźna i tak przeźroczysta jak mgiełka, która ukazała jej się tuż przed oczyma unosząc się nisko nad ziemią. Tatiana nie dowierzała myślała że to tylko jej się zwidziało chciała sprawdzić wyciągnęła dłoń ale nic nie wyczuła, i za moment postać ta prysła jak bańka mydlana. Kobieta oniemiała co o tym sądzić, trochę się wystraszyła no bądź co bądź nie było to miłe, ale wytłumaczyła sobie., że to co widziała i czuła nie mogło być możliwe absolutnie, to tylko był mój wytwór wyobraźni który spowodowany jest na tle Honoraty i dlatego tak się dzieje. No ale już za parę dni jest 1 listopada więc pójdę do niej na grób bo na pewno czeka na mnie, to od tej chwili wszystko ulegnie zmianie, i może już tak nie będę myślała. I wróciła do domu, Tatiana nawet nie umiała się połapać że mieszka w przeklętej wsi w której dzieją się cuda, ale ona była kobietą aż za odważną ale i też naiwną i łatwowierną. Ona na wszystko znajdowała sobie odpowiedź by być spokojna i tym sama nawet nie wiedziała jak sobie szkodziła bo to były dla niej przestrogi wszystkie jakie stawały na jej drodze i będą stawać . Ale ona choć trochę będzie już bzikować, i lękać się ale jak to Tatiana zawsze sobie wszystko sama wytłumaczy, tylko nawet nie wie jaką jej przyjdzie cenę za to zapłacić że tak do wszystkiego lekko podchodzi., a gdy dotarła już do domu rozebrała się bo zmokła i włożyła suche ubranie, potem zjadła obiad który miała wcześniej przygotowany, i zabrała się do pisania listu do swojej mamy. Gdy list był już napisany to pukanie z tych drzwiczek znów było słychać, tak było prawie codziennie w godzinach popołudniowych i wieczornych. No ale dla Tatiany to już nie był żaden problem nawet na to już nie zwracała uwagi bo wiedziała że to tylko wiewiórki, i nie zauważyła przez to że kłódka przy drzwiczkach popuściła. Wzięła ten list wsadziła w kopertę znaczek nakleiła zaadresowała , i wyszła na ganek by włożyć buty i kurtkę by iść wrzucić list do skrzynki która znajdowała się pod nosem. Jak wychodziła z ganku na dwór zauważyła że na strychu świeci się światło, powiedziała., Dziwne to przecież jak sprzątałam na strychu to go zgasiłam, ale chyba musiało samo się włączyć, pewnie ze stykami coś nie tak. I poszła jeszcze na strych zgasić światło. Potem zamknęła drzwi i pobiegła do skrzynki na listy. Gdy znów powróciła do domu i się rozebrała nie dowierzała co ujrzała., na strychu znów się światło świeciło co jest? - powiedziała Tatiana czy ja dobrze widzę? Ale świeci się przecież przed chwilą wyłączałam, koniecznie muszę wymienić przełączniki na nowe. I poszła po schodach na górę by znów zgasić światło, a gdy schodziła już z góry na dół to na ganku wisząca u sufitu lampa mocno się zabujała i stanęła w miejscu. Tatiana pozamykała okna bo stwierdziła że to było od przeciągu. Gdy nadszedł wieczór kobieta wyszła jak zawsze dać psu jeść, sprawdziła na podwórzu czy wszystko jest w porządku, czy zamknięta jest furtka i wróciła do domu. Gdy lała sobie wodę na kąpiel do wanny to słyszała wyraźnie na drzwiach jakby pies drapał po nich pazurami, a przecież Czort ma nie aż tak długi łańcuch by mógł dosięgnąć drzwi powiedziała to nie możliwe, ale drapanie było cały czas słychać. Wyjrzała przez okno to pies siedział przy budzie jak najlepiej. Wtedy mruknęła ach tam to nie pies, musiało to być znów moje przesłyszenie może za dużo i za często myślę o Honoracie, i poszła się kąpać. Po umyciu się o niczym nie myślała już, tylko żeby iść spać bo do pracy musiała wstać. Cdn.

Średnia ocena: 3.3  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • betti 4 dni temu
    Cudowne na poprawę humoru. Polecam wszystkim!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania