Poprzednie częściWróg Republiki cz.1 - Star Wars  

Wróg Republiki cz.2 - Star Wars

Szum setek głosów, które układały się w złożone dyskusje rozbrzmiewał w hali senatu Republiki na Coruscant. Ostatnie zwycięstwa, ale i coraz liczniejsze kryzysy budziły coraz to zacieklejsze dyskusje. Nie ta dawno druga bitwa Geonosis , zakończona zwycięstwem Republiki była głośno celebrowana, lecz tuż obok, kryzys na Mandalore i coraz to silniejszy napór Separatystów przyciemniały obraz tegoż zwycięstwa.

Balans wojny był dość wywarzony. Siły Separatystów nie zdołały dotrzeć do centrum galaktyki, ale i armia klonów, nie była wystarczająco silna, czy liczna, by zatrzymać wrogą ofensywę na rubieżach galaktyki.

Kanclerz Palpatine uniósł dłonie i przemówił swoim silnym głosem.

- Proszę o ciszę – po chwili głosy dyskusji umilkły. – Dziękuję. Jako że głosowanie dotyczące zakupu nowej partii klonów jest na razie wstrzymane, proszę o wystąpienie ambasadora neutralnego Królestwa Terian, Ferha Terrama, w odniesieniu do propozycji sojuszu.

Pojedyncza platforma odczepiła się od ściany i zatrzymała się w powietrzu na wysokości kanclerza. Stał przed nim wyprostowanie dumny mężczyzna, noszący na sobie czarny prosty mundur paradny. Wszyscy od razu wiedzieli, że to weteran licznych kampanii. Obie nogi oraz prawa ręka, były mechanicznymi protezami, wysokiej, eleganckiej jakości. Czarne niczym nocne niebo oczy przemknęły szybko po senatorach, by natychmiast powrócić do Palpatina. Mężczyzna odkrząknął i skłonił lekko głowę. W jego ruchach było wiele gracji, ale i profesjonalizmu żołnierza.

- Dziękuję Kanclerzu – odwrócił się do otaczających go przedstawicieli Republiki. – Szanowni senatorowie ze wszystkich stron galaktyki. Z przykrością muszę poinformować, że tak jak poprzednie i to wezwanie do walki po stronie republiki, zostało odrzucone przez jego wysokość Karla Amentara XII. Królestwo Terian nie ma zamiaru brać udziału w tej wojnie. Pozostaniemy neutralni w tym konflikcie. Ostatnie wydarzenia na Mandalore jedynie umacniają nas-

- Wykonaliście jednak ruchy przeciw Republice! – senator z Mon Cala wystąpił naprzód. – Mamy dokładne raporty że handlujecie z Separatystami, a wasz król wygnał jedi z terenów waszego państwa!

Kilka głosów aprobaty rozległo się ze wszystkich stron. Ambasador jednak, był niewzruszony. Senator z Mon Cala kontynuował.

- Wiemy też że wasza populacja ma nastawienie pro-separatystyczne, a samo królestwo ma bardzo dobre relacje z radykalnymi przedstawicielami klanów bankowych które zaopatrują Separatystów w ich armię droidów.

Feth spojrzał na Palpatina wyczekująco. Kanclerz zrozumiał. Uniósł dłonie.

- Proszę o ciszę! – powiedział bardzo głośno. – Senatorze Kalar, proszę nie przerywać ambasadorowi, a Pan, Panie Terram, mam nadzieję, że odpowie Pan na oskarżenia ze strony senatora.

- Oczywiście – Feth nie stracił zimnej krwi i spojrzał po senatorach. – Senator Kalar ma rację, Terian handluje z Separatystami, JEDNAKŻE – odezwał się głośniej zanim mogły rozlec się głosy gniewu. – Handlujemy też z Republiką. W obu też przypadkach handlujemy głównie surowcami, a nie przetworzonymi dobrami. Żadne państwo nie przetrwa bez pieniędzy, a handel jest bardzo istotny dla Terian. Zarówno Separatysci jak i Republika dostają te same ceny i te same warunki. Gdybyśmy przerwali handel z jedną ze stron, mogłaby ona uznać to za akt agresji i wypowiedzieć nam wojnę. Nie możemy również przerwać handlu całkowicie, co chyba wszyscy rozumiecie – kilka głosów zrozumienia dotarło jego uszu. – Wiemy że jest to czas kiedy neutralność jest krucha, sytuacja na Mandalore jedynie to potwierdza. Właśnie dlatego królestwo Terian musi pozostać silne i prawdziwie neutralne, jeśli ma przetrwać tę wojnę.

- Nie odpowiedziałeś jednak czemu wygnaliście Jedi – kolejna platforma uniosła się w powietrzu.

Feth przyjrzał się mówiącemu. Był to humanoid o niebieskiej skórze, tym razem senator z centrum galaktyki. Uśmiechnął się rozbawiony.

- Czyż to nie oczywiste? – zapytał.

- Co jest oczywiste? – odpowiedział pytaniem na pytanie senator. – Faktem jest, że na początku wojny wygnaliście Jedi ze swoich terytoriów, dlaczego?

Feth westchnął i pokręcił głową niedowierzając.

- Ponieważ Jedi stanęli po stronie republiki w tej wojnie – odpowiedział. – Za zgodą senatu, zakon jedi jest teraz niczym więcej jak kolejnym ramieniem armii Republiki. Za waszą zgodą są oni generałami i prowadzą wasze armie przeciw separatystom. Zamiast szat noszą pancerze i zamiast bronić pokoju, toczą wojnę. Jedi nie są już neutralną siłą w tej galaktyce. To oczywiste że mając w swoich terytoriach świątynię jedi, które można teraz odbierać jako bazy wojskowe, nakażemy im opuścić terytoria królestwa. Jak, nasze królestwo mogłoby określać siebie, neutralnym, kiedy mielibyśmy bazy republiki na naszych planetach?

Senator skamieniał, widocznie nie będąc w stanie kłócić się z tą logiką. Ambasador odkrząknął i wzniósł się wyżej.

- Jest jednak znacznie więcej powodów czemu nie dołączymy do Republiki w tej wojnie – oznajmił. – Republika jest w sojuszu z Huttami, z którymi królestwo toczyło liczne wojny. Wasz sojusz przekreślił szansę na nasze wsparcie, już na początku wojny. Nasze królestwo cały czas ściera się z bandami piratów i przestępców na rubieżach i za każdym razem pokonaliśmy ich bez wsparcia Republiki, mimo że wielokrotnie prosiliśmy o pomoc – jego głos stawał się coraz mocniejszy i coraz ostrzejszy. – Kolejnym istotnym punktem, czemu istnieje głęboki sprzeciw w dołączeniu do Republiki jest Armia Klonów. Terian posiada silną stałą flotę i armię, a nasza kultura, ukształtowana przez zagrożenia piratów, jest mocno militarystyczna. W tej jednak kulturze istnieje też głębokie zrozumienie wolności i nienawiść do niewolnictwa. Z naszej perspektywy Republika używa armii niewolników, którzy nie są nawet jej obywatelami, by walczyć w ich wojnie. Na domiar wszystkiego, w ich żyłach płynie krew Mandalorian, tak jak w naszych, co budzi jeszcze większą niechęć do Republiki, która mimo że zakazuje niewolnictwa, posiada armię niewolników – Feth nie mógł sobie odpuścić przypomnienia senatorom ich własnej hipokryzji. – Wojna jednak, zbliża się do granic naszego królestwa, właśnie dlatego przybyłem tu by nie tylko zaznaczyć naszą neutralność, ale i przekazać wiadomość. Ta sama informacja, jest w tym właśnie momencie, przekazywane Senatowi Separatystów…

Senat Republiki zamilkł, widocznie zaskoczony. Feth odetchnął i zagrzmiał głosem dwa razy donośniejszym niż wcześniej.

- Królestwo Terian jest neutralne, ale nie dzielimy idei pacyfistycznych z władzami Mandaloru. Niech Konfederacja i Republika wiedzą jedno: nasze państwo może nie jest w stanie was pokonać, ale jest w stanie was zranić. Od dnia dzisiejszego, każdy manewr czy ruch przeciw niepodległemu i neutralnemu królestwu Terian będzie odbierany jako akt WOJNY. Nie ważne czy to Konfederacja, czy Republika, ta strona która pierwsza spróbuje zagrozić naszej niezależności, zostanie uznana za wrogą! – jego głos odbijał się od ścian senatu wywołując absolutny szok. – Nasza armia i flota są w pełnej gotowości w tej godzinie próby, kiedy wojna zbliża się nieubłaganie do naszych granic. Wiedzcie jedno. To nie ostrzeżenie. To obietnica. Terian będzie bronić swojej niezależności i jest gotowe przelać zarówno krew jak i olej, w jej obronie! Zarównie naszą, jak i naszych wrogów – tu ambasador zamilkł, odetchnął i spojrzał na Kanclerza Palpatina, który spoglądał na niego z lekkim uśmiechem. – To wszystko, Kanclerzu. Wierzę że senatorowie Republiki zaakceptują naszą neutralność i nie pchną naszych państw na drogę ku wojnie.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Pontàrú 3 miesiące temu
    No proszę proszę. Separatyści niet, republika niet. Poruszasz się po znacznie bardziej zaawansowanych aspektach polityki Star Wars, co tylko podkreśla Twoją wiedzę na temat tegoż uniwersum. Ja niestety polityką ani w codziennym życiu się nie interesuję, ani tym bardziej w fikcyjnym świecie. Tego właśnie brakuje w moich opowiadaniach. No, ale każdy skupia się na czym innym.
    Za ten odcinek szybkie 5 bo fajny i czytelny a rozmowa w Senacie przebiega w sposób naturalny :)
  • Kapelusznik 3 miesiące temu
    Dzięki. Chciałem przedstawić "dobrych" separatystów i tym samym musiałem przedstawić obraz polityki
  • Pontàrú 3 miesiące temu
    Dodam tylko, że Asaro dzieje się obecnie w ostatnim roku wojen klonów a pierwsze opowiadanie jeszcze rok wcześniej. Od momentu złapania Yvala Erhetii do bitwy na Qish minęło około roku
  • Kapelusznik 3 miesiące temu
    Pontàrú No to prawie że równolegle
    Fanie
    Dziś będzie kolejne opowiadanie - najpewniej
    Jakoś się zorganizujemy i może nawiążemy do własnych opowieści
  • Pontàrú 3 miesiące temu
    Spoko. Można spróbować
  • krajew34 3 miesiące temu
    Na początki lekko się zgubiłem, w poprzednim walka, a tu senat. No, ale w końcu się odnalazłem. W porównaniu do jedynki czytało się o niebo lepiej i ciekawiej. Królestwo przypomina trochę Szwajcarię, ani po stronie osi, ani po stronie Aliantów. Trudny wybór, zważywszy, że w wojnie istnieją tylko dwie strony. Zapewne po wpływem nacisku lub wydarzeń będę musieli wybrać. Ciekawe, ciekawe. Zobaczymy, jak to poprowadzisz. Tym razem 5, zamiast 4.
  • Kapelusznik 3 miesiące temu
    Każda wojna ma swój początek

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania