Odszukać siebie #19

Nim zdążyłam się odwrócić, ktoś chwycił mnie w talii.

- Puść mnie.

Warknęłam wściekłe w jego stronę, próbując się uwolnić z więzów.

- Co z nim robiłaś?

- Puść mnie.

Powtorzyłam już spokojniej, nie przejmując się jego pytaniem. Blondyn jedynie prychnął, po czym złapał mnie za nadgarstek i pociągnął w stronę szkoły.

- Alex... Co ty...

Chłopak zaciągnął mnie w ciemny kąt, po czym przyparł do ściany. Był na prawdę silny. Moje szarpanie i protesty były niczym.

- Co z nim robiłaś!?

Ponowił pytanie, dając nacisk na przed ostatnie słowo.

- Zostaw mnie!

Krzyknęłam, odpychając Alex'a. Gburowaty, natrętny, egoistyczny głupek. Czego on chciał tym razem.

- To on!? Twój chłopak?

Blondyn potrząsł mną, krzycząc mi w twarz kolejne pytania.

- Puść ją!

Nasz spór przerwał donośny głos Patryka. Chłopak odepchnął ode mnie blondyna i stanął między nami. Był niczym mur, dzielący zawistne światy.

- Ty jeszcze tu potrzebny jesteś.

Szarooki bruknął pod nosem ironicznie, po czym po prostu odszedł. To nie było w jego stylu. Mogłabym się tego spodziewać po każdym innym chłopaku, lecz nie Alex'sie - wojowniczym i nieuległym blondynie.

- Rose... nic ci nie jest?

Do realnego życia przywrócił mnie czuły głos Patryka. Chłopak uśmiechnął się do mnie radośnie. Jednak mój uśmiech pojawił się, gdy był obok szarooki. Jedynie te zawistne spojrzenie i ciężki charakter były w stanie mnie uszczęśliwić. A teraz? Odpuścił i odszedł. Od razu skierowaliśmy się w stronę klasy. Usiadłam razem z nim w ławce, ponieważ powiedział, że chce mnie o coś ważnego zapytać.

- Rose...

-Hę?

Odwróciłam się w jego stronę. Właśnie skończył wypokowywanie książek do polskiego. Mi pozostał jeszcze zeszyt, po który sięgnęłam. Gdy odłożyłam go już na ławce, przeniosłam wzrok w jego stronę i wyczekiwałam odpowiedzi. Widać, że był spięty. Wciąż miętolił swój t-shirt i nerwow skakał wzrokiem po klasie. Natrafiając na jedną z ławek, speszył się jeszcze bardziej i szybko spuścił wzrok.

- Bo... bo wiesz. Jesteś dziewczyną... i... i ty będziesz wiedziała...

Wydukał, wpatrując się w podłogę pod swoimi stopami.

- Ale o co chodzi?

Zapytałam, czując swoje nerwy, wzburzające się wewnątrz mnie.

- Bo podoba... znaczy jedna dziewczyna... to znaczy...

Zdezorientowany i nie wiedzący co zrobić Patryk - rzadki widok. Chodził mu chyba o jakąś dziewczynę. Ulga... spadł mi kamień z serca. Po prostu ktoś mu się spodobał.

- Dobra.

Zatrzymałam chłopaka, bo zaczynałam obawiać się jego nieumiejętności wysłowienia się.

- Patryk zakochał się!

Wrzasnęła Monika, która najwidoczniej nas podsłuchiwała.

- W Rose?

Zapytał zdezorientowany Paweł. W klasie robiło się coraz głośniej.

- Nie.

Przekrzykiwaliśmy się z tłumem na zmianę z chłopakiem, lecz z ubogimi skutkami. Po krótkiej chwili do klasy wszedłam nauczycielka i momentalnie młodzież ucichła.

- Koniec!

Krzyknęła z radością Wiktoria. Po czym przeniosła wzrok w kierunku ławki, przy której siedziałam z Patrykiem. Rudowłosa, zielonooka i piegata dziewczyna lekko zarumieniła swe policzki i szybko odwróciła wzrok. Wice chyba spodobał się Patryk.

- Rose to nie tak.

Mruknął chłopak, pakując swoje książki.

- Wiem.

Wstaliśmy i skierowaliśmy się w drogę powrotną. Patryk leniwie przeciągał swoje nogi. Jakby ważyły więcej niż jest w stanie podnieść.

- Ty gnido!

Warknął za nami blondyn.

-Alex... to nie tak...

Szarooki uderzył pięścią w twarz osoby, która parę dni wcześniej była jego najlepszym przyjacielem. Przez siłę, z jaką uderzył Patryka, z nosa chłopaka zaczęła płynąć krew.

- Alex!

Tak szybko jak tylko umiałam podbiegłam do blondyna i złapałam go za ramię.

- Alex! Zostaw go!

Krzyk, tłumaczenia ale i to nie przynosiło oczekiwanego skutku. Blondyn wciąż uderzał. Po paru chwilach zrobił się niezły tłum gapiów.

- Puść mnie.

Wrzasnął, próbując uwolnić swoje ramię.

-Alex. Zaraz wszystko Wytłumaczę.

Chłopak dał za wygraną i ku rozczarowaniu obserwatorów, zaprzestał działań i wraz ze mną skierował się w stronę domu.

- Jak mogłaś?

Syknął, spoglądając przed siebie.

- Ale o co ci chodzi?

- Nienawidzę cię.

Warknął, zrobiło mi się smutno. Nigdy nie sądziłam, że to może mnie aż tak zaboleć.

-Alex... to nie tak...

Próbowałam mu coś wytłumaczyć, jednak bezskutecznie. Chłopak szedł w zaparte i wciąż protestował lub warczał.

- Nie chcę cię znać.

Powiedział na odchodne i skierował się w stronę swojego domu, który był po drugiej stronie jezdni. Poczułam się, niczym bezpański pies. Teraz zrozumiałam sens wielu cytatów "docenisz, gdy to stracisz". Już miałam skierować się w stronę swojego domu, lecz coś nakazało mi spojrzeć w lewo. Zza zakrętu, zawrotną prędkością jechało srebrne auto w kierunku Alex'a. Nie myśląc zbyt wiele wbiegłam na jezdnię i pchnęłam chłopaka w przód. To wszystko co pamiętam. Potem jest czarne pole, przez które słychać ciche krzyki...

 

 

Wypadek... perspektywa Alex'a

-Alex... to nie tak...

Ten słodki głosik. Alex! Masz być silny i nie wolno ci się ugiąć! Nawet gdy słyszysz jej głos. Nienawidzę się za to, że mnie nie chce. Z oddali zauważyłem samochód brata, zaparkowany pod domem rodziców. Idiota, debil, imbecyl... mógłbym tak jeszcze wymieniać i wymieniać. Dlaczego muszę być spokrewniony z tym cholernym dupkiem? Jedyny plus jest taki, że jestem od niego wyższy. Tak! Moje cudowne 7cm. Kocham to uczucie wyższości, gdy jestem zmuszony do rozmowy z nim. No ale cóż. Życie nie wybiera. Ta ciota Monika i jeszcze ten kłamca Patryk. Myślałem, że chociaż on był wobec mnie szczery.

-Nie chcę cię znać.

Wrzasnąłem na odchodne. Teraz nie mam nic. Nawet zabrali mi jedyną osobę, dla której wstawiłem rano i przekraczałem progi domu. To jej uśmiech, zadarty nosek i te pięknie wykrzywione brwi... cudowny widok. Raj na ziemi. To jakby anioł stąpił. Ale oczywiście mój zarozumiały brat musi wszystko zepsuć. Czy jest dziewczyna, której nie miał? Mało możliwe. I jeszcze ten Patryk. Dobrze słyszałem, jak z nią rozmawia. Taki niby świetny przyjaciel. Zakłamany świat. Nagle ktoś pchnął mnie w przód. Upałem na drugi pas jezdni. Głośny huk hamujących opon. Szybko się odwróciłem.

-ROSE!!!

Krzyknąłem, podbiegając do nieprzytomnej dziewczyny. Nie chciałem tego. Wolałbym być tam ja, niż moja mała okruszynka. Klęknołem przed nią. Ledwo oddychała. Kierowca wyleciał z samochodu i także znalazł się obok mojej blondyneczki. Zauważyłem jedynie krwawiącą dłoń i trochę zdarty policzek.

-Dzwoń po pogotowie.

Mężczyzna szybko wykręcił numer... po paru minutach przyjechała karetka i zabrała mnie wraz z Rose.

Następne częściOdszukać siebie #20  

Średnia ocena: 4.8  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Margerita 21.09.2016
    Pięć
  • Afraid13 25.09.2016
    Dziękuję
  • lea07 23.09.2016
    Przepraszam, że dopiero teraz czytam, ale dopiero teraz to zauważyłam. Jedno nieszczęście za drugim. Mam nadzieję, że Rose nic nie będzie. Jeśli mogłabym Cię prosić to pisz mi pod moim opowiadaniem, że wstawiłaś coś nowego, bo za często się tu nie pojawiam,ale chce czytać Twoje cuda <3333. Naprawdę rewelacyjne opowiadanie. Zostawiam niestety tylko 5 :(
  • Afraid13 25.09.2016
    Nic nie szkodzi. Napewno zapamiętam. Cieszę się, że weszłaś i dziękuję za ocenę
  • katharina182 03.11.2016
    O kurczę. Ale trzymasz w napięciu. Od razu przejdę do następnego rozdziału i mam nadzieję że nic poważnego się nie stało. Mam niestety złe przeczucie. Zostawiam 5
  • Afraid13 04.11.2016
    Dziękuję

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania