Nigdy 44

Lusi

 

 

Mimo że chciałam, aby Fabian został tutaj ze mną, to musiałam przemyśleć kilka spraw, poza tym nie wiem czy dałoby się tak po prostu odbudować naszą relację, rozmawiać o czymkolwiek, pomijając te wszystkie sprzeczki. Potrzebuję czasu w samotności, wydaje mi się, że on również. Te kilka minut, które u mnie spędził, zmieniło tak wiele. Znowu możemy spróbować być razem. Przez ten cały czas, chociaż Kamil jest nieziemsko przystojny, wysoki, miły i w ogóle, ciągle miałam pewność, że prędzej czy później wszystko powinno się ułożyć między mną a Fabianem.

 

 

Fabian

 

 

- Kocham cię! - krzyczy, odbierając prezent, który dla niej mam.

- Yyy... cześć - mówię, stojąc w drzwiach. Ona przytula białą maskotkę. - Skąd wiesz, że jest dla ciebie? Nic nie mówiłem, nie zdążyłem nawet się przywitać, bo już mi go wyrwałaś z rąk - oznajmiam uśmiechając się od ucha do ucha. - Ekchem... - chrząkam. - Kilka tygodni i już zapomniałaś o dobrym wychowaniu.

- A, no tak, właź do środka. - Ciągnie mnie za rękaw bluzy i, zostawiając mnie samego w ganku, zmierza do swojego pokoju, ciągle przykładając miśka do swojej piersi. - Fabi... Gdzieś ty jest? Byłam pewna, że idziesz za mną! - krzyczy.

- Tylko ściągałem buty! - odkrzykuję i pędzę do niej, w progu mijając jej rodziców. - Dzień dobry.

- Cześć, Fabian. - Jej tata wykonuje gest, który Zuzka nazywa: ,,męskie przybicie łapy na powitanie". Pani Alicja tylko się uśmiecha. Otwieram drzwi, które Zuzka już zdążyła przymknąć, nienawidzi otwartych drzwi. Siedzi na stołku przy stoliku, a prezent ode mnie stoi na półce mebli.

- Dostałaś go ode mnie, aby się kurzył na półce? - żartuję.

- Coś ty! Będę z nim spać, a teraz jest do podziwiania przez wszystkich, którzy do mnie przyjdą. Będę się chwalić, bo jest taki piękny! Muszę mu tylko jakieś imię wymyślić...

- Dużo się dzisiaj spodziewasz tych gości?

- Hym, na pewno Krystiana - uśmiecha się.

- Powiedz, że dostałaś go od Lusi.

- Dlaczego?

- Bo chyba będziemy mieli problem z Krystianem, że jakiś inny chłopak obdarowuje cię prezentami...

- Najwyżej dacie sobie po pysku - wybucha śmiechem. - Żartowałam. E, co ty. To tylko ty.

- Tylko ja...

Podchodzi do mnie i mocno mnie ściska.

- Najlepszy ty! Dzięęki!

Uśmiecham się, mimo że ona tego nie widzi, wtulając się we mnie. Kiedy wreszcie siada na swoim wcześniejszym miejscu, to rozmawiamy o wszystkim. Trochę o głupotach, trochę o czymś poważniejszym, jak na przykład jej obawa o swoje zdrowie. Czuję się wyróżniony spośród jej przyjaciół, że to właśnie mi mówi te wszystkie rzeczy.

- Nie musisz odpowiadać. - Wzrusza ramionami, dając mi do zrozumienia, że po prostu musiała to z siebie wydusić. - Yy... Przepraszam, nie powinnam cię zanudzać... - Natychmiast chcę zaprotestować, ale ona podnosi rękę w geście, abym jej nie przerywał. - Trochę ze mnie samolub, bo mówię, a nie chcę od ciebie nic usłyszeć. Ale niech tak zostanie. Czasami chcę z kimś o tym porozmawiać, lecz zwyczajnie się boję. Albo nie chcę zakłócać szczęśliwej atmosfery dnia, więc tłumię w sobie słowa. Za to wieczorami... Cóż, nie jest mi za wesoło, kiedy nikogo nie ma w pobliżu...

- Z własnego wyboru jesteś sama w nocy - odpowiadam spokojnie. - Wystarczy jeden telefon a Krystian, Lusi, a nawet ja od razu bylibyśmy pod twoimi drzwiami. - Na te słowa ponownie wzrusza ramionami.

- Nieważne. Co tam u ciebie?

- Byłem u Lusi...

- Byłeś u Lusi! - Wytrzeszcza oczy z uśmiechem na ustach. - Opowiadaj! Pogodziliście się?

Przytakuję skinieniem głowy, a dziewczyna piszczy najwyraźniej podekscytowana.

 

 

Zuzka

 

 

- Nasza Panna Idealna pół nocy rozmawiała ze mną na temat Daniela. Szykuje się nowy związek! Przyszła do mnie w środku nocy, niestety nie wiedząc, iż moja matka wróciła do domu na kilka dni, za co dostała porządny ochrzan, ale i tak ją przygarnęłam, gdy mama wróciła do swojego pokoju. Czuła się bardzo niezręcznie, ale nalegałam, żeby została. Wyżej wymieniony chłopak zaprosił ją na randkę! - Słyszę przykładając ucho do słuchawki telefonu. Lusi i ja jednogłośnie piszczymy, ciesząc się z flirtu Weroniki.

- Dokąd ją zabiera? - pytam zerkając na Krystiana, który leży obok mnie na łóżku i wywraca oczami.

- To niespodzianka - odpowiada przyjaciółka, a ja stwierdzam, że zapowiada się ciekawie.

- W co się ubierze? - Na to pytanie Krystian patrzy na mnie, a jego mina wygląda jakby chciał powiedzieć coś w stylu ,,Co za absurdalne pytanie" albo ,,Czy wy naprawdę nie macie o czym rozmawiać?".

- W tym jest problem! Muszę jej pomóc coś wybrać!

- Świetnie! Ale się ekscytuję! - mówię śpiewnym głosem, a chłopak obok mnie ponownie wywraca oczami i przedrzeźnia mnie, kiedy coś mówię, mrucząc pod nosem ,,Bla, bla, bla, bla, bla. Och! Bla, bla bla" za co dostaje kuksańca w bok. Wypytuję szczegółowo o godzinę, dzień i wszystko co przyjdzie mi na myśl.

- Powiedz ,,Cześć, Lusi" - każe stanowczo pan, który przez cały ten czas mi dokuczał. Gdy wciąż rozmawiam przez telefon, ignorując jego rozkaz, on powtarza swoje słowa zaostrzonym tonem. Unoszę brwi.

- Krystian narzeka - skarżę się do telefonu.

- Ile wy już godzin rozmawiacie? Rozłącz się w końcu! Powiedz, że... nie masz zasięgu albo, że zwyczajnie musisz iść!

- Ale ja mam zasięg i nigdzie mi się nie spieszy. - Na moją odpowiedź on wypuszcza powietrze z ust poirytowany. - Muszę kończyć, bo pewien bardzo zazdrosny ktoś, nie ma już nerwów do naszej rozmowy... - Uśmiecham się do niego.

- Porozmawiam sobie z nim jak wróci do domu! - oznajmia Lusi i przerywam połączenie. Krystian całuje mnie w policzek, a ja chichoczę.

- Jesteś głodny?

- Nie.

Wstaję z łóżka i zakładam sweter, który leżał na stołku. Odgarniam włosy i patrzę na niego wyczekująco.

- No chodź.

- Dokąd?

- Do sklepu, bo jesteś głodny, a ja nie mam nic do jedzenia w domu. - Ciągnę go za ręce.

- Ale...

- Cicho. Idziemy, nie będziemy tu siedzieć cały dzień. Poza tym też jestem głodna.

 

 

Lusi

 

 

Mama i ja zostałyśmy zaproszone na późną kolację do cioci Kasi. Wujek i Krystian gdzieś się ulotnili, więc razem z Amelką zasiadłyśmy przy stole. Ja zajmowałam się kuzynką, raczej nic nie mówiłam, a mama, jak to zwykle, wyrażała swoje negatywne zdanie na niemalże każdy temat. Nigdy nie zrozumiem jak to się stało, że są siostrami o zupełnie innych poglądach i poczuciu humoru. Matka nawet w błękitnym niebie znajdzie czarną chmurę, a Kaśka w czarnych chmurach znajdzie promienie słoneczne. Nie widzę w nich żadnego, nawet najmniejszego podobieństwa. Jednak moje relacje z tą pierwszą trochę się poprawiły, czasem zamienimy kilka słów. Natomiast z tą drugą od zawsze rozmawiałyśmy pełnymi zdaniami.

Napomknęły na temat sąsiadów, którzy niedawno wybrali się na wesele.

- Rodzeństwo on kawaler, ona panna. Poszli z jakimiś znajomymi - oznajmia moja mama. - Ale ile ta dziewczyna ma lat? Siedemnaście? I w tym wieku ganiać po weselach z osobą towarzyszącą? I jeszcze z przypadkową, nic poważnego? - Na jej twarzy pojawiła się ewidentna pogarda, a mnie jedzenie stanęło w przełyku i coś ścisnęło mnie za brzuch.

- Elu, co to za przekonanie? - pyta Kasia z wesołym uśmiechem. - Przypomnij sobie ile my miałyśmy lat jak zaczęły się nasze przygody z chłopcami - chichocze, a jej siostra wbija w nią spojrzenie, które mogłoby ją zabić. - Niech się bawią, nie wnikajmy w czyjeś sprawy.

- Gdyby się mogło, to by się naprawiło własne błędy. ,,Przygody z chłopcami", ech, widzisz dokąd mnie doprowadziły. Gdyby człowiek przed laty miał oczy, to by nie zakochał się w byle kim i nie popełniłby tylu błędów. - Tą wypowiedzią mama na myśli ma bycie rozwódką.

- Ja tam niczego nie żałuję. - Ciotka wzrusza ramionami, a w tym czasie nasze spojrzenia wędrują do drzwi, bo Krystian właśnie wrócił do domu.

- Cześć - mówi do nas. Uśmiecham się na powitanie, a on w błyskawicznym tempie znika z pola widzenia, prawdopodobnie idąc do swojego pokoju.

- A on gdzie się włóczył?

- On jest pełnoletni, Elu.

- Ale Zuzanna chyba nie.

- Przyjaźnią się od dziecka i bardzo ją lubię.

- Ja pozmywam - zgłaszam się na ochotnika, mając dosyć słuchania tej sprzeczki. Podczas mycia talerzy, wspominam wieczór, gdy Kaśka podczas obiadu zaproponowała, iż naleje mi lampkę wina. Jednak te wspomnienia nie sprawiają, że zapominam o tym, co non stop chodzi mi po głowie: o zaproszeniu na wesele.

 

// Wreszcie jestem. Rozdział nieco na odczep się, ale mam nadzieję, że nie wyszedł najgorzej.///

Następne częściNigdy 45  Nigdy 46  Nigdy 47  

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Neli 18.09.2016
    Dzięki za ocenę, liczę na komentarz ;)
  • Lotta 18.09.2016
    Ode mnie też 5. Co prawda długie czekanie trochę dezorientuje, ale przecież zawsze można wrócić do poprzednich rozdziałów. ;) Bardzo mnie wciągnęła ta historia. :D
  • Neli 18.09.2016
    Tak się cieszę! Zbliżamy się do końca...
  • Kraszax 18.09.2016
    Ojejku, porobiło się, czekam na kolejny rozdział z ciekawością czy Lusi pójdzie czy nie ;3 ode mnie zasłużone 5! :D
  • Neli 19.09.2016
    Dzięki!
  • KarolaKorman 01.11.2016
    A ja myślałam, że już była na weselu :) Chciałabym wszystko przyśpieszyć, a ona pewnie zwolnić, by jak najbardziej odwlec rozmowę z mamą na ten temat, 5 :) Nadrabiam zaległości, trochę się tego nazbierało :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania