bez tytułu
<zaproszony na przyjęcie karnawałowe
do zamożnego domu z pięknym ogrodem
zielonym mimo zimy mocno żwirowanym
noworoczne przyjęcie z tańcami
ja z poznanymi tam szulcami
na woskowanym trawniku
bo w domu się nie pali
nie za zimno tamtej zimy
to staliśmy na zimnie i rozmawiali
niepijący alkoholicy
tylko płyny jakieś
wodniste
niesmaczne
soki z peruwiańskiej sałaty
faja za fają
faja za fają
co z petami pytam szulców
bo tam żadnych popielniczek
tylko mikromtryczne trawy
strzyżone logarytmicznie krzewy równo
wspaniale nam się rozmawiało
w karnawałową noc
rano się rozjechaliśmy
z kieszeniami pełnymi petów>
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania