LBnDrabble nr 24 _ Epitafium na ulicy

Noc otwierała kolejne osamotnienie. Siedział w pieprzonym wózku i spoglądał na drugą stronę ulicy.

Światło stroboskopu wiło się po ścianie. Muzyka, alkohol, narkotyki i ona jak dziki, czarny kot. Śpiąca za dnia, atakująca nocą.

To jej pora. Rozpływała się w tłumie. Poznawała dezolację darkroomów i gorączkowego seksu z ludźmi, których kształty mogła jedynie wyczuć dłonią. W ciemności pozbawieni byli tożsamości, a nawet twarzy.

Tak bardzo pragnął jej dotknąć. Jednak ona należała do tamtej strony ulicy.

Kiedy upadała pod ciosem, niczym alrauna wydała przeraźliwy krzyk. Pierwszy i ostatni raz sfrunął jak ptak. W pustkę.

Dwie struny zamknęły przeszłość w czarnych pokrowcach…

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 10

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (22)

  • Bożena Joanna dwa lata temu
    Dwoje ludzi pokaranych przez los spotyka ten sam koniec, nie znali siebie, oddali ducha prawie jednocześnie. Tragiczny splot okoliczności po obu stronach ulicy.
  • Pasja dwa lata temu
    Dziękuję Bożenko za spojrzenie i słowa.

    Serdecznie pozdrawiam
  • Trzy Cztery dwa lata temu
    Kiedy ginie marzenie, pojawia się pustka, w której i my giniemy. "Nie ma już nic, możemy iść".
  • Pasja dwa lata temu
    Witaj 34
    Najgorsza jest pustka i w niej trwanie. Bezsilność powoduje ucieczkę, nie zawsze w dobrą stronę.

    Pozdrawiam i dziekuję
  • LBnDrabble dwa lata temu
    Witamy w Bitwie. Brawo!

    Literkowa
  • Szpilka dwa lata temu
    "Jakie życie, taka śmierć, nie dziwi nic" ? Bardzo mi się podobuje Twoje pisanie ?
  • Pasja dwa lata temu
    Dziękuję za podobanie i za niedziwienie. Pozdrawiam
  • Bajkopisarz dwa lata temu
    Korzystając z prawa do dowolnej interpretacji, zobaczyłem tutaj małego synka, którego matka trochę z musu ekonomicznego, a trochę z frywolnej natury zabawia się podczas długich wieczorów w lokalach ogólnie uznanych za podejrzane. Synek zaś mniej więcej wie, gdzie mama jest, chociaż szczegółów nie zna. Pragnie jednak matczynego dotyku, co czuje się zapomniany i bardzo samotny. Pragnienie to nie zostanie zaspokojone, gdyż jakiś podejrzany tym z towarzystwa matki pozbawia ją życia, celowo lub przypadkiem – bez znaczenia. Na skutek braku opieki i zapomnienia synek również umiera, przynajmniej wewnętrznie.
    Ale ten koniec daje iskierkę nadziei na wskrzeszenie. Wszakże śmierć dopadła przeszłość, o przyszłości szczęśliwie nie zostało nic w kwestii umierania wspomniane.
  • Pasja dwa lata temu
    Bardzo mi się podoba twoja interpretacja. Dziękuję za dowolność odbioru i o to chodzi, żeby nikomu nie narzucać myśli.

    Pozdrawiam
  • Vincent Vega dwa lata temu
    Super, gęsty klimat oraz opisy. Nad interpretacją jeszcze się zastanowię, piąteczka i pozdrawiam.
  • Pasja dwa lata temu
    Dzięki VV za spojrzenie i piąteczkę.

    Serdecznie pozdrawiam
  • Wrotycz dwa lata temu
    Dwie struny - niemoc i moc połączone finałem, w ulicznym epitafium równość nieodwołalnego końca.
    No... jest to pewna pociecha dla niemocy.
    Pozdrawiam, Pasjo.
  • Pasja dwa lata temu
    Tak struny mają znaczenie w tej codzienności zdarzeń. Nie mogą się przerwać, bo wtedy tracą głos. Pozostaje niedomknięte jutro.

    Pozdrawiam i dziekuję
  • Piotrek P. 1988 dwa lata temu
    Dobrze się mi czytało ten tajemniczy, mroczny i działający na wyobraźnię tekst. 5, pozdrawiam :-)
  • Pasja dwa lata temu
    Dzięki za mroczność i gwiazdy

    Pozdrawiam
  • Angela dwa lata temu
    Bardzo fanie oddany klimat, aż gęsty, rzekła bym. Tylko jak dla mnie koniec nie jest tak całkiem gorzki, bo
    coś ich wreszcie połączyło.
    Pozdrawiam.
  • Pasja dwa lata temu
    Dzięki Angelo za uchwycenie połączenia. Koniec może oznaczać początek.

    Miłego dnia
  • LBnDrabble dwa lata temu
    Rozpoczynamy głosowanie. Osiem drabbli i tylko 800 słów do czytania.
    Czytamy, komentujemy i głosujemy według zasady: 3 - 2 - 1 - plus uzasadniamy dlaczego?
    Głosujemy do 18 luty /czwartek/ godz. 23.59
    Liczymy na Autorów na obowiązkowe czytanie i pozostawienie komentarzy.

    Literkowa pozdrawia
  • Dekaos Dondi dwa lata temu
    Pasjo↔No faktycznie. Pole do interpretacji szerokie.
    Tak bardziej przyziemnie np, to by można zrozumieć, że z tej tęsknoty wyskoczył z okna, wysokiego budynku, w ciemną pustkę, by wreszcie jej dotknąć. Może nawet na nią. A ciała włożono do czarnych pokrowców, jak te struny, które już nie wydadzą dźwięku. I jeszcze to nawiązanie do mandragory i ostatniego krzyku.
    Dobrze napisane w sensie stylu, klimatu i treści:)↔Pozdrawiam:)↔5
  • Pasja dwa lata temu
    Dzięki za czytanie i odbiór i za szeroką interpretację.
    Miłego
  • Shogun dwa lata temu
    Widzę tu w pewnym sensie niespełnioną miłość.
    Siedział samotny, gdyż nie mógł jej "zdobyć", a może nawet nie potrafił sprawić, aby była u boku.
    Rozpacz po śmierci ukochanej pociągnęła za sobą kolejną śmierć, nieszczęśliwego zakochanego.
    Ale nadzieja jest, bo po śmierci nie ma przeszłości, nie ma tego co było, to wszystko jest za nami. Jest tylko to co jest po śmierci, o ile coś jest...
    Bo może, spotkali się w końcu i połączyli tym, co nie dane im było wcześniej...?

    Pozdrawiam :)
  • Pasja dwa lata temu
    Piękne dzięki za odczucia i nadzieję dla tych dwojga. Pozdrawiam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania