Czerń przetykana złotem rozdział 2

Czerń przetykana złotem

Rozdział 2 Fiolet

Dziewczyna przespała całą podróż do Rzymu. Dante monitorował jej stan cały czas. W prywatnym odrzutowcu ułożył ją na rozłożonym fotelu obok siebie. Rio siadł na przeciwko i bacznie się mu przyglądał.

- Ta dziewczyna przyciągnie problemy, Knox - mruknął pod nosem pochylając się do przodu.

Dante tylko krzywo uśmiechnął się pod nosem, poprawiając na niej koc.

- Zapewne. Więc pasuje się na nie przygotować. W pierwszej kolejności musimy ustalić, kto tak zaciekle o nią walczył na aukcji. Już samo to może nam wiele o niej powiedzieć. I umów mnie na jutro z Massimo.

Massimo był handlarzem informacjami. Musiał się dowiedzieć kto wystawił jego zakup na sprzedaż. Czarnorynkowe aukcje dbały o anonimowość swoich kupców. Jeśli ktoś był w ogóle zdolny zdobyć te informacje, to właśnie byłby to Massimo.

- Myślisz, że śpiąca królewna będzie mówić, kiedy wstanie? - Rio przeniósł wzrok na dziewczynę.

- Nie wiem, na razie muszę się upewnić, że w ogóle się obudzi, później będę się martwić tym, czy będzie chciała odpowiadać na pytania - odwrócił głowę w jej stronę i przez chwilę się jej przyglądał.

Rio oparł się wygodniej w fotelu i skrzyżował ręce na piesi.

- Po co Ci to, Knox. W rodzinie jest spokój, interesy idą gładko, nasz teren jest zabezpieczony. A Ty kupujesz kota w worku za dwa miliony, bo jesteś ciekawy co siedzi w środku?

Dante spokojnie przeniósł chłodny wzrok na przyjaciela, ale nie powiedział ani słowa, jedynie potarł wytatuowaną dłonią czoło. Sam nie potrafił sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego kupił dziewczynę, ale to chwilowe spojrzenie niezwykłych fioletowych oczu wyryło mu się mocno pod powiekami.

***

Po godzinie lotu i dwudziestu minutach jazdy samochodem, dotarli do rezydencji Dantego. Było dużo po północy. Minęli wielką kutą z żelaza bramę, strzeżoną przez strażnika z ukrytą bronią. Auto potoczyło się żwirową drogą i zatrzymało przed wielką dziewiętnastowieczną rezydencją z dwuskrzydłowymi, drewnianymi drzwiami.

Santoro, lekarz, z którym Dante rozmawiał przez telefon jeszcze z Mediolanu czekał już w holu, z torbą medyczną w dłoni.

Rio przytrzymał mu drzwi, kiedy Knox wyciągał ją z samochodu. Dziewczyna dalej twardo spała. Poruszała się co jakiś czas przez sen, czasem zaciskała dłonie w pięści, czasem marszczyła brwi, kiedy na jej twarzy pojawiały się różne grymasy, ale nie przebudziła się ani razu. Nawet teraz, kiedy wyniósł ją z auta, tylko lekko drgnęła, lądując z powrotem w jego ramionach. Spokojnie przekroczył z nią próg domu. Nie musiał nic mówić, wystarczył jeden gest głowy, żeby Santoro za nim ruszył. Zaniósł ją prosto do swojej sypialni i ułożył na brzegu wielkiego łóżka.

- Nie obudziła się ani razu po drodze - odezwał się, kiedy lekarz wszedł za nim do pokoju - co możesz mi o niej powiedzieć na pierwszy rzut oka?

Santoro odstawił torbę na ziemię i zaczął spokojnie przyglądać się dziewczynie. Osłuchał ją stetoskopem, zmierzył ciśnienie, zajrzał do ust.

- Serce bije stabilnie, ciśnienie niskie, ale jeszcze nie alarmujące, podam jej zaraz kroplówkę nawadniającą. Jest chuda, wygląd sugeruje wieloletnie niedożywienie. Wygląda młodo, ale po stanie zębów powiedziałbym, że może mieć dwadzieścia trzy, może dwadzieścia pięć lat. Ma jasną skórę, prawie białą, co sugeruje niewielki kontakt ze światłem słonecznym, może mieć niedobory witaminy D. Jak się obudzi, przydadzą się dodatkowe badania z krwi.

Pochylił się nad nią z latarką i palcem delikatnie rozchylił powieki jej oka, przyświecił jej w oczy latarką, badając jej reakcję na światło. Dziewczyna wzdrygnęła się przez sen i lekko syknęła, jakby sprawiło jej to ból. Dante warknął, a lekarz gwałtownie się wyprostował. Przez chwilę patrzył skonsternowany na dziewczynę.

- Fioletowe... Ona ma fioletowe oczy - mówił cicho, jakby do siebie.

- Tak, fioletowe, widziałem je przez chwilę, zanim odpłynęła. To raczej rzadki kolor oczu, prawda?

Santoro w końcu oderwał wzrok od dziewczyny i przeniósł go na Dantego.

- Rzadki? Ludzie nie rodzą się z takim kolorem oczu. Nigdy nie słyszałem o czymś takim. Zdarzały się przypadki, że ktoś miał tęczówki w takim odcieniu błękitu, że w odpowiednim oświetleniu wydawały się fioletowe. Ale to, to jest...

- Więc to jakaś modyfikacja kosmetyczna?

- Nie słyszałem o żadnym bezpiecznym i trwałym zabiegu, który mógłby osiągnąć taki efekt. Z resztą, wyglądają na naturalne...

Santoro zamilkł, jeszcze raz pochylając się nad nią z latarką, chcąc zerknąć w jej oczy kolejny raz. Dante gwałtownym ruchem złapał go za nadgarstek.

- Nie rób tego drugi raz, to ją boli - warknął Dante.

- Muszę, sprawdzić...

- Powiedziałem: Nie. zostaw jej oczy w spokoju - jego głos stał się niepokojąco niski i nieznoszący sprzeciwu - podepnij jej kroplówkę.

Kiedy Dante puścił jego nadgarstek, lekarz szybko zaczął przygotowywać wkłucie na jej przedramieniu.

- Trzeba jej zrobić badania z krwi, nie tylko po to, żeby sprawdzić jej stan, kolor oczu jest uwarunkowany genetycznie - Santoro mówił bardziej do siebie niż do Dona - to może być jakaś nieznana mutacja genetyczna.

- Nie myśl o badaniach genetycznych, tylko o tym, żeby się obudziła. Nie będzie żadnych badań, póki sama nie wyrazi na nie zgody. Skończyłeś z kroplówką? To jeszcze sprawdź te otarcia na nadgarstkach, miała ręce związane liną.

Kiedy lekarz podpiął jej kroplówkę, zawieszając ją na stojaku i opatrzył jej otarcia na nadgarstkach, Dante prawie wyrzucił go za drzwi.

- Masz być w pogotowiu pod telefonem, w między czasie, przejrzyj wszystkie podręczniki medyczne na temat jej oczu, zasięgnij opinii okulisty, czy kogo tam musisz, ale nie podawaj żadnych szczegółów. Nie muszę Ci chyba przypominać, co się stanie, jak przypadkiem wygadasz zbyt wiele?

Santoro tylko lekko się przygarbił, pod ciężarem jego słów, szybko przytaknął, dając znać, że rozumie i chwilę później już go nie było w rezydencji.

Dante usiadł koło dziewczyny na brzegu łóżka, zastanawiając się nad tym co mówił lekarz. Spodziewał się, że jego wizyta i wstępne oględziny dziewczyny przyniosą jakieś odpowiedzi, a przyniosły tylko więcej pytań. Niedożywienie i jasny odcień skóry mogły znaczyć, że była gdzieś przetrzymywana przez długi czas. Wszystko też wskazywało na to, że była starsza niż początku założył. Przez to, że była tak drobna, myślał, że była nastolatką, a nie dorosłą kobietą. Ale to co nastręczało najwięcej pytań bez odpowiedzi, to jej oczy. Unikatowe i nierealne oczy, które, według Santoro, nie miały racji bytu. A jednak, jakimś cudem, kilka godzin temu patrzyły właśnie na niego.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania