Pokaż listęUkryj listę

Stary przyjaciel część 39. Star Wars

— Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że jesteśmy tu porzuceni i zmuszeni na oczekiwanie przybycia floty republiki — zaczęła naradę Asaro.

— O ile ta w ogóle przybędzie — skomentowała Valkiria.

— Zaraz zastanowimy się, co robić w przypadku gdy wsparcie się nie pojawi. Mam jednak głęboką nadzieję, że stolica nie pozostawi nas bez wsparcia.

— Sytuacja jest trudna — odezwał się kapitan Umbra. — Kiedy wyruszałem na Qish już były problemy ze znalezieniem statków. Liczne bitwy w wielu systemach równolegle znacząco zredukowały dostępny sprzęt i ludzi. Jeśli republika znajdzie jakieś wsparcie najprawdopodobniej będą to krążowniki ściągnięte bezpośrednio z innej bitwy, a co za tym idzie, nie możemy raczej liczyć na pełne zaopatrzenie. Nasze wojska będą osłabione.

— Wiemy też, że zarówno wojska separatystów są osłabione. Co prawda na ilość żołnierzy nie mają co narzekać gdyż wyprodukowanie jednego droida to kwestia godzin — dołączył się Talis Tancerville — jednak na wytwarzanie statków mają tyle samo czasu co my. Wniosek stąd taki, że nie tylko my będziemy mieli problemy ze wsparciem. Tak samo jak nasze statki są eksploatowane w całej galaktyce, tak samo krążowniki separatystów muszą odpowiadać na ogień z naszych dział. Wróg również nie może raczej liczyć na większe wsparcie.

— Skoro mówimy już o statkach — odezwała się Asaro i zmieniła wyświetlany na holostole obraz. Niebieskie kształty ułożyły się w planetę Qish i orbitującego dookoła niej wroga. — Separatyści mają mocną, wręcz standardową flotę blokującą planetę. Sześć fregat Munificent jeden okręt flagowy typu Providence i oczywiście tego molocha — wskazała na sygnaturę Lucrehulka. — Oprócz tych jednostek należy pamiętać o wsparciu lotniczym z powierzchni planety. Żeby cokolwiek zdziałać republika musiałaby zapewnić nam naprawdę silne wsparcie.

— O ilu statkach mówimy? — spytała agresywnie Valkiria.

— Od sześciu do dziesięciu Venatorów plus podobna ilość korwet. — Twi’lekanka położyła ręce na ramionach i spojrzała prosto na Asaro.

— I ty liczysz, że taka flota się pojawi? — niemalże uderzyła słowami w wojowniczkę zakonu. Zielone oczy zapłonęły gniewnie.

— Liczę, że pojawi się ktokolwiek. Każda pomoc będzie lepsza niż żadna pomoc.

— Można założyć też inny scenariusz — odezwał się milczący dotąd Treeke. — Republika może spróbować tylko zająć czymś separatystów abyśmy my mieli szansę opuścić planetę. Jest to wykonalne i wymagałoby znacznie mniejszych sił.

— Niestety, generale, obawiam się, że w tym scenariuszu mój statek nie ma szans na ucieczkę — powiedział Nelis Umbra. Zapanowała chwila ciszy, gdyż wszyscy zdawali sobie sprawę, że tak właśnie by było. Przerwał ją dopiero wchodzący do sterówki zastępca Valkirii, Uqviau Faliq.

— Przepraszam z spóźnienie — powiedział gdy tylko dopadł stołu i omiótł wzrokiem wyświetlane dane.

— Tak jak powiedział Treeke — postanowiła kontynuować rozmowę Asaro — możliwa jest ucieczka jednak tylko jednego z Venatorów. W takim wypadku za bardzo nie ma co układać planu. Gdy przybywa pomoc ustawiamy silniki na pełną moc, lecimy, jak długo się da pozostając w zasięgu zakłóceń sygnałów powodowanych przez Ziemię Labiryntu, a potem liczymy na to, że uda nam się wejść w nadświetlną.

— Musimy się skupić na najtrudniejszej rzeczy czyli na samej bitwie — odezwał się Tancerville. — Jeżeli nikt nam z pomocą nie przybędzie, będziemy zmuszeni po prostu skapitulować.

— I taki jest plan na najbardziej prawdopodobny przebieg wydarzeń? — wykrzyknęła Valkiria. — Po prostu skapitulować?

— A pośle pani swoich ludzi na pewną śmierć?

Ku zdziwieniu Asaro, twi’lekanka nie próbowała odpowiadać na to pytanie. Zawsze waleczna i gotowa na najbardziej drastyczne działania wojowniczka najwyraźniej w końcu zdała sobie sprawę w jak beznadziejnej sytuacji się znajdują. W końcu i ona musiała przyznać, że w chwili obecnej nie byli niczym więcej niż garścią ocalałych z pierwszych etapaów walk o Qish. Jedi widziała jak Valkiria pochyliła tylko głowę i oparła niebieskie dłonie na stole.

— Tak… tak, będziemy musieli skapitulować — powiedziała pod nosem. Asaro od momentu poznania wojowniczki czekała właśnie na ten moment. Czekała aż agresywna twi’lekanka zaakceptuje, że nie zawsze wszystko idzie tak jak się to zaplanowało. Wiedziała, że dla Valkirii przyznanie się, do jakby nie patrzeć porażki, było ogromnym osiągnięciem.

— Skoro omówiliśmy ucieczkę oraz możliwość kapitulacji, skupmy się na bitwie — powiedziała energicznie szarowłosa Jedi.

 

*

 

Dookoła stołu w sali obrad znajdującej się Głównej Siedzibie Strategicznej zebrała się spora grupa ludzi: admirałowie, kapitanowie, stratedzy i taktycy wojenni. Oczy wszystkich zwrócone były na wyświetlaną rozszyfrowaną wiadomość. Niebieskie, holograficzne litery, podzielone na kilka segmentów leniwie wisiały nad płaszczyzną blatu, ujawniając w końcu ich prawdziwe znaczenie.

 

ASARO

THIRS

NI GOTARI, NI QVENE

SEP. ATAKUJA NA QIRINEE PD. BIEGUN WIELKIE DZIALO

 

— Tylko tyle? — spytał admirał Tarkin.

— Tak — opowiedział Hadrian Acquaint — to są wszystkie informacje które dostaliśmy od generał Erhetii. Raczej możemy mieć jednak pewność, że nie są sfabrykowane. Zbyt dużo przypadków. Pojawienie się imienia senatorki będącej bliską znajomą generał, wiadomość w języku qishańskim, która okazała się kluczowa w rozwiązaniu zagadki a jedynie osoba obeznana w kulturze planety mogła wpaść na rozwiązanie i ostatecznie przeszłe wydarzenie z życia Jedi dotyczące jej dawnej przyjaciółki w Zakonie, o której w zasadzie niewiele wiemy nawet my a co dopiero separatyści. Gdyby nie pewne skojarzenia, nie poznalibyśmy hasła a jeśli całość byłaby oszustwem wroga możliwe, że nie wpadlibyśmy w jego pułapkę.

— Nie zmienia to nadal faktu, że możemy w takową się pakować — postanowił nie zmieniać tonu Tarkin. — Z resztą z tak małej ilości informacji w zasadzie nie możemy stwierdzić czy w istocie wysyłanie wsparcia jest potrzebne.

— Nie chciałabym przerywać — odezwała się średniego wzrostu brunetka — ale nawet ta informacja jest już dość znacząca. Jestem Alice Clayton. Zajmuję się znaczeniem strategicznym pod kontem militarnym układu Qish-Qirinee.

— Ma pani coś, co znacząco zmieni nasze spojrzenie na ten układ?

— Qirinee to forteca nie do zdobycia. — Kobieta zaczęła żywo gestykulować. — Jeśli nie mówić o potężnej flocie i sporym porcie kosmicznym planeta otoczona jest wielowarstwowym polem siłowym, którego generatory znajdziemy zarówno na powierzchni planety jak i w siedmiu punktach libracyjnych. To dość niecodzienna liczba gdyż każde ciało niebieskie posiada co najwyżej pięć takich punktów. Dzieje się tak dlatego, gdyż z niewyjaśnionych dotąd naukowo powodów, choć mamy już kilka hipotez, obie planety pozostają w stałej relacji.

— Dobrze, ale co to wnosi do taktyki wojennej bo jak na razie wiemy, że z Qish na Qirinee trzeba przebyć taką samą drogę jak z Qirinee na Qish a to raczej oczywistość — nie rezygnował z cynicznego tonu admirał.

— Zdobycie Qirinee sprawiłoby, że wróg zyskałby dostęp do potężnych generatorów osłon. Pola siłowe z tej planety uznawane są za najsilniejsze ale i za razem za najdroższe. W przemyśle wojennym nie ma miejsca na takie generatory zwłaszcza, że tańsze substytuty dają sobie radę. — Tarkin uniósł jedną brew, splótł ręce na klatce piersiowej i spojrzał na kobietę. Strategiczka nie dała się jednak speszyć i mówiła dalej. — Nie znaczy to jednak, że takie urządzenia nie są potrzebne. Jeśli separatyści położą swoje łapy na tych osłonach zyskają nie tylko potężniejszą ochronę dla swoich statków, ale co ważniejsze, dostęp do technologii tarcz personalnych a także do potężnych tarcz broniących całe planety — przerwała na chwilę wypowiedź i wpisała parę danych na konsolecie. Hologram wyświetlił schemat uzbrojenia jakiegoś wojownika. — Tak wygląda podstawowy przedstawiciel piechoty armii Qirinee. Oprócz standardowych ochraniaczy i blastera każdy żołnierz wyposażony jest w emiter osłon zapewniający silną obronę przed pociskami. Działa trochę jak tarcza droideków jednak ze względu na swoją dużą mobilność i lekki generator noszony na pasku, cieszy się trochę mniejszą mocą. Oprócz tych standardowych jednostek do akcji qirińczycy posyłają egzoszkielety lub mechy — Alice znów zmieniła wyświetlany na hologramie obraz — Są to ich cięższe oddziały służące głównie do obrony ale i mające konkretne znaczenie podczas ataków. Jak każdy oddział z Qirinee posiadają generator osłon a co więcej ich technologia pozwala na stawianie siłowych zapór lewitujących bezpośrednio przed robotem. Pilot siedzi bezpiecznie pod grubym pancerzem, chroniony przez energetyczną ścianę. Ze względu na dużą moc generatora tarcza kryje żołnierza tylko od jednej strony. Jest to dobre rozwiązanie jeśli chodzi o atak frontalny. Za to aby uniknąć nalotów, Qirinee posiada doskonałą flotę również wyposażoną w najlepsze osłony zapewniające myśliwcom i statkom wielowarstwową ochronę.

— Rozumiem, że pani zadaniem jest analiza strategiczna i dziękujemy za ten wspaniały wykład o uzbrojeniu Qirinee — skomentował admirał Tarkin. — Skoro jednak mają tak wspaniałą armię oraz, jak sama pani wspomniała, ich planeta to istna twierdza, w jaki sposób przekłada się to na nasze wojska na Qish?

— W wiadomości jest napisane coś o wielkim dziale znajdującym się na południowym biegunie pustynnej planety. Akurat tak się składa, że obecnie zaczyna się okres, w którym przez niemalże cały rok z tego bieguna można obserwować Qirinee. Ulokowanie działa jest więc logiczne i może zapewnić separatystom to czego chcą; zdobycie Qirinee. Na pewno zdaje sobie pan sprawę z tego, że wszystko przestaje być twierdzą jeśli użyje się odpowiednio dużej siły. Według naszych obliczeń posiadamy technologię pozwalającą na zbudowanie czegoś mogącego przebić się przez tak zaawansowaną obronę. Nie można tego jednak umieścić na statku. Nawet dwie setki statków nie miałyby wystarczającej siły ognia. Wielkie stacjonarne działo to jednak coś zupełnie innego; zasilane z powierzchni planety w niewyobrażalne ilości energii z automatycznym chłodzeniem wynikającym z położenia na biegunie, staje się nie tylko marzeniem miłośników militari, ale faktem — ostatnie słowo wyraźnie zaakcentowała.

Po zebranych przebiegł szum rozmów. Wszyscy zdawali sobie sprawę, że to co przed chwilą usłyszeli wcale nie jest wysoce nieprawdopodobne a wręcz takie ulokowanie planet staje się idealną okazją do spróbowania przeprowadzenia podobnego przedsięwzięcia.

— Nadal wiemy mało — przerwał zamieszanie Hadrian Acquaint — nie wiemy kiedy domniemane działo będzie w pełni gotowe i nie wiemy czy faktycznie taki jest plan separatystów. Pomimo tego jak bardzo logiczne może wydawać się rozumowanie pani Clayton zanim wyruszymy na wojnę, musimy dobrze zaplanować nasze działania. — Mężczyzna wyświetlił na stole układ Qish-Qirinee i otaczającą go flotę.

— Aby zapewnić powodzenie akcji wszystko zależy od pierwszych minut walk. Im dłużej ciągnąć się będzie starcie, tym mniejsze mamy szanse powodzenia.

— W pierwszej kolejności należało by wyeliminować jak najwięcej fregat Munificent — powiedział Tarkin. — Jeśli dobrze zorganizujemy lotnictwo możliwe, że uda nam się pozbyć nawet dwóch zanim z powierzchni planety nadleci wsparcie.

— Jest problem ze szlakami nadprzestrzennymi — odezwał się brodaty mężczyzna po czterdziestce. Na szyi miał wyraźne ślady poparzenia będące dowodem udziału w niejednej bitwie. Wilhuff Tarkin wiedział kto to taki. Do rozmowy dołączył pułkownik Tarac Gavic. — Ze względu na wspomniany wcześniej dość dziwny układ planet nie ma możliwości wyjścia z nadprzestrzeni dostatecznie blisko Qish. Myśliwce nie zdołają zniszczyć aż dwóch fregat zanim wróg otrzyma wsparcie z planety. Dodatkowo będziemy potrzebować potężnych skrzydeł aby chronić nasze statki przed atakami z Lucrehulka.

— Dlatego mam pewną sugestię — powiedział Tarkin. — Użyjemy naszych krążowników jak procy.

— Co ma pan na myśli?

— Z raportów wynika, że na chwilę obecną możemy wysłać siedem naszych krążowników: trzy w pełni zaopatrzone a cztery pozostałe prosto z innych już zakończonych działań z sąsiednich układów. Do tego dziesięć korwet i powinniśmy mieć wystarczającą siłę ognia.

— Nie pozwoli nam to przebić blokady — odezwał się Hadrian.

— Nie wiemy czy musimy. Jak już wspomnieliśmy, możliwe, że wszystko jest pułapką separatystów. Jeśli się tak okaże nasza flota będzie w stanie stawić opór i ostatecznie uciec z układu.

— Jak jednak pozbyć się części statków wroga. Czym jest wspomniana przez pana proca?

— Zwykłym sumowaniem prędkości — zaśmiał się Tarkin. Zgromadzeni popatrzyli na niego lekko zdziwieni. — Zaraz po tym jak krążowniki wyjdą z nadprzestrzeni nie zaczną zwalniać. Przy tak dużej prędkości otworzymy klapy a z hangarów wylecą nasze myśliwce. W ten sposób zyskają prędkość jakiej żaden statek droidów nie osiąga a co więcej w odpowiednim czasie dotrą do wroga.

— Szaleństwo! — wykrzyknął pułkownik Gavic. — Może i zyskają ogromną prędkość ale te statki nie są przystosowane do operowania w takich warunkach. Ich sterowność będzie fatalna. Pan chce wystrzelić serię statków jako rój pocisków bez możliwości szybkiego odwrotu! Jeśli cokolwiek pójdzie nie tak piloci nie będą mieli szans aby zawrócić nie mówiąc już o różnych innych złożonych manewrach. W pierwszych minutach walk będą poza kontrolą! Dopiero kiedy statki powrócą do normalnych prędkości będziemy mogli nimi normalnie dowodzić.

— Wszystko co pan powiedział jest prawdą. Jednocześnie takie działanie zapewni nam przewagę na samym początku walk…

— Tylko pod warunkiem zestrzelenia choć jednej fregaty!

— Chyba pan wie, że każda walka to seria ryzykownych operacji — uciszył pułkownika admirał Tarkin. — A ta akcja to seria samych wysoce ryzykownych operacji. Lecimy w zasadzie na ślepo do wrogiego układu opierając swoje decyzje na niepewnych komunikatach.

— Jeszcze chwilę temu nie był pan tak skłonny wysyłać wojsk na Qish — odezwała się ponownie Alice.

— Jeśli separatyści zdobędą wspomniane przez panią generatory osłon oraz jeśli można polegać na rozeznaniu strategicznym pani zespołu, wolę zaryzykować i uniemożliwić wrogowi pozyskania tak cennych urządzeń, mogących dać znaczącą przewagę w wojnie.

— Jednocześnie starając się minimalizować straty? — spytał Hadrian Acquaint.

— To chyba oczywiste.

— Ile czasu potrzeba na zorganizowanie floty?

— Trzy krążowniki mamy gotowe. Pozostałe cztery to kwestia godzin…

— Godzin!? A co z uzupełnieniem zaopatrzenia? Po bitwach te statki nie będą w pełnej gotowości.

— Na to niestety nie mamy czasu. Przesuwamy dwa okręty z Christophis i dwa z Arsunamy. Te z Arsunamy są praktycznie w pełnej gotowości.

— Nie dość, że siły mamy tak nędzne to jeszcze nie w pełni wyposażone!

— Jest to najlepsza flota jaką mogliśmy zebrać — uciął dialog Tarkin.

W sali ponownie zapanowało zamieszanie. Wszyscy zgromadzeni zdawali sobie sprawę z wagi podjętej decyzji i ze stopnia skomplikowania misji. Faktycznie uderzenie republiki było w zasadzie atakiem w ciemno. Nie wiedzieli czy ktokolwiek z nadających wiadomość przeżył na planecie i w jakiej sytuacji znajdują się pozostający w pułapce żołnierze. Cała operacja nastawiona była na minimalizowanie strat z uwzględnieniem możliwości prowadzenia równej walki. Ilość wysyłanych na bitwę krążowników była wystarczająca by stawiać opór ale jednocześnie za mała by mieć pewność powodzenia przełamania blokady.

Admirał Tarkin rozejrzał się po rozmawiających ludziach. Wiedział jak wiele ryzykuje wydając taki rozkaz. Zaciekawiła go jednak wizja gigantycznego działa. Jeśli to możliwe wolałby uniknąć jego zniszczenia. Ulokowanie broni na planecie normalnie wydawałoby się bez sensu, jednak w tym specyficznym układzie znalazło zastosowanie. Jeśli udałoby się zdobyć plany tego urządzenia, można by spróbować je zmodyfikować. Co jeśli umieścić coś podobnego na stacji kosmicznej? Jak wielką mocą mogłoby operować? W rozmyślaniach poszedł o krok dalej. Co jeśli dało by się transportować całą planetę wraz z bronią tak by atakować wiele układów? Taka technologia nie mogła prześlizgnąć mu między palcami.

— Spokój! — powiedział głośno przerywając falę rozmów. — Decyzja została podjęta. Proszę wszystkich o powrót do sowich obowiązków. Wyruszamy na bitwę o Qish.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (9)

  • Kapelusznik 8 miesięcy temu
    Bardzo dobrze poprowadzony odcinek
    Miło że Tarkin dostaje trochę światła

    Wydaje mi się że trochę przesadzasz z osłonami
    Mon-Calamari mieli dokładnie taki sam system osłon i byli równie dobrze znani z ich mocy
    Co do Mechów - miło że czymś się zainspirowałaś z moich dawnych opowiadań
    Pola personalne już były w Gwiezdnych Wojnach, ale nie były popularne - w armii Tarran nie tylko największe mechy mają pola siłowe, ale i są specjalistyczne dronki, które rozstawiają czasowe pole siłowe dla danych oddziałów
    Wydaje mi się że powinnaś lekko zejść z tonu wspaniałości osłon Qirinne
    Czekam z niecierpliwością na finał i początek naszej współpracy

    Pozdrawiam
    Kapelusznik
  • Pontàrú 8 miesięcy temu
    Chcę pokazać że mieszkańcy Qirinee opierają swoją technologię głównie na tym w czym są najlepsi czyli na osłonach. Z resztą to pasuje do ich życia bo nigdy nie atakowali a jedynie bronili się na swojej planecie. Dzięki za komentarz. Nie powiem, trudno mi się pisało ten odcinek bo militaria to nie moja rzecz ;)
  • Kapelusznik 8 miesięcy temu
    Pontàrú
    Właśnie zauważyłem długą przerwę i się dziwiłem co tak długo - szczególnie że dałem ci odpowiedzi na pytania.
    Wiem że popędzam
    Ale nieźle się ekscytuję konceptem naszej współpracy
    Ten semestr mam naprawdę dobry
    W ostatnim miałem dwa dni po 10 godzin - tym razem najwyżej mam 8, więc URA
    Będę miał czas na pisanie, czytanie i kooperację na wszystkich poziomach :)
  • Kapelusznik 8 miesięcy temu
    Pontàrú
    Przy okazji
    Jestem bliski zakończenia budowy całkowitej mapy mojego świata
    Czytaj:
    Wysokości
    Rzeki
    Miasta
    Linie kolejowe
    Biomy
    Granice
    Nazwy Państw
    strefy klimatyczne
    prądy
    itd.
    Możliwe że stworzę osobne konto na fb i udostępnię je wszystkim czytelnikom, by mogli sprawdzać grafiki i komentować.
  • Pontàrú 8 miesięcy temu
    Uuuu, brzmi spoko. Zobaczę sobie wtedy. Ależ ty się tym jarasz XD. Ja w tym semestrze właśnie chyba będę mieć mniej czasu. Mam więcej treningów a jeszcze egzamin CAE chcę robić XD
  • Kapelusznik 8 miesięcy temu
    Pontàrú
    Ho ho ho!
    No, ja poprzedni semsetr miałem mordor, więc w tym sobie lekko odpuszczam XD
    Ale jestem pewny że sobie poradzisz
    Bitew nie będziesz musiała już ogarniać - masz mnie (wink wink)
    Tutaj będziesz mogła mnie wykorzystać do woli
    Przy okazji - wyślę ci malutki bonusowy pomysł na FB
  • Nefer 2 miesiące temu
    Dobry kawałek miltarnej SF, czyta się płynnie i zaciekawia. Nawet średnio obeznany z uniwersum Star Wars czytelnik jak ja zaczyna podejrzewać, że to działo to zapowiedź "Gwiazdy Śmierci"?
    PS. "pod kontem" - nie chodzi tutaj o konto bankowe więc popraw, proszę.
    Pozdrawiam
  • Pontàrú 2 miesiące temu
    Dzień dobry. Cóż to za powrót?
    Cieszę się, że Ci się podoba. Jak słusznie zauważyłeś jest to nawiązanie lub też zapowiedź gwiazdy śmierci :)
    Dzięki za komentarz
  • Nefer 2 miesiące temu
    Ostatnimi miesięcami mam zdecydowanie mniej czasu na neta albo pisaninę, osoby, ktore uprzednio wciągnęły mnie na Opowi same stąd zniknęły, stąd ta przerwa. Postaram się jednak zaglądać.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania