LBnR - 3 uwolnić zapomnienie...
przychodzą biorą podglądają podsłuchują
niewyobrażalne
potykam się o przodków
winna mówią ich czerwone mordy
wczoraj przyszli jeden z nich pośliznąć się musiał
zaklął siarczyście
pozrzucał ze mnie wszystko prześcieradła pogniótł
biel zabrudził
marznę dzisiaj
mam wątpliwości czy będę wolna jeszcze
dwadzieścia cztery godziny na dobę
kadr za kadrem
nadchodzą nocą pod drzwi kopią
stara prawda zakłamanych parszywców
ręka rękę myje
świecą w oczy palą cygara dymem plują
krew mają na dłoniach
kiedy igłą wstrzykują w moje żyły zarazę niszczącą
moje kończyny to księga rozchodów i przychodów amfetaminy
nie do wytrzymania
mamo
jestem w rękach wariata chce mnie przełamać
może na wpół
nawet do klozetu nie mogę wejść sama
muszę zasłaniać zamykać zasklepiać się w sobie
on sprawił że kurwą jestem
alfonsem został i zabrał tożsamość wszystkie lustra
książki drogie memu sercu i dokument
pozostawił tylko peronowe kryminały
zmanipulowane życie pomieszane uczucia ze zdradą
czarno białe fotografie aktów zdobią karmazynowe ściany
kalejdoskop penisów i wagin
chce mi się wymiotować chcę słońca i ciepłej kołdry
kawałek nieba lazurowej wolności
dzisiaj zrobiłam to
zabiłam cegłą wydłubaną ze ściany
cicho oddycham by nie obudzić sprawiedliwej śmierci
Komentarze (3)
bez głębszego...
Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania