Pokaż listęUkryj listę

Kaleka księżniczka z końca świata: Snobka

11 września 2026, piątek, 19:40, świetlica w ośrodku w Wielkopolsce - Perspektywa Moniki.

 

Gram w karty z dziewczynami, jak zawsze o tej porze. Ktoś włączył muzykę z telefonu, na tyle cicho, żeby nie przeszkadzać terapeutom na dyżurze, ale na tyle głośno, żeby nie siedzieć w głuchej ciszy. Aleks przechodzi przez świetlicę z jakimiś papierami i rzuca te swoje „dobry wieczór, dziewczęta” z tym jego zawadiackim uśmieszkiem. Serce robi mi fikołka. Jak zawsze chociaż wiem, doskonale wiem, że nie mam u niego szans. Aleks nigdy nie ukrywał, że ma dziewczynę. Na marcowym turnusie ta cała Anetka po niego przyjechała,bo niestety Aleksowi zepsuło się wtedy auto. Ta jego laska to chyba jakaś atencjuszka bo musiała całować się z nim akurat na środku parkingu. Wszyscy to wiedzieli. Żałuję, że wyszłam wtedy na spacer.

 

Kładę karty, śmieję się z czegoś, co powiedziała Kasia, i wtedy mój wzrok pada na kanapę pod ścianą, gdzie siedzi Lilka. Sama. Z telefonem, słuchawkami na uszach, bokiem do reszty sali, jakby świetlica była czymś co trzeba przetrwać, a nie miejscem gdzie można się w końcu rozluźnić. Po co ona tu przyszła,skoro nie chce z nikim gadać? Żeby wszystkim nam przypomnieć mam wszystkim że jest niby ulepiona z lepszej gliny?

 

Kiedyś bym do niej zagadała,zanim jeszcze zrozumiałam, że nie warto. Na wrześniowym zeszłorocznym turnusie zachęcałam ją codziennie - chodź, chodź wieczorem do świetlicy, poznasz ludzi, będzie fajnie. Najczęściej na masażu, bo leżeliśmy obok siebie, każda na swojej kozetce i pomyślałam, że to dobra okazja, żeby ją w końcu przekonać. Nie można całe życie tkwić w swojej skorupie.Naprawdę próbowałam aż pewnego dnia wypaliła mi prosto w oczy, że jej intelekt czułby się obrażony, gdyby miała spędzać czas z takimi ludźmi jak ja i reszta.

 

Pamiętam to zdanie doskonale, słowo w słowo, bo wracało do mnie jeszcze długo po powrocie do domu, kiedy leżałam w łóżku i zastanawiałam się, co takiego jest we mnie, że aż tak nisko mnie ocenia. A potem, zanim jeszcze zdążyłam cokolwiek odpowiedzieć, odwróciła się w stronę swojej Asi którą ją masowała i rzuciła coś jeszcze, że gadanie z ludźmi czy patrzenie im w oczy nie przychodzi jej naturalnie. Dziwaczka.

 

Pamiętam ten wstyd. Ani Asia ani Marysia która mnie masowała, nie skomentowały tego. Nie musiały. Pewnie w głębi duszy się z nią zgadzają. Wiem, że nie jestem tak mądra jak Lilka. Często jest tak, że nie rozumiem połowy jej dziwnych wywodów. Nie trzeba być geniuszem, żeby wiedzieć, że nie świadczy to o mnie zbyt dobrze

 

Od tamtej pory nie mam jej nic do powiedzenia. Serio, nic. Nie chodzi już nawet o to, że nie ogarniam tego co do mnie gada, tylko że nie chcę już rozmawiać z kimś, kto raz jasno dał do zrozumienia, co o mnie myśli, i to jeszcze przy świadkach.

- Co tak patrzysz na tą snobkę? - pyta Kaśka, kiwając brodą w stronę Lili.

- Nie patrzę, zamyśliłam się tylko- mówię, wzruszając ramionami, i wracam do kart.

 

Dziś na stołówce znowu dała popis swojego dziwactwa. Zapytałam, jak się ma, bo wypada zapytać, kiedy się siedzi przy jednym stole. Odpowiedziała, że jeszcze żyje, więc dobrze, tonem, jakby czytała książkę telefoniczną. Nikt normalny tak nie mówi.

 

Potem była ta gadka o oknach. Oczywiście musiała się przechwalać, że u nich wymieniano okna w jeden dzień. Nie wiem czemu, ale byłam pewną że mieszka w bloku, więc podałam to jako argument. No i wszystko że strzeliłam gafę, bo ona też mieszka na wsi. Oczywiście niby obojętnie ale wiem że w głębi duszy cieszyła się z mojej głupoty. Już wolałabym żeby mnie wyśmiała.. Wtedy przynajmniej wiedziałabym, na czym stoję.

 

Poszłam wtedy do toalety, bo nie miałam siły dłużej słuchać, jak mnie poprawia. Wiem że tu akurat miała rację,ale ona zawsze taka jest. Jakby była jakaś wszechwiedząca.

 

Tata by powiedział, że jestem przewrażliwiona. Że robię z igły widły. Może i miałby rację, bo on też uważa że ma zawsze rację we wszystkim co mnie dotyczy. Odkąd Ewa wprowadziła się do nas tylko go jeszcze bardziej w tym utwierdza. Ale to nie jego sprawa. To nie jemu ktoś powiedział prosto w twarz, przy dwóch masażystkach, że nie jest wart jego czasu.

 

Karty wracają do mnie. Kaśka zaczyna kolejną rundę. Staram się już nie patrzeć stronę Lilii, ale kątem oka wciąż zerkam na tę sylwetkę na kanapie i mam nadzieję że na przyszły rok wybrała inne terminy turnusów niż ja.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania