Daily Terribles 66

Przyjechał do nas cyrk. Na osobistą prośbę rady dzielnicy przeskakiwałem przez płonącą obręcz, w szpilkach, wymalowany w pomarańczowo-czarne pasy. Wszystko przez to, że zdziczeli autochtoni z okolicy w nocy włamali się do baraku, podpieprzyli kraty i zjedli tygrysa, a ja byłem jedyny trzeźwy w całej gminie, zdolny do artystycznych wygibasów. Świat patrzył.

 

O pośmiertnych losach tygrysa nic nie wiadomo, zaś do mnie dochodzą listy miłosne. Tylko dziś półtorej kilo.

Proszę Was, przestańcie. Jestem szczęśliwie żonaty.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Mane Tekel Fares 2 miesiące temu
    Podoba się.
  • Pan Buczybór 2 miesiące temu
    krótkie, ale treściwe. Dobre
  • Canulas 2 miesiące temu
    Najlepsze jest ten hamulec ze: Świat patrzył.
    Też dobry tekst, ale tamten lepszy.
    Oba dobre. No.
  • Okropny 2 miesiące temu
    Dzięki wam za wizytę i komentarze, Słoneczka ☺️
  • riggs 2 miesiące temu
    He, fajne ????
  • riggs 2 miesiące temu
    Tzn fajne bez znaków zapytania
  • Okropny 2 miesiące temu
    Miło mi, że wpadłeś. Pozdro

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania