Drabble - Niewybredny Pan
I stworzył Bóg kobietę i mężczyznę, Adama i Ewę, na swoje podobieństwo. Niewiasta piękna, delikatna, pewna swego. Mąż przystojny, odważny, o dobrym sercu.
Równowaga, tego chciał, pragnął, dostał. Rzekł w końcu do swych dzieci:
– Idźcie i rozmnażajcie się!
Tak też zrobili.
Przyszło na świat trzech synów.
Dzieci.
Z czasem już mężowie.
Adam dostrzegł i wyliczył, że coś tu nie gra. Poszedł więc do Pana i powiada:
– Panie, czterech mężów, jedna niewiasta, w dodatku żona i matka. Nie możemy wypełnić Twej woli.
Bóg, rozumiejąc rozterki Adama, tak mu odrzekł w swej mądrości:
– Dlatego... Teraz się zabawimy. Czasem nawet i Bóg musi...
Komentarze (136)
Dobre! Napijemy się tam rudej i zabawimy. Fajny chłop z tego boga. hihihi
Siemanko
Dzięki Grzegory :) Ano, napić rudej się można , a i zabawić też ;D
Cóż, Bóg już tam wie, czego chce haha.
Pozdro ;)
Shogun ano wychylimy halbę hihihi
Grzegory obowiązkowo! haha
"Pragną" - "raczej pragnął" Dosyć słabe, ale dobrze określony odbiorca końcowy:)
Dziękuję.
Literówkę poprawiłem :)
No, Shogi.
Prowokację osiągnąłeś. Moim zdaniem. Kompletnie nie po mojemu, ale daje po czaszce.
Jednak ja zastanowiłbym się, co chciałeś osiągnąć? Moim zdaniem, jedynym wnioskiem jest kazirodczość. A jeśli tak, to sorry, można też tekst napisać o podcieraniu się ze szczegółami, o szczegółach związanych z seksem analnym, a nawet o koprofagii. W końcu mamy wolny wybór.
Moim zdaniem to jest tekst, który ma w założeniu robić określone wrażenie lub jest odreagowaniem uczuć w relacji z Bogiem. Nie mnie to roztrząsać. Mnie się kompletnie nie podoba, z różnych powodów, o których mówić nie chcę.
Pozdrawiam
Choć powinienem powiedzieć dwa słowa wyjaśnienia ostatniego zdania: trzeba być ostrożnym w pisaniu podobnych tekstów. Czemu? Bo np. Einstein pod koniec życia podobno bardzo żałował, że jego teoria przyczyniła się do wyprodukowania bomby atomowej...
Cóż, kazirodczość, kazirodczością, ale to tak naprawdę najmniej ważny aspekt tego drabble.
Głównie chodziło o równość ludzi, mężczyzny, kobiety, w zasadzie każdego, bo skoro sam Bóg jest "niewybredny", to po co my rzucamy się sobie do gardeł i uznajemy "równych i równiejszych.
I nie, nie jest to rozliczenie z Bogiem, tylko zwrócenie uwagi na pewien problem, za jego pomocą.
Również pozdrawiam ;)
Antoni Grycuk Ano, to prawda. W końcu Nobel po wynalezieniu dynamitu, zdając sobie sprawę do czego to doprowadziło również starał się zrehabilitować.
Jak się mylę, Samuraju, to mnie popraw - napisałeś dla zbytku, bez głębszej myśli, aby wywołać frenezję, bo - w czasem napuszonym świecie literatury bardziej i mniej ambitnej - człowiek musi, inaczej się udusi ;) :))
Nie nie nie, głębsza myśl w tym jest. Chciałem zwrócić uwagę na pewien problem, bezsensowny co prawda, ale rzeczywisty, gdyż ludzie są uparci.
Ano, dobrze prawisz, czasem trzeba, czasem trzeba, bo jak się widzi niektóre wypociny, to po prostu nie można wytrzymać haha ;)
Shogun A, to przepraszam, odebrałem to jako lekką, przyjemną przypowiastkę, dla poprawy humoru, oderwania od powagi...
No cóż, pora wczesna jeszcze... ;)
Akwadar cóż, mam nadzieję, iż przyjemna również jest ;)
Choć mimo wszystko i przesłanie się trafiło ;D
„chciał, pragną, dostał.”
Pragnął
Ale powinno być: tak mógł, tak chciał, tak zagrał ?
No dziwię się, że Bóg, przy swej wiedzy i mądrości, zniża się do tak przyziemnych czynności, zamiast po prostu dać jednemu z synów, albo nawet Adamowi tabletkę na zmianę płci ?
A ja wręcz przeciwnie :D
Nie musiał im dawać tabletki, skoro sam potrafi zmienić płeć ;)
Shogun - podsunąłeś mi właśnie pewien świetny pomysł :)
Bajkopisarz o proszę :) Czyżby na nowy tekst? :D
Shogun - ano, na bajeczkę niepoważną.
Bajkopisarz ooo, w takim razie mam nadzieję, że za jakiś czas się pojawi ;)
Shogun Podobno Adam spłodził też dwie czy trzy córki, nienazwane z imienia w Biblii... ale dalej zakrawa na kazirodztwo ;)
Zdzisław B. Ano słyszałem słyszałem, choć Biblia milczy. Cóż, w takim wypadku, jaki został opisany w Biblii, nie ważne co by zrobili, to byłoby kazirodztwo.
Dlatego też Bóg się "wtrącił" i zabawił ;)
Shogun Biblia nie milczy. Zakazy kazirodcze zostały postawione znacznie później. Normy moralne podlegają też ewolucji. Teologia zakłada ich doskonalenie wraz z doskonaleniem sumienia. Bywa czasem jednak inaczej. Gdzieniegdzie normy lecą na pysk choć jak wiemy już z dorobku genetyki - są potrzebne.
Shogun
Dobry Pan, postanowił wspomóc, aby naprawić swoje niedopatrzenie.
PS. Chociaż w starożytnym Egipcie było inaczej w rodzinach faraonów. Brali za żony swoje córki, matki, aby "boskie pochodzenie" pozostało w rodzinie. Skutkowało to czasem chorobami genetycznymi, ale czegóż się nie robi dla chwały :syna Słońca" ;)
piliery chodziło mi o to, że milczy, o córkach.
Cóż, rozwój genetyki powiedział nam, że różnorodność jest potrzebna. A Bóg jak to Bóg, wiedząc o tym postanowił osobiście rozwiązać problem :)
Zdzisław B. Dokładnie :)
No właśnie, no właśnie. Czego się nie robi dla chwały dynastii, syna Słońca i błękitnej krwi, którą najlepiej zachować u "siebie" ;)
Dobrze że zostawiłeś wszystko w rękach Boga i nie wmieszałeś w to np: małp : )
Podobało się, lekko napisane.
Tak, dobrze, że Bóg mógł sobie z tym sam poradzić :)
Miło, że Ci się podobało :D
Przeczytalam wcześniej i mówię sobie: " nie, poczekam, nie będę pisać komentu od razu". Przeczytałam ponownie i nie żałuję. Na początku pomyślałam: "dość słabe, pisane jakby na siłę, nie widzę przesłania, ma wywołać kolejną gównoburzę". Teraz widzę to nieco inaczej. Traktujesz tu o delikatnych kwestiach. Kazirodztwo lub stworzenie gdzieś kolejnych ludzi pominiętych w Biblii. Do tego dochodzi historia ewolucji. Odwieczne pytanie "skąd się wzięliśmy?". Wielu ludzi bierze to na wiarę i nie zadaje zbędnych pytań, chociaż właśnie zwątpienie jest istotą wiary. Czy nie jesteśmy przypadkiem znikąd? Osobiście wielokrotnie, już jako młodsza osoba głowiłam się nad tym jak to właściwie jest. Dzisiaj przyjmuję obydwie opcje. Zarówno wierzę w stworzenie jak i ewolucję. Stworzenie, które nadał nam Pan ponieważ musiała być jakaś moc stwórcza, która sprawiła, że oglądamy dzisiaj tak dobrze rozwinięty świat, a także drugi tor, czyli ewolucja z robaczków po skaczących sobie do gardeł pyszałków. Ktoś był "mojszy" od drugiego i miał farta wyjść spod tej lepszej ręki. Być może te dwie kreacje, gdzieś w międzyczasie się spotkały i jedna miała wpływ na drugą. Na ukształtowanie tej drugiej. Łączyły się, mnożyły. Wiem jedno, jeśli stanę kiedyś przed obliczem Boga (bez względu na to jakiego) to zapytam o tę kwestię. Na chwilę obecną niczego nie wykluczam i generalnie cieszę się, że dane mi jest "być". Lepiej iść w tę stronę niż okazać się największym przegranym i nie wierzyć w nic. Skoro tekst wywołał we mnie głębszą refleksję nie mogę, go uznać jako słabego. Odniosłeś swój zamiar, a to czyni utwór lepszym niż nam się wydaje i zyskuje drugi wymiar. Ten który pyta i wymaga odpowiedzi. W sumie to dziękuję, że mnie niejako zmusiłeś do myślenia. Kolejny punkt dla ciebie :)
Kocwiaczku, czytając taki komentarz naprawdę człowiek, a już zwłaszcza Autor może się uśmiechnąć :D
Wychwyciłaś kwintesencję tekstu, a i sam tekst skłonił Cię do jakże głębokich przemyśleń, co mnie osobiście ogromnie cieszy.
Bo dokładnie tak, kto się nigdy nie zastanawiał, jak to było? Skąd się wzięliśmy? Chyba każdy o tym myślał, ja również :D
Szczerze, jestem zwolennikiem teorii ewolucji, ale nie powiem, że perspektywa ingerencji siły wyższej mnie nie intryguje. Zresztą często odwołuję się w swoich tekstach do Boga, czy innego wyższego bytu.
Cóż wychodzę z założenia, że można wierzyć, ale również nie trzeba, aby być człowiekiem.
W końcu, nawet gdy kiedyś spotkam Boga, a nie wierzyłem, to mnie przecież nie pogoni, gdyż On ludzi nie dzieli, lecz traktuję tak samo.
Shogun przydałby się nam tutaj teraz Bajkopisarz. Gdzieś mi kiedyś wkleił pewną "metodę na wiarę", czy tam "regułę 3x coś", ale za cholerę tego teraz poprawnie nie przytoczę. Generalnie mówił o tym, że człowiek może tylko zyskać na wierzeniu w Boga. Wiem, że wychodziło na to, że wierząc nic nie stracisz, a możesz zyskać. Coś na zasadzie: 1– nie wierzysz, czyli jeśli jest Bóg, to idziesz do piekła, 2 –nie wierzysz, a Boga nie ma, to w sumie ani nie zyskujesz, ani nie tracisz. 3 – wierzysz, a Bóg jest, więc otwierasz sobie drogę do nieba. Jakoś tak to było, ale nie powtórzę dokładnie. Mocno mi to jednak utkwiło w pamięci. Ja nigdy nikogo do niczego nie namawiam. Nie mówię jak ma żyć i w co wierzyć. Wolna wola i szacunek do drugiego, to się dla mnie liczy. Jedynie nie lubię jak się obraża cudzą wiarę, poglądy czy to, kogo i co kocha. Może nie podchodzimy od małp, a może i nie od Boga, ale mogąc tutaj być powinniśmy ten dar pielęgnować. Szczęśliwi ci, którzy odejdą naturalnie. Pozostali niestety sami siebie wykończa i ani Stwórca, ani historia ewolucji nic tutaj nie zmieni. Jedno i drugie jedynie "powie": " na ch*j się było tak starać, skoro te mendy i tak wszystko schrzaniły?" :) Kolejny punkt dla ciebie. Nie ważne skąd podchodzimy. Ważne co robimy z naszym życiem.
Kocwiaczek ano przydałby się Bajko, w końcu sam lubi takie tematy. A co do reguły trzech, to słyszałem o niej, a nawet Bajkopisarz mi o niej kiedyś mówił, pod jakimś moim tekstem chyba.
Cóż, może tak być, że reguła ta istnieje i działa. Mimo to, biorąc właśnie pod uwagę szacunek do innych i wolną wolę, jestem skłonny powiedzieć, że jeśli szanuję się innych, nie narzuca własnego zdania, żyje własnym życiem i tak dalej, czyli w zasadzie realizował to co chciał Bóg, był człowiekiem, nie wierząc w niego, to Stwórca nie ma powodu, aby kogoś takiego potępić.
W końcu człowiekiem można być i z Bogiem i bez Boga. Ważne aby ludzie jednego drugim nie narzucali i odwrotnie.
Wedle zasady "Żyj i daj żyć innym" :)
Shogun, nic dodać, nic ująć. Ja też wierzę, że brak wiary nie dyskwalifikuje człowieka i nie skazuje na potępienie, o ile takie istnieje. Gdyby tak było, żyłabym pewnie w wiecznym lęku o znaczną część rodziny i znajomych:)
Kocwiaczek Dokładnie, a zdaje mi się, że nie o to Panowie chodziło, aby Jego stworzenie lękało się przez całe życie, które jest Jego darem dla nas.
Darów się nie marnuje, dlatego myślę, że chodziło Mu o to, abyśmy żyli pełnią życia, ku Jego chwale.
Brak wiary nie dyskwalifikuje człowieka na starcie. W końcu dał człowiekowi wolną wolę i rozum, aby myślał.
Wątpił i zadawał pytania ;)
Shogun, a "wątpił" to przecież kwintesencja :)
Kocwiaczek dokładnie :)
Kocwiaczek - wywołany do tablicy, przypomnę:
Jeśli wierzysz w Boga i całe życie podporządkowujesz tej wierze, wówczas być może wygrasz coś po śmierci, ale w życiu doczesnym, które masz na pewno, jesteś ograniczona prawidłami wiary. Jeśli więc Bóg istnieje wygrasz życie wieczne, płacąc niewygórowaną cenę jaką jest epizod zycia tutaj i teraz. Jeśli Bóg nie istnieje, przegrywasz wszystko co masz, czyli życie doczesne, zmarnowane na modlitwę i wiarę w coś czego nie ma, więc oczywiście tracisz też życie wieczne.
Jeśli nie wierzysz w Boga i nie kierujesz się dogmatami religijnymi, wówczas być może przegrasz po śmierci, ale w życiu doczesnym które masz nie odgraniczają Cię żadne zasady religii poza tymi, które sama ustalasz. W tej sytuacji jeśli Bóg nie istnieje wygrywasz wszystko, co jest w tym zakładzie do wygrania, czyli życie po swojemu, bez konsekwencji pośmiertnych, a jeśli Bóg istnieje, to wygrywasz ten krótki epizod życia na ziemi i najprawdopodobniej przegrywasz wieczność.
Co się bardziej kalkuluje to każdy może sobie sam policzyć i zdecydować.
Dzięki Bajko:) wiedziałam, że coś pokręciłam, ale sens był podobny.
Bajkopisarz ooo, właśnie tak to było dokładnie ;)
Choć przyjmując tezę o braku dyskwalifikacji ze względu na wiarę lub brak wiary, to teoria ta traci na znaczeniu.
Ale cóż, to oczywiście teoria haha :)
Shogun - wiara i brak wiary to uproszczenie, na potrzeby teorii. Bardziej chodzi o postępowanie zgodne z wiarą. Ale raczej jakaś dyskwalifikacja ze względu na wiarę będzie - jak popatrzysz na chrześcijaństwo i 1o przykazań to pierwszych trzech nie spełniasz nie wierząc.
Bajkopisarz i tutaj pojawia się kwestia tego co jest najważniejsze w wierze, w tym przypadku chrześcijańskiej. Bo czy jest to Dekalog, czy też coś innego? Chrześcijaństwo pierwotnie, w swych pierwszych założeniach miało być wiarą miłości.
Przyjmując na potrzeby uproszczenia, że "jest", możemy dojść do wniosku, że nawet nie wierząc możemy realizować jej najważniejszy aspekt, czyli kochać, samego siebie, oraz oczywiście "bliźniego swego, jak siebie samego".
Shogun - to już zależy indywidualnie od każdego - być może to też jakaś forma wolnej woli. Możesz Dekalog odrzucić w całości lub części. Możesz go przyjąć. Ale w jaki sposób go przyjmiesz to też sobie wybierasz, możesz uznać, że najwłaściwiej wypełniają go Rydzyk i Jędraszewski, możesz wybrać, że optymalnie głosi go Franciszek, możesz wybrać jakiegoś świętego ze średniowiecza i tak dalej. Każdy będzie się upierał że ma rację, nie da się udowodnić, ze jej nie ma, a moim zdaniem indywidualne cechy charakteru sprawią którego przywódcy duchowego posłuchasz (lub żadnego). Dotyczy to wszystkich religii, nie ma wyjątków.
Bajkopisarz co racja to racja. Możesz kogoś wybrać, jednego, drugiego, lub odrzucić każdego. Możesz przyjąć Dekalog, lub odrzucić go w całości, tak jak powiedziałem. Cóż, dzisiaj na szczęście nie ma już zjawiska, iż monopol na interpretowanie Biblii i Dekalogu ma tylko Kościół, dlatego jestem zwolennikiem dochodzenia do prawdy własną drogą poprzez własne doświadczenia i "badania". Myślę, że to najzdrowszy sposób, gdyż nie jest się narażonym na "wpływy" i manipulacje.
W końcu, cóż, można myśleć samemu, lub oddać ten przywilej komuś innemu, aby myślał za nas.
Tylko wtedy możemy nie mieć wpływu na to co on wymyśli i czy na pewno będzie nam się to podobać.
Shogun - moim zdaniem, jeśli jesteś członkiem aktywnym Kościoła Katolickiego, musisz przyjąć jego wersję interpretacji. Można najwyżej wybierć, który z funkcjonariuszy KK pasuje Ci najbardziej. W momencie włączenia własnych interpretacji automatycznie stajesz obok Kościoła, bo jako amator nie jesteś do tych interpretacji upoważniony. Instytucje religijne, wszelakie, nie dopuszczają własnego myślenia wiernych, bo to przeczy sensowi istnienia tych instytucji. W tym układzie jest to jak najbardziej słuszne, albo przyjmujesz całe dobrodziejstwo i się zgadzasz, albo nie. Masz być zimny lub gorący, nie letni. Nie możesz wybierać, ze pasuje ci to i to, a tamto nie ;)
Bajkopisarz coś w tym jest. Dlatego dobrze, że nie jestem aktywnym członkiem Kościoła Katolickiego, bo dzięki temu mam wolność wyboru. A dzięki temu, że stoję obok Kościoła, to mogę sobie pozwolić na interpretację, gdyż nie jestem od nikogo zależny, a i nikt nie może mi zarzucić braku "upoważnienia".
Choć w sumie wygląda mi to na pewien absurd, to tak, jakby się nie miało "upoważnienia" do myślenia.
Cóż, ja jako osoba stojąca absolutnie za człowiekiem, nie natomiast za instytucją, wolę posiadać możliwość myślenia ;)
Shogun - mam dokładnie to samo zdanie :)
Bajkopisarz ;)
Shogun Bogu dzięki, że nie jesteś "aktywnym (ekh) członkiem" czegokolwiek, jak sam się określiłeś, a już w szczególności Kościoła katolickiego. Nie obraź się, ale pitolisz głupoty, które ci ślina na język przyniesie, nie używając rozumu. Poziom tego opowiadania to trzy metry mułu poniżej dna, a jakieś pochwały paru trolli i klakierów zapoznanych na pitoleniu, niech Cię nie utrwalają w błędzie, żeś wypichcił coś wartościowego.
Nikt ci tego co powinieneś usłyszeć z tchórzy katolików, którzy zapewne tu są (pokroju CiJam) nie napisze. W tekście obrażasz Boga sugerując homoseksualizm, więc postępujesz wyjątkowo po chamsku zapewne wiedząc, że ten Bóg jest wartością najwyższą dla wielu ludzi na świecie. Ciesz się, że żyjesz w krainie łagodności w Polsce, gdzie ludzie potrafią jeszcze nadstawiać drugi policzek mimo obelg, bo obrażanie boga mahometan wiesz czym się skończyło dla redaktorów czasopisma "Charlie Hebdo".
Poza tym tekst jest po prostu słaby.
I nie dziękuj za szczerość, ale sądzę, że powinieneś to usłyszeć.
Jarema ok. Ciśnienie zeszło? To dobrze. W takim razie Alleluja i do przodu ;)
Bajkopisarz to się chyba nazywa ,,Zakład Pascala" i w oryginale filozof doszedł do wniosku, że jednak warto wierzyć, warto poświęcić krótkie - doczesne życie na rzecz tego wiecznego. Nawet jeśli nie ma wiecznego to po śmierci będzie nam wszystko jedno czy swoje życie przeżyliśmy bogobojnie czy grzesznie
Ale filozofię miałam w liceum, więc może coś mi się pomieszało :) z góry przepraszam, jeśli wprowadzam towarzystwo w błąd
Рłoтkа wybacz, że się wtrącę :) Tak, dokładnie, to "Zakład Pascala" :D
Shogun Odezwał się specjalista od dobrego pisania...:)
Puchacz a co to za Plotka?
Puchacz cóż, ja tam nigdy nie uważałem się za jakiegokolwiek specjalistę, a już zwłaszcza od dobrego pisania ale są tutaj specjaliści, o których nie mamy nawet pojęcia :)
Akwadar jestem jedynie obserwatorem
Рłoтkа aha, ja też lubię obserwować ;)
Shogun Każde dzieło tego specjalisty jest jednoznacznie oceniane, a sam poucza innych :)
Puchacz cóż poradzić, cóż poradzić... :)
Shogun ty to też masz szczególnie wysoką ocenę za ten marny tekst. Przyganiał kocioł garnkowi. Tamto, to ślepe, bo szparagi nad jeziorem Bodeńskim do nocy zbiera, niedowidzi, ale sam spójrz na swoje podłe oceny, i dopiero wypominaj innym.
Jarema jakżeś podłymi dziesiątkami klonów jedynek narzucał, to i podła jest haha :)
Shogun tiaaa
Shogun dziesiątki klonów to działają ale pod moimi tekstami.
Jarema dobra, dobra, już się tam nie tłumacz, bo i tak wszyscy wiedzą jak jest.
A teraz bywaj :)
Shogun bo taka jest prawda pod moimi tekstami szaleje upiór znad jeziora Bodeńskiego i paru innych.
Ciekawy komentarz, Kocwiaczku. Jeno tak się zastanawiam, dlaczego rozdzielasz ewolucję od wiary. Kościół wycofał sie ze swojego "scepcytycyzmu" wobec teorii Darwina. Zresztą KK nie był aż tak zażartym jej wrogiem. Tu protestanci wiedli prym. Pierwszy krok został zrobiony już w 1893 r. papież Leon XIII ogłosił encyklikę „Providentissimus Deus", w której pisze by nie odbierać Biblii dosłownie i nie szukać tam wyjaśnień przyrodniczych. Pius XII odniósł się zaś bezpośrednio do Darwina, (w encyklice „Humani generis"), wskazując nieśmiało na teorię ewolucji jako "poważną tezę". I pisząc wprost, że KK jej nie odrzuca. Dalej poszli Jan Paweł II i teraz Franciszek.
Skąd więc przekonanie, że jak się wierzy, to ewolucję się odrzuca? Czyżby pseudonauka kreacjonistów aż tak namieszała w "opinii publicznej"?
Sorki za rozpisanie, ala mnie od lat to spora zagadka...
Jarema Pod Twoimi tekstami mnie nie ma baranie, a na moje inne konta uprzejmie doniosłeś.
Tak cię po prostu ludzie oceniają.
Ważne są komentarze, a nie oceny dupku, a te zawsze masz jednoznaczne.
Nawet beze mnie :)
Puchacz najpierw piszesz że oceny, teraz że komentarze. Zdecyduj się. Pod moimi jest dużo pozytywnych, bywają negatywne, tak samo jak pod szoguna. Nawet Tjeri negatywnie oceniła te wypociny.
Jarema Nie rozbawiaj mnie.
Jestes uchynięty i nie masz za grosz samooceny oraz umiejętności czytania ze zrosumieniem.
Poza tym jesteś beztalenciem, więc nie podejmuj się oceniania innych.
Jarema Gdzie ty tu masz negatywne komentarze? haha :D
Poza tym zapewniam Cię mój drogi, że każde moje "wypociny", jak to nazwałeś, są o niebo lepsze od Twoich najlepszych tekstów :)
Puchacz możesz sobie wypociny szoguna nad łóżkiem zawiesić, co nie zmieni faktu, że to wypociny, mnie to rybka.
Shogun ha ha. Jakieś realne sukcesy za tym idą czy tylko pochwały zaprzyjaźnionych troli?
Jarema jakich trolli? Toż Ty mnie w ogóle nie chwalisz haha :D
Tjeri, to że szeroko rozumiany Kościół czegoś nie odrzuca, nie oznacza, że ludzie, zwłaszcza starej daty nie kierują się wyłącznie zapisem w Biblii i tym, co ksiądz przekaże na mszy (czasem nawet to drugie "źródło" jest bardziej "wiarygodne"). Wielokrotnie na mszy słyszałam śmiech kaznodziei i ironię odnośnie pochodzenia od "jakiejśtam" małpy. Przykre, ale prawdziwe. Dlatego wyznaję zasadę: słuchaj, ale miej swój rozum.
Kocwiaczek Zapewne wzbudzę tym Twoją wesołość, ale powiem szczerze, że też dostrzegam w teorii Darwina pewne luki,, zresztą nie ja jeden:
https://wiadomosci.onet.pl/nauka/ujawniono-jedna-z-najwiekszych-luk-w-teorii-ewolucji/mjrnw
https://teologiapolityczna.pl/benjamin-wiker-nieprzyjemna-prawda-o-o-pochodzeniu-czlowieka
Tjeri ma zapewne rację, że Kościół jej nie odrzuca i nie propaguje literalnego rozumienia całej Biblii - jak to czynią np. Protestanci - widząc w Piśmie Św..także symbole, metafory, które oczywiście nie przeczą prawdziwości jej przekazu, ale prawda jest taka, że w tej chwili najpoważniejsza naukowa odpowiedź na pytanie o Stworzenie Wszechświata to wciąż "Wiemy bardzo niewiele:
Kocwiaczek Nie należy też zapominać, że teoria ewolucji posłużyła nazistom przy w tworzeniu ich ideologicznych koncepcji "Rasy Panów" itd.
Kocwiaczek jasne! Ale sama też "rozdzielasz" te dwie drogi. Dla mnie one są spójne... Jest Rzeźbiarz, który posługuje się narzędziami.
Niestety wielu księży ma bardzo niską wiedzę ogólną, także (o zgrozo) o "teorii własnej religii,", że się tak niezręcznie wyrażę... A to wspomniane przez Ciebie "małpy" albo gorzej - nawoływanie z ambony nienawiści... To tylko ludzie, można rzec, ale akurat ich błędy są szczególnie brzemienne w skutki.
Światłych, mądrych księży nie brakuje, ale nie są tak słyszalni...
A dodatkowo żyjemy w erze rozkwitu różnych pseudonauk, gdzie internetowe nieuki kwestionują kształt Ziemi, lądowanie na księżycu...itp Wciąż dobrze ma się kreacjonizm i są też katolicy (znów - o zgrozo...), którzy się z nim identyfikują...
Tjeri Jak ktoś kto nie wierzy, że Bóg stworzył świat może powtarzać na każdej Mszy: "Wierzę w Boga, Stworzyciela Nieba i Ziemi", to schizofrenia.
Tjeri Trzeba też zauważyć, że nierzadko tzw. mowa nienawiści rzekomo płynąca z ambon, to po prostu krytyka ideologicznych postulatów.
wicus nie wiem o czym mówisz - to do pierwszego wpisu.
A co do drugiego - mam inne zdanie.
Tjeri W piierwszym wpisie odpowiadam na wyrażone przez Ciebie przekonanie, iż fakt katolicy wierzą w to, że Bóg stworzył świat, napawa zgrozą - prawda jest taka, że gdyby w nie nie wierzyli, nie byliby katolikami, więc trudno to uznać za dziwne czy niepożądane. Wielu naukowców nie wyklucza sensu wiary w Boga i stworzenie, choćby Fred Hole czy John Lennox, a ci, którzy próbowali udowadniać, że świat powstał z przypadku, zwykle się ośmieszali, "stwarzając" go w laboratorium. Nie rozumiem tego innego zdania - jak można zarzucać nienawiść Kościołowi, który sam.jest w wielu częściach świata prześladowany i ośmieszany, a nie środowiskom lgbt, które prowokują, profanują, demolują, a niekiedy także stosują przemoc fizyczną, jak przy niedawnym ataku na działacza pro-life? Np. abp. Jędraszewski nie nawoływał do przemocy i niechęci wobec ludzi, krytykował GROŹNą ideologię, aktem.nienawiści było raczej symulowanie poderżnięcia mu gardła przez środowiska lgbt..Odbieram sygnały o zamknięciu na dyskusję, ale musiałem to dodać, z czystej uczciwości.
*Fred Hoyle, oczywiście
wicus - zacznij od czytania ze zrozumieniem.
"W piierwszym wpisie odpowiadam na wyrażone przez Ciebie przekonanie, iż fakt katolicy wierzą w to, że Bóg stworzył świat, napawa zgrozą" - jeśli to właśnie zrozumiałeś z mojego wpisu - to... Zresztą nie skomentuję. To tyle, Wicus.
Shogun trole to chwalą. Jakieś realne sukcesy komercyjne masz związane z twoją twórczością, czy tylko tak dla rodziny i i znajomków, którym nie wypada nie chwalić.
Jarema mówiłem, że żadne trolle, bo Ty mnie przecie nie chwalisz ;)
Jarema Szkoda na ciebie czasu.
Nadajesz się tylko do siania fermentu i gównoburz, bo pisać cokolwiek zwyczajnie nie umiesz.
Puchacz odezwał się mistrzu w podnoszenia ciężarów wagi ciężkiej: setka, dwie setki... połówka;))) Szkoda cennego czasu na takiego;)))
Jarema Różnica między nami jest powszechnie znana oszołomie.
Wszyscy wiedzą coś wart :)))
lepiej łyknąć se do woli,
niż bez sensu wciąż... yhm, yhm.
Puchacz tak tak jesteś przy mnie jak zdezelowany wóz drabiniasty wypełniony gnojem przy lśniącym jaguarze. Wszyscy to wiedzą;)))
Jarema dobra dobra, zluzuj tam synapsy mój drogi, bo Cię wyobraźnia ponosi.
A teraz proszę, rozejść się i nie spamić więcej.
Dyskusja skończona.
Jarema Kiedyś zadusi cię własny jad i zazdrość :)
lepiej w wozie drabiniastym
niż w gablocie jak przychlasty ?
A tu ciągle awanturka? Wita co? Teraz trolle są przyzwoitsi niż podający się za porządnych obywateli uzerzy-wichrzyciele...
Mój urząd opowijskiego naczelnego trolla traci na znaczeniu, do czego to doszło?!.
Akwadar
Nom, Opowi na głowie stanęło ?
Ze śmiechu można się popłakać, co też mnie dopadło po poczytaniu komentarzy. Cyrk!
laura123 na zdrowie :D A teraz jak prosiłem wyżej, rozejść się. Gdyż jak już mówiłem, dyskusja skończona.
Shogun o przepraszam, nie zauważyłem... Już się rozchodzę ;) Ale nie mogłem, nie podzielić się refleksją, która mnie naszła :)
Akwadar jedyny sprawiedliwy, co prośby potrafi wysłuchać ;) Pełna kultura, jak na opowijskiego naczelnego trolla przystało ;)
Szpilka
Lepiej nowym Cadillaciem,
niż kontakty mieć z burakiem.
Jarema
Shogun prosił, żeby zaprzestać swarów, skoro prosił, wypada zabrać (_!_) w troki ?
Szpilka
Lepiej wolę uszanować,
niż z psycholem się barować.
Utwór można traktować lekko, można i poważniej, jako teologię, ale również jako teleologię. Każdy może odbierać inaczej - jak w powyższych komentarzach.
Ja, jako racjonalista, zwrócę tylko uwagę na dwie kwestie w na początku tekstu:
- "Niewiasta piękna, delikatna, pewna swego. Mąż przystojny, odważny, o dobrym sercu". - dla takiej oceny trzeba mieć większy "zbiór ludzki" ;) Bez istnienia zła nie można ocenić, kiedy jest dobro (jak podobno rzekł Sokrates). Musi być przeciwieństwo,
- "(Bóg) dostał". - Coś dostać można od kogoś lub od Natury,. Bóg natomiast sam stworzył.
Pozdrawiam :)
Dokładnie tak. Można go odbierać tak, albo tak :)
Cóż, niby potrzeba "większego zbioru", lecz należy pamiętać, że na początku go nie było ;)
Tak, bez dobra nie ma zła, bez zła nie ma dobrą. Gdyby istniało tylko jedno, lub drugie, nic nie miałoby sensu, a już na pewno wartości.
W sumie racja, może uda mi się to przebudować :)
Również pozdrawiam ;)
No i się stało, włożyłeś kij w gniazdo os... ;)
A tak na serio - choć widziałam, że emocje tekst wzbudził różne, nigdy nie zauważyłam byś był typem awanturnika, więc nie przeszło mi nawet przez myśl, że tekst może być prowokacją. A nawet jeżeli, jest to prowokacja skłaniająca do refleksji i przemyśleń. Może w nieco "bezczelny" sposób, gdyż dotyka kwestii sakralnej, ale w mojej opinii prawdziwie wierzący nie boi się żadnych prób. A jeżeli Bóg, jak napisane jest przecież w Biblii, stworzył Boga na swoje podobieństwo... no to nie dziwne, że jest aż tak do swojego tworu podobny jak tutaj. Komentarz Kocwiaczka bardzo mi się podoba, gdyż wyciągnęła z tekstu to, co jako autor chciałeś przekazać. Ja ogółem w kwestiach gdybania o logice/nie-logice czyjejkolwiek religii nie lubię dyskutować, gdyż przynosi to jedynie kłótnie i opluwanie siebie nawzajem jadem, czego jest mi bardzo szkoda. Jeżeli ktoś z własnej woli chce o tym porozmawiać, bez zbędnej nienawiści i lekceważenia poglądów innych, wtedy jak najbardziej - tutaj jednak już skończę wywód, gdyż nie o tym komentarz ma być, ale wspomniałam i tak i tak. :)
Pozdrawiam!
Spokojnie, os się nie boję, kiedy tuż za oknem szerszenie latają i to dosłownie... ;)
Masz rację, nie jestem. A tekst, w żadnym wypadku nie jest prowokacją. Chciałem po prostu zwrócić uwagę na pewien aspekt i problem oraz zachęcić do najzwyklejszej w świecie refleksji. Co najwyraźniej mi się udało :D
Dokładnie, prawdziwie wierzący, jak i prawdziwie wierzący nie boją się żadnych pytań, a przynajmniej nie powinni.
Ano przyjęło się, że z jakiegoś dziwnego powodu religia jest tematem kontrowersyjnym.
A przecież rozmawiać można o wszystkim, bez nienawiści, bez lekceważenia poglądów i bez wyższości, nawet o religii, czego dowodem jest sekcja komentarzy pod tym tekstem :D
Więc jeśli chciała byś podyskutować nawet o tej jakże "wielkiej" "kontrowersji", to zawsze zapraszam, bo przyznam szczerze, uwielbiam dyskusję na wszelkie tematy ;)
Również pozdrawiam! ;)
Motyw zaczerpnięty z mitologii greckiej, skoro Zeus mógł bywać wśród zwykłych śmiertelniczek, to Autor uznał, że Bóg też.
Śmiertelniczek i śmiertelników ;)
Dokładnie, jak najbardziej mógł, no bo niby czemu nie? Skoro jest Bogiem :D
Mógł też stworzyć kilku Adamów i niejedną Ewę, bo skoro jest Bogiem...
laura123 mógłby, ale najwidoczniej uznał, że wtedy nie byłoby zabawy, tylko zwykła nuda haha :D
Shogun a gdzie pisze, że tak uznał? Chętnie poczytam, bo akurat tego wątku nie znam.
laura123 toż to co powiedziałem, to żaden pewnik, ale skoro stworzył na początku tylko Adama i Ewę, to jakaś wyższa mądrość i cel za tym stać musiały haha ;)
Podczas II wojny światowej, w kościele parafialnym pod wezwaniem św. Doroty, hitlerowcy urządzili szkołę dla chłopców z obozu Hitlerjugend. Młodych Niemców zaprawiano w okrucieństwie. Ci, którzy pamiętają tamte czasy mówią, że szczególnie wyróżniała się w tym Berta Bauer – wychowawczyni chłopców. Któregoś dnia, w lipcu 1944 roku, chcąc pokazać swoim wychowankom, że nie ma Boga, zgromadziła ich wszystkich przed kaplicą cmentarną. Następnie wymierzyła z pistoletu i strzeliła do krucyfiksu, który znajdował się nad wejściem do kaplicy. Powiedziała: „Gdyby Bóg istniał, powinien natychmiast mnie ukarać”. Kilka godzin później, kiedy jechała na stację kolejową do Konina, przelatujący samolot ostrzelał jej wóz. Zginęła na miejscu.
No cóż, jak to na wojnie bywa, wiele się może wydarzyć.
Inna anegdotka - pewien chłopczyk codziennie w adwent modlił się do Boga, aby na Wiligię pod choinką znalazł się rowerek. Był w swym modlitwach szczery i żarliwy. Niestety, rodzina była biedna, wiec rowerek się pod choinka nie pojawił, zamiast tego była tam jakaś tańsza zabawka. Gdy chłopczyk ją rozpakował, nie dał nic po sobie poznać, że jest mu przykro, tylko cieszył się i bawił nowym prezentem
Wieczorem, po kolacji, mama spytała:
- Nie jesteś rozczarowany, że Bóg nie odpowiedział na twoje prośby o rowerek?
- Ależ skąd mamusiu. Przecież odpowiedział, tyle że odpowiedź brzmiała "Nie".
Bajkopisarz tyle, że to co wkleiłem, to nie anegdotka.
Jarema - No jak nie? Zerknij na definicję anegdoty.
Bajkopisarz
Anegdota pasuje bardziej do czegoś o śmiesznym wydźwięku, a to jest po prostu krótki opis historii poważnej i prawdziwej. Więc w ten sposób to traktuj. Anegdota nie zawsze musi być prawdziwa więc użycie tego określenia w stosunku do mojego postu poddaje w wątpliwość jego prawdziwość.
Jarema - ach, nie spierajmy się o takie imponderabilia jak definicja anegdoty, tal literalna i ta powszechnie dorozumiana. Najważniejsze, że obie historie są prawdziwe i dowodzą bożej aktywności w kluczowych aspektach ludzkiego życia.
Widzę tu jakies przypowiastki rodem z katechizmu dla dzieci komunijnych.
Ale jaja :)
Dzieci drogie, opowijskie - czytajcie i się módlcie.
O, kuźwa, a jak tak na lajcie podeszłem do tak poważnego tekstu...
Samuraju, przepraszam Cię jeszcze raz, niegodzien jestem utworów Twych czytać! ;) :))
Akwadar nie lękaj się Panie Wodniaku. Toż ja zawsze do poważnych spraw podchodzę na luzie i mieszam powagę z humorem ;)
78 komentarzy, co tu się odwaliło. Widzę, że i Kocwi się pojawiła i Bajkopisarz i ten gotowy na krucjatę. Ty to wiesz lisie, jak przyciągnąć tłumy :D
Ano, rozwinęły się dyskusje wszelakie :) Czy ja wiem, czy wiem jak przyciągnąć tłumy? Hmm, pojęcia nie mam. Po prostu tekst o Bogu i ludziach napisałem, a to jak widać zawsze wywołuje ożywienie :)
Rav tu nie ma co chwalić to tylko g. burza. Żaden normalny autor nie chce takiej popularności.
Jarema gównoburza się zrobiła, jakżeś się pojawił, a wcześniej była zwyczajna dyskusja na poziomie.
Shogun tja cztery skromne wpisy w jedne gałązce. Ktoś musiał pokazać, że król jest nagi, a dzieło nie jest warte centa. Z nikim oprócz ciebie nie zamieniłem słowa.
Jarema e tam, ja zawsze ubrany chodzę ;) Cóż, jak nie chciałeś, to nie zamieniłeś, proste.
Jarema Fachowiec od pisania się wypowiedział...
A było tak miło... :/
Ano było, ale jak zwykle się skończyło... :(
Wybacz, Sho, ja zawsze szczerze - tekst dla mnie zbyt dobry nie jest. Dyskusji (tej oburzonej ?) też nie rozumiem, bo można zakończenie na kilka sposobów rozumieć, widać zależy co komu w duszy gra ?.
A kto by to zrozumiał haha :)
Dokładnie, jak to mówią, zależy jak leży ;)
Dzięki za obecność :)
Niezłe. Nieco zabawne
Ale co to, wskąd tu tyle komentów?
Co człek to interpretacja haha :D
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania