Poprzednie częściNigdy 16  

Nigdy 17

Dzień mija mi spokojnie, głownie na leniuchowaniu w moim pokoju numer dwa. Siedzę na parapecie z książką na kolanach. Stwierdziłam, że drugi pokój to świetna sprawa. Któregoś dnia pomalowałam ściany na czarno, poprosiłam mamę o białe meble, a na nich poukładałam całą kolekcję moich książek. Począwszy od tych, do których najbardziej lubię zaglądać. Na półkach znalazły się również: mój rysunkowy pamiętnik, ozdobne pudełeczka i mój ulubiony miś z dzieciństwa, a obok niego lalka. Nazywała się Eliza. Miała długie czarne loki, cerę białą niczym śnieg i jasnoróżowe usta. Ubrana była w jasną sukienkę dworską i niebieskie pantofelki. Bawiłam się nią i Panem Misiem w przyjęcia, na których zasiadaliśmy do stołu i piliśmy herbatkę w ozdobnych filiżaneczkach.

Zeskakuję z parapetu i patrzę na dwie moje ulubione zabawki. Odkładam książkę na regał, następnie gaszę światło, podziwiając świecące w ciemnościach gwiazdki i księżyc, przyklejone na suficie. Chciałabym, aby Zuza zobaczyła jak się urządziłam, dlatego wysyłam do niej esemesa:

 

Hej, kochana.

 

Hej, miśku. Co u Ciebie? - odpisuje po chwili.

 

W zasadzie to nic ciekawego - nie wspominam o tym, co mnie dołuje. - Wpadniesz do mnie?

 

Nie, dziś nie ;)

 

Ani na chwilę? Nie daj się prosić!

 

Wiesz, jestem już umówiona. Nie tym razem :D

 

Naprawdę? Nie możesz odmówić?

Ej, misiek, mam zrezygnować ze swoich planów, aby przyjechać do Ciebie?

 

Masz rację, przepraszam.

 

Jakie plany na resztę dnia? ;*

 

Nie wiem. Może uda mi się namówić Werę na spotkanie, skoro ani Ty, ani Fabian nie dacie rady ;/

 

Przykro mi, powodzenia!

 

Jestem zawiedziona, że Zuzka odmówiła. Przecież dziś są moje urodziny, nie mogła się postarać ze mną spotkać? Żadna inna osoba na świecie nie rozumie mnie tak, jak ona. Nikt jej nie dorównuje, lecz teraz jej tu nie ma. Niestety, nie mogę wyjść z domu i w pięć minut stanąć przy jej drzwiach z pretensjami.

Tik tok, tik tok. Szesnasta. Tik tok, tik tok. Minuta po szesnastej. Nie wiem czym mogę się zająć. Żaden z moich przyjaciół nie ma ochoty się ze mną widzieć. Fabian umówił się z kolegami, Zuza... w zasadzie, to nie wiem co będzie robiła i nie mam zamiaru jej o to wypytywać. Z kolei Weronika obiecała cały wieczór pomagać rodzicom w pracach domowych.

Przynoszę kalendarz i laptop.

 

14 listopada 2014 roku

 

Zbliżają się święta, a ja mam trochę czasu wolnego...

Włączam na YouTube piosenki świąteczne i zaczynam planować. Wpisuję w google: ,,kartki na święta Bożego Narodzenia". Wybieram te, które są bardzo ładne i łatwo można je wykonać. Do ręki biorę kolorowy blok i nożyczki.

- Tę dam Kaśce i reszcie domowników, tę dam jednej babci, a dokładnie taką samą zrobię dla drugiej - wyliczam. - Na pewno Wigilie w tym roku będę obchodzić z tatą, ciekawe czy mama też. W takim razie, mimo że bardzo ich nie lubię i nie mam pojęcia jak zniosę ich obecność, Marysi i Magdzie też wypada dać taki prezent świąteczny.

Wiele osób pewnie zaczęłoby mi zarzucać, że w dzisiejszych czasach życzenia składa się esemesem, albo przez Facebooka, ale ja do takich osób nie należę.

Szukam ładne wierszyki i wypisuję je na prawie skończonych laurkach.

Przydałyby mi się kolorowe brokaty, żeby ozdobić kartki... W poniedziałek udam się po nie do sklepu. W brudnopisie zapisuję, aby o tym nie zapomnieć. W internecie szukam ciekawe filmy świąteczne, które oglądnę sobie za jakieś półtora tygodnia. Robię listę rzeczy do zrobienia i do kupienia, na przykład: gorącą czekoladę, szlafrok z nadrukiem reniferów, czy ubranie, które ubiorę na Wigilie i pozostałe święta. Przemówiła do mnie atmosfera świąteczna. Mam nadzieję, że te święta będą magiczne, zobaczę pierwszą gwiazdkę i śnieg za oknem. Jeszcze sporo czasu do dwudziestego czwartego grudnia, ale chcę mieć wszystko dokładnie zaplanowane. Wymyślam jeszcze kilka projektów ozdób na choinkę.

Ziewam.

Odstawiam kolorowe laurki na półkę, wyłączam telefon i postanawiam się wykąpać, przebrać w piżamę i iść spać. I tak nie mam nic do roboty, bo już wszystko porządnie rozplanowałam. Po co mam się nudzić? Przynajmniej się wyśpię.

Śnię o rudowłosym, płaczącym dziecku.

 

Do moich uszu dociera dźwięk dzwonka, ktoś puka do drzwi.

Przecieram zaspane oczy, patrzę do lustra. Jestem cała pośliniona, na mojej głowie panuje totalny nieład, a ubrana jestem w piżamę z nadrukiem kotków. Pośpiesznie wycieram twarz i zakładam stary szlafrok. Znów ktoś dobija się do drzwi.

- Chwileczkę! - krzyczę, szukając pantofli. Kto mógł do mnie przyjść?

Ach, nie zdążę założyć soczewek, ponieważ ktoś bardzo się niecierpliwi. Chwytam więc za okulary, które leżą na stoliku i patrząc na komórkę: dwadzieścia po dwudziestej, zbiegam po schodach.

Po raz kolejny rozbrzmiewa dźwięk dzwonka. Jezu, pali się? Wywracam oczami i trzęsącymi palcami wkładam klucz do zamka. Przez szybkę zauważam brązowe włosy zaplecione w warkocza. Kaśka? Nie, to nie jest ona.

Otwieram drzwi, gdy słychać piski i oklaski.

Patrzę z szeroko otwartymi oczami na grupkę osób, śpiewających,,sto lat". No nie wierzę. Jejciuuu!

Zasłaniam twarz rękami w geście wzruszenia. Mój wzrok wędruję do trójki moich przyjaciół i dwóch pozostałych osób - Kamila oraz chłopaka ubranego w luźne dżinsy i granatową bluzę.

Fabian trzyma miśka, który dorównuje mu wzrostem, a Zuza owocowy tort z palącymi się świeczkami.

- Możemy wejść? - pyta Zuza, unosząc zabawnie brwi.

- Mamy czekoladę. Truskawkową - zachęca Wera.

- Ja... naprawdę nie wiem, co powiedzieć! - przyznaję i przytulam każdego po kolei.

- Jestem Michał - przedstawia się nieznajomy, a ja posyłam Zuzie jednoznaczne spojrzenie.

- Hej, Lusi - podaję mu rękę, następnie rzucam się mu na szyję. - Zapraszam, chodźcie do salonu - prowadzę.

- Jak to jest dostać większego miśka od siebie? - śmieje się Fabian. - Gdzie go zanieść?

- Może oglądniemy jakiś film? Co proponujecie? - pytam pozostałych.

- Spokojnie, my się tym zajmiemy - puszcza oczko Zuza. - Gdzie masz piloty? Dobra, są tu - przełącza kanały w telewizji.

Weronika i Kamil zajęli się sobą, a Zuzka z Michasiem wybierają film.

- Chodź ze mną - zwracam się do Fabiana. - Ale mnie zaskoczyliście! Już myślałam, że ten wieczór będę musiała spędzić sama.

- Przecieżbym ci na to nie pozwolił - uśmiecha się brunet, a ja otwieram drzwi do mojego pokoju numer dwa. Głupio mi się zrobiło, że w nich zwątpiłam. Byłam pewna, że mnie wystawili do wiatru.

- Kto to wymyślił? - pytam, równocześnie wskazując miejsce, gdzie ma postawić pluszaka.

- Razem to wymyśliliśmy.

- Wariaci - całuję go w policzek i podążam do mojej drugiej sypialni.

Najpierw ściągam okulary i zakładam soczewki, kolejno podnoszę bluzkę z podłogi i ściągam górę od piżamy, ostrzegając go, aby nie patrzył. Całe szczęście, że dziś spałam w bieliźnie.

Myślałam o tym, żeby go poznać z moją najlepszą przyjaciółką, a okazało się, iż już się poznali i razem knuli plan na moje szesnaste urodziny! Ale się cieszę.

Poprawiam spodnie i zerkam do lustra. Zauważam, że chłopak się na mnie patrzy i nie zdaje sobie sprawy, iż to widzę. Zła podchodzę do niego.

- Gapiłeś się przez ten cały czas, jak się przebierałam, prawda? - rzucam się na niego, pięściami uderzając w klatkę piersiową, ciałem go popychając. Wywraca się na łóżko, ja ląduję na nim.

- Nie! - śmieje się.

- I jeszcze kłamiesz!

Gilgotam go, on jeszcze głośniej się śmieje.

- Przestań!

Patrzę na niego z wyższością, oczywiście nie przestając. Zaskakuje mnie przekręcając się tak, że to ja znajduję się pod nim.

- Tego się nie spodziewałam! - przyznaję.

Chwyta mnie jedną ręką za nadgarstki, nie mam siły, aby się uwolnić.

- Przeproś za to, że mnie łaskotałaś - każe.

- Nie ma mowy!

- Tak? - teraz to on doprowadza mnie do śmiechu.

- Przestań!

- Przeproś.

- Przestań! - pokój wypełniają jeszcze głośniejsze wrzaski. - Dobra, dobra, puszczaj mnie! Przepraszam.

- Co? - udaje, że nie słyszał.

- Fabian! - chichoczę.

- Nic nie słyszałem...

- Przepraszam - mówię cicho. - Przepraszam! - krzyczę, bo wciąż trzyma rękę na moim brzuchu.

Daje mi buzi i pozwala, żebym się uwolniła, a mnie się nie chcę wstawać. Leżę sobie na łóżku. Fabian lega obok mnie, podtrzymując głowę ręką.

- Dokopałabym ci, gdyby tylko mi się chciało.

- Jasne.

- Czy to miał być sarkazm? - uderzam go w ramię. Chłopak kładzie swoją rękę na moim brzuchu. Odruchowo się odsuwam. - Przepraszam! - to moja prośba, by mnie nie torturował już więcej.

- Kocham cię - wyznaje. W jego ustach te słowa brzmią tak pięknie, że zasycha mi w gardle. Jakby umiał mówić tylko dwa słowa, chciałabym aby to były właśnie te.

- Okej... chodźmy do tych na dole - wstaję pośpiesznie, skrępowana.

Schodzimy po schodach. Kieruję się do kuchni, Fabian do salonu.

Postanawiam pokroić owocowy tort, który znajduje się na blacie. Otwieram szafki, a z nich wyciągam sześć talerzyków.

- Ty, moja stara dupo - słyszę głos Zuzy tuż przy moim uchu. Przytula mnie od tyłu. - Co robisz?

- Miałam zamiar pokroić tort.

- Pomogę ci.

- Dobra, więc wyciąg łyżeczki i kładź je na talerzach - wydaję polecenie oraz wbijam ostry nóż w ciasto. Kroję jeden kawałek. - Ratunku! Zostaw te łyżeczki i chodź tutaj - wołam ją. - Ty pokroisz tort, bo ja mam dwie lewe ręce. Patrz, jak to wygląda! - chichoczę. - Ten kawałek będzie mój.

Taki piękny tort na moim talerzyku wygląda, jak poturbowany.

- Masz rację. Nic nie umiesz zrobić, we wszystkim trzeba ci pomagać. Nigdy nie będziesz samodzielna. Co byś ty beze mnie zrobiła! - żartuje przyjaciółka i bierze ode mnie nóż. - A teraz patrz, jak się to robi.

Wspólnie zanosimy pokrojone kawałki tortu do salonu i wręczamy je pozostałym. Panowie rozgościli się na brązowej kanapie, Zuza i ja siadamy obok Weroniki na podłodze.

- Co to za gówno? - mój przyszły mąż komentuje komedie romantyczną, która leci w telewizji.

Odwracam się do niego z groźnym spojrzeniem.

- Nic nie mówiłem - wycofuje się, a wszyscy zaczynamy chichotać.

 

Fabian

 

Trochę denerwuje mnie fakt, iż Lusi usiadła na podłodze, a nie koło mnie, ale się nie odzywam. Może jak zmienimy film na jakiś horror, zacznie się bać i przyjdzie do mnie. Trzy pary w jednym domu to trochę przesłodzone spotkanie. Zacząłbym marudzić, gdyby Lusi nie była moją parą. Nawet z rozczochranymi włosami, ubrana w piżamę, wyglądała ładnie. Na początku myślałem, że jest normalną dziewczyną, po prostu ładniejszą niż reszta. A teraz tak się od niej uzależniłem, że aż chciałem zostać z nią w bibliotece. Żeby to wszystko wyglądało wiarygodnie musiałem udać, że lecę do kumpli. Fabian i biblioteka. Dla mnie to się zawsze nie rymowało. Ta dziewczyna sprawia, że chyba zacznę tam chodzić.

Zuzka pokazuje blondynce jakieś zdjęcia na telefonie. Obgadują kilka osób, robiąc wielkie oczy i mówiąc: ,,No nie wierzę!", ,,Serio to taka idiotka?". Wywracam oczami.

- Czy możemy zmienić film? - pytam.

- Nie! - dziewczyny odpowiadają chórem.

- I tak nie oglądacie - jęczę.

- Przecież oglądamy - burzy się Zuzka, ja ponownie wywracam oczami. Ta to ma charakterek. Choć poznaliśmy się knując tę niespodziankę, od razu wywnioskowałem, że jest osobą, która stawia na swoim i nie warto się z nią sprzeczać.

Po kilku minutach prawie wywierciłem dziurę w parkiecie. Nie mogę spokojnie siedzieć, wpatrzony w tę żałosną komedię. W geście irytacji i zniecierpliwienia swoją nogą zakreślam niewidzialne okręgi w podłodze.

- Po co to oglądacie? Komedie zawsze kończą się tak samo: on zdobył to, co chciał, ona zdobyła to, co chciała i żyli długo i szczęśliwie. To jest takie przewidywalne, że mnie szlag zaraz trafi! Przełączcie tę gównianą parodię życia, na coś innego - marudzę. - Serio, panowie, wy nie macie nic przeciwko, aby wciąż oglądać to gówno? - szukam u nich wsparcia. Nie wierzę, że tylko mi się nie podoba ten film.

- Uspokój się, Fabi. Kolejny film ty wybierasz - rozkazuje Panna z Charakterkiem.

- Ale...

- Cicho! - wszystkie laski wzdychają, gdy w komedii główni bohaterowie wyznają sobie miłość. Rzygać mi się chce. Przecież to wcale nie było oczywiste. Nie chce mi się nawet patrzeć na ekran. Zasłaniam twarz ręką i masuję skronie. Korci mnie, żeby wyrwać kable z gniazdek, wziąć telewizor do rąk i wyrzucić go przez okno. Zostało mi jeszcze czterdzieści minut dwadzieścia dwie sekundy tego piekła, potem może zacznie się coś dziać w tym pudle. Cały czas obserwuję Lusi. Nie odrywam od niej wzroku. No może czasem, aby spojrzeć na Zuzkę. Polubiłem ją, choć czasem mnie irytuje tym, że zawsze musi być taka wpływowa. Nie chciałbym być na miejscu Michała. W sumie nie wiem jak zachowują się w stosunku do siebie.

Kiedy dziewczyny były w kuchni zauważyłem, że nowy kolega esemesuje z jakąś Leną. Spytałem go kto to jest, odpowiedział że kuzynka. Wygląda na spoko gościa, mimo że dzisiaj go poznałem.

- Kto się zamieni miejscem? - pyta Zuzka, zgłaszam się na ochotnika, bo chcę usiąść obok laski z niespotykanymi ślepiami.

- Nareszcie! - komentuję napisy końcowe na ekranie. Tak długo czekałem na tę chwilę. Zdążyłem wymyślić już milion scenariuszy, jak pozbędę się telewizora, ale i tak były bezsensu, bo później nic byśmy nie oglądnęli. - Hym, panowie, macie jakieś życzenia na film?

- Może jakiś horror? - rzuca Kamil, lecz wtedy jego dziewczyna zaczyna marudzić.

- O, nie. Ostatnim razem przez cały film siedziałam z zamkniętymi oczami, a później i tak nie mogłam usnąć, ponieważ śniły mi się jakieś trupy całe we krwi. O, nie.

- Weronika - narzekam. Jest bardziej nieznośna, niż ta z charakterkiem!

- Fabi, słyszałeś. Nie będzie nasza bidulka znowu tego przechodzić - wcina się ta druga.

- Ja miałem teraz wybierać, co oglądamy! - oj, chłopy, nie wiem skąd żeście je wytrzasnęli. Moja dziewczyna taka nie jest. Przygląda się tylko z uśmiechem. A te dwie to takie jędze!

- To wybierz coś innego.

- Jakoś jak ja nie chciałem tej zasranej komedii, to i tak musieliśmy ją oglądać.

Lusi dotyka mojego ramienia nie włączając się w dyskusje.

- Fabi - nalega Zuza. Lubię tę wersję swojego imienia, gdy to ona się tak do mnie zwraca, ale oczywiście nigdy bym się do tego nie przyznał.

- Okej. Okej.

Wybieram film ,,Zaginiona". Główna bohaterka troszkę przypomina mi moją Lusi, bo też ma długie falowane jasne włosy i duże oczy. Ta tu, która się do mnie przytula jest dużo ładniejsza. Niektóre sceny są nieco drastyczne, ale na szczęście nikt nie narzeka. Podoba mi się spryt dziewczyny, w którą się wcieliła ta aktorka.

- Dobrze kombinuje.

 

- Dziękuję, że przyszliście. Ale was kocham! Bardzo, bardzo, bardzo!

Dziewczyny i ja po kilku godzinach oglądania filmów, śmiania się, żartowania i sprzeczania, dostajemy buziaka na pożegnanie, a chłopaki przytulasa.

 

Lusi

 

Jaki ten Fabian jest popieprzony. Ciągle narzekał. Zuzka go ganiła, a reszta - łącznie ze mną - przyglądała się ze śmiechem, nie wtykając się pomiędzy nich z obawą, że nam też się dostanie. Byłaby z nich wybuchowa para. Obydwaj są popieprzeni (w pozytywnym sensie, rzecz jasna). Ktoś mógłby zarzucić mi, że otaczam się szalonymi ludźmi, z którymi nie ma nudy, a pośród nich jest też Wera, cicha myszka uśmiechająca się ciągle, siedząca nieco z boku. Jest miłą osobą, która zawsze obdarza wszystkich mądrą radą. Uwielbiam z nią rozmawiać, zawsze podnosi mnie na duchu, a dzień spędzony w jej obecności, mimo brzydkiej ponurej pogody, staje się słoneczny, pełen życia. Jeśli chodzi o to, iż jest zbyt spokojna, w naszym towarzystwie się rozkręci. My ją rozkręcimy. Razem z Kamilem tworzą uroczą parę, dopełniającą się nawzajem, mimo że ostatnio coś się nie mogli dogadać.

Jeśli chodzi o Michała... Zuza wcale nie przesadzała, podczas swoich długich historii na jego temat.

 

Zuza

 

Jadąc z mamą w samochodzie nie rozmawiamy. Skupiam swoją uwagę na krążących myślach w mojej głowie. Jutro - a raczej dzisiaj, bo jest dobrze po piątej rano - czeka mnie kolejny długi dzień, pełen niepewności.

- Jak tam Lusi? - pyta kobieta, kierująca autem.

- Dobrze. Znalazła sobie chłopaka.

- Jaki on jest? - wypytuje zaciekawiona.

- Znajduje się na mojej liście porządnych mężczyzn.

- O, czyli coś konkretnego.

- Tak. Wiesz, że niełatwo trafić na tę listę.

- Dlatego nie muszę się martwić o chłopaka, z którym zechcesz spędzić przyszłość.

- Taa, przyszłość - mówię bardziej do siebie niż do niej.

Następne częściNigdy 18  Nigdy 19  Nigdy 20  

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Lucinda 23.11.2015
    Przyjemnie się czytało, tylko wciąż nie mogę się doczekać, kiedy Zuza wyjawi Lusi swój sekret. Tym razem było trochę więcej błędów:
    ,,Wigilie" - ,,Wigilię" - zdarzyło się dwa razy;
    ,,Wiele osób pewnie zaczęłoby mi narzucać, że w dzisiejszych czasach życzenia składa się esemesem, albo przez Facebooka" - ,,zarzucać" i co prawda nie wypisywałam już od dawna błędów interpunkcyjnych (choć nadal są i musisz liczyć orzeczenia), ale przed ,,albo" nie stawia się przecinka, natomiast stawia się przed ,,że", a raz tego zabrakło;
    ,,W internecie szukam ciekawe filmy świąteczne" - formy ,,szukam ciekawych filmów świątecznych";
    ,,a mnie się nie chcę wstawać" - ,,chce";
    ,,Fabian lega obok mnie, podtrzymując głowę ręką. " - nie jestem pewna czy istnieje forma teraźniejsza ,,lega", powinnaś raczej napisać ,,legł" w formie przeszłej i bardzo dobrze by to pasowało;
    ,,wyciąg łyżeczki " - ,,wyciągnij";
    ,,były bezsensu" - ,,bez sensu". Mimo to, za ciekawą treść, która zawsze mnie tu przyciąga (chociaż niespodzianki się spodziewałam) 5:)
  • Neli 24.11.2015
    Ale się przy Tobie uczę! Dziękuję, że chce Ci się wymieniać te błędy, choć i tak je powtarzam ;)) Planuję z tego zrobić nieco dłuższe opowiadanie, więc jeszcze wszystkiego nie mogę wyjawić. Mam nadzieję, że dzięki temu bardziej Cię przyciągnę. ;*
  • Majeczuunia 30.12.2015
    No, niezła ta balanga XD Kocham oglądać filmy ze znajomymi, wtedy każdy chlapnie jakimś śmiesznym komentarzem XD
  • KarolaKorman 05.01.2016
    Niespodzianka była wspaniała, a wyznanie Fabiana jeszcze lepsze, 5 :)
  • dainty 05.08.2016
    Tak podejrzewalam, ze zrobią jej przyjęcie niespodziankę :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania