Odszukać siebie #14

- Moim chłopakiem!

Krzyknęłam po chwili, na moje słowa cała klasa odwróciła się w naszą stronę - a dokładniej moją. Twarze wszystkich wyrażały zaskoczenie i szok. Ponownie przeniosłam wzrok na Alex'a. Nie krył swojego nastawienia do moich słów - usta przybrały kształt grymasu niezadowolenia, a oczy ułożone w charakterystyczny sposób, dawały efekt złości, a raczej wściekłości, jakiej w tym momencie był z pewnością pełen.

- Jak to?

Zapytał zdezorientowany, próbując zapewne przeanalizować moje zachowanie. Bałam się, że zapyta za chwilę o wczoraj, bądź poniedziałkowy pocałunek - czemu na to pozwoliłam, a ja nie wiedziałam co powiedzieć, lecz nie odezwał się ani słowem. Schował mój - ów wcześniej zabrany - telefon do kieszeni swoich spodni i usiadł na miejscu obok mnie.

- Oddaj to.

Powiedziałam, stojąc nad nim i wyciągając ku niemu swoją dłoń - w geście oznajmujacym, iż ma zwrócić mi moją własność. Nic nie odpowiedział. Cała klasa odwróciłam się w stronę, stojącej w drzwiach nauczycielki.

- Panno Milay... proszę o zajęcie miejsca.

Posłusznie usiadłam na wyznaczonym miejscu. Przez całą lekcje szarooki nie zwracał na mnie uwagi - siedział, wpatrzony w blad ławki i nie reagował na żadne pytania, prośby, ostrzeżenia czy nawet krzyki. Siedział i nic. Nie wiedziałam jak mam się zachwiać w tamtej chwili. Miałabym powiedzieć mu prawdę, zmuszając się do wytłumaczenia czemu tak powiedziałam. Sama nie wiem dlaczego tak powiedziałam. Może po prostu miałam już dość jego zachowania, bądź chciałam mu pokazać, że nie jest pępkiem świata. Nie wiem. Choć mogłam też wciąż trwać w tym kłamstwie. Toma był dla mnie ważny, lecz czy na pewno tego chciałam? Na każdej lekcji blondyn siedział i nie odezwał się nawet słowem. Przeszkadzało mi to, czego nie mogę ukryć. Na długiej przerwie wyszłam pod swoje ulubione drzewo - jak zwykłam robić wcześniej. Usiadłam i wpatrywałam się w pudrowo - różowe kwiaty, powoli opadające na wiosennym wietrze.

- Kim on jest?

Zapytał nagle, stojący przede mną szarooki.

- Nie musisz wiedzieć wszystkiego.

Bruknęłam w jego stronę, prosząc w duchu, by chodź dziś dał mi odpocząć od jego zachowania.

- To chyba powinienem.

Stał wciąż nade mną, spoglądając na mnie z wyższością. Nie umiałam go zrozumieć. Był tylko sąsiadem i znajomym z klasy - nikim więcej. Więc dlaczego oczekiwał odpowiedzi. Byłam zła, lecz nie na niego - na siebie. Z pozoru, gdybym tego nie powiedziała nic by się nie stało, lecz nie wiedziałam czy do końca tego żałuję.

- Dlaczego tak sądzisz?

Wstałam gwałtownie, przy co blondyn zmuszony został do cofnięcia się.

- Nie jesteś moim ojcem, żebym musiała ci się tłumaczyć.

- Nie muszę być twoim ojcem...

Szarooki złapał za moje ramię -ściskał je dosyć mocno.

- Wystarczy, że jestem twoim chłopakiem!

Co? W duchu byłam na tyle zaskoczona jego słowami, iż z pewnością wyglądałam teraz jak wystraszony noworodek. Otworzyłam szerzej oczy. Co on powiedział? Przecież nie pamiętam, by się tak stało. Musiał to sobie ubzdurać, zmyślić. To nie mogło być realne. Jego słowa były wytłumaczeniem jego zachowania, lecz czy obydwoje nie powinniśmy się zgodzić? Ja przecież nie pamiętam bym się zgadzała, a tym bardziej pytała jego.

- Zamieniłaś mnie?

Zapytał z żalem, ściskając mocniej moje ramię. Nie było w jego głosie złości, bądź agresji - jedynie smutek. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Chyba powinnam powiedzieć mu o kłamstwie, ale nie wiedziałam jak. Po chwili rozbrzmiał drzwonek, ratujący mnie z opresji. Weszłam do klasy, a za mną chłopak. To była nasza ostatnia lekcja, która zleciała dosyć szybko. Do domu dojechałam w spokoju. Alex już ze mną nie zrozumiał, lecz wciąż nie oddał mi komórki. Bałam się, że zadzwoni sprawdzić czy mówiłam prawdę, bądź chcąc poznać tożsamość "mojego chłopaka". Wciąż rozmyślałam nad jego słowami. Nie wyglądał jakby żartował, wręcz przeciwnie - był śmiertelnie poważny. Czy to dlatego się tak zachowywał? Z pewnością tak. Przed moimi drzwiami do domu stał nie kto inny jak blondyn. Dopiero teraz przypomniałam sobie o projekcie.

 

Wspomnienie...

Rose idzie powolnym krokiem po korytarzu na drugim piętrze budynku szkoły. Jej krótkie blond włosy ułożone są w warkocz, który sama dziś rano sobie zrobiła. Przemierza leniwie przez tłum osób w podobnym wieku, którzy również chodzą do szkoły podstawowej. Wszyscy zdają się nie zwracać na nią uwagi, lecz jest to błędem. Blondyn o szarych oczach, chodzacy to tej samej klasy co ona, wpatruje się w dziewczynę, stojąc przy ścianie wraz z kumplami.

- Zostało mi tylko pokonanie bosa, ale nie zauważyłem jednego i...

Patryk, najlepszy przyjaciel Alex'a spojrzał na niego, przerywając wypowiedź.

- I mnie zabili. Będę musiał przechodzić jeszcze raz od początku.

Dokończył, odwracając głowę od zamyślonego kolegi. Alex wciąż myślał o Rose. Zielonooka spodobała mu się odkąd pierwszy raz ją zobaczył. To dzięki niej, nie przejmował się kolorem swoich oczu. Bardzo ją polubił. W końcu rozbrzmiał dzwonek, oznajmujący koniec długiej przerwy. Wszyscy uczniowie zaczynają wchodzić do klas. Alex także miał już wchodzić, lecz nigdzie nie dostrzegł blondynki. Pewnym krokiem zaczął iść w stronę schodów, prowadzących w dół, gdyż podejrzewał, iż właśnie tam jest dziewczyna. Będąc na półpietrze, zauważył idącą w jego stronę zielonooką. Ucieszył się. Wreszcie byli sami.

- Rose.

Westchnął uśmiechnięty, dziewczyna zatrzymała się przed nim. Lubiała go, zazwyczaj się kłócili i docinali, lecz pomimo tego wciąż go lubiła. Spojrzała na niego wyczekując kontynuacji wypowiedzi.

- Czy...

Chłopak nie był do końca pewny, czy powinien ją teraz o to pytać. Bał się, że ona nie odwzajemnia jego uczucia.

- Czy...?

Powtórzyła za nim, rozmyślając co chce jej przekazać szarooki.

- Czy zostaniesz moją dziewczyną?

Zapytał z nadzieją w głosie. Dziewczyna uśmiechnęła się, pragnęła to usłyszeć. Blondyn wpatrywał się w jej uśmiech, wiedział już jaka jest jej odpowiedź.

- Pewnie.

Zaśmiała się cicho. Chłopak szybko zbliżył się do niej i mocno ją przytulił. Cieszył się, że wreszcie zdobył się na odwagę, by ją o to zapytać. Zielonooka przypomniała sobie o powodzie, dla którego wróciła z podwórka.

- Chyba był dzwonek.

Przypomniała mu, stawiając stopę w tył, lecz znajdowała się wcześniej na granicy stopnia. Cofajac się, straciła równowagę i upadła w tył. Chłopak próbował ją złapać, lecz za późno. Nim zdążył zareagować dziewczyna już leżała na piętrze niższym poziomie. Nie podnosiła się.

- Rose!

Szarooki szybko pobiegł w jej stronę. Dopiero, gdy znajdował się obok niej, zauważył kilka plam krwi na niektórych stopniach i sączącą się czerwono-czarną ciecz również z jej barka jak i z jej czoła. Po chwili dobiegły do nich nauczycielki, wystraszone krzykiem chłopaka. Szybko zadzwoniły po pogotowie, które przyjechało po kilku minutach. Blondyn obserwował, jak zabierają jego dziewczynę do karetki, a następnie odjeżdżają spod szkoły.

- To on ją zepchnął!

Krzyknął ktoś z tłumu uczniów, zgromadzonych pod szkołą.

- Alex do dyrektora.

Nakazała nauczycielka. Szarooki nie protestował, wciąż w głowie odtwarzał ten moment. Wszystko działo się tak szybko... nie umiał zareagować. Przez niego Rose Milay trafiła do szpitala. Nie chciał tego. Najszczęśliwsza chwila jego życia zmieniła się w najgorszą. Rose... przed oczami miał jej obraz. Złociste kędy zboża skąpane w ciepłych promieniach słońca i tańczące przez jesienne podmuchy wiatru w jednej chwili pokrył czerwony mrok, zabrał wiatr i słońce i z zabrał z nich życie. Blada ceramika pokazała swoją kruchość i pękła w dwóch miejscach, a w tych miejscach zaczęła sączyć się czarno - czerwona ciecz, rozlewając się po kolejnych kawałkach porcelanowej skóry. Zielone lasy, tajemnicze i drogocenne straciły swój blask i ukryły się w skrawkach powiek. Chłopak szybko wrócił do domu.

- Aleeex!

Krzyknął jego straszy brat, widząc idącego do domu blondyna. Chłopak wyminął Tome, po czym poszedł do swojego pokoju. Wciąż wracał pamięcią do obrazu dziewczyny. Obwiniał się o jej stan.

- Gdybym wtedy...

Tworzył najróżniejsze scenariusze, w których dziewczyna byłaby wciąż cała.

Rose leży nieprzytomna na łóżku szpitalnym. Wokół niej stoi jej starszy brat, ojciec oraz trzech lekarzy.

- Czemu ona się nie budzi?

Wrzasnął niezadowoleny pan Milay.

- Wstrząs jest dość mocny.

Wytłumaczył jeden z lekarzy, odkładając kartę pacjentki do rąk drugiego biało odzianego mężczyzny.

- Jutro powinna się obudzić.

Dodał inny. Następnego dnia zielooka odzyskała świadomość. Podniosła zmęczone powieki.

- Witaj.

Przywitał ją jeden z lekarzy.

- Jak ja się tu znalazłam?

Zapytała, próbując się podnieść, lecz była za słaba i opadła na łóżko.

- Przywieziono cię ze szkoły.

Wytłumaczył spoglądajac na nią przenikliwie.

- Co ostatnio pamiętasz?

Zapytał, wyczekając odpowiedzi.

- Sama nie wiem.

Zamyśliła się dziewczyna, rozglądając się po pokoju, w którym się znajdowała.

- Pamiętam tylko, że byłam na przerwie. Poszłam pod drzewo, a potem był dzwonek i weszłam do szkoły. Później... już nic nie pamiętam.

Lekarz zapisał coś w karcie, po czym przeniósł na nią wzrok.

- Lekki zanik pamięci. Zdarza się. Za parę dni powinnaś wrócić do domu.

Rose podziękowała, po czym lekarz pozostawił ją samą. Jej pobyt w szpitalu trwał 9 dni, po tym czasie wróciła do domu, gdzie czekał na nią zmartwiony brat.

- Co się stało?

Zapytał troskliwym głosem, przyglądając się bandażowi na jej czole.

- Nie pamiętam.

Westchnęła, siadając obok niego. Następnego dnia poszła już do szkoły.

- Rose... jak się czujesz?

Zapytała wychowawczyni, spoglądając na blondynkę. Cała klasa spojrzała na dziewczynę.

- Co się stało?

Zapytał Patryk, spoglądając ukradkiem na szarookiego. Dziewczyna nie odpowiedziała, ponieważ Monika okazała się być szybsza.

- Alex ją zepchnął.

Krzyknęła, śmiejąc się.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 9

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Olusia4410 02.08.2016
    ,,Alex już ze mną nie zrozumiał, lecz wciąż nie oddał mi komórki" - powinno być rozmawiał? ;) To był nieszczęśliwy wypadek, a ona cały czas była przekonana, że Alex zrobił to specjalnie. Smutne :( Mam nadzieję, że w końcu jakoś to sobie wytłumaczą :) 5 i czekam na dalsze części ;)
  • Afraid13 02.08.2016
    Dziękuję. Następna powinna pojawić się niedługo ^^
  • lea07 02.08.2016
    Boooassskkkiiieee opowiadanie <3. Tyle czekałm na ten rozdział aż w koncu się pojawił <3. Kocham to opowiadanie <3. Czekam na więcej :). 5 bo więcej nie mogę ;(
  • Afraid13 02.08.2016
    Dziękuję.
  • Margerita 03.08.2016
    pięć
  • Afraid13 04.08.2016
    Dziękuję
  • Margerita 04.08.2016
    Afraid13
    zapraszam na wiersz zabawa w clubie disco
  • Afraid13 04.08.2016
    Margerita. Zaraz wpadnę ^^
  • Margerita 04.08.2016
    Afraid13
    przyszłą wojowniczkę dodałam
  • Afraid13 04.08.2016
    Margerita. Już czytałam ^^
  • Szalokapel 30.08.2016
    Bardzo ciekawy rozdział. Stopniowo będę nadrabiać zaległości. Do kolejnego rozdziału zajrze jutro.
    blad - blat
    Moment, w ktorym dziewczyna zemdlala pięknie opisalas. Jestem pod wrażeniem. Zostawiam 5.
  • Afraid13 31.08.2016
    Dziękuję.
  • katharina182 28.10.2016
    Jak na razie dotarłam tutaj. Do tej pory bardzo mi się podoba. Wspaniale wszystko opisujesz więc bez problemu można wyobrazić sobie daną sytuację. Jutro będę czytać dalej. Oczywiście zostawiam Ci mocną 5:)
  • Afraid13 04.11.2016
    Bardzo dziękuję :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania