Pokaż listęUkryj listę

Stary przyjaciel | Bitwa która nie miała miejsca 2.

Parę informacji na początek. Z powodu błędów logicznych i fabularnych oraz zmiany własnego zamysłu opowieści poniższa część i część poprzednia zmieniają nazwę na "Bitwa której nie było". Zostawiam je na Opowi jeśli ktoś jest ciekaw jak mogą wyglądać batalie w świecie Star Wars. Są one jednak niekanoniczne i wydarzenia w nich zawarte nie mają powiązania z obecną fabułą. Przepraszam za zamieszanie i proszę o wyrozumiałość.

Z wyrazami szacunku, Pontàrú (✿ヘᴥヘ)

 

Link do muzyki stworzonej specjalnie dla mojej serii Star Wars pozostaje aktywny. Zapraszam do posłuchania.

 

https://www.youtube.com/watch?v=eb6V962FCZY&t=

 

~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

 

— Natychmiast ostrzec wszystkie oddziały które zostały na ziemi! — Wydała rozkaz Asaro — niech bronią się tak długo jak mogą. Jeżeli wpuścimy droidy do Doliny Janori i pozwolimy na zniszczenie dział przeciwlotniczych, republika nie będzie miała po nas czego zbierać.

Kapitan Tancerville natychmiast przystąpił do wydawania stosownych poleceń. Jego palce śmigały po dotykowej klawiaturze holostołu.

Potężny wstrząs targnął krążownikiem a na mostku rozległ się dźwięk głośnych alarmów. Po chwili słychać już było odgłosy strzałów a przed oknami sterówki pojawiła się chmara statków wroga. Oprócz szybkich myśliwców separatyści wysłali do boju również swoje bombowce oraz mocno opancerzone myśliwce typu CIS-Advanced. Asaro zobaczyła jak z hangarów Venatora wyruszają wojska republiki a niebo wypełnia rój kolorowych pocisków. Mimowolnie zasłoniła oczy ręką gdy torpeda protonowa wroga rozbiła się o tarcze krążownika, powodując kolejny wstrząs, a błysk eksplozji wtargnął do wnętrza trójkątnego statku.

— Co się dzieje?! — Jedi usłyszała dobrze zanany, wojowniczy głos.

— Separatyści chcą raz i dobrze wyczyścić zdobyte przez nas dane — odpowiedział jej kapitan Tancerville.

— Co ty tu robisz? — spytała Valkirię Asaro.

— Kontrolowałam przerabianie naszych motorów na wieże strzelnicze. Jak widać rychło w czas.

Kolejna eksplozja targnęła statkiem. Asaro musiała się złapać stołu żeby nie upaść. Wtedy zobaczyła migającą kontrolkę informującą o tym, że ktoś próbuje nawiązać połączenie. Odebrała sygnał.

— Tu kapitan Umbra. Nie muszę chyba zwracać uwagi na myśliwce. Mam też gorsze wieści. Transportowce separatystów przywożą działa przeciwlotnicze a my zaraz będziemy w ich zasięgu. Mogę być waszą tarczą, bo zamontowany generator osłon działa zgodnie z systemami statku. Nie wychylajcie się zza mojej osłony!

Połączenie zostało zakończone. Asaro czym prędzej spojrzała w stronę drugiego z krążowników. Przez okna widziała jak na środku krążownika Umbry pojawia się falująca kolumna energii wydobywająca się z generatora, która to w pewnym momencie zaczyna się rozszerzać tworząc pomarańczowej barwy bańkę okalającą trójkątny statek. Jeden z myśliwców wroga, który znalazł się za blisko krążownika został uwięziony pod jaskrawą powłoką i z ogromną prędkością rozbił się o przejrzystą ścianę. Bitwa trwała w najlepsze a przed oczami szarowłosej Jedi migały dziesiątki myśliwców.

— Pi! — przywołała klona. — Plan wysłania danych jest nadal aktualny. Spróbuj się przebić przez ich blokadę.

— Tak jest, sir! — Żołnierz podbiegł do komputera pokładowego kiedy nagle potężne uderzenie targnęło całym statkiem.

— Co jest do cholery? — wykrzyknęła Valkiria. Asaro widziała przez okna jak na tarczy otaczającej statek kapitana Umbry pojawiają się jaśniejące okręgi w miejscach gdzie pociski ciężkich dział uderzały w jej powierzchnię.

— To chyba nie była artyleria — odezwał się kapitan Tancerville. Na holograficznym planie statku wyświetlany był czerwony punkt. Był to statek droidów. — Nadlatuje więcej! — Kolejne mocne uderzenia rzucały krążownikiem. — Wróg wbił się do środka!

Na hologramie Asaro zobaczyła parę jasnych, czerwonych punktów znajdujących się tuż przy poszyciu Venatora. Rozpoznała maszyny wroga. Były to niewielkie kapsuły zakończone ostrym dziobem pozwalającym na przebicie się przez poszycie krążownika i dostarczenie jednostek do jego wnętrza. Złapała za miecz. „Chyba trzeba się będzie przygotować na bezpośrednie starcie”.

 

*

 

Klon powoli otworzył oczy. Znajdował się w namiocie szpitalnym a panujący zaduch mógł oznaczać tylko jedno – na zewnątrz musiało być piekielnie gorąco. Popatrzył na swój bark. Rana była dobrze opatrzona. Lifted miał szczęście, że wtedy w elektrowni pocisk minął aortę i co ważniejsze miejsca. Jedyne co teraz odczuwał to piekący ból za każdym razem, gdy próbował poruszyć lewą ręką.

— Och, wstałeś — usłyszał nagle kobiecy głos. Dopiero teraz spostrzegł siedzącą na stołku drobną blondynkę.

— Eeemm, tak… pani Avels — odparł zdezorientowany żołnierz. Nie za bardzo wiedział co powiedzieć.

— Przyszłam… sprawdzić czy… czy wszystko jest w porządku. Trzeba ci było zmienić opatrunek… — Zapanowała niezręczna cisza. Lifted zastanawiał się co też mogło tę blondyneczkę przywiać. Może akurat przypadkiem przechodziła kiedy on spał? Tak, na pewno był to zwykły przypadek.

Kłopotliwa sytuacja została jednak nagle przerwana przez alarm który zawył na terenie całego obozowiska.

— O rany! — Krzyknęła poważnie przestraszona Etreetee. — Atakują nas! — Kobieta energicznie wstała a taboret na którym siedziała przewrócił się. Szybkimi krokami skierowała się do wyjścia.

— Niech pani poczeka! — Usłyszała za sobą. Odwróciła się do klona. Żołnierz wskazywał palcem na niewielką skrzynkę stojącą obok łóżka. — Może mi pani ją podać? — Kulturoznawczyni podeszła do łóżka i spełniła prośbę służbisty. Lifted otworzył wieko i zaczął grzebać w środku. Po chwili w jego dłoni pojawił się niewielki pistolet blasterowy.

— Niech pani go weźmie. Jest mój, ale w tym stanie na niewiele mi się przyda.

— Nie… nie mogę… nie umiem…

— Będzie się miała pani jak bronić. Proszę wziąć.

Etreetee ujęła broń w drżące ręce i spojrzała prosto w oczy żołnierza. Lifted uśmiechnął się do niej.

— To jest wojna, a w wojnie trzeba walczyć.

 

*

 

Treeke wskoczył na barykadę. Błękitne, gładkie ostrze jaśniało w jego ręce osłaniając padawana przed nadlatującymi pociskami. Grupa łazików typu AT-TR przeskoczyła mu nad głową. Dookoła panował niemiłosierny hałas a oddziały separatystów za wszelką cenę próbowały wedrzeć się do wnętrza doliny. Walka trwała również na szczytach pionowych ścian otaczających obóz.

Strzały karabinów obrotowych wypełniły przestrzeń, czyszcząc dolinę z dziesiątek droidów. Potężny wybuch zmusił mężczyznę do schowania się za barykadą.

— Mają samogłowy! — usłyszał krzyk jednego z żołnierzy. Ostrożnie wychylił się zza osłony. Jego oczom ukazał się obraz wysokiego droida o trzech nogach i gigantycznej, baniakowatej głowie. Siła jego strzałów spokojnie mogła przebić pancerze czołgów.

Bardziej wyczuł mocą niż przewidział nadlatujący strzał. Szybkim skokiem znalazł się za kolejną barykadą. Zrobił to w idealnym momencie gdyż poprzednia osłona właśnie przestała istnieć.

— Hej! Musimy pozbyć się tych wielkich! — krzyknął do chowającego się obok klona. — Ja odwrócę uwagę! Zbierz rakietnice i rozwalcie to dziadostwo. — Klon skinął na znak, że zrozumiał rozkaz.

Treeke wyskoczył zza barykady w locie odbijając kolejne pociski. Część klonów również przystąpiła do ataku. Dwa oddziały starły się u wejścia do doliny. Brunet wymachiwał błękitną klingą trzymając miecz oburącz. W pewnym momencie rzucił bronią a wirujące ostrze poszybowało przez plac boju, rozcinając jednostki wroga. Kiedy czarna rękojeść zawróciła i zaczęła lecieć z powrotem w stronę właściciela, Treeke usłyszał kolejną eksplozję. Fala uderzeniowa wyrzuciła go w bok. Mocno uderzył plecami o ziemię. Kiedy uniósł głowę zobaczył celującego w jego stronę dużego droida. Długa lufa odskoczyła pod wpływem odrzutu a czerwony pocisk zaczął zmierzać w stronę padawana. Nagle przed Treeke pojawiła się pomarańczowa poświata. Usłyszał jak rozpędzony, rozgrzany gaz rozprasza się na barierze energetycznej. Coś na chwilę przysłoniło niebo a potem mężczyzna poczuł jak coś upada na ziemię obok niego. Czym prędzej się odwrócił.

— Vri hhara.

— Jesteś cały? — Zobaczył za sobą twi’lekanina o granatowym kolorze skóry. Towarzysz szybko wstał na nogi.

— Tak, jestem cały. — Wyciągnął rękę do padawana.

Treeke zrozumiał co go uratowało. Przed Jedi stał Uqviau Faliq – zastępca Valkiri. W lewej ręce miał coś na kształt prostokątnej tarczy jaśniejącej pomarańczowym blaskiem. To właśnie ta tarcza osłoniła go przed droidem.

— Mocna bariera — skomentował chłopak.

— Qirińska technologia — uśmiechnął się twi’lekanin.

Nagle kolejne uderzenie wstrząsnęło ziemią. Tym razem to salwa rakietowa uderzyła w nacierające droidy. Potężna maszyny o trzech nogach runęły, wzbijając tumany pomarańczowego pyłu. Treeke na chwile stracił kontakt wzrokowy z Uqviauem. Obaj mężczyźni poczuli kolejną kskplozję. Tym razem dobiegła ona ze szczytu klifu otaczającego dolinę. Padawan spojrzał ku górze.

— Uwaga! — wrzasnął Uqviau. Prosto na nich leciała ciężka metalowa konstrukcja czegoś co niegdyś było działem przeciwlotniczym. Treeke skupił się i wyciągnął obie ręce ku górze. Złom zawisł w powietrzu tuż nad ich głowami. Padawan opuścił jedną rękę i zaczął nią machać zupełnie jakby próbował płynąć przez powietrze. Metalowy obiekt zaczynał się obracać. Kiedy osiągnął już wystarczająco dużą prędkość, Treeke wyprostował obie ręce i cisnął działem w stronę wejścia do doliny. Zgrzyt miażdżonego metalu wypełnił otoczenie. Oddziały droidów były jednak nieustępliwe. Pomimo utrudnionego przejścia śmiało wkraczały do wnętrza doliny.

— Długo tak nie wytrzymamy! — przekrzyczał hałas Uqviau osłaniając się jednocześnie przed pociskami za pomocą energetycznej tarczy.

— Jeśli pozwolimy im zniszczyć działa, będzie na pewno po nas! — Treeke wyciągnął prawą rękę a czarna rękojeść miecza świetlnego poderwała się z ziemi i poszybowała do otwartej dłoni. Niebieskie ostrze znów zabłysło.

Obaj mężczyźni czym prędzej skierowali się do barykad. Zobaczyli, że nie tylko droidy ponosiły straty. Co chwila gdzie nie spojrzeć widać było ciała klonów.

Potężna fala uderzeniowa przesunęła osłonę za którą byli schowani. Uqviau od razu ustawił się przed Jedi osłaniając go energetyczną barierą.

— Musimy przesunąć się w głąb obozu! — powiedział twi’lekanin. — Nie damy rady dużej utrzymać się przy wejściu!

— Nie mamy szans na otwartym polu! Zaleją nas. Musimy jak najdłużej utrzymać się przy wejściu. To jedyne przewężenie.

Nad głowami usłyszeli głośny śpiew silników. Były to statki republiki. Paru kanonierkom udało się przedrzeć do doliny i teraz wspomagały walczących potężnymi laserami. Przez rozchylone klapy zaczął wyskakiwać oddział klonów z jump packami (jump pack – plecak wyposażony w niewielkie silniki pozwalający na nagłe wzbicie się na pewną wysokość i na łagodzenie upadków). Z tą nową siłą Treeke ponownie znalazł się na szczycie barykady. Niebieskie ostrze było wyraźnie widoczne na tle pomarańczowych skał a jego brązowe oczy płonęły żywym ogniem.

 

*

 

Asaro w piruecie rozcięła kolejnego droida. Dookoła rozlegały się odgłosy strzałów z blasterów. Zobaczyła leżący na ziemi spory kawałek blachy. Czym prędzej skupiła się a kawał żelastwa zaczął lewitować. Pchnęła obiekt a ten z wielką prędkością przeleciał przez wąski korytarz czyszcząc go z jednostek wroga. Ruszyła pędem korzystając ze zwolnionego miejsca. Za nią biegł oddział klonów z uniesionymi blasterami. Cała grupa wpadła do szerszej części korytarza. Tutaj Asaro zobaczyła na suficie, wbity w krążownik, statek wroga. To stąd przychodziły droidy. Z oddali dobiegły ich odgłosy strzałów i okrzyki żołnierzy stawiających opór najeźdźcy.

— Atakują nasze działa! — usłyszała w komunikatorze głos kapitana Tancerville.

— Jak to? Nie mamy już osłon?

— Te przeklęte blaszaki wyszły na powierzchnię. Nie damy rady bronić się jednocześnie przed myśliwcami i… — wstrząs zakłócił transmisję — …toś musi wyjść na zewnątrz!

— Biorę się za to!

Razem z oddziałem pobiegła do kolejnej grupy walczących. Zaatakowała wroga z powietrza, wbijając się w środek droidów, rozcinając bezduszne maszyny. Salwa strzałów pomogła jej dokończyć dzieła. Nie było jednak chwili do stracenia; musiała jak najszybciej znaleźć się na zewnątrz statku i uniemożliwić wrogowi zniszczenie dział.

Kolejna eksplozja niemalże zwaliła kobietę z nóg. Wszystkie światła na krążowniku zgasły na moment.

— Pani gene… — usłyszała w komunikatorze — mam…oblem.

— Pi? Czy to ty?

— Tak. Droidy uszkodziły system …czości. Nie możem…słać wiadomości.

— Powtórz!

— Nie możemy wysłać wiadomośc… systemy nie działają.

„Szlag” pomyślała Asaro. Cały czas biegła długimi korytarzami co jakiś czas trafiając na kolejne grupki droidów. „Co robić? Co robić? Wiem!”

— Pi! Jesteś tam?

— Tak jes… sir!

— Znajdź Lightninga! — starała się mówić wolno i wyraźnie. — Przydzielimy wam eskortę. Kanonierka Skorolle powinna mieć wystarczający sprzęt aby wysłać wiadomość! Bierzcie ją i spróbujcie się stąd wydostać.

— Tak jest, sir!

Kolejny wstrząs spowodował, że Asaro musiała się na chwilę zatrzymać. Byli już przy włazach wyjściowych. Odwróciła się do swojego oddziału.

— Mamy za zadanie pozbycie się droidów z powierzchni Venatora — poinformowała klony — kapianie, daj znać pobliskim oddziałom żeby do nas dołączyły.

Odwróciła się i oburącz złapała za solidną dźwignię. Żelazne drzwi zazgrzytały i wpuściły do środka statku promienie gorącego, qishańskiego słońca. Okropny hałas uderzył wszystkich zgromadzonych.

„No to do boju” pomyślała Jedi.

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (17)

  • krajew34 rok temu
    Wydała rozkaz Asaro — niech bronią się tak długo jak mogą. - brakuje kropki i wielkiej litery. :)
    I czy nazwy ras i Republika nie powinna być z wielkiej?
    Mają samogłowy! - WTF? Mam nadzieję, że to nie oficjalna nazwa i da się ją zmienić, wybacz, ale przynajmniej dla mnie brzmi dość koszmarnie.
    krzyknął do chowającego się obok klona. — Ja odwrócę uwagę! Zbierz rakietnice i rozwalcie to dziadostwo. — Klon skinął na znak, że zrozumiał rozkaz. - klon,klon
    (jump pack – plecak wyposażony w niewielkie silniki pozwalający na nagłe wzbicie się na pewną wysokość i na łagodzenie upadków). - takie coś dałbym dopiero na koniec, wyjaśnienie w środku tekstu wygląda, tak jak wygląda.
    Trochę powtórzeń, ale nic wielkiego. Co do fabuły ciekawe i coś nowego, mógłbym nawet rzec, że Jedi przyciągają kłopoty, jak magnez.
  • Pontàrú rok temu
    Samogłów to w ogóle jest taka ryba a tutaj klon używa tej nazwy jako żargonu. W sumie nie wiem jak traktować wyrazy typu 'republika'. Może i z wielkiej. Co do ras to 'ludzie' piszemy z małej dlatego tak też zostawię
    Dzięki za komentarz ;)
  • Pontàrú rok temu
    Dzięki za anonimową jedynkę. Ktokolwiek to zrobił jest małą kulką nieszczęścia którą ktoś musi przytulić. Życzę miłego dnia
  • krajew34 rok temu
    Nie przejmuj się pod moim tekstem też wylądowały dwie anonimowe jedynki, komuś się po prostu nudzi. Nie ma co się przejmować.
  • krajew34 rok temu
    A co do nazwy tej ryby, to tylko była moja opinia, więc zrobisz jak chcesz. :)
  • Domyślam się, że wiem kto to... Pewien użytkownik tej strony, który zbiera same jedynki przy swojej ...eee…"twórczości" i chyba chce się dowartościować. ;)
  • krajew34 rok temu
    TheRebelliousOne ocenami nie ma co się przejmować, dla wprawnego trolla wklepanie kilku jedynek to nic trudnego. Robić swoje, odpowiadać na komentarze i tyle. Już nie spamie Pontaru, to mój ostatni koment tutaj. :)
  • slawko00 rok temu
    Nie przejmuj się tą jedynką. Ja pod jednym moim tekstem dostałem chyba ze trzy. Wieje też pustkami, ale to inna sprawa :D wgl dziwi mnie ostatnio, że ta osoba, o której mówiono wcześniej zaczyna znajdywać posłuch. Przeraża mnie to równocześnie. Jeżeli to nie o tej osobie mówiliście proszę o wyprowadzenie z błędu.
  • Pontàrú rok temu
    slawko00 ja nawet nie wiem kto to jest. Przykro mi się zrobiło bo to taka pierwsza anonimowa jedynka u mnie. Tobie też współczuję. Po prostu ktoś miał niezłą zabawę i tyle
  • slawko00 rok temu
    Pontàrú W sumie chyba dobrze, że nie wiesz
  • Ja za to się domyślam kto to, ale nie zamierzam wskazywać palcami. ;) Also, coś czuję, że pod piątym rozdziałem swojego opowiadania też załapię jedyneczkę od anonima. ;)
  • slawko00 rok temu
    TheRebelliousOne mogę zgadnąć? :D czy ta osoba ma nick zaczynający się na T i kończący na do?
  • Kapelusznik rok temu
    Tym razem słabo
    Chaos bitwy ok - ale za dużo niezgodności
    Działka przeciwlotnicze, krążowniki, pole siłowe, gotowe do walki klony - i od razy taka sytuacja? Jakby - sporo zabezpieczeń które NIE ZADZIAŁAŁY - bez większego wyjaśnienia niż - DUŻO ICH.
    Te p-lotki to chociaż działały? Jakby rozumiem że myśliwców i bombowców sporo - ale to DZIAŁKA PRZECIWLOTNICZE - dziesiątkowałyby jednostki wroga bez większych problemów - po to je stworzono.
    Jak droidy przebiły się przez osłonę na tyle mocną by powstrzymać ostrzał, by tymi metalowymi ośmiornicami wbić się w okręty Republiki?
    Dlaczego droidy atakują taką nieokreśloną strategią? Muszą mieć jakiś cel - wyższy cel powyżej "zniszczyć siły republiki"
    Nie wiem czemu nie zostały wykorzystane okręty z orbity - NIE MÓWIĘ O BOMBARDOWANIU - przecież statki sepratystów mogą lecieć w atmosferze - Razem z myśliwcami by spokojnie wystarczyły.
    Ponadto - pisałaś że region jest zagrożony sejsmicznie - krążowniki to masa metalu - ciężkie bydła - nawet z małej wysokości (w przypadku takiej masy "mała wysokość" jest relatywna) - jeśli spadną, może dość do komplikacji
    Nadal nie wiem gdzie ciężkie działa artleryjskie separatystów
    Dlaczego Krążowniki i siły lądowe są tak daleko od siebie - czy nie lepiej by było gdyby osłaniały siebie nawzajem?

    No i styl lekko spadł - chaos bitwy przeniósł się ewidentnie na pióro
    Niestety - tym razem 3
    Pozdrawiam
  • Pontàrú rok temu
    Trochę za bardzo się czepiasz moim zdaniem. Zaspoileruję i powiem, że krążowniki wroga oczywiście się pojawią. Poza tym wątpię by upadek krążownika mógł zburzyć równowagę tektoniczną planety. Chcesz być tak logiczny, że aż kreujesz świat nie do stworzenia. Dridy bez planu? Z tego co wiem to jedyny sposób by raz na zawsze pozbyć się skradzionych danych to rozwalić je? Nwm jaka inna strategia by tu zadziałała. Nwm też co rozumiesz przez artylerię. Są działa przeciwlotnicze, jest masa statków Droidów, armia wroga szturmuje przez wąwóz czego jeszcze ci brakuje?
    Dlaczefo klony były gotowe do walki? Nwm może dlatego, że od paru dni znajdywali się na terenie wroga, może dlatego, że i tak szykowali się do walki a może dlatego, że w obozie ogłoszono alarm. Przecież klony nie chodziły sobie w bieliźnie i w nagłym wypadku szybko się ubierały.
    No i masz słuszność. Działa przeciwlotnicze sieją istne spustoszenie lecz nie za bardzo rozumiem jaki to ma związek z tą bitwą. Strzelają, rozwalają, statków coraz mniej, wszystko się zgadza.
    Gdzie masz napisane, że krążowniki i siły lądowe są daleko od siebie? Z tego co pamiętam to oba Venatory znajdowały się tuż nad doliną w której to walczą oddziały naziemne.
    Co do wbijajacych Droidów to nwm w czym problem. Z tego co pamiętam z kanonicznych jednak wojen klonów te statki bez problemu wbijaly się w krążowniki.
    Trochę zszokowała mnie twoja ocena i tym razem się z nią nie zgadzam
  • Kapelusznik rok temu
    Pontàrú
    Artyleria: J-1 - potężne działo protonowe - salwa z zaledwie kilku takich dział posyłała Acclamatory ku ziemi - własnie ich mi brakuje.
    Bombardowanie,a upadek setek ton stali - która może wybuchnąć przy uderzeniu, wraz z uszkodzeniem i przegrzaniem reaktora - nie ma zbyt wielkiej różnicy
    Droidy bez planu - chodzi mi że atakują falami, prosto przez wejście - armia separatystów miała wiele maszyn i możliwości ataku - dziwi mnie że atak jest tak bardzo frontowy i że żadne siły nie pojawiły się na klifach - mają przecież transportowce - dlaczego ich nie używają?
    Co do p-lotek i ustawień krążowników - napisałaś w taki sposób że wydawać się mogło że są od siebie daleko - jako że atak droidów był bardzo skuteczny - wraz z przebiciem się PRZEZ OSŁONĘ tych kałamarnic transportowych i wbicie się w Venatora - wydawało mi się, że połączenie siły zmodyfikowanych krążowników i p-lotek - sprawi że siły republiki będą w naturalnej MEGA fortecy - skuteczność ataku mnie zaskakuje kiedy jest jakże prosy - zmasowany ostrzał artyleryjski z dużej odległości - kiedy działa mają osłonę lotnictwa, statków separatystów i sił lądowych, byłyby aż nadto. Atak też mógł odbyć się w nocy, z wielu kierunków, z udziałem comando droidów na tyłach - wiele opcji - żadnej nie wykorzystałaś
    Sprawia to że dowódca separatystów wygląda idiotycznie niekompetentnie.

    Jeszcze co do przesyłu danych - dziwi mnie że ta ich zmodyfikowana kanonierka ma porównywała moc przesyłu jak krążownik, a co ważniejsze - czemu przesył wiadomości nie został przygotowany z wielu nadajników naraz, by dodatkowo przeciążyć system separatystów.
  • Pontàrú rok temu
    Dobra, dobra, teraz widzę twoje uwagi. Może przemyślę wszystko jeszcze raz i wrzucę poprawioną wersję. Dzięki
  • Kapelusznik rok temu
    Pontàrú
    Dodatkowo - jeszcze jedna rzecz
    Pod ciągłym ostrzałem Artyleryjskim i bez możliwości odwrotu - Republikańskie siły byłyby ZMUSZONE zaatakować by przetrwać
    A jak stara zasada mówi - że atakujący musi mieć conajmniej 3 razy więcej żołnierzy, niż ten który się broni
    Osłabione siły Republiki, bez nadziei na ucieczkę i otoczone, musiałyby zaatakować przeważajacego liczebnie wroga - a tym samym - ruszyć ku swej własnej destrukcji

    Nie ważne jak na to patrzę - scenariusz który stworzyłaś może zakończyć się TYLKO i wyłącznie - całkowitą porażką Republiki - cud ich chyba teraz już nie uratuje.
    Nawet gdyby spróbowali staranować separatystów - mała nadzieja

    Jedyna opcja jaką widzę to "jeśli mamy zginąć, zabierzemy was razem z nami do otchłani piekieł"
    Venatory mają potężne działo na brzuchu.
    A masz ich dwa
    I są w tektonicznie aktywnym punkcie planety
    To niewiele - ale możliwe że samobójcze wywołanie masowego trzęsienia - które najpewniej doprowadzi do licznych strat wśród cywilnych mieszkańców planety - jest ich jedyną nadzieją na przetrwanie
    PRZETRWANIE - nie zwycięstwo

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania