Niepoprawny książę VIII

24. Logan

Szczerze czekał z niecierpliwością do wieczora, jak dzieciak na Boże Narodzenie. Tajemniczy David, okazał się być poukładanym człowiekiem. Z początku czuli oboje pewne spięcie. Tak jak drugi mężczyzna tak jak i on dał mu szanse na poznanie się. Do drzwi zadzwonił dzwonek stała ona. Jak zwykle pięknie wyglądająca.

- Przepraszam za spóźnienie, miałam pewien telefon - odezwała się nieśmiało. Zdecydowanie już dawno jej wybaczył, nie mogąc oderwać od niej wzrokiem.

- Jesteś w sam raz - kiwnął głową. Weszła do salonu, gdzie dostrzegła od razu wysportowanego starszego mężczyznę, który od razu odszedł od stołu i ruszył w jej kierunku. Ciemniejsza karnacja, ciemne włosy i piwne oczy. Robił wrażenie, nic dziwnego, że Emily mówiła o nim z taką fascynacją. Wydawał się na starszego nawet od Logana bynajmniej o dwa lata. Mimo to była szczęśliwa, że mogła poznać obiekt westchnień przyjaciółki.

- Ty pewnie jesteś Sophie?. Emily mi dużo o tobie opowiadała - wyciągnął do niej rękę i jak dżentelmen ucałował w dłoń. Zszokowało ją ten czarujący gest, a on poczuł malutką zazdrość.

- Oo.. Tak. David?. - zapytała - Milo mi ciebie poznać - uśmiechnęła się naturalnie.

- Przyjemność również i po mojej stronie.

- Chodźcie do stołu. Już wszystko gotowe - usłyszeli głos gospodyni. Czerwona, klasyczna sukienka dodawała jej kobiecości i seksapilu tej brunetce.

- Sophie!!. - przybiegł radosny Liam przytulając się do jej brzucha.

- Cześć kolego - poczochrała go po czuprynie i przeszli do jadalni.

- Wszystko jest moje, jedynie fasolka Logana. Nie wiem jak on robi, ale sami zobaczycie, że musi być w tym jakiś tajny składnik - chwaliła.

- Nie wiedziałam, że umiesz gotować - zwróciła się dziewczyna, która właśnie przyszła do Logana.

- Musiałem jakoś sobie radzić - odpowiedział. Momentalnie skruszona Sophie spuściła wzrok, żałując swoich słów, Widocznie nie chciała przywoływać mu złych wspomnień, dlatego chwycił ją pod stołem za jej delikatną dłoń, dając znać, że jest wszystko w porządku. Uśmiechnęła się do niego sekretnie, a nawet delikatnie zarumieniła.

- Chciałbym na forum przeprosić cię Logan, przyznaję się, że choć nie znaliśmy się to słyszałem o tobie i sceptycznie do ciebie byłem nastawiony. Potem Emily w końcu mi wytłumaczyła na czym to wszystko polega i żałuję, że cale miasto myśli tak jak ja kiedyś myślałem - powiedział nowy gość.

- Doceniam, dlatego miej się na baczności jeśli chodzi o Emily - zagroził mu surowym tonem. Sophie po cichu zachichotała, a Emily krzyknęła na brata.

- Myślisz, że ciocia Emily i David są jak Romeo i Julia - szepnął do niej mały chłopczyk, gdy już zaczynali jeść.

- Mam nadzieję, że tak - odpowiedziała mu cicho. Myślała, że Logan nie słyszy, ale specjalnie nastawił uszy. Drażniło go, ze mają sekrety przed nim.

- Słyszałam David, że bywasz na misjach czy to bezpieczne?.- zapytała Sophie.

- Hmm, chyba w życiu nic nie jest bezpieczne - powiedział zamyślony - Owszem, ale wyjeżdżam może raz na dwa miesiące, teraz akurat przeprowadzam szkolenia rekrutów.

- Ooo... Musi być ciekawe, wszyscy nadają się?.- zapytała. Fajnie sobie radziła rozmawiając z nowymi osobami, nie wstydziła się. Wszystko mówiła tak, jakby przemyślała.

- Przyznaje, że nie wszyscy, ale jak ktoś na prawdę chce to potrafi - odpowiedział całkiem szczerze.

- Też tak uważam - uśmiechnęła się i wznieśli po chwili toast. Popił aksamitnym winem, które zaszumiało mu w głowie.

- Gratuluje, jest bardzo mądra kobietą - zwrócił się David do niego gdy dziewczyny postanowiły trochę ogarnąć w kuchni.

- Tak, zgadza się - uśmiechnął się.

- Pozwolisz, że dziś zabiorę jeszcze Emily na spacer?. - zapytał nieśmiało. Logan zacisnął usta, pewnie powinien powiedzieć, że nie.

- Mam nadzieje, że masz do niej dobre zamiary?. - zmarszczył brwi.

- Jak najbardziej, jestem człowiekiem honoru. Zależy mi na twojej siostrze.

- Cieszę się - skinął głowa. Wszystko powoli im układało się. Jego siostra znalazła w końcu kogoś kto ją pokochał, on znalazł kogoś kto... Kto nie był mu dostępny, ale układał powoli swoje życie wraz z synem. Powoli osiągał sukcesy. Dochodziła dziesiąta wieczorem, druga para postanowiła już iść.

- Jeszcze raz milo mi było cię poznać, Sophie - uścisnął jej dłoń, a następnie pocałował.

- Mi ciebie również - zachichotała i odeszła by pożegnać się z przyjaciółką.

- Dbaj o nią Logan - poklepał go po ramieniu żołnierz.

- Oo, al...

- Paa, braciszku - przerwała mu własna siostra, na co poczuł zmieszanie. David myślał, że oni są razem, no tak nawet nie sprostowali tego. No cóż, już za późno, ponieważ właśnie wyszli. Słyszał śmiechy i krzyki zabawy. Młoda kobieta jeszcze bawiła się w ganianego z jego synem. Pokręcił głową, zastanawiając się ile oni jeszcze maja energii. Szedł właśnie by pozbierać resztę rzeczy ze stołu, a prosto w ręce ona w niego wpadła z piskiem.

- Przepraszam - zaśmiała uroczo - Ale twój syn na prawdę jest szybki - zdyszana wydusiła. Uśmiechnął się pogodnie na widok jej roześmianych oczu. Potrafił w nich długą chwilę zatonąć.

- Pełno w tobie wigoru, panienko Hetfield - mruknął. Spuściła wzrok nieśmiało, po czym znów podniosła wzruszając ramionami..

- Liam pora już do spania - krzyknął, wyczuwając dobrą porę.

- Oo, niee!!. - zbuntował się.

- Kiedy jest okres buntu?. - zapytał si dziewczyny. Ponownie zachichotała i wzruszyła ramionami.

- Chyba właśnie teraz. Pomogę ci pozbierać rzeczy, a ty połóż Liama - zaproponowała. Zgodził się bez wahania, choć nie powinna u niego sprzątać, ale chyba też dla niej to zrobił, gdyby sytuacja była odwrotna. Udał groźnym głosem strasznego potwora i pognał śmiejącego się syna na górę. Gdy ona sprzątała ze stołu, oni jeszcze toczyli wojnę na łaskotki na łóżku.

- Dobra, młody, starczy - zasugerował mężczyzna, wzdychając.

- Czemu Sophie nie może z nami zamieszkać?. - zapytał.

- Boo… - te pytanie na prawdę go zaskoczyło - To trochę skomplikowane - popatrzył na niego zmartwiony - Po za tym, my nie jesteśmy razem, Liam

- Byłaby fajną, drugą mamą - stwierdził. Rozczulił się na te słowa.

- Pewnie tak - kiwnął głową - Co, poczytamy jeszcze?. - zaproponował rozchmurzony. Chłopiec skinął głową, zgadzając się.

Po dziesięciu minutach sen nad nim wygrał. Uśmiechnął się na ten widok Logan i pogłaskał po jego malej głowie. Przyznawał mu racje, Sophie byłaby wspaniałą matką jego dzieci. Aż gorąco mu się zrobiło na tą myśl. Wstał po cichu, a następnie wyszedł z pokoju. Ciekawił się czy ona jeszcze jest. Krzątanie się jej po kuchni utwierdzało, że była. Wszedł i oparł się o framugę, gdy ona odkładała właśnie szklanki na suszarkę. Musiała stanąć na palcach, a on przejechał po jej nagich łydkach. Od początku one mu spodobały się, wiódł wzrokiem do góry choć zawstydzony to podziwiał jej kształtne pośladki. Zastanawiał się jaką ma bieliznę, po czym skarcił siebie w myślach. Białą, delikatną, z koronką strzelał, tak samo jak siebie w policzek także w myślach. Przeleciał wzrokiem po jej plecach, talii gdzie się zatrzymał, a ona odwróciła się, jakby to wyczuła.

- I jak śpi?. - zapytała. Kiwnął głową na odpowiedź - Muszę chyba ograniczyć trochę z tym winem przy tobie - powiedziała dostając czkawki.

- Najwyraźniej, masz słabą głowę - odrzekł zauroczony jej wyglądem. Przyglądała się mu, jak wolnym krokiem zbliżał się do niej.

- Taak, najwyraźniej mi nie służy. Wtedy robię, albo mówię coś co nie powinnam - wyznała przegryzając dolną wargę.

- Dolać może?. - zapytał, na co roześmiała się słodko, a za nią i on.

- Cwaniak - mruknęła.

- Na co masz teraz ochotę, że tak obawiasz się tego wina?. - zaintrygował się. Westchnęła głęboko i odstawiła kieliszek. Dziewczyna podeszła do niego, a następnie wspięła się na palce. Gdyby, zaprotestował bylby wariatem. Sophie Hetfield wtuliła się w jego usta, które zastygły. Oszołomiony całował, Sophie Hetfield. Serce dygotało mu, jak galareta. Znakomicie smakowała, zmieszana z nutą wina. Ocknął się w końcu i chwycił ją za biodra, delikatnie odciągając. Czkawka jej poszła w niepamięć, a on rozpaczliwie pożądał jej.

- Sophie, chyba nie powinnaś - wykrztusił opierając czoło o jej czoło, ciężko oddychając. Czuł, jak ciało jej trzęsło się, jakby miało za chwilę rozpaść się - Oh... Sophie - pomyślał, była taka wrażliwa i taka delikatna.

- Dlaczego? - gładziła dłonią jego drgający policzek od emocji, bronił się tak bardzo, by na nią nie rzucić się. Jej pełen uczuć wzrok prawie go przekonywał.

- Bo, nie będę umiał przestać - wypowiedział z gorącą gulą w gardle. Uśmiechnęła się boleśnie i przekrzywiła głowę w bok, jak małe dziecko.

- Więc, nie przestawaj - poprosiła, a po chwili przywarli do siebie gwałtownie i jednocześnie. Całowali się, jakby miał skończyć się jutro świat, jakby jutro miało nie być słońca. Zachłannie i namiętnie. Zapoznały ich rozgrzane wargi, a następnie ich języki. Przyparł ją do ściany błądząc dłońmi po jej plecach. Uniosła swoją nogę i seksownie założyła na jego biodrze. Tyle razy, o tym myślał...

Przetrzymał wyczuciem ściskając. Wybuchł pomiędzy nimi żar. Feromony przezwyciężały szale. Ich uczucie było tak elektryzujące, że aż przerażające. Chwycił i za drugie jej udo. Podtrzymywał ją już cała ku górze, bardzo blisko siebie, za jej idealne pośladki. Zaczął iść w stronę schodów. Jeszcze bardziej przywarła do jego ciała zagłębiając swoje palce w jego włosach, o czym tak wiele razy marzyła. Wspinał się po schodach, gdzie zaczepił się i runął prosto na schody wraz z nią. Zaśmiała się cienkim głosem.

- Nic ci nie jest?. - zapytał zażenowany tą sytuacją.

- Nieś mnie do swej komnaty, Logan - poprosiła rozbawiona i znów wtuliła się swoimi wargami do jego ust. Tym razem zaszedł z nią bez żadnego wypadku. Będąc w pokoju rozpinała jego koszule i nareszcie przejechała po jego nagim torsie z zachwytem.. Rozkoszując się jego przyjemną skórą, dawała mu mnóstwo pozytywnych wibracji. Opadli na lóżko bezwładnie, gdzie dalej delektowali się swoimi pocałunkami i dotykiem.

- Jesteś pewna?. - zapytał z lekką obawą.

- Nie waż się mnie przestawać całować - zażądała. Uśmiechnął się, po czym znów ją pocałował namiętnie.

- Więc, będziesz krzyczała moje imię, Sophie - powiedział całując ją po szyi - Tylko moje - Gorąc owładnęła jej ciało. Miłe uczucie w podbrzuszu nabrało o sile, gdy pieścił jej dekolt. Pozbył się jej bluzki i ukazała się czarna, seksowna bielizna.

- Czarna - mruknął, od razu zauważyła o czym mówi, gdy wgłębiał swoje oczy w jej perfekcyjny biust.

- Spodziewałeś się innej?. - zmarszczyła brwi unosząc się na łokciach.

- Sądziłem, że bi...

- Ahh, baran.. - warknęła - I zamknij się wreszcie - zażądała, przyciągając go do siebie. Dotykał jej skóry, na co dostawała gęsiej skórki. Mogła w końcu zapoznać się z jego plecami, nagimi ramionami, muskając opuszkami palców. Nie mógł nadziwić się reakcji jej ciała, pragnął jej jeszcze bardziej. Schodził po zagłębieniu pod obojczykiem, kolejno po mostku. Delikatnie uniósł ją do góry i rozpiął jej biustonosz. Jej piersi były perfekcyjne. Subtelnie chwycił jedną, następnie otulił ustami jej brodawkę, na te doznanie pisnęła z przyjemności. Zapoznawał się z jej słodkim ciałem, pieścił czule jej płaski brzuch. Przez nadmiar tych pieszczot jej ciało prężyło się pod nim domagając się jeszcze więcej. Zdjął bez problemu spódnice i schował się miedzy jej udami. Całował je po wewnętrznych stronach.

- Boże, Logan, proszę!. - wydusiła. Nie raz to sobie wyobrażał, ale to co teraz czuł było jeszcze lepsze. Miał wrażenie, jak by to był jej pierwszy raz, ale i jego również. Obserwował jej każdą reakcje, jakby bał się, że może ją zranić, a tego nie chciał. Unosiła biodra do góry, by w końcu to zrobił. Więc, pozbył się jej pasujących do stanika figi i zaczął całować jej kobiecość. Uśmiechnął się na jej miły głos. Czuł, jak zaciska jego włosy od intensywnego uczucia. Z satysfakcją językiem drażnił jej punkt G, a po chwili zanurzył jednego palca w bardzo gorące miejsce.

- Logan! - jęknęła ponownie zaskoczona.. Zadowolony wrócił do niej i do jej ust, pogłębiając palca.

- Spokojnie - szepnął blisko jej ust i najwyraźniej pomogło, ponieważ obdarzyła go wzrokiem pełnego zaufanie i miłości. Dodał również drugiego paliczka. Jej ciało gotowało się. Delektowali się smakiem swoich ust.

- Logan, ja... - wyszeptała dysząc - Logan... Logan! - krzyknęła, osiągając najwyraźniej finałową rozkosz, wyginając się, jak strzała. Jej smukle ciało trzęsło się w jego ramionach. Zasłoniła ręką swoją buzie zawstydzona, a brunet czekał, aż jej oddech wyrówna się, by mogła coś powiedzieć. Spojrzał na nią, a ona wtedy otworzyła oczy - Moje ciało drży - zauważyła, mówiąc przytłumionym głosem przez dłoń.

- To normalne, Sophie - szepnął, choć zrobiła niezrozumiałą minę. Odsłonił jej usta, a wtedy już domyślił się, o co chodzi - Czy ty, Sophie, nigdy... Nie doszłaś? - spytał zmartwiony. Młoda kobieta odwróciła wzrok w bok speszona, jednak jej wzrok powrócił na niego z błyszczącymi, drobnymi kropelkami łez - Ohh, Sophie, nie płacz. Ja, nie śmieje się - uspokoił ją, gładząc po twarzy.

- Niee… Nie o to chodzi, to było... - przełknęła ślinę. Nie wiedziała, jak dobrać słowa, na tak cudowne przeżycie. Przytulił ją do swojej piersi i pozwolił jej uspokoić się.

- Ale nie myśl, że to koniec - spróbował ją rozśmieszyć, co mu udało się. Niewinny, cichy śmiech rozległ się po pokoju i po chwili była gotowa przewrócić jego na plecy z zalotnym wzrokiem.

Sophie:

Całowała go szyi, wyścielając sobie ścieżkę na jego ciele. Jego oddech stawał się cięższy. Pragnęła mu zrekompensować się i chciałaby mu również było dobrze tak, jak jej. To było nowe i on to chyba wiedział. Bała się, że wyjdzie na jakąś nieudacznice, więc starała skupić się, by dać jak najwięcej mu rozkoszy. Pragnęła tego od początku, choć nie przyznawała się. Pragnęła wtulić swoje wargi do jego męskiego torsu. Pragnęła zobaczyć, jak drży pod wpływem jej dotyku. Językiem zjechała po ścieżce do pępka.

- Sophie - mruknął z podniecenia. Poradziła sobie z jego spodniami. Pierw przyjrzała się uważnie już nabrzmiałego członkowi. Był idealny. Chwyciła delikatnie go w dłoń, na co drgnął do góry. Uśmiechnęła się i ścisnęła nieco mocniej przesuwając w górę i dół. Dotknęła językiem czubek jego czułego męskości, a on zerwał się do góry. Chwycił ją za ręce i przewrócił na plecy - Innym razem go po dotykasz. dobrze?. - zapytał rozgorączkowany, na co rozbawiona zgodziła się - Nie wytrzymam dłużej - z uczuciem odgarnął jej włosy, które otulały jej smukłą twarz. Cholernie dobrze wyglądał miedzy jej udami. Gdy przyjmowała go do swojej otchłani gorąca, poderwała biodra do przodu. Jego ruchy były pierw subtelne, płynne i wolne. Tak właśnie powinien wyglądać seks, tak powinna właśnie czuć się. To było takie piękne, takie piękne rzeczy robił z nią i była mu wdzięczna. Jeżeli miałaby to powtórzyć to tylko z nim i jeszcze cale setki razy. Większa przyjemność i dobre uczucie stawało się z każdego następnego jego pchnięcia. Stawały się nieco szybsze, śmielsze i zdecydowane. Pieścił jej pośladki i uda dłonią.

- Jęcz, Sophie - szepnął. Przejrzał ją, jak zwykle, tłumiła to w sobie, ponieważ bała się, że będzie głośno - Nie wstydź się - uspokoił ją, wgryzający się w jej szyję.

- Logan!. - pisnęła. Objęła go nogami w pasie, a jego ruchy stały się na znacznie głębsze. Błogi stan ogarniał ich. Błagała, by to nie kończyło się - Ohhh, Logan - wyjęczała melodyjnie i. przeciągle. Uśmiechnął się patrząc jej prosto w oczy.

- Moja Sophie - co chwilę wymawiał między pocałunkami, które pieściły jej szyję i dekolt. Udało się raz jej odpowiedzieć, ponieważ nie umiała rozmawiać w takim cudownym stanie.

- Mój Logan - wydusiła, gdy czuła, że jest znów coraz bliska orgazmu. Dech w klatce piersiowej zapierał, na to wszystko.

- Dojdź dla mnie, Sophie... Dłużej nie wytrzymam - poprosił przytulając swój nos do jej policzka.

- Nie chcę... To jest zbyt piękne - wypowiedziała zawstydzona, a po chwili zacisnęła kołdrę w pieści.

- Jeszcze nie raz doprowadzę cię do rozkoszy, księżniczko - uśmiechnął się łobuzersko, niewinny uśmiech zagościł na jej zarumienionej twarzy. Po paru pchnięciach owładnęła ich fala spełnienia. Leżeli spleceni ciałami próbując wyrównać oddech. Wtulona w jego ciało zapomniała o całym świecie. Miała wrażenie, że jest w prawdziwym raju i przenigdy nie chciała stąd odchodzić. Przytulał ją mocno do swojego torsu, co rusz całując ją w głowę. Delektowała się jego skórą i zapachem tuląc się. Był mężczyzną jej marzeń, teraz tego była pewna. Nie tak to wszystko planowała, gdyby ktoś jej powiedział nigdy, by nie uwierzyła, że będzie z Loganem Jeffey'em w jednym łóżku. W tej chwili domyśliła się, że musiał mieć trochę partnerek, był tak świetny w tym wszystkim, a ona czuła się jak świeżynka. Cholernie zazdrościła wszystkim tym kobietom, którym on sprawił przyjemność. Wszystko oddała by być na ich miejscu. Nie zauważyła, a sen zaskoczył ich oboje.

***

Nastał świt, a ona nigdy tak dobrze nie czuła się. Rozejrzała się po oświetlonym przez słońcu pokoju analizując wszystko. On wciąż spał i tak pięknie wyglądał. Westchnęła nie wierząc w to, co zrobiła. Zatopila swoj maly nos w jego szyję rozkoszując się . Czując jego zapach, zmieszany z jej, zataczała jeszcze delikatne kółka na jego umięśnionej klatce piersiowej, by upewnić się, że wciąż tu jest. Pragnęła go znów całować i dotykać, był tak idealny. Czuła, że nie będzie potrafiła jeszcze wstać, wciąż czuła endorfiny, inne hormony i emocje z nocy, w sumie i tak nie musiała wstawać. Nie obchodziło ją to, czy miała jakieś połączenia w telefonie. Wczoraj przed wyjściem rozmawiała jeszcze z Colem zapewniając go, że wszystko w porządku. Dziś do południa powinna mieć spokój, zerknęła na zegarek dochodziła ósma.

- A, jak Liam wejdzie?. - pomyślała. Może Emily już wróciła i ich jakoś wyręczy?. Westchnęła znów zerkając na mężczyznę lezącego obok niej.

- Jeszcze trochę, a znów nie będę umiał się powstrzymać - usłyszała jego zachrypnięty glos, na co otworzyła oczy szerzej zaskoczona. Uśmiechnęła się na widok jego otwartych oczu. Szalała za nimi, teraz to wiedziała.

- Więc, nie powstrzymuj się... Już nigdy - powiedziała nachylając się nad nim. Przytulił swoje wargi do niej, odgarniając jej pokręcone pasma do tylu.

- Boże, przeleciałem siostrę kumpla, w dodatku zmarłego - jęknął przecierając twarz dłońmi. Rozszerzyła oczy w szoku i stuknęła go w ramie.

- Heej! - pisnęła - Właśnie wszystko zniszczyłeś, Tarzanie! - mruknęła roześmiana, niedowierzając.

- Myślę, że da odpracować się - uśmiechnął się cwaniacko przewalając ją na plecy, a z jej delikatnych ust rozległ się radosny śmiech. Kochali się rześkim rankiem, chyba nigdy już jej to nie znudzi się. Uwielbiała, gdy on dochodził, tak seksownie, wtedy wyglądał. W końcu pozwolił jej zrobić mu przyjemność. Nie mogła się nadziwić, jak reagował na to wszystko. Wtedy utwierdziło ją, że mogła być spokojna wiedząc, że było mu tak dobrze, jak jej. Przysnęli ponownie na czterdzieści minut. Była sama, ale od razu wyczuła dym papierosowy. Założyła jego białą koszule i wyszła na balkon, gdzie leżał właśnie na leżaku w samych bokserkach. Palił papierosa, bez wahania wbiła się w jego ramiona, a on objął ją swoim

ciałem

- Powinieneś ograniczyć palenie - powiedziała ciepłym głosem - Wiesz, że to nie zdrowe?.

- Mhm - mruknął widząc, jak mu zabrała i sama zaciągnęła się - Jesteś niezwykła, wiesz?. - wyznał, gdy znów dostał swojego papierosa. Odwróciła głowę w jego stronę i spojrzała w niego zachwycona.

- Ty również jesteś niezwykły, Logan - odrzekła snując palcem po jego torsie. Wjechała w dół pod obojczykiem z fascynacją patrzyła, jak reaguje na jej dotyk. Wpatrywał się w nią wypuszczając dym z ust w bok. Zdradzał się tym, że chwilami zastygał, spinał się, a po chwili rozluźniał. Jego dłoń była ułożona na kobiecym nagim udzie, masował delikatnie jej aksamitną skórę. Kciuk wjeżdżał co raz wyżej, na co dostawała miłych wibracji na całym ciele. Popatrzyła przez chwile na swój dom, miał idealny widok na pokój Willa i kawałek salonu. Musiał nie raz ją widzieć, pokręciła głową wyobrażając te chwile.

- Jak skończysz tego papierosa zaraz widzę cię w wannie - zasugerowała stanowczo i wstała. Ku jej zaskoczeniu złapał za jej dłoń, na co spojrzała w dol. Zrozumiała go bez słów i złożyła słodki pocałunek na jego ustach, wykorzystując z okazji przyssał się jeszcze bardziej, zadowolony. Rozpromieniła się zatapiając się w jej oczach - Zaraz w wannie- powtórzyła, odrywając się od niego i odeszła.

Logan:

Kończył palic fajkę na balkonie. Ta noc, to wszystko działo się tak szybko, że tracił poczucie czasu. Powinni być w pracy, ale raczej nie wyjdą dziś z domu tak łatwo. Nie wiedział, jak teraz ma wypuścić ją z łóżka i nie rozumiał, jak ona nie mogła nigdy nie mieć orgazmu, od razu rozpoznał, że dziewica raczej nie była, ale.. Wolał nie zawracać sobie teraz tym głowy, tylko po prostu było mu szkoda, bo zasługiwała na to. Powinna być obdarowywana każdą pieszczotą,, a Cole nie zdawał sobie sprawy najwyraźniej, kogo ma przy sobie. Był jej kochankiem po części nie podobało mu się to, a po części wystarczało i to. Will, by go zaklinał, a może i nie. Spojrzał w niebo wypuszczając ostatni dymek i wstał. Była kobietą pełną energii, co już wcześniej dostrzegł, ale także pełną pasji. Pieściła jego ciało, jakby odczytywała mapę ze szczegółami, jakby chciała odkryć, jak najwięcej tajemnic. Sprawdzała każdą jego reakcje, co czasem go trochę to krępowało, ale w końcu pozwalał na to.

Wszedł do łazienki. Woda do sporej wanny wlewała się szybkim strumieniem tworząc białą, pachnącą pianę. Przy wannie stały dwa kieliszki wypełnione pomarańczową cieczą. Domyślił się, że to sok, a obok stał talerzyk z truskawkami. Musiała być na dole. Nawet nie wiedział, że ma truskawki, to jego siostra robiła zakupy do domu, za co był jej wdzięczny. Przejechał wzrokiem po jej ciele. Była tylko w jego koszuli. Stała przodem do lustra wiążąc włosy w luźny kok. Podszedł do niej od tyłu, obejmując ją w talii. Wcześniej chyba nie potrafił zdobywać się na takie gesty, a teraz nachylił się nad nią, bez zapytania wpił się w jej szyję. Cichy chichot przemienił się miłe westchnienie. Pieścił jej zagłębienie obojczyka.

- Ohh, Logan - mruknęła opierając głowę na jego torsie.

- Chyba powinienem sprawdzić, co z Liamem - zdał sobie sprawę, mówiąc jej blisko ucha. Uśmiechnęła się podejrzanie.

- Sądzę, że jest z nim wszystko w porządku - odparła - Napisałam do Emily w twoim imieniu - wyjaśniła w końcu, gdy zobaczyła, że nie rozumie.

- W moim imieniu?. - chrząknął, przyglądając się.

- Mhm - kiwnęła głową - ,,Droga Emily, czy mogłabyś zająć się Liamem?. Mam wiele rzeczy do zrobienia'' - zacytowała każde słowo z satysfakcją wpatrując się w jego odbicie w lustrze.

- Ughh… Emily od razu rozpozna, że to nie ja pisałem, a po drugie będę miał nabijanie się z siebie do końca życia - burknął na koniec.

- Ohh… Biedactwo - szepnęła drwiąco, a jemu głowa opadła na jej ramie bezsilnie, na co zaśmiała się. Będzie musiał tłumaczyć się przed siostrą. Już widział, jak mówi ,,A nie mówiłam'' tą swoją pewną miną - A teraz wskakuj do tej wanny bo sama cię wrzucę - zagroziła mu, na co zarechotał i posłusznie wykonał polecenie. Chwilkę później leżeli na przeciw siebie. Popijała właśnie soku, a on masował jej stopę trzymając na swojej piersi. Musiało być jej błogo, ponieważ oczy jej zamykały się. Odstawiła kieliszek i spojrzała na niego. Pięknie wyglądała otulona pianą. Wzięła truskawkę, którą pochłonęła ssąc, a jemu od razu pobudziło to krocze. Przełknął ślinę.

- Nie mogę uwierzyć - wyznał - Jak to... Ty i ja...- nie umiał dobrać odpowiednich słów. Uśmiechnęła się mimo lekkiego zaskoczenia. Podniosła się lekko i przysunęła się do niego na kolanach. Wygięła tułów ku tyłowi. Była miedzy jego nogami, pogładziła go po policzku po delikatnym zaroście, jakby po raz pierwszy go dotykała.

- Nie ufasz mi?. - zapytała z uczuciem w głosie - Bo ja tobie ufam - zapewniła. Chyba domyśliła się, że to nie jest ta odpowiedź, którą oczekiwał, więc po chwili namysłu zaczęła mówić swoim słodkim, ale poważnym i stanowczym głosem - Zakochałam się w tobie, Logan - wyznała - Kocham cię, z całej duszy mojej, z całego serca i ze wszystkich moich sił - to co mówiła go chyba wystarczająco przekonało.

- Jesteś najlepszym tym co mnie spotkało w tym życiu - wykrztusił będąc blisko jej ust. Rozpromieniła się ponownie.

- Wiem - zaśmiali się lekko, a następnie złączyli gorącym pocałunkiem. Przez ten czas nie chciał żadnych ust, chciał tylko ją całować i chyba to nigdy mu nie znudzi się. Pożądanie wzięło w górę. Podniósł ją delikatnie i posadził na sobie. Chwyciła małą truskawkę, po czym na karmiła go.

- Uwielbiam truskawki - szepnął zadowolony.

- Będę pamiętać - odszeptała uśmiechnięta, znów obdarowując jego namiętnym pocałunkiem. Była jego boginią. Świetliste delikatne promienie, które wpadały przez niewielkie okno, oświetlały jej twarz, jakby była aniołem. Kochali się w wannie. nigdy nie marzył o tym w swoich erotycznych snach. Poruszała biodrami wykonując małe koła, wyglądała, jak w pięknym tańcu, jak wtedy w barze, Catalina. Przetrzymywał ją za biodra, a ona pochyliła się nad nim z cięższym oddechem. Sprawiała mu radość i tyle innych, zadowalających emocji, że nie potrafił tego ogarnąć. Jęknęli z przyjemności jednocześnie osiągając niepowtarzalną rozkosz. Spojrzał w jej błękitne tęczówki, które wpatrywał się w niego marzycielsko. Zdecydowanie nie była byle, jaką księżniczką, była jego księżniczką.

***CDN***

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania