Odszukać siebie #15

Chciałam przypomnieć Tomę, gdyż w ostatnich rozdziałach go nie było, a pozostało już tylko 3, bądź 4 rozdziały. Tak więc ten rozdział będzie poświęcony jedynie jemu.

 

- Hej.

Wysoka szatynka zatrzepotała swymi długimi rzęsami w stronę szarookiego. Chłopak zignorował ją i poszedł dalej w stronę sali wykładowczej.

- Toma...

Mruknęła jakaś blondynka, gdy chłopak siadał na swoim miejscu w sali.

- Chcesz coś konkretnego?

Zapytał oschle, spoglądając na nią z obojętnością. Dziewczyna cicho prychnęła. Pomimo iż Toma był tu ciałem, to myślami, wciąż przebywał z Rose. Mała, szczupła i nieśmiała dziewczyna nie opuszczała jego myśli. Wyciągnął z kieszeni telefon. Widział ją dwa dni wcześniej ale bardzo za nią tęsknił. Wcześniej nie przeszkadzało mu, jak wokół niego przebywały grona kobiet. Teraz wszystko się zmieniło. Nie umiał spojrzeć na inną dziewczynę tak jak wcześniej. Wciąż wspominał wygląd Rose. Była wyjątkowa i sam wiele razy zadawał sobie pytanie, czemu go tak bardzo mu na niej zależało. Mała smarkula wzbudziła w nim wielkie zainteresowanie.

- Toma.

Eric spoglądał na niego z niedowierzaniem.

- Koniec?

Zapytał z nadzieją, wyciągając telefon. Szybkim ruchem wystukał jej numer. Ponownie wzrokiem powędrował w stronę przyjaciela. Brunet westchnął głęboko, skinął głową i poszli w kierunku domu. Dziwiło go zachowanie przyjaciela. Rose była jego siostrą i pragnął ją chronić, lecz w Tomie nie widział zagrożenia.

- Do kiedy ma lekcje?

Zapytał szarooki, wpatrując się w swój telefon.

 

Jeden sygnał... drugi... trzeci...

- Halo...

Toma zatrzymał się, słysząc głos dziewczyny. Był taki idealny, niczym anioła. Na jego twarz wpłynął wielki uśmiech. - w końcu dane mu było chociaż móc ją usłyszeć.

- Halo... Rose?

Odpowiedział, próbując uspokoić oszalałe serce, które z pewnością przygotowywało się teraz do wyścigu żużlowego.

- Rose... przyjedziemy do ciebie w sobotę.

Powiedział spokojnie, dołączając do przyjaciela i wspólnie z nim podążając w stronę domu.

- W tę sobotę?

Dopytała dziewczyna, na co Eric się cicho zaśmiał. Toma wyczekiwał odpowiedzi dziewczyny. -Brak reakcji-

- Rose...

Powtórzył z troską jej imię, starając się powstrzymać rozum, by nie tworzył czarnych scenariuszy dotyczących braku odpowiedzi zielonookiej.

- Zamyśliłam się. Wybacz.

Powiedziała szybko. Szarookiemu kamień spadł z serca. Słysząc jej słodki, cichy głosik, zapragnął więcej. Chciał słyszeć tego słowika o każdej porze dnia i nocy.

- Przyjedziesz z Eric'em. Więc się pogodziliście?

Zapytała. Szatyn spojrzał na promiennie uśmiechniętego przyjaciela. Po wizycie zielonookiej róży w ich domu gościła jedynie radość. Wszyscy się śmiali, żartowali, tylko Toma wciąż trochę chodził przygnębieny, ponieważ pragnął spotkać dziewczynę.

- To trudniej wytłumaczyć. Przyjedziemy we czwórkę.

Zaśmiał się cicho. Stali już przed wejściem do domu.

- Dobra.

Słodki głos dziewczyny był dla niego afrodyzjakiem, którego pragnął każdy mężczyzna. Po tych słowach Eric zabrał mu telefon i rozłaczył się.

- Wpadłeś.

Stojąca w drzwiach brunetka wybuchła śmiechem. Szatyn spiorunował ją wzrokiem, po czym wszedł do domu i od razu poszedł w kierunku wcześniejszego pokoju zielonookiej. Wciąż unowsiła się w nim woń perfum dziewczyny.

- Chyba powinieneś tu przenieść swój pokój. Więcej czasu spędzasz tu, niż u siebie.

Skwitował Eric, opierając się o framugę drzwi, po czym podszedł do zrezygnowanego Tomy

- Jak myślisz? Co teraz robi?

Zapytał szarooki, wspominając każdą chwilę, jaką dane było mu z nią spędzić. Przypomiało mu się wszystko. Jak widział ją w samej bieliźnie, próbujacą zakryć swoje szczupłe ciało i piękne rumieńce na twarzy.

- Pewnie siedzi w domu.

Mruknął cicho zielonooki. Toma wciąż przyglądał się otoczeniu, wśród którego spędziła większość poprzedniego weekendu. Spojrzał na łóżko. Mała dziewczyna przytulała się do niego, a on nie wiedział, czy powinien ją objąć. Zdawała się być tak krucha, iż każdy jego ruch mógł sprawić jej krzywdę. Dni mijały. Toma wciąż myślał jedynie o blondwłosej okruszynce, która stała się powodem, dla którego wstaje rano z łóżka. Wciąż szukał powodu by do niej zadzwonić bądź wysłać SMS, lecz niestety nie mógł go znaleźć.

- Napisz do niej o ognisku.

Mruknął cicho Eric, odwracając kolejną kartkę swej książki.

- Świetny pomysł. Dzięki.

Na twarzy szarookiego powstał wielki uśmiech. Po paru krótkich SMS'ach był szczęśliwy. W chwili obecnej nawet małe rzeczy potrafiły go uszczęśliwić.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • lea07 05.08.2016
    Cudowny rozdział <3. Rozpaczam z powodu tego, że to wspaniałe opowiadanie się kończy. Boże jestem taka ciekawa, którego wybierze. Naprawdę boskie <333. Oczywiście 5 bo więcej nie mogę :( :D
  • Afraid13 05.08.2016
    Bardzo dziękuję. Już w następnym będziecie mogli zdecydować, którego z chłopaków ma wybrać.
  • lea07 05.08.2016
    Afraid13 Oh bardzo trudny wybór :)
  • Afraid13 05.08.2016
    lea07. O to właśnie mi chodziło od początku. ^^
  • lea07 05.08.2016
    Hhaha rozumiem :D
  • Lucinda 05.08.2016
    Jakoś niedawno, w któryś weekend, zajrzałam do tego opowiadania i przeczytałam wszystkie dotychczasowe części za jednym zamachem. Z komentarzem zamierzałam się wstrzymać, dopóki nie znajdę trochę więcej czasu, żeby dokładniej przyjrzeć się w nich poszczególnym rozdziałom, ale stwierdziłam, że póki co, jeden komentarz mogę napisać, a najwyżej przy poprzednich je nadrobię i tam już wyszczególnię błędy, jakie w nich wyłapałam i tam przyjrzę się bardziej temu wszystkiemu, co zwróciło moją uwagę podczas czytania. Muszę przyznać, że sama historia przypadła mi do gustu, choć zazwyczaj raczej nie przepadałam za tematyką miłosną, ale coraz częściej zdarza mi się do niej zaglądać na opowi. Polubiłam główną bohaterkę, a i Twój sposób prowadzenia jej losów zachęca do czytania, masz przyjemny styl i naprawdę pędziłam od jednej części do następnej, nawet nie zauważając, kiedy te części się skończyły, oznajmiając jednocześnie, że na następne będę musiała sobie poczekać...
    No ale pojawiła się następna i do nią się dzisiaj zajmuję, a więc po pierwsze - tytuł. Może to nic wielkiego, ale jak na mój gust mogłabyś oznaczyć go tak jak inne rozdziały, numerem, a to, że skupia się on na innym bohaterze, nie musi mieć na to wpływu. Rozpoczynając dopiero samą treść, wystarczyło zaznaczyć, że chodzi o niego. Mówię to, ponieważ wydarzenia tu ukazane nie odbiegają od tych z punktu widzenia dziewczyny, a więc nie jest to jakiś dodatek, przerywnik, tylko po prostu spojrzenie z drugiej strony. Często określasz bohaterów na podstawie koloru oczu. To jest dobry zamiennik, jeśli się nie powtarzają, ale też nie należy tego nadużywać, jakie czasem miałam wrażenie. Starasz się za wszelką cenę unikać zbyt częstego podawania ich imion, ale jak spojrzysz na tekst, to zauważysz, że rzadko kiedy się pojawiają, w porównaniu do określeń "zielonooki", "zielonooka", "szarooki". No ale przydałoby się też nawiązać do treści. Cóż, sytuacja się skomplikowała, a jak widać Toma również ma uczuciowy problem. Podejrzewam, że może się z tego wywiązać niezły konflikt pomiędzy nim a Alexem, ale na rozwój wypadków pozostaje mi poczekać. Dobrze natomiast, że przynajmniej z Erickiem doszedł do porozumienia, a przynajmniej takie można było odnieść wrażenie. Brat Rose najwyraźniej pogodził się z tym, że nie musi jej bronić przed wszystkim, choćby w grę wchodziły uczucia. Zresztą szkoda by było tej przyjaźni pomiędzy chłopakami.
    Na koniec błędy z tej części:
    ,,Wysoka szatynka, zatrzepotała swymi długimi rzęsami w stronę szarookiego" - bez przecinka;
    ,,Pomimo, iż szarooki był tu ciałem - to myślami, wciąż przebywał z Rose" - ten myślnik jest niepotrzebny, w jego miejscu wystarczyłby przecinek i wyszłoby Ci typowe zdanie złożone, ale nie powinno być przecinków przed "iż" w tym przypadku (bo "pomimo iż" jest spójnikiem złożonym, w którego pisowni nigdy nie stosuje się znaku interpunkcyjnego) i bez przecinka przed "wciąż";
    ,,Pomimo, iż widział ją dwa dni wcześniej (przecinek) to bardzo za nią tęsknił" - taka sama sytuacja z "pomimo iż", a więc bez przecinka. Poza tym możesz zwrócić uwagę, że to zdanie i zdanie z przykładu wyżej są bardzo blisko siebie, przez co zastosowanie tej samej pisowni zwraca trochę uwagę, jakby to było powtórzenie. Sugerowałabym przekształcenie na przykład tego drugiego zdania. Na przykład można wyrzucić ten początek "pomimo iż", a zamiast "to" napisać "ale". Wyszedłby inny typ zdania, ale sens byłby ten sam. Możesz też pokombinować inaczej albo zmienić zdanie poprzednie. To pozostawiam już Tobie;
    ,,zadawał sobie pytanie (przecinek) czemu go tak bardzo zainteresowała. Mała smarkula wzbudziła w nim wielkie zainteresowanie" - tu jeszcze powtórzenie z tym "zainteresowaniem", które pojawia się w dwóch kolejnych zdaniach;
    ,,Słysząc jej słodki, cichy głosik (przecinek) zapragnął więcej";
    ,,Przyjedziesz z Eric'em" - taką odmianę imienia zapisałabym "Erickiem";
    ,,Przyjedziemy we 4" - ogólnie w prozie powinno się unikać zapisu numerycznego, a tu jeszcze do tego jest to liczebnik odmieniony, a jego zapis nie jest tak skomplikowany, żeby zapis słowny utrudniał na przykład przeczytanie go, jak w przypadku zapisu roku. Dlatego tu radziłabym zmienić na zapis słowny tego liczebnika;
    ,,Stojąca w drzwiach brunetka, wybuchła śmiechem" - bez przecinka;
    ,,po czym wszedł do domu i odrazu poszedł w kierunku wcześniejszego pokoju zielonookiej" - "od razu" pisze się oddzielnie;
    ,,- Chyba powinieneś tu przenieść swój pokój.
    Skitował Eric, opierając się o framugę drzwi.
    - Więcej czasu spędzasz tu, niż u siebie.
    Westchnął, podchodząc do zrezygnowanego szatyna." - na ten zapis niepotrzebnie wykorzystałaś aż cztery linijki, zresztą to "skwitował" (tam masz literówkę przy okazji) powinno być częścią tego samego zdania co wcześniejsza wypowiedź, drugi fragment narracji to już inna sprawa, ale na pewno nie nowy akapit. A więc całość powinna zająć dwie linijki, tyle że po słowie "pokój" w pierwszej wypowiedzi nie powinno być kropki, a później myślnik i "skwitował" z małej litery. A w drugiej linijce druga wypowiedź, tylko bez przecinka przed "niż", bo nie jest to zdanie złożone, i "westchnął" tak jak jest z wielkiej litery, tylko połączone z wypowiedzią myślnikiem;
    ,,a on nie wiedział (przecinek) czy powinien ją objąć";
    ,,Wciąż szukal powodu (przecinek) by do niej zadzwonić, bądź wysłać sms" - "szukał", "SMS" i przed "bądź" nie stawia się przecinka;
    ,,Po paru krótkich sms był szczęśliwy" - SMS-ach".
    To tyle ode mnie do tej części, mam nadzieję, że nie masz mi za złe tej "litanii" i że wyniesiesz z niej przede wszystkim korzyści dla siebie. Za tekst daję 5, tak samo jak pod poprzednimi rozdziałami, gdzie tylko brakuje moich notek, ale te postaram się już robić krótsze niż tu...
  • Afraid13 05.08.2016
    Nie gniewem się. Przeciwnie, bo bardzo cieszę się, że zauważyłaś i postam się jak najszybciej poprawić. Dziękuję za każdą ocenę i przeczytaną cześć. Cieszę się, że Cię zainteresowały. Bardzo dziękuję za komentarz. Z pewnością wyciągnę z niego lekcje. :)
  • Szalokapel 02.09.2016
    Witaj, Afraid. Wpadłam póki mam czas, by przeczytać rozdzial. Kurde pozostało tylko kilka rozdziałów do zakończenia, szkoda. Zawsze jak czytam kolejne części tego opowiadania to jestem w szoku. Doskonale opisujesz uczucia.
  • Afraid13 02.09.2016
    Dziękuję. Cieszę się, że się spodobały. :)
  • Margerita 22.02.2017
    pięć

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania