Koszmar w dniu Wszystkich Świętych. Rozdział VIII.

Wieś pod Elblągiem 2001 r.

 

Młoda kobieta gdy była już bardzo blisko niego lada chwila miała poznać tego człowieka, który dowodził tym cmentarzyskiem. Przez krótki czas jak już na nim przebywała nie było z niego nigdzie ani śladu. Jedyna myśl która trochę ją kłopotała to ta jaki on musiał być, skoro jej sąsiedzi dali Tatianie takie upomnienie odnośnie jego, może ma trudny charakter na pewno i z takimi ludźmi nie ma co zadzierać to były myśli Tatiany. Nie wiedziała czemu ale jej chroniczny lęk narastał każdej sekundy, ponieważ różnie można odebrać słowa ,, Nie sprzeciwiać mu się''. - nie wiadomo kim był? Wolała zachować wszelki do niego dystans i podejść do niego z pewną rezerwą. Wtedy liczyło się tylko dla niej to by dowiedzieć się gdzie jest pochowana Honorata, i odejść od niego. Więc się to stało w końcu podeszła do kanciapy dozorcy która mieściła się w samym końcu cmentarza, wyglądała brzydko, smętnie, i niesmacznie, która pokryta była strzechą, okienko w niej było mocno uświnione, a drzwi były niezgodne z duchem epoki takie szpetne. Kiedy Tatiana do niego zapukała to on jej otworzył, a one wtenczas zatrzeszczały jak wrota do piekieł. Pierwsze co oblał ją pot, dłonie miała zimne, a w gardle gulę. Wyglądał nieciekawie i budził postrach, powiedziała sobie w myśli., To tylko jego obraz. Powstrzymała emocje i nabrała więcej śmiałości nie mogła w tym momencie stchórzyć i uciec iż nie odwiedziłaby Honoraty a to nie wchodziło u niej w grę. Była ona taka że jak sobie coś postanowiła to tak musiało być. Wtedy w jednym momencie z jego ust padły słowa;

- Słucham o co chodzi? - powiedział grubym donośnym tonem dozorca.

Tatianie odebrało przez chwilę mowę zdrętwiała; na widok człowieka którego ujrzała, myśląc sobie jak mogą jeszcze tacy ludzie istnieć. Widok był przeraźliwy, Tatianie trudno było go nazwać człowiekiem. Wyglądał jak ktoś nie z tego świata, istota ta była niczym karykatura z dużym widocznym garbem na plecach, głowę miał owalną, twarz wyblakłą z wklęśniętymi policzkami, nochal długi zadarty do góry jak klama, olbrzymie uszy jak rakiety tenisowe, oczy duże i wypukłe jak piłeczki pingpongowe a w nich twardówki mocno żółte, a tęczówki były w kolorze jaskrawo czerwonym i przez twardówki przebiegało moc czerwonych żyłek, a jego źrenice były czarne, wąskie i podłużne, jego włosy przypominały uwite jaskółcze gniazdo, jego usta były grube jakby opuchnięte i popękane fioletowe z których wypływała jakaś gęsta wydzielina, zaś zęby jego były mocno spróchniałe i czarne i dużo ubytków, a szyja była bardzo krótka prawie niewidoczna i mocno pomarszczona jak harmonia, ręce długie i bardzo szczupłe, a dłonie i palce duże zaniedbane wykończone długimi grubymi obleśnymi wręcz pazurami, nogi wysokie i postawne, a stopy jego były bez butów bose, duże, takie człapie. Ubrany był w stare podziurawione i postrzępione czarne palto zapięte na guziki i takie same miał czarne spodnie. A na palcie miał założony foliowy przeźroczysty fartuch uciapany krwią, a w jednej ręce trzymał piłę elektryczną a jej ostrza też były pobrudzone krwią, i wisiały na nich strzępki jakiegoś surowego mięsa bardzo czerwonego. Także jego osobowość budziła wstrząs i zgrozę. I wtedy Tatiana postarała się siłą wymusić z siebie rozmowę z nim przemawiając.,

- Dobry Wieczór! Czy nie przeszkadzam Panu, chciałam tylko o coś spytać?

- To mów a nie pytaj!

- Moja koleżanka Honorata została tu nie dawno pochowana, i chciałam....... już nie dokończyła kobieta zdania powiedzieć bo jej dozorca przerwał mówiąc.,

- A co mnie to obchodzi, tu nie tylko ona jest.

- Ale ona proszę Pana zginęła w nieznanych okolicznościach, i chciałam dziś do niej iść a nie wiem gdzie jej tu szukać, powie mi Pan gdzie, na pewno Pan wie?

- Ach tak, to teraz już wiem o którą Ci chodzi, więc krocz za mną tylko poczekaj chwilę niech odłożę piłę , którą położył sobie tuż przy drzwiach kanciapy i poszedł pierwszy a ona za nim.

Gdy doprowadził ją do grobu Honoraty to przystanął spojrzał na nią i burknął., To tu.

- Wtedy Tatiana powiedziała., Dziękuję bardzo za fatygę i że zechciał mi Pan pomóc.

A on wtedy odszedł od niej wracając do siebie z szujowatym, drwiącym, i wrednym uśmiechem.

Honorata była pochowana blisko muru cmentarnego w takim kącie na uboczu koło takiego wysokiego nasypu z ziemi, który był obrośnięty trawskiem i pokrzywami, a w koło grobu Honoraty były jeszcze inne groby ale już takie za opuszczone jakby na nie nikt nigdy nie przychodził. Dziewczyna miała swój pomnik ale nie był on taki jak powinien być, on był identyczny jak cała reszta pomników które tam się znajdowały. Był odsunięty posiadał szpary, a na płycie pomnika nie było jej imienia, nazwiska, ani daty urodzenia i śmierci, jedynie tylko było jej zdjęcie. Każde groby wraz z jej posiadały tylko fotografie zmarłych, a zamiast krzyży widniały na nich kostuchy z kosą. Wszystkie były takie specyficzne i mroczne prawie całe popaprane krwią. A w ogóle co ją zastanowiło to, to że prawie wszystkie groby nie posiadały ani kwiatów ani zniczy były puste, jedynie tylko leżały na nich jakieś kości i czaszki ludzie. A co niektórzy tacy jak Tatiana, to stawiali kwiaty i znicze tak jak ona jej położyła. A reszta tych dziwacznych ludzi była bez niczego z pustymi rękoma, albo stali czy siedzieli bez ruchu, ale byli też i tacy co się ruszali ale ubrani byli tak przewiewnie i widmowo jakby chłodu nieczuli. W chwili gdy Tatiana zapalała jej znicze odczuła na swych dłoniach czyjeś zimne dłonie które ją kurczliwie trzymały, a z tych szpar wydobywał się cichutki głosik który jej szeptał., Tatiano bardzo Ci dziękuję za wszystko co dla mnie robisz, i że pamiętałaś o mnie ale uciekaj już PROSZĘ...... to słowo ostatnie było wypowiadane parę razy coraz to ciszej aż zamilkło. Kobieta zdała sobie z tego sprawę że to musiała przemówić do niej zza światów Honorata, ale dlaczego była wręcz podminowana. Nawet młoda kobieta nie miała pojęcia co ją tu spotka tego wieczoru, jaki KOSZMAR przeżyje na tym nawiedzonym cmentarzu. Nawet nie wiedziała że te nikłe słowa które usłyszała było to dla niej ostrzeżenie, w których koleżanka prosiła ją by już stamtąd szła jak najszybciej. Ale niestety ona nawet nie wyobrażając sobie że z tego cmentarzyska nie będzie jej łatwo zwiać, co ona przejdzie , co przeżyje, i czy w ogóle przeżyje??? Ponieważ na tym cmentarzysku panowała wielka siła i moc która nie dopuszczała do ucieczki z niego, a głównym prowadierem tego okrutnego miejsca był właśnie dozorca. Młoda kobieta dopiero po pewnej chwili uświadomiła sobie że wszystko to co się dzieje , co widzi, co słyszy, nie może być możliwe, że te wszystkie makabryczne widoki na tym cmentarzu wraz z wioską muszą być nawiedzone to jest wiadome, bo by to wszystko się tak nie działo, i wtedy dotarło do niej to że te wszystkie wcześniejsze wydarzenia to nie były wytłumaczenia tak jak ona sobie to wcześniej mówiła. Zrozumiała wtedy Tatiana że mieszka w opętanym miejscu w którym rządzą złe moce i wtedy energicznie się poderwała z ławki która była przy Honoracie i zaczęła uciekać co sił w nogach ale......Cdn....

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania