Częstochowska Róża Część 5 - Wybaczamy dla miłości (1/2)

Cyryl Rebelski był osobą, która wyróżniała się szczególnie wśród społeczeństwa, choć sam nigdy nie potrafił zrozumieć dlaczego. Często zastanawiał się, co takiego widzą w nim te wszystkie kobiety sterczące pod jego blokiem, czy zaczepiające go na ulicy, kiedy wybierał się na przechadzkę. W końcu był na granicy wagi prawidłowej a niedowagi, skórę miał bladą jak u trupa, oczy podkrążone, a mimo to wielu ludzi, publicznie, przypisuje mu niesamowicie atrakcyjny wygląd. Często głowił się, co ci ludzie widzą, czego on nie dostrzega. Czyżby ostatnio wprowadzono jakiś nowy męski kanon piękna, do którego nieświadomie się załapał?

Jeżeli chodziło o otaczający świat, poeta nie potrafił się w nim odnaleźć. Wielu „znawców” pomyślałoby, że „winnym” tego stanu jest profesja, którą wykonuje – w końcu był poetą, artystą, a tacy przecież żyją we własnym świecie, nie umiejąc przystosować się do „normalnej”, szarej egzystencji. Przypadek Cyryla jednakże był zupełnie inny – świat, w którym zabrakło Anny Warmuzek był dla niego światem brzydkim i pozbawionym światła. Światem straconym, którego już nie da się ocalić od zguby, ponieważ już dawno uległ destrukcji. Świat, w którym nie było Anny Warmuzek nic dla poety nie znaczył. Ludzie, którzy żyli w tym świecie, również nic nie znaczyli. Byli dla niego niczym kukiełki pozbawione świadomości, wystawione w teatrzyku dla dzieci, które ktoś umieścił w takim, a nie innym spektaklu, w takiej, a nie innej roli, mogąc pociągać za sznurki do woli, ustawiając tak, jak sobie tego życzy. Momentami Cyryl czuł, jakby tylko on istniał, a wszystko wokół było fałszywe. Często zastanawiał się, czy może nie jest ostatnim człowiekiem, który posiada wolną wolę, kiedy inni odgrywają nieświadomie przygotowany scenariusz, napisany przez kogoś innego…

Odkąd Anny zabrakło, dla Cyryla wszystko straciło znaczenie. Szkoła? Matura? Nie widział w tym sensu. Rzucił się w wir pisania i tworzenia, starając się na kartce utworzyć świat taki, jak z jego snów. Taki świat, w którym zakląłby duszę Anny i ożywiłby ją, świat, w którym Anna Warmuzek dalej trwa… Nawet fakt, że w każdej sekundzie życia dziewczyna trwała w jego myślach nie pomagał, by ten świat stał się wartościowy. Gdyż świat, w którym poeta żył… Nie, nie żył, wegetował, jest światem, z którego Anna Warmuzek zniknęła. To świat przeklęty i obrzydliwy.

Jest to świat zniszczony przez Beniamina Bielińskiego.

Cyryl wegetował tylko i wyłącznie w jednym celu: chciał sprawić, by po Annie został na tym świecie znaczący ślad. Pragnął zapieczętować jej istnienie w słowach, chciał, by każdy dowiedział się, że niegdyś żyła tak cudowna osoba i tak wspaniała artystka jak Anna Warmuzek. Chciał, by cała ludzkość dowiedziała się, że Anna Warmuzek stąpała niegdyś po tej ziemi i oddychała tym powietrzem. Chciał, by każdy dowiedział się o zbrodni, która została dokonana wobec jej serca i duszy. By cały ten cholerny świat dowiedział się, jaki morderca po nim chodzi.

Chciał, by cały ten przeklęty, zgniły świat dowiedział się, że odebrano mu jego życie. By każdy wiedział, że Cyryl Rebelski kochał Annę Warmuzek i bez niej życie nie ma sensu.

Książka, w której zawarł tą historię, lecz nie opisał jako biograficznej a jedynie „oparta na faktach”, gdzie pozmieniał imiona bohaterów i opisał nieco inaczej okoliczności, została bestsellerem. Recenzenci mówili o powieści w superlatywach i gorąco polecali. Dziewczęta z gimnazjów i liceów wzruszały się i pisały komentarze z wieloma płaczącymi emotikonami, by wyrazić, jak bardzo ich poruszyła ta historia. Bardziej dojrzali mole książkowi pokusili się o głębokie interpretacje poszczególnych wątków i portretów psychologicznych postaci, ze szczególnym skupieniem na zbrodniarzu. Głowili się nad kwestią, dlaczego, choć zdawał się być tak dobry, dokonał tak okropnej, niewybaczalnej zbrodni?

Na to pytanie, czy to w książce, czy w fakcie, nie ma odpowiedzi. Nikt nie zrozumie nigdy dlaczego to się stało. Nawet sam morderca nigdy nie zrozumie, dlaczego to zrobił. Choć Cyryl znał wiele wyszukanych słów i potrafił bardzo dobrze opisywać emocje, istniały takie dwie szczególne, których nigdy nie zdołałby ująć. Pierwszą z nich jest jego rozpacz po utracie Anny. Choćby się prężył, choćby napisał ciurkiem książkę na tysiąc stron, nie wyraziłby ostatecznie własnego cierpienia i tęsknoty za utraconą miłością.

Drugą z emocji jest ta, jaką darzy osobę co mu tą miłość odebrała. Tego uczucia obrzydzenia i pogardy nie można było porównać nawet do amoku. To coś o wiele gorszego, coś, do czego ułomna ludzka mowa się nie nada by opisać, choćby Cyryl użył wszystkich języków jakie są i jakie były używane na tym świecie. Uczucie to porównywał jednak do prześladującej go klątwy. Często wyobrażał sobie, mimowolnie, jak torturuje Bielińskiego na najrozmaitsze sposoby, jak go powoli zabija, nie dniami, nie tygodniami, ale miesiącami, nie dając mu nawet chwili na odpoczynek… Zupełnie tak, jak on zabijał Annę.

Przypominając sobie jak cierpiała po porzuceniu, walczył ze sobą by naprawdę nie wprowadzić tego planu w życie. Pamiętał jej każdą wiadomość, w której mówiła, że ona chce już umrzeć, te wszystkie niezliczone dni, w których przychodził do domu Anny na prośbę jej babci, a dziewczyna leżała w łóżku z załamaniem nerwowym, nie chcąc nawet na moment wstać, otulona kołdrą wylewała łzy cierpienia, którego nie mógł w żaden sposób załagodzić… Przypominając sobie, że piekło Anny trwało cztery miesiące, bez dnia spokoju, a ostatecznie zakończyło się jej śmiercią… naprawdę miał ochotę zadać Beniaminowi jeszcze gorszy ból, na o wiele dłużej.

Cyryl obwiniał Boga, że ten śmiał stworzyć takiego zbrodniarza, a co gorsza, że pozwolił by ten zbrodniarz zabił jedną z jego najidealniejszych kreacji, którą była Anna. Jeżeli Bóg zezwolił na to, bo chciał dostać Annę szybciej do szeregów nieba, to poeta pytał się, dlaczego nie zabrał i od razu jego. Myślał, że być może dlatego, że jemu nie dane będzie pójść do nieba. Choć nie chciał wierzyć, że Bóg był aż tak okrutny, by nie pozwolić mu po śmierci nawet raz na jakiś czas ujrzeć Anny. Nawet gdyby wieczność musiał spędzić przy samym Szatanie w piekle, ale mogąc widywać ją co jakiś czas, piekło i Szatan bardzo by mu pasowali. A to dlatego, że lepszy Szatan i jego piekło, niż ten świat i Beniamin. Cyryl był przekonany, że biblijne piekło jest rajem w porównaniu do świata, w którym aktualnie się znajduje. Pierwszy raz pomyślał to tamtego pamiętnego dnia, kiedy żegnał się z Anną w szpitalu. To był pierwszy i ostatni raz kiedy ją ucałował, tak, jak zawsze pragnął.

Wtedy właśnie pomyślał, że jest w piekle gorszym, niż opisuje to jakakolwiek religia.

Dziś Anna znów mu się śniła. Zdarzało się to Cyrylowi, na szczęście, bardzo często. Kiedy mu się nie śniła, poeta nie był w stanie normalnie funkcjonować, bo po otworzeniu oczu miał wrażenie, że ten świat jest jeszcze bardziej pusty, niż zawsze. Dziś miał zamiar kontynuować pracę nad kolejną książką, gdyż uznał, że misja wyrycia pamięci o Annie się jeszcze nie skończyła. Nadal uważał, że pomimo rozgłosu, dobrych recenzji i tylu sprzedanych egzemplarzy niewielu rozumie, co ma tak naprawdę do przekazania. A co najgorsze, najpewniej te kukiełki i tak nigdy nie zrozumieją. Ale jednak nadal się starał… Może do tego ciągłego pisania zmusza go Anna, przychodząc w snach, bo chce tak utrzymać go przy „życiu”?

„An, moja An… Ja już nie żyję” – przemówił do niej w myślach.

Dzisiejszy sen jednakże był dość specyficzny. Cyryl nie zapamiętał go dokładnie, choć pamiętał, że była tam oczywiście Anna i specyficzne odczucie… które czuł dalej, odkąd tylko otworzył oczy. Było to dziwne uczucie, wrażenie, że ten zgniły, martwy świat… się zmienił. To niemożliwe, by coś co umarło mogło się zmienić… ale jednak. Coś się zmieniło. Co jeszcze bardziej przerażające, od rana myślał o tym zbrodniarzu, ale nie w czarnych kolorach. Było to dla pisarza obrzydzające, nie miał ochoty o nim rozmyślać, ale myśli płynęły mimowolnie. Przypomniał sobie wtedy, że w tym śnie przebywał również Bieliński, a tak przecież nigdy się nie działo. To dziwne, zbyt dziwne…

Jednakże, jeżeli było prawdą, że duch Anny przybył do niego… być może to sprawiło, że świat zdawał się inny? Jednakże… dlaczego akurat do Bielińskiego?

„Lunatyk, co za cholerny lunatyk… Śni na jawie i widzi tak wspaniałe rzeczy, czym sobie zasłużył? Czym sobie zasłużył, An? Czy ty go tak torturujesz? Nie, na pewno nie, za bardzo go kochasz, by się na nim mścić. Tęskniłaś za nim? Najpewniej… Ale za mną już nie? Dlaczego z nim podzieliłaś łoże, a mi nawet nie dasz się we śnie jednym palcem dotknąć…?”

Starł łzę, która spływała mu powoli po policzku. Jeżeli zbrodniarz nie kłamał i Anna naprawdę z niebios zeszła na ziemię, to najpewniej po to, by go ocalić. Bo Anna Warmuzek nigdy nie wróciłaby po to, by się mścić. Wróciłaby tylko po to, by ratować ukochanego, jeżeli byłaby taka potrzeba.

„Pierdolony” – warknął Cyryl w myślach. – „Dlaczego jesteś tak błogosławiony?”

Na to pytanie nawet sam Bóg nie zna odpowiedzi. Miłość Anny, tak czysta, tak potężna i piękna, że przekroczyłaby granicę śmierci, by ocalić tego, który tą miłością i jej kochającym serduszkiem ją zamordował. Jednak czy tak wielka siła starczy, by zbawić duszę zbrodniarza przed potępieniem? Czy Bielińskiego w ogóle da się uratować?

Cyryl szczerze w to wątpił.

„Jej ramiona zawsze były otwarte, a jej serce na zawsze pozostało twoje. I pozwoliłeś sobie zgnić, nawet, kiedy spokój, prawda, odkupienie i błogość były tak blisko?”

Spytał Bielińskiego w myślach. W oczach poety dusza zbrodniarza już dawno przepadła, i nawet miłość Anny nie mogła już jej ocalić. Ktoś taki jak Beniamin Bieliński i tak nie zasługiwał przecież na drugą szansę.

Morderca jego ukochanej nigdy nie zostanie zbawiony.

Średnia ocena: 4.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Ocmel 5 miesięcy temu
    Hej, ciekawy tekst. Powoli podajesz kolejne informacje i całość naprawdę ładnie się zgrała. Nieco jednak przeszkadzają liczne powtórzenia. Czasem rozumiem, dlaczego się pojawiły, bo podkreślają niektóre kwestie, ale w innych wypadkach sprawiają, że wychodzi trochę masło maślane, np. tutaj:

    "by nie pozwolić mu po śmierci nawet raz na jakiś czas ujrzeć Anny. Nawet gdyby wieczność musiał spędzić przy samym Szatanie w piekle, ale mogąc widywać ją co jakiś czas, piekło i Szatan bardzo by mu pasowali. A to dlatego, że lepszy Szatan i jego piekło, niż ten świat i Beniamin. Cyryl był przekonany, że biblijne piekło jest rajem w porównaniu do świata, w którym aktualnie się znajduje."
    albo
    "Dzisiejszy sen jednakże był dość specyficzny. Cyryl nie zapamiętał go dokładnie, choć pamiętał, że była tam oczywiście Anna i specyficzne odczucie… które czuł dalej, odkąd tylko otworzył oczy. Było to dziwne uczucie, wrażenie, że ten zgniły, martwy świat… się zmienił. To niemożliwe, by coś co umarło mogło się zmienić… ale jednak. Coś się zmieniło. "

    A tu kilka rzeczy, które przy okazji wpadły mi w oko:
    "Dziewczęta z gimnazjów i liceów wzruszały się i pisały komentarze z wieloma płaczącymi emotikonami, by wyrazić, jak bardzo ich poruszyła ta historia." - jeśli dziewczęta to raczej "je" niż "ich" :)
    "Nikt nie zrozumie nigdy dlaczego to się stało." - uciekł przecinek
    "Drugą z emocji jest ta, jaką darzy osobę co mu tą miłość odebrała." - tu także
  • Clariosis 5 miesięcy temu
    Hej! Dziękuję za zainteresowanie opowiadaniem i uwagi, które zostały dołączone. Na razie niestety nie mam zbyt wiele czasu by skupić się na poprawianiu tegoż opowiadania, ale kiedy znajdę moment to siądę i zobaczę, co mogę zrobić, by było lepiej. :)
    Jeszcze raz serdecznie dziękuję!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania