Pokaż listęUkryj listę

Stary przyjaciel część 19. Star Wars

- Przygotować się wszyscy. Zaraz wychodzimy z nadprzestrzeni.

- Ustawiam maskowanie na maksimum wydajności.

- Miejmy nadzieję, że to wystarczy.

Czarny statek podobny do kanonierki wyłonił się z kosmicznej pustki. Przed oczami pilota w hełmie z żółtymi błyskawicami zajaśniała pomarańczowa planeta. Dookoła niej znajdowały się krążowniki i fregaty separatystów, tworzące całkowitą blokadę układu. Całkowitą dla dużych statków i standardowych wojsk republiki.

Maszyna zlała się z czernią otaczającego kosmosu. Kontrolki w kokpicie informowały o zniknięciu statku z radarów. Wszelka łączność była teraz niemożliwa. Żaden sygnał nie mógł dotrzeć ani opuścić statku.

Zbliżali się do pierwszej fregaty. Lightning starał się sterować kanonierką tak, by dotrzeć do planety, przelatując jak najdalej od statków wroga. Wstrzymał oddech, kiedy zauważył jak jeden z krążowników separatystów poruszył wieżami strzelniczymi. Lufy potężnych baterii ustawiły się w stronę zakamuflowanego statku. „Czy jest możliwe żaby nas zauważyli? Jeśli tak, to już po nas” pomyślał. Zastanawiał się co robić. Szybko przygotował hipernapęd do ewentualnego skoku. Nie uruchomił go jednak do końca zważywszy na to, że każda aktywacja urządzenia mogła być wykryta. Nie miał jednak pewności jak to działa w przypadku małych jednostek.

Działa dalej wykierowane były w stronę zbliżającej się kanonierki. Jeśli mieli uciekać musieli zrobić to teraz albo nigdy. Lightning położył dłoń na dźwigni uruchamiającej hipernapęd. W każdej chwili był gotowy skręcić i zniknąć z układu Qish-Qirinee. Wszystko zaczynało wskazywać na to, że zostali zauważeni.

Mięśnie lewej ręki drgnęły na sterach, kiedy nagle oczom pilota ukazał się konwój statków wyskakujący z nadprzestrzeni. Było to pięć dużych rozmiarów transportowców przeznaczonych do przewozu części do broni. Rozpoznał barwne logo firmy na jednym ze statków. Czyżby był to źle wymierzony skok tegoż konwoju i separatyści zauważyli aktywność i dlatego skierowali działa w tamtą stronę, czy może spodziewany przez nich przewóz potrzebnych części? Lightning spojrzał na wiszący przed nimi krążownik. Wielkie lufy zostały opuszczone. Odetchnął z ulgą i wyłączył wstępne oprogramowanie hipernapędu.

Zobaczył, że transportowce kierują się w stronę powierzchni planety. Postanowił wykorzystać okazję. Skierował kanonierkę prosto między duże statki i ustawił się w przerwie między nimi. Transportowce na pewno nie będą skupiać się na wyszukiwaniu sygnatur statków republiki, a ponadto ich własna aktywność powinna dodatkowo ukryć czarną kanonierkę.

Razem z konwojem przelecieli pod ogromnym krążownikiem separatystów. Lightning zobaczył wylatującą zeń eskortę myśliwców. Sytuacja była bardzo napięta. Na wszelki wypadek uzbroił działa. Teraz było już za późno na skok w nadprzestrzeń. Jeśli ich zauważą trzeba będzie walczyć.

Skaner pokazał zbliżający się szwadron myśliwców wroga. Pilota znów ogarnął wzmożony niepokój. Zacisnął ręce na sterach, odwrócił głowę i krzyknął do tyłu statku.

- Shad! Bądź w gotowości. Zbliża się do nas grupka wrogów. Usiądź przy dodatkowych działach.

- Zauważyli nas? – odkrzyknął zwiadowca.

- Mam nadzieję, że nie.

Grupa droidów była coraz bliżej. Zdawała się lecieć prosto na kanonierkę. Lightning mocno pociągnął za stery i znalazł się ponad linią konwoju. Szwadron przeleciał tuż pod nimi. Pilot najchętniej zdjąłby teraz hełm i wytarł spocone czoło. Ostrożnie wślizgnął się ponownie pomiędzy duże transportowce. Kontrolka na konsoli poinformowała go, że kanonierka zanurzyła się w zewnętrzną warstwę atmosfery. Nie wiedział jak długo będą mogli ukrywać się między statkami. Zobaczył jak eskorta myśliwców wroga odlatuje i zawraca by powrócić na krążownik. Nie mógł przepuścić takiej okazji. Ustawił silniki na maksymalną moc. Wiedział, co potrafi ten statek i zamierzał wykorzystać w pełni jego walory. Poczekał aż szwadron wroga zniknie ze skanerów i skierował statek pionowo w dół. Silniki uderzyły z pełną mocą a pilot poczuł jak siła bezwładności wpycha go w siedzenie. Kanonierka utraciła większość maskowania. To jednak nie miało już znaczenia. W ostatniej chwili wykręcił statek tuż nad pomarańczową, kamienną pustynią. Musieli lecieć nisko, aby pozostać jak najtrudniejszymi do wykrycia.

- Oszalałeś tam? – Lightning usłyszał prześmiewczy głos jednego z towarzyszy.

- Wszystko zgodnie z procedurami – odpowiedział tym samym żartobliwym tonem. Martwił się jednak. Szczerze wątpił w to, że udało im się przedostać na planetę w ogóle niezauważonym. Było to jednak teraz nieistotne. Najważniejsze, że już tu są i mogą pomóc dawnej pani generał. Spojrzał na wyświetlaną mapę. Zaraz powinni dolecieć do Doliny Janori.

Lot faktycznie nie był długi. Ciemny kształt na linii horyzontu, wiszący nad pustynią okazał się być krążownikiem republiki zawieszonym nad sporych rozmiarów doliną, wskazującą na występowanie w tym rejonie rzeki, jak Lightning się domyślił, o nazwie Janora.

Przeleciał nad krawędzią doliny i ruchem wirowym zaczął obniżać lot. Zobaczył przypatrującą się im z niewielkiego wzniesienia postać o szarych włosach. Bez chwili zawahania rozpoznał panią generał.

Kanonierka wylądowała wzbijając kłęby pomarańczowego piachu. Boczne klapy rozchyliły się i trójka żołnierzy zeskoczyła na sypki grunt. Od razu podeszła do nich Jedi.

- Lightning, Shad, Pi, jak dobrze was widzieć – powiedziała a jej głos był szczery.

- Panią również, pani generał – odpowiedział pilot.

- Macie ze sobą sprzęt, o który prosiłam? – spytała Asaro postanawiając nie owijać w bawełnę.

- Oczywiście!

- Dobrze. Weźcie skrzynie i chodźcie za mną. Treeke! – krzyknęła do właśnie podbiegającego chłopaka. – Pomóż im.

Brunet przywitał się ze starymi kompanami i pomógł im wyciągać sprzęt należący wcześniej do jednostki Skorolle.

 

*

 

Pomieszczenie wypełnił dźwięk rozsuwanych, hydraulicznych drzwi i tupot metalowych nóg droida po kamiennej posadzce w siedzibie obrad fshegiu – lordów. Maszyna przeszła pomiędzy dwiema długimi ławami, przy których stało po dziesięć krzeseł, każde dla fshegi reprezentującego swój Raiqeet, minęła stół z wyświetlanymi, cholograficznymi planami jakiejś konstrukcji i duży fotel stojący na podwyższeniu, należący do heeqfshegi, będącego przewodniczącym rady i fshegi stolicy i podeszła do stojącego przy okrągłym oknie mężczyzny.

- Generale, nasze skanery wykryły nieznane dotąd zachowanie. Został zaobserwowany sygnał informujący jakoby jakiś statek wszedł w atmosferę. – Mężczyzna obrócił się do maszyny.

- Sprawdziliście czy to nie przypadkiem konwój transportowców? Czy to nie fałszywy alarm?

- Nie wykluczamy takiej możliwości. Sygnał był krótki i prawie natychmiast straciliśmy potencjalny statek z radarów. Pojazd miał poruszać się pionowo w dół z dużą prędkością. Możliwe że spadał.

- Wiemy w którym to było miejscu?

- Tak, było to stosunkowo blisko doliny Janori.

- A tam siedzą nasi koledzy z republiki… - mężczyzna zamyślił się na chwilę. – Sprawdzić teren i znaleźć szczątki tego statku! – rozkazał. Informacja, że ktoś przeleciał niezauważony przez blokadę bardzo mu się nie podobała. Mógł dokonać tego tylko statek z bardzo dobrym maskowaniem, czyli najprawdopodobniej jednostka republiki. Wątpił też w to, że maszyna się rozbiła. Zniżyła lot, aby pozostać jak najbardziej nieuchwytną.

Lewą dłonią, na której znajdowała się widoczna blizna przeczesał krótko obcięte blond włosy.

„Brońcie się, brońcie. Ciekaw jestem, co teraz wykombinowaliście” pomyślał. Popatrzył na wyświetlane na stole plany. Podszedł i wyłączył rzutnik. „Już niedługo będzie po wszystkim”.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze

  • konfiguracja ponad rok temu
    Naprawdę niezłe! Naturalność dialogowa, sprawna narracja.
    5.
  • Pontàrú ponad rok temu
    Widzę nowego czytelnika. Miło mi, że wpadłaś, konfiguracjo :)
  • konfiguracja ponad rok temu
    Pontàrú - warto było :D
  • Pontàrú ponad rok temu
    A to tylko się cieszę. Widzę też, że nie publikujesz własnych tekstów
  • konfiguracja ponad rok temu
    Pontàrú, potwierdzam :D
  • Kapelusznik ponad rok temu
    Fajny kolejny odcinek
    Znowu przejściowy - choć mamy w końcu głównego rywala tej serii (Chyba)
    Zobaczę co dalej
    5 i bez uwag
    Nawet ta akcja z kanonierką całkiem ok - widzą ładne odniesienia do sokoła milenium
    Pozdrawiam
  • Pontàrú ponad rok temu
    Odniesienie do sokoła milenium? Niby mój ulubiony statek ale gdzie jest to odniesienie? Robię coś nieświadomie? XD
  • Kapelusznik ponad rok temu
    Pontàrú
    Pamiętasz jak sokołem ukryli się w śmieciach?
    Bardzo zbliżony koncept
  • Pontàrú ponad rok temu
    Ano w sumie. Może podświadomie wykorzystany manewr. Jak tak na to spojrzeć to faktycznie
  • krajew34 rok temu
    Zaznaczam sobie, gdzie skończyłem. Wrócę później.
  • krajew34 rok temu
    Wracam! Na samym początku powtórzenie - całkowitą blokadę układu. Całkowitą dla
    Kolejne tym razem, statku statku - K o zniknięciu statku z radarów. Wszelka łączność była teraz niemożliwa. Żaden sygnał nie mógł dotrzeć ani opuścić statku. - Trochę dalej, ale jednak bardzo widoczne. Dalej też przewija się statek, statek.
    Kolejne- statki i ustawił się w przerwie między nimi. Transportowce na pewno nie będą skupiać się na wyszukiwaniu sygnatur statków republiki
    Ajajaj Pontaru, ten statek pojawia się stanowczo zbyt często, to, co wypisałem to zaledwie góra lodowa. Nie raz prowadzisz fajnie zdania, że czyta się z lekkością, ale nie raz mam wrażenie, że coś przerywa i z ładnego obrazu wychodzą puzzle. Całość pomijając wszystko naprawdę ciekawe, fabuła rozwija się naprawdę w dobrą stronę.
  • Nefer rok temu
    Akcja nabiera rumieńców, pojawia się nowa postać (a może jednak już obecna w opowieśći?), która wydaje się być głównym oponentem bohaterki (czyżby z takich czy innych przyczyn osobistych). Dobrą w zasadzie narrację psuje nadużywanie słowa "statek". Jak zauważył już Krajew, tych "statków" w opowiadaniu zdecydowanie zbyt wiele.:-)
    Pozdrawiam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania