Asaro Erchetia Część 18. Star Wrs

Oślepiło ją słońce. Nie wiedziała jak długo zajęła podróż i jak długo była nieprzytomna. Teraz czuła się trochę lepiej.

Dookoła zobaczyła piasek. Nie mogło być mowy o innym miejscu jak Tatooine. W końcu się tu znalazła. Cały plan na razie się sprawdzał. Jeżeli niemożliwe okaże się złapanie łowcy wtedy na północnej wierzy Dopeltur, miała dać się porwać a zbir sam zabierze ją do przyjaciółki. Nie wiedziała jeszcze co prawda, jak się stąd wydostanie, ale na obmyślenie planu ucieczki jeszcze będzie czas.

Zobaczyła jak zbliżają się do niej dwaj prosiakowaci strażnicy. Złapali ją za związane ręce. Nie miała sił by protestować. Jej włóczone po gorącym piasku nogi zostawiały długi ślad, urywający się w momencie wejścia na utwardzony piaskowiec.

Coś przysłoniło żarzące słońce. Podniosła głowę i zobaczyła brunatnopiaskowe ściany sporych rozmiarów pałacu. Zatrzymali się przed pordzewiałymi, gigantycznymi drzwiami.

- Zaczekajcie – usłyszała za plecami głos, który jak się domyślała należał do łowcy nagród. Usłyszała również pochrumywania żołdaków ją trzymających. Powoli odzyskiwała trzeźwość umysłu. Jak się okazało właśnie ta trzeźwość była przyczyną kłopotania strażników. Łowca podszedł do Jedi. W ręku trzymał niewielką strzykawkę. Odsunął szatę z lewej ręki kobiety i zaaplikował środek. Asaro od razu poczuła jak traci nad sobą władzę. Po chwili szarowłosa zwisła bezwładnie trzymana przez dwójkę świniaków.

Obudziła się w ciemnawym, wilgotnym miejscu. Słyszała krople wody skapujące z sufitu. Co jakiś czas docierały do niej również inne, znacznie dziwniejsze odgłosy, pochodzące najprawdopodobniej od istot żywych. Zastanawiała się, czy stworzenia inteligentne mogą wydawać takie dźwięki i miała nadzieję nie spotkać żadnego z ich przedstawicieli.

Kiedy się skupiła usłyszała również muzykę i wybuchy śmiechów docierające z oddalonej od Jedi klatki schodowej. Dopiero teraz spostrzegła kraty, oddzielające ją od długiego, zawilgoconego korytarza, po którym przechadzał się jakiś kosmita; najprawdopodobniej strażnik.

Powoli wstała pokonując działanie toksycznego środka. Nieco rozemglonym wzrokiem rozejrzała się dookoła. Jej cela sąsiadowała z dwiema kolejnymi. Powoli podeszła do jednej z nich. Kiedy wyciągnęła ręce w stronę krat coś nagle skoczyło w jej kierunku. Wystraszona upadła prosto w kałużę znajdującą się na środku celi. Ból spotęgowała substancja rozcieńczona w jej krwi. Za kratami zobaczyła coś na kształt czteronożnej, włochatej bestii, próbującej przedrzeć się pazurami przez metalowe pręty. Asaro widziała jak do stwora podbiegł strażnik z długą laską zakończoną małym paralizatorem i zaczął dźgać zwierzę aż te się uspokoiło i z cichym skomleniem położyło w kącie celi.

- A ty co sobie myślisz?! – warknął do kobiety klucznik. – Następnym razem ci łapy zeżre! – Wielce obrażony odłożył paralizator na miejsce i wrócił do patrolowania korytarza.

Asaro ledwo zrozumiała wykrzyczane słowa. Znów czuła, że odpływa. Do świadomości przywołał ją jednak inny głos. Usłyszała swoje imię wyszeptane gdzieś z okolic drugiej, graniczącej celi.

- Asaro – znów szept – to ja. Thirs. – Jedi nie mogła uwierzyć. Rzuciła się do krat pokonując ból. Zobaczyła brązowe oczy przyjaciółki. Rozpoznała długie, falowane włosy. Uśmiechnęła się szeroko.

- Thirs… - nie mogła mówić. – Thirs… ty… w końcu ty….

- Cieszę się, że cię widzę. Już nie wiem ile czasu minęło… - w głosie dało się słyszeć łzy.

- Thirs… - Asaro czuła jak opuszczają ją siły. Osunęła się na podłogę. Brunetka złapała ją wyciągając ręce przez kraty.

- Co oni ci zrobili? – spytała senator pociągając nosem.

- To ten łowca… ten łowca mnie truje… ale…

- Który łowca?

- Ten brązowy z wielkimi oczami…

- Kasani! To on mnie porwał! – krzyknęła szeptem Thirs. Asaro czuła jak odzyskuje zmysły. Przypomniała sobie wizualizację, którą stworzyła dzięki Śladom Mocy.

- Dlaczego cię porwał? – spytała bardziej żywym głosem, opierając się o kraty i pozwalając, by ręce przyjaciółki spoczywały na jej ramionach.

- To sprawka twojego ojca…

- Mojego ojca?

- Tak. Łowca przyszedł po niego. Tamtego dnia postanowiłam, że do ciebie wpadnę. Miałam nadzieję zastać cię w mieszkaniu. Drzwi nie otworzyłaś jednak ty, a twój tata. Zachowywał się bardzo nieswojo. Był jakby przerażony. W zasadzie nie tyle mnie zaprosił, co wciągnął do mieszkania. – Asaro coraz bardziej się zastanawiała, o co chodzi Yvalowi. – Zaczął mnie wypytywać kiedy wrócisz. Powiedziałam, że nie wiem i że moja wizyta jest spontaniczna. Moje słowa wprawiły go w jakby jeszcze większe zakłopotanie. Nagle spojrzał za mnie i natychmiast zniknął. Nie miałam pojęcia gdzie się podział. Usłyszałam trzask pękającego szkła. Do pokoju wpadł właśnie Kasani. Ten sam ezaarczyk, który sprowadził cię tutaj. Szybko złapałam za swój podręczny blaster, ale łowca był szybszy. Wytrącił mi go z ręki i mnie złapał. Przystawił mi pistolet do głowy i zaczął mówić do twojego ojca…

- Do mojego ojca? Ale co on może mieć wspólnego z jakimiś łowcami nagród?! – wykrzyczała Asaro.

Do celi podszedł strażnik. Spojrzał na dwie kobiety. Miał zamiar coś powiedzieć, ale tylko otworzył usta, machnął ręką i odszedł.

- Tak, do Yvala. Mówił, że wie, że tu jest i ma natychmiast się pokazać. Odpowiedziała mu cisza. Groził, że mnie zastrzeli, ale i to nie dało żadnego efektu. Ten stary tchórz siedział gdzieś ukryty. Naprawdę myślałam wtedy, że to koniec, ale coś wyraźnie zaniepokoiło przestępcę. Wrzucił mnie do jakiejś klatki na statku i pobiegł do sterówki. Ostatnie co widziałam to jak Yval podnosi mój pistolet i chowa do kieszeni. Tak oto znalazłam się tutaj – skończyła Thirs.

- A to podły kłamca – powiedziała Asaro. – Podły kłamca! – krzyknęła i uderzyła pięścią w podłogę. – Mi powiedział coś innego! Powiedział, że Kasani czy jak mu tam przyleciał właśnie po ciebie i mówił, że jesteś dużo warta! Wykorzystał okazję żeby ratować własną dupę!

- Cisza! – warknął strażnik.

- Powiedział mi, że łowcy chodziło właśnie o ciebie!

Zapadła niezręczna cisza. W końcu szarowłosa zaczęła.

- Posłuchaj. Ten Kasani podaje mi jakiś środek na sprawność psychiczną. Jeżeli będę w kółko odurzana nie uwolnię nas stąd. Potrzebuję twojej pomocy – spojrzała na przyjaciółkę. Wzrok Thirs mówił, że nie wie, w jaki sposób mogłaby pomóc. – Pewnie zaraz tu przyjdą, aby podać mi kolejną dawkę. Musimy zrobić tak. Będę tu leżeć przy kracie i kiedy oni się zjawią, podasz im swoją rękę ubraną w mój płaszcz. Jeśli dobrze pójdzie nie zorientują się. Muszę cię jedynie ostrzec, że to nic przyjemnego, ale musimy tak zrobić, jeśli mamy się stąd jakoś wyrwać.

Thirs pokiwała głową na znak, że rozumie. Asaro nie widziała u niej nawet na moment zastanowienia. Ufała jej, a pomysł Jedi otiwerał drogę do podejmowania kolejnych kroków w planowaniu ucieczki.

Plan został zaakceptowany. Jak słusznie przewidziała Asaro po jakimś czasie, kiedy już zaczynała czuć się lepiej, do celi podszedł strażnik ze strzykawką w ręku.

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Kapelusznik 3 miesiące temu
    Ok. Z poprzedniego - fajnie że Tamo się pojawiła.
    Tu - pomysł z rękawem kiepski - ale sam nie widzę wiele więcej opcji.
    Za ten 3

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania