Poprzednie części: 2 x Carmen, część 1
2 x Carmen, część 11
Lekki wiatr wpadający przez otwarte drzwi balkonowe w salonie, poruszający firankę, daje ukojenie po upalnym dniu. Salon rozjaśnia duża kryształowa lampa w mosiężnej oprawie. Jej blask odbija się od dębowego stołu, na którym leży talerz kolorowych kanapek.
Całość w Zeszycie trzecim mojej książki Opowiadania z zakładką :)
Komentarze (10)
To przykre, że Marta w ten sposób traktuje własną córkę. Szkoda mi Carmen :( Błędów nie zauważyłam. Czekam na dalszą część.
Dziękuję wolfie :), następna część dopiero w sobotę :)
Szkoda mi Carmen, tragedia jak nie którzy mają. 5:)
Dziękuję. No tak, nie wszyscy mają kolorowo :(
No, dokładnie
Ale trzeba się cieszyć z tego, że jak matka wyjedzie mała będzie miała
wreszcie troszkę luzu : ) 5
Wreszcie, uff. Dziękuję za komentarz :)
Mam nadzieję, że Marek jakoś się nawróci i zajmie się Carmen. Trochę mi smutno, że mało babci, bo ją ubóstwiam :) Co do Marty, to może ona sobie nawet na księżyc jechać i by mi to w pełni pasowało ;) Daję 5 i sunę dalej :)
Zrobiłam sobie przerwę w czytaniu, jakoś nie miałam czasu. Po przeczytaniu tej części moje wnioski są takie: dziewczyna jest zbyt dziecinna jak na swój wiek i matka też ją tak traktuje. Ta część podobała mi się na 4, więc taką daję ocenę.
Cieszę się, że czytasz dalej. Dziękuję :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania