Poprzednie części: 2 x Carmen, część 1
2 x Carmen, część 2
- Carmen! – brzmi okrzyk wielu dziecięcych głosików, kiedy pojawia się w salonie.
Całość w Zeszycie trzecim mojej książki Opowiadania z zakładką :)
- Carmen! – brzmi okrzyk wielu dziecięcych głosików, kiedy pojawia się w salonie.
Całość w Zeszycie trzecim mojej książki Opowiadania z zakładką :)
Komentarze (15)
Wymaganie od małego dziecka żeby nie pobrudziło sukienki wydaje mi się
nieludzkie : D Tekst świetny i bardzo delikatny; prawie eteryczny : ) 5
Dzięki Angela :)
Carmen podoba mi się to imię coraz bardziej. Tekst jest dla mnie nadal lekki i taki słodziaki, kocham dzieci. Opowiadanie na 5:)
Do tekstu większych zastrzeżeń nie mam, prócz jednego - dwa czy trzy razy pozjadałaś końcówki Poza nimi, opowiadanie ma w sobie coś bardzo intrygującego. Ode mnie 4 ;)
Bardzo przyjemnie opowiadanie, zgadzam się iż jest urocze. Dam 5
Dziękuję Wam bardzo za opinie :)
Szkoda mi Carmen :( już nie lubię jej mamy, jest okropna. Co do samego tekstu to zgadzam się z dziewczynami. Podobała mi się rozmowa bohaterki z koleżanką, nie wiem czemu, ale była bardzo fajna ;) i tak się zastanawiam, czemu tytuł to "2 x Carmen", a nie "Carmen". Czyżby bohaterka miała się rozdwoić? He he ;p daję 5 ;)
Nie nie rozdwoi się hi, hi :)
- Dobrze mamo
- Dobrze, mamo
Zabrała chudo nogą lalkę, którą dostała w prezencie od rodziców i w towarzystwie ulubionej koleżanki Emilki, zasiadły razem na jednym z foteli przy schodach.
Zabrała chudo nogą lalkę, którą dostała w prezencie od rodziców i w towarzystwie ulubionej koleżanki, Emilki, zasiadły razem na jednym z foteli przy schodach.
Zanim pojawił się tort przybyłe mamusie zajęły wygodniejsze miejsca na sofach i fotelach w głębi salonu, przy otwartych na oścież drzwiach wychodzących na duży taras.
Zanim pojawił się tort, przybyłe mamusie zajęły wygodniejsze miejsca na sofach i fotelach w głębi salonu, przy otwartych na oścież drzwiach wychodzących na duży taras.
- Na zdrowie kochanie
- Na zdrowie, kochanie
Dziewczynka spojrzała na nią nie rozumiejąc dlaczego powiedziała takie słowa, ale uśmiech babci zwiastował coś miłego.
Dziewczynka spojrzała na nią, nie rozumiejąc, dlaczego powiedziała takie słowa, ale uśmiech babci zwiastował coś miłego.
Idąc rozgrzanym słońcem chodnikiem myślała o wnuczce. ,, Znowu miała minę jak zbity pies. Po co pytać co chciałoby się dostać w prezencie skoro i tak nie zamierza się spełnić życzenia.
Idąc rozgrzanym słońcem chodnikiem, myślała o wnuczce. "Znowu miała minę jak zbity pies. Po co pytać co chciałoby się dostać w prezencie, skoro i tak nie zamierza się spełnić życzenia?"
To nie są wszystkie błędy, ale stwierdziłam, że nie ma powodu, żeby innych wypisywać. Poza tym bardzo mi się podobało. Fabuł TEGO TEKSTU JEST ŚWIETNA.
Fabuła, podejrzewam. Dziękuję Amy, za wnikliwe prześledzenie mojego tekstu. Interpunkcja daje do życzenia ;(. Cieszę się, że śledzisz :)
Piękne. Takie coś nie trafia się codziennie. Śliczna relacja babci z wnuczką. Zasłużone 5 :)
Jak teraz to znowu czytam, to przypomina mi się to, co zdarzy się w ostatniej części i chce mi się płakać :( Ale to dobrze, bo lubię płakać na książkach :)
Zauważyłam kilka błędów. Poza tym treść, którą płynnie się czyta. Ładnie napisane, zaciekawia. 5
Chciałabym, żeby przyniósł Ci wiele przyjemności, ale czy nie zawiodę, nie wiem. dziękuję za komentarze :)
Matko, co za matka. Pierdzielnięta i oo. Nie lubię jej. Znów babcia gra dobrą rolę, lubię takie babcie. :) Biedne dziecko
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania