Piekło to za mało - Rozdział II
- Ty jesteś Ashley? - Nauczycielka spojrzała na mnie spod czarnych oprawek okularów. Była nawet ładna, jej również nie kojarzyłam. Zresztą trudno się dziwić, wyglądała, jakby dopiero co skończyła studia. Pewnie uczyła w szkole od niedawna. Nie miałam dobrych doświadczeń związanych z młodymi nauczycielami, ta jednak wydawała się być niezwykle sympatyczna. Aż zdziwiły mnie własne spostrzeżenia. Może rzeczywiście miałam już większą rezerwę.
Długie, czarne włosy, upięte w zgrabny koński ogon, sięgały jej do bioder. Lekki makijaż podkreślał duże, piwne oczy i kości policzkowe. Usta pomalowane jedynie pomadką, idealnie wpasowywały się w delikatny, a zarazem kobiecy wizerunek. Ubiór również nie dawał żadnych powodów do zastrzeżeń: biała bluzka z rozpiętymi zaledwie dwoma guzikami pod szyją i idealnie dopasowana ołówkową spódnicą w kolorze ecru.
Skinęłam lekko głową. Stałam na środku sali, tuż przy tablicy. Czułam się jak jakieś egzotyczne widowisko. Nie lubiłam takich sytuacji, czułam się niezręcznie, kiedy stawiano mnie w centrum uwagi. Profesor Bonn, bo tak nazywała się matematyczka, zdawała się nie widzieć mojego zmieszania i kontynuowała.
- To wasza nowa koleżanka. Z pewnych przyczyn - przy tych słowach spojrzała na mnie uważnie. - Nie mogła kontynuować edukacji, także jest dwa lata od was starsza. Mam nadzieję, że przyjmiecie ją ciepło.
Uśmiechnęła się do mnie i wskazała nieznacznym gestem, żebym powiedziała coś od siebie. Społecznik się znalazł. Na mojej twarzy pojawił się grymas, mający przypominać uśmiech.
- Hej. Jestem Ashley... Miło mi was poznać. - Skończyłam wypowiedź i zeskoczyłam ze stopnia w poszukiwaniu wolnej ławki. Wcale nie było mi "miło", ale taki tekst wydawał się najwłaściwszy... taki uniwersalny.
Klasa, w której się znalazłam, była zdecydowanie zbyt liczna. Jedynym wolnym miejscem, oprócz pierwszych ławek, które wypatrzyłam, było obok niskiej blondynki w przedostatnim rzędzie pod oknem. Nie uśmiechało mi się siadać z nią, ale nie chciałam też wyjść na jakąś aspołeczną.
Stanęłam przed nią i ciszo zapytałam.
- Hej, to wolne miejsce?
- Hej, jasne, siadaj.
Moja nowa koleżanka z ławki okazała się niezwykle rozmowna. Emili jako osoba otwarta na wszelkiego rodzaju nowe doświadczenia, w tym również nowych ludzi, zaczęła wypytywać mnie dosłownie o wszystko. Po chwili jednak, gdy zrozumiała, że, w odróżnieniu od niej, nie jestem tak rozmowna, zaczęła opowiadać mi o szkolnym życiu.
- Panuje tu pewna hierarchia. Niedługo się o tym przekonasz, ale nie wyglądasz na osobę, która zanadto wyróżniała się z tłumu, także raczej nic ci nie grozi.
Patrzyłam na nią zdziwionym wzrokiem. Najwyraźniej dużo się pozmieniało. Chciałam wiedzieć, o co chodzi z tą całą hierarchią, wolałam mimo wszystko normalnie funkcjonować i przypadkowo nie narazić się na jakieś konsekwencje. Nie musiałam jednak nawet pytać. Emili widząc, że zainteresowała mnie jej opowieść, postanowiła kontynuować.
- My jako pierwszaki jesteśmy na najniższym szczeblu... Oczywiście nie wszyscy. Tak jak wszędzie, kto ma pieniądze, ten rządzi. Ta szkoła nie stanowi tu żadnego wyjątku, tylko tu pewne sprawy rozgrywają się w sposób... bardziej brutalny.
Widać, że cały ład, jaki panował tu dwa lata temu, zniknął bezpowrotnie. Oczywiście, o ile moja nowa znajoma nie naciągała faktów.
Mimo wszystko nie mogłam do końca uwierzyć w taki rozwój spraw. W końcu, co z dyrekcją, która była w stanie monitorować najmniejszy ruch delikwenta?
- Podobno wszystko się zaczęło, odkąd nowym dyrektorem został pan Jocker. Może wiesz, ten młody nauczyciel biologii. Jest bratem jednego z...
Reszta słów rozmyła się w powietrzu, nie mając szansy dotrzeć do moich uszów. Wszystko odbijało się ode mnie. Wyimaginowana ściana, która nie pozwala mi się uwolnić od przeszłości, dwukrotnie zwiększyła swoją szerokość. Dodatkowo pojawiły się kraty, a w tle dźwięczał donośny, męski śmiech. Śmiech tego mężczyzny, od którego wszystko się zaczęło.
Komentarze (18)
Kto tu kliknął w tą przeklętą 3? Ja mu dam! :D
A tak na poważnie: historia ciekawie się rozwija, jednak poprzedni rozdział
bardziej mi przypadł do gustu. Nie wiem, może to ze względu na ilość błędów,
których w tym tekcie wyłapałam więcej. To, co mogłabyś poprawić:
- "Nie miałam dobrych wrażeń, jeli chodzi o młodych nauczycieli" -
ogólnie zdanie jest w porządku, ale zmieniłabym nieco jego formę na np. Młodzi
nauczyciele nie sprawiali na mnie dobrego wrażenia" albo "Nie
wspominałam zbyt dobrze młodych nauczycieli" :)
- "Długie, czarne włosy miała upięte w zgrabny koński ogon, sięgały jej
do bioder." - podobnie sytuacja wygląda tutaj. Mylę, że lepiej by
brzmiało: "Długie, czarne włosy, upięte w zgrabny koński ogon, sięgały
jej do bioder" (po prostu bez słowa "miała" zdanie brzmi nieco
lżej)
- W zdaniu "Ubiór również nie dawał żadnych powodów do zastrzeżeń, biała
bluzka z rozpiętymi zaledwie dwoma guzikami pod szyją i idealnie dopasowaną
ołówkową spódnicą w kolorze ecru." dałabym dwukropek po
"zastrzeżeń" i bez przecinka wtedy.
- Po "kontynuowała" zapomniałaś oddzielić dialog od opisu.
- "Klasa w której się znalazłam była zdecydowanie zbyt liczna." - przecinek po "klasa" oraz po "znalazłam".
- "w przed ostatnim" - w "przedostatnim"
- "W końcu co z dyrekcją, która była w stanie monitorować najmniejszy ruch delikwenta?" - Brakuje przecinka po "w końcu".
To tyle.
Hm, tym razem zostawię czwórkę. Taką mocną. :D
Życzę powodzenia w tworzeniu kolejnych rozdziałów, oczywiście czekam na następne. :)
Pozdrawiam serdecznie:)
Z tego, co widzę, to i jakąś 1 mi ofiarowano, jacy ci ludzie hojni ;P Dziękuję Ci serdecznie za wskazanie błędów, oprócz pierwszego zdania, które zmodyfikowałam w inny sposób,skorzystałam z Twoich rad ;) Dziękuję za komentarz :)
Ano, przydałaby się jakaś reprymenda! :D
A coś Ty! Nie ma za co. :)
Btw. Trzeci rozdziałek przeczytam już jutro. :)
Dobranoc. ^^
Łowczyni Jest za co ;) Czasem nie zdaję sobie sprawy, że popełniam gdzieś błąd, czasem coś pominę, a Ty do wyłapujesz.;P Cieszę się, że czytasz i nie zrezygnowałaś. To daje mi dużą motywację :)
Hm, nie da się o wszystkim pamiętać. To normalne. :)
Trochę mnie to niepokoi, ponieważ z reguły nie mam cierpliwości do czytania serii opowiadań. Jak już się za coś wezmę, to jakieś święto jest. Dwóch serii nie dałabym rady ciągnąć. :D Czasu mam sporo, ale leń ze mnie straszny. :P
Cieszę się, że jestem czyjąś motywacją. :D I to jeszcze Twoją, huhu! Czuję się zaszczycona. :)
Łowczyni Ja mam zazwyczaj tak, że jak coś mnie bardzo zainteresuje, to jestem w stanie noc zarwać, żeby tylko przeczytać, a potem się niecierpliwię, że autor tak długo każe czekać na kolejny i o niektórych opowiadaniach w ten sposób zapominam... a potem nie chce mi się czytać, bo potem trzeba przypominać fabułę, a nie mam cierpliwość do czytania czegoś po kilka razy :( Oj dobrze znam to uczucie lenistwa, uwierz. Niektórzy twierdzą, że choruję na nieuleczalną chorobę o tej nazwie ;D
Oczywiście, że jesteś moją motywacją ;) To raczej ja powinnam być zaszczycona, że poświęcasz czas tym wypocinom, hehe ;)
Ano właśnie, little. Z tym zapominaniem też mam często. :<
Hehe, jakim wypocinom? :) Piszesz coraz lepiej, to widać! :D
Super. Dałabym 4 za te drobne błędy.
Dziękuję ;)
Świetne po prostu brak mi słów!!! Daję pięć.
Dziękuję ;)
A mi się podoba. Dalsze rozdziały przeczytam jutro lub za kilka dni. Zostawiam 5
Dziękuję :)
Stanęłam przed nią i ciszo zapytałam. - rzuciło mi się w oczy :)
Po tym rozdziale można się już czegoś domyślać. Pozostawiając z takimi domysłami, człowiek chce lecieć do następnego rozdziału :) i ja chyba tak polecę :) 5 :)
Kurczę, to się cieszę ;) Dziękuję :D
Nadrabiam zaległości i dobrze, że mam przed sobą kilka gotowych rozdziałów bo opowiadanie wciąga : ) 5
Dziękuję :)
Kim jest ten mężczyzna, od którego się wszystko zaczęło? Lecę szybko dalej :D zostawiam oczywiście 5
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania