Poprzednie częściSklep rzeczy utraconych

Sklep rzeczy utraconych - rozdział 12a

Dwie duże latarnie wiszące nad wejściem do głównego budynku rzucały światło na podwórze pełne wozów. Grijs zatrzymał się na skraju drogi.

— Objedziemy.

Vaelen ściągnął wodze. Koń stanął ciężko, z opuszczonym łbem, i przez chwilę żadne z nich się nie odezwało.

— Ten koń dalej nie pójdzie — powiedział Vaelen.

— Wiem.

Grijs spojrzał jeszcze raz na podwórze, po czym skierował się w jego stronę. Eveline zsunęła się z kozła przy bramie. Dopiero stąd widziała cały plac.Wozy stały jeden przy drugim, ciasno, prawie bez przejścia. Kilka miało zsunięte plandeki, spod których wystawały skrzynie, worki ze zbożem i mąką oraz klatki z drobiem.

— Panno Vale.

Podniosła głowę. Vaelen stał już przy bramie. Przy wejściu do budynku, na odwróconej beczce, siedział mężczyzna z otwartą księgą na kolanach.

— Nazwisko — powiedział, nie podnosząc wzroku.

Grijs zatrzymał się przed nim.

— Nie.

Dopiero wtedy mężczyzna spojrzał.

— Taki jest przepis.

Grijs wyjął trzy monety i położył je na brzegu księgi. Mężczyzna popatrzył na nie, potem na niego. Wpisał coś krótkiego i przesunął pióro dalej. Eveline stanęła przy beczce.

— Nazwisko?

Otworzyła usta.

— Panna Arsel — powiedział Vaelen. — I brat.

Mężczyzna zapisał. Grijs odszedł od beczki. Eveline nie zauważyła, w którą stronę poszedł.

***

Konia nie dało się kupić. Zrozumiała to po kilku minutach, zanim ktokolwiek jej to powiedział. Przy ogrodzeniu, za wozami, stało dwóch mężczyzn i klacz. Klacz była wychudzona i lekko kulała na lewą przednią nogę. W mieście dałaby za nią czterdzieści koron. Może pięćdziesiąt, gdyby ktoś potrzebował. Pierwszy mężczyzna dawał sto dziewięćdziesiąt. Drugi kręcił głową. Eveline stała i patrzyła. Przez cztery lata nauczyła się dobrze wyceniać rzeczy. Ta klacz nie była warta nawet połowy tego, co za nią dawano.

— I jak? — zapytał Vaelen za jej plecami.

— Nikt nie sprzedaje — powiedziała. — Wszyscy kupują. Za tę klacz dają sto dziewięćdziesiąt. Jest warta czterdzieści.

— I?

— Ludzie, którzy zamierzają przeczekać kilka dni, tyle nie płacą.

***

Izba była pełna. Eveline usiadła na końcu ławy, przy ścianie, i przez pierwsze minuty nie odzywała się wcale, słuchając dobiegających z sali rozmów.

— W Veld zostało siedem domów — powiedział mężczyzna z długim wąsem. — Liczyłem, jak przejeżdżaliśmy.

— A reszta?

— Reszta jedzie z wami.

Eveline znała tę nazwę. Czytała ją w atlasie, dwie linijki nad miejscem, którego w atlasie nie było. Nie odwróciła głowy w stronę Vaelena. Wiedziała, że i tak patrzy.

— Straż jechała w ośmiu — odezwał się ktoś od drzwi. — Widziałem, jak wyjeżdżali.

— I?

— Wrócili we trzech. Po pięciu dniach.

Zapadła krótka cisza. Ktoś zaczął mówić o cenie owsa i rozmowa szybko zeszła na inny temat. Eveline rozejrzała się po izbie. Grijsa w niej nie było. Nie widziała go od bramy. Potem odwróciła się z powrotem do wąsatego mężczyzny.

— Skąd one przychodzą? — zapytała.

Spojrzał na nią.

— Kto?

— To przed czym państwo uciekają?

Mężczyzna odstawił kubek.

— Nikt nie wie. Wiem tylko tyle, że my jedziemy stamtąd, a państwo jadą tam.

***

Wolnego pokoju nie było od czterech dni. Noc spędzili w stajni, za przegrodą wysłaną słomą. Grijs leżał już przy samym przejściu, plecami do ściany. Nie podniósł głowy, kiedy weszli. Eveline nie wiedziała, od jak dawna tam jest.

Sama długo nie mogła zasnąć. Słoma kłuła przez płaszcz, w stajni pachniało koniem, mokrym drewnem i tłuszczem do uprzęży, a z podwórza co jakiś czas dobiegały głosy.

Vaelen siedział kilka kroków dalej, oparty o belkę. Obok niego paliła się mała lampa z knotem opuszczonym prawie do końca. Zdjął płaszcz, a potem powoli ściągnął prawą rękawiczkę.

Eveline patrzyła spod przymkniętych powiek, jak rozprostowuje palce. Zacisnął dłoń, po czym otworzył ją ponownie.

Bez śladu bólu.

Vaelen założył rękawiczkę z powrotem.

Eveline zamknęła oczy. W kieszeni jej płaszcza leżał medalion, a w szufladzie na zapleczu sklepu, między dokumentami pani Maret, koperta, o której nigdy mu nie powiedziała. Po chwili usłyszała, jak Vaelen gasi lampę.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania