Wróg Republiki cz.13 - Star Wars

- Pole siłowe wokół Helsreach padło! – Zawołała Katrina.

Adam spojrzał na nią zaskoczony. Nie spodziewał się, że siłom Republiki uda się to osiągnąć.

- Jaki status miasta? – zapytał odwracając uwagę od toczącej się bitwy.

- Nadal się trzyma. Według aktualnych informacji niewielki oddział klonów zdołał zniszczyć generator – Katrina przez chwilę spoglądała na przychodzące informacje. – Generał Yavoc informuje że pochwycili jedi, prowadzącego natarcie i teraz przeprowadzają kontratak. Wrogie okręty desantowe uciekają na orbitę.

- Ile?

- Trzy Acclamatory – odpowiedziała. - Są pod silnym ostrzałem więc nie wiemy czy uda im się uciec.

Adam Terram oparł się mocniej w fotelu i spojrzał na flotę Republiki, rozpaczliwie broniącą się przed nawałnicą ognia. Gdzieś z boku, jeden z okrętów jego floty, eksplodował w fontannie ognia, a celniejsza salwa wstrząsnęła pokładem. Zastanawiał się, jak postąpić w tej sytuacji. Na szczęście Republika szybko dała mu odpowiedni bodziec zachęcający. Kontrolka na jego fotelu zapiszczała, błyszcząc czerwienią. Zaniepokojony wzrok Katriny potwierdził jego obawy.

Z nadprzestrzeni wyskoczyły trzy Venatory. Posiłki Republiki przybyły.

***

Mistrz Plo Koon patrzył w szoku, na pozostałości floty Republiki. Trzy Vanatory, ledwo się trzymały, próbując osłaniać trzymające się z tyłu Acclamatory. Praktycznie żaden z lekkich okrętów nie pozostał w broniącej się flocie. Pozostały po nich zaledwie wraki. Spojrzał na kapitana jednego z operatorów.

- Połączyć mnie z mistrzynią Yie’ną – rozkazał.

Minęła chwila i hologram wyświetlił obraz mistrzyni. Yie’na drżała, a jej twarz była wykręcona cierpieniem. Widząc mistrza Plo koona, jej rysy złagodniały.

- Mistrzu Plo! Jak dobrze cię widzieć!

- Co się stało?

- To była pułapka! Pokonaliśmy niewielką flotę Separatystów i rozpoczęliśmy inwazję, tylko po to, by nasze siły Inwazyjne zostały uwięzione pod polem siłowym, a flota na orbicie zaatakowana przez Terian. Siłom inwazyjnym udało się zniszczyć generator osłon i aktualnie się wycofują.

- Co z Carvenem? – zapytał mistrz jedi.

- Nie wiem – odpowiedziała mistrzyni. – Nasz kontakt się urwał, nie wiem co się z nim stało. Zakładam jednak, że wycofuje się wraz z resztą swoich sił.

Mistrz Plo Koon kiwnął głową.

- Dobrze, przygotuj swoją flotę do skoku w nadprzestrzeń. Moje siły zapewnią ci osłonę.

- Przyjęłam – odpowiedziała Yie’na, a hologram zniknął.

Plo Koon spoglądał przez chwilę na czarną flotę Terian. Prosto na Behemota. Wiedział kto jest jego przeciwnikiem. Odetchnął i ruszył do wyjścia.

- Szykować mój myśliwiec – zarządził.

- Tak, jest generale. Złota Eskadra już na Pana czeka – odpowiedział jeden z klonów.

***

Adam Terram zachichotał, widząc chmarę Republikańskich myśliwców, nadciągających z trzech przybyłych Venatorów.

- Wysłać nowe rozkazy – nakazał. – Wszystkie myśliwce mają skupić się na osłonie floty. Wysłać kilka eskadr szturmowców i bombowców na wycofujące się z powierzchni okręty. Nie pozwólcie im uciec. Wszystkie okręty niech zmienią typ ostrzału. Niech sekcje skupiają ogień na pojedynczych celach i niszczą jeden po drugim. Szykować główne działo – spojrzał na Katrinę. – Jaki stan działa „Ambasadora”?

- Proces chłodzenia jest na ukończeniu.

- Dobrze, niech Ambasador dołączy do głównego ataku i przygotuje „Propozycję Pokoju”. Jeśli Behemot i Ambasador uderzą razem, powinniśmy zniszczyć całą Flotę Republiki, jednym ciosem.

Katrina spoglądała na niego zaniepokojona.

- To był twój cel? Dlatego kazałeś nie niszczyć statków wroga?

Adam pokiwał głową.

- Dokładnie. Chciałem by się zgrupowali i właśnie to robią.

W czerni kosmosu doszło do eksplozji, kiedy jeden z Acclamatorów został rozerwany na strzępy. Posiłki przeciwnika wleciały pomiędzy uciekające siły, jego flotę. Uśmiechnął się szerzej, kiedy jeden z mostków Venatora został rozsadzony celnym strzałem. Widać było, że wróg w pośpiechu szykuje się do ewakuacji, ale nadal czeka na wycofujące się z powierzchni Acclamatory. Ich trzy kształty, właśnie wyszły z atmosfery i próbowały za wszelką cenę dostać się do sojuszniczej floty.

Na jego oczach, jeden z Aclamatorów zatrzymał się, a jego rufa wybuchła, kiedy celna salwa torped wysłanych eskadr, zniszczyła jego silniki. Skrzywił się lekko.

- Wysłać trzy Lance – nakazał. – Niech rozerwą tamtego Acclamatora na strzępy. Jeśli wrak spadnie w całości na powierzchnię, może doprowadzić do znaczących zniszczeń.

- Na rozkaz Admirale – odpowiedziała Katrina.

Flota Terian zasypywała flotę Republiki seriami zielonych pocisków, rozsadzając to co inne fragmenty statków. Jeden z Venatorów, straciwszy silniki, przeprowadzał pośpieszną ewakuację na bratnie okręty. Myśliwce obu stron, zderzały się w morderczym tańcu, posyłając kolejne dusze w próżnię kosmosu.

Katrina odwróciła się do Terrama.

- Ambasador gotowy, główne działo Behemota również.

- Wyśmienicie. Niech Ambasador celuje w wycofujące się siły inwazyjne, niech wystrzelą dwa razy, odpowiednio dzieląc energię. My zajmiemy się główną flotą. Celować w jej centrum. Odwołać też wszystkie myśliwce do bezpośredniej ochrony floty. Nie chcę by przez przypadek weszły w pole rażenia.

- Na rozkaz Admirale. Rozkazy zostają przekazane.

***

- Myśliwce wroga się wycofują mistrzu! – zawołała He’errta.

- Dlaczego teraz? – Zapytał Plo Koon niszcząc jeden z wycofujących się myśliwców. – Dlaczego wróg się wycofuje? – Naraz mistrz Plo, coś zauważył. – Czy to nie Venator we wrogiej flocie? – Zapytał zaskoczony.

- Co? O NIE! MUSIMY UCIEKAĆ! – Krzyknęła padawanka. – To zdobyczny Venator Terian, wyposażyli go w potężne działo, które jednym strzałem zniszczyło Acclamatora! Pewnie chcą go użyć ponownie.

- Terianie mają taką broń?! – Mistrz Plo był prawdziwie w szoku. – Musimy zniszczyć tę broń!

Zanim jednak Plo mógł zreorganizować eskadry i zaatakować odezwał się komunikat od Mistrzyni Yie-ny.

- Mistrzu Plo! Okręt flagowy wroga, Behemot, naraz zwiększył swoje parametry energii. Najpewniej chcą użyć swojego działa elektro-magnetycznego by wystrzelić pocisk jonowy. Jeśli nas teraz trafią, nie będziemy w stanie uciec!

Przez głowę mistrza Plo przeszły szybkie myśli. Moc była jednak w nim silna i zdołał odjąć decyzję.

- Padawnie He’errto! Poprowadzisz nasze eskadry w ataku na działo wroga, ja zajmę się działem Behemota.

- Ale mistrzu!

- Ruszaj padawanie! Zaufaj Mocy!

***

- Wrogie eksadry ruszają na Ambasadora – zakomunikowała Katrina.

- Nie chcą dać mu szansy na wystrzał. Wysłać eskadry. Zatrzymać ich. Jak przygotowanie do strzału?

- Ambasador będzie gotowy do wystrzału w ciągu trzech minut, a Behemot w ciągu minuty.

Adam uśmiechnął się zadowolony.

- Nie uda im się uciec – oparł się wygodnie. – Strzelać bez rozkazu.

***

Behemot drgnął, kiedy potężne działo wystrzeliło swój cylindryczny pocisk w stronę wroga. Pędził w sam środek zgrupowania. Według obliczeń, wybuch jonowy, wyłączyłby 3/4 pozostałej na orbicie floty.

Los, a może Moc, miała jednak inne plany.

Mistrz Plo Koon był genialnym pilotem i wspaniałym jedi. Pędząc z pełną prędkością, pozwolił by Moc, kierowała jego dłońmi.

Nacisnął spust, a seria laserów otarła się o cylinder, zbijając go z kursu. Kontrolki na Behemocie zapiszczały, informując o zdarzeniu. Adam Terram wstał i podbiegł do szyby, patrząc w szoku, na coś, co nie powinno być możliwe.

Cylindryczny pocisk, kręcąc się poza wszelką kontrolą, eksplodował nad flotą Republiki. Jednakże nie powstała niebieska kula energii, a burza błyskawic. Te rozeszły się we wszystkich kierunkach, trafiając w kilka okrętów Republiki.

Adam Terram był wściekły.

- RAPORT!

- Tylko trzy statki wroga zostały unieruchomione.

- Niech Ambasador strzela, teraz! Wszystkie siły, do ataku! ZNISZCZYĆ ICH! Co do jednego! – Adam stracił panowanie nad sobą. – Przeklęci Jedi. Pomyśleć, że ktoś mógłby dokonać czegoś takiego!

Plo Koon, po drugiej stronie pola bitwy, odetchnął z ulgą. Moc była po ich stronie, teraz jeszcze He’errta musiała wykonać swoje zadanie.

***

Kapitan Ambasadora Rafał Ulrich, uderzył pięścią w szybę, widząc porażkę wystrzału Behemota i zbliżające się myśliwce wroga, które przeżynały się przez osłaniające jego statek myśliwce.

- Mamy rozkaz by natychmiast strzelać!

- Jaka moc w dziale?

- 66%!

- Będzie musiało wystarczyć. Pierwszy wystrzał ustawić na 33% i strzelać.

- Na rozkaz. Moc działa ustawiona na 33%. Namierzono pierwszy cel. Pełna gotowość.

- Ognia!

Venator drgnął, kiedy czerwony pocisk wyskoczył z lufy. Ten pomknął z całą prędkością i trafił w uciekającego Acclamatora. Eksplozja była na tyle silna, że rozerwała burtę okrętu. Kapitan Ulrich uśmiechnął się zwycięsko.

- Piękny strzał. Jak gotowość do drugiego strzału?

- Moc działa spadła. Niestabilność systemu wykryta. Następny strzał będzie o mniejszej mocy.

- Ile procent?

- Zaledwie 15% kapitanie.

Ulrich zazgrzytał zębami, ale kiwnął głową.

- Trudno. Musimy pracować z tym co mamy. Szykować się do kolejnego wystrzału. Celować w tylną sekcję drugiego statku wroga. Spróbujemy go przynajmniej unieruchomić.

- KAPITANIE! Myśliwce wroga się przebiły, lecą prosto na nasze działo!

- CO?! – Kapitan spojrzał z niedowierzaniem na eksadrę wroga, prowadzoną przez statek Jedi. – Żeby to szlag! Jaka gotowość do strzału?

- Minuta!

- Nie mamy minuty!

Eskadra Ha’errty zaczęła się niebezpiecznie zbliżać. Kapitan zaklął pod nosem.

- Natychmiast przerwać sekwencje wystrzału! Przeprowadzić awaryjne wypuszczenie energii!

- Kapitanie?

- WYKONAĆ! Jeśli uszkodzą to działo, cholerstwo może wybuchnąć! SZYBKO!

Operatorzy uderzali mocno w przyciski, kiedy wrogie torpedy, poleciały w stronę działa.

- JUŻ! – Kapitan ryknął w panice.

Boczne hangary Venatora otworzyły się, a z nich wyleciał strumień czerwonej energii, kiedy równocześnie torpedy uderzyły w „Propozycję Pokoju”. Statkiem wstrząsnęło, ale nie wybuchł. Wroga eskadra zawróciła.

- Raport!

- Średnie uszkodzenia działa. Kontynuowanie walki niemożliwe. Energia wypuszczona. Systemy są nadwyrężone, ale nie ma ryzyka wybuchu – odpowiedział jeden z operatorów. – Wskaźniki pokazują jednak, że byłby pewny, gdybyśmy utrzymali poziom mocy… gratuluję Kapitanie. Udało się Panu ocalić „Ambasadora”.

Kapitan odetchnął, spoglądając na flotę Republiki, która po chwili zniknęła, wskakując w nadprzestrzeń, pozostawiając za sobą kilka uszkodzonych i zdeaktywowanych okrętów, oraz wraki.

- Tak… - przytaknął. – Ale za jaką cenę?

***

Adam Terram usiadł powoli w swoim siedzeniu.

Republikańskim psom udało się umknąć. Zostawili za sobą wraki i porzucone okręty. Odetchnął.

- Przerwać ostrzał – nakazał. – Wysłać grupy desantowe. Przeszukać pozostałe okręty wroga. Szukać ocalałych, pojmać, jeśli nie będą się opierać – pomasował skronie. – Chcę również pełny raport o naszych stratach i stratach wroga. Czy możesz się tym zająć Katrino?

- Oczywiście Admirale.

***

Adam Terram spoglądał zimnym wzrokiem na holopad z raportem.*

 

„Straty Królestwa Terian:

Flota 26 okrętów: 2 krążowniki, 5 niszczycieli, 7 fregat, 12 korwet.

Wraz z siłami lądowymi: 40 tys. zabitych. 37 tys. rannych. Żołnierzy.

Straty wśród ludności cywilnej oblicza się na 46 tys. zabitych i rannych.

Znaczące uszkodzenia możliwości obronnych i produkcyjnych Helsreach.

 

Straty Republiki:

Flota: 35 okrętów. 5 Venatorów, 6 Acclamatorów, 24 okręty eskorty

Według aktualnych obliczeń, straty Republiki to: 120 tys. zabitych. 10 tys. pojmanych. 5 tys. zaginionych – najpewniej ukrywających się na powierzchni Tyrantu.”

 

Adam odetchnął głęboko.

 

II Bitwa o Tyrant, zakończyła się zwycięstwem królestwa.

 

*Skalę bitwy biorę bardziej z Legend, niż z Canonu. W Canonie, miało być jakieś 5 milionów klonów – na całą galaktykę, co wydaje się co najmniej, nierealistyczne. W Legends, liczba klonów wynosi w szczycie wojny ponad sto milionów – co bardziej odnosi się do skali wojny na całą galaktykę.

Następne częściWróg Republiki cz.14 - Star Wars  

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Pontàrú 3 miesiące temu
    4 bo przydałby się trochę poedytować.

    Bohater faktycznie potężny ale na szczęście jak się okazało, sam przebieg bitwy zbalansowany. Decyzja o uwolnieniu energii z działa była bardzo logiczna i bardzo dobra.
    Jak dla mnie trochę za gwałtowny przebieg bitwy. Może niedobrze, że ja to mówię, bo i moje opisy pozostawiają wiele do życzenia, alejednak jakoś za szybko się to wszystko działo. Brakowało mi chyba takich opisów emocji, jakichś wzmianek o gestah bohaterów, albo czegoś takiego.
    Ogólnie całość dobrze zbalansowana.
    Ciesze się, że projekt jednak nie umarł :)
  • Kapelusznik 3 miesiące temu
    jakoś pchnąłem do przodu

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania