Nigdy 43

Zuza

 

 

Wchodzę do domu, trzymając Krystiana za rękę. Prowadzę go za sobą do kuchni, gdzie najpierw mama przybiega mnie wyściskać, a potem Lusi, mama mojego chłopaka i na końcu Weronika. Rozglądam się poszukując jeszcze jedną osobę, byłam pewna, że też zechce się ze mną przywitać. Ostatnio często odwiedzał mnie w szpitalu. Kiedy nie widzę jego twarzy wśród bliskich, to zerkam na Lusi.

- Coś ty zrobiła z włosami? - Podchodzę do niej i lekko za nie ciągnę, nie dowierzając. - Ostatnio jeszcze takich nie miałaś!

Ona tylko się uśmiecha.

- Upiekłam ciasto - wtrąca pani Kasia.

- O, jeśli zawsze będziecie mnie tak witać, to częściej mogę wracać ze szpitala - żartuję.

- Niestety, nie pozwolimy ci już więcej się tam znaleźć - mówi Krystian, za co dostaje całusa w policzek.

Mama oznajmia, że tata dopiero późnym wieczorem wróci z pracy, cokolwiek to znaczy, zważywszy na to, że już jest po dwudziestej trzydzieści. Tyle osób zabiega o moją uwagę, że nawet nie narzekam na nieobecność taty. Naprawdę nie mogę się doczekać smaku placka, więc ponaglam wszystkich, abyśmy zasiedli do stołu. Jedzenie w szpitalu było nie do zniesienia, całą wieczność czekałam na pyszne wypieki pani Kasi! Rozmawiamy, śmiejemy się, ciągle któreś z nas zaczyna o czymś opowiadać. A to pani Kasi zebrało się na wspomnienia. A to Lusi dołoży coś od siebie. A to Krystian dopowiada. A to moja mama uważnie się wsłuchuje, a jak czegoś nie wiem, to pomaga mi ustalić jak to było. A to Weronika opowiada o swoim dzieciństwie. A to narzekamy, że Krystian jest już dorosły, a my (Lusi, Weronika i ja) takie stare. Na te ostatnie słowa pani Kasia i moja mama krzyczą, ile to one mają już lat, a przecież dopiero zostały mamami i wszyscy wybuchamy śmiechem.

- A tu jakiś gówniarz puka do drzwi mojego domu i wyobraża sobie, że może być chłopakiem mojej córki - mówi moja mama, wywracając oczami i udając poważną.

- Ej! - woła pani Kasia.

- No to mówię mu: ,,Chłopcze, ledwo nauczyłeś się wycierać sobie śpika, a już za dziewczynami latasz". Najlepsze jest to, że on nie zrozumiał moich słów i rzeczywiście za nią lata... - Mama kręci głową z dezaprobatą, a wszyscy pękają ze śmiechu.

- Ej! - woła Krystian i wtedy przestaje zgrywać poważną i również chichocze.

- Najlepsze jest to, że już chłopak nie widzi świata poza nią i NIE WIE, że ktoś taki, jak JEJ RODZICE też chcą mieć ją na wyłączność. Przywłaszczył ją sobie, a mi tak ciężko oderwać ją od niego. Chyba zacznę sobie spotkania umawiać... Em, dzień dobry, panno Zuzannno, czy można tak w tym i w tym dniu na dwie minutki? Tak, ja wiem, że DWIE minuty TO DUŻO, ale chciałabym z panią porozmawiać... - Udaje, że przykłada słuchawkę do uszu i do mnie dzwoni. - No tak, znowu ten drań... A nie dałoby się tak...

- Dobra, dobra, koniec! - protestuję ze śmiechem. Około dwóch sekund wszyscy milczą.

- Najlepsze jest to, że mówię ci - zaczyna Krystian, patrząc na mnie - Zuzka, koniec spotkania, nie chce cię już widzieć, a ta dalej do mnie leci, jak jakaś przylepa. No to ja: ,,Zuzka, ale idź sobie. Nie wiem, może z rodzicami porozmawiaj?" A ona: Nie, nie Krystian, zostań ze mną, proszę, proszę, proszę" - Marszczy nos i oczy w uśmiechu, naśladując ,,moje" błagania. - A potem jest: ,,Ach, to znowu ten DRAŃ KRYSTIAN nie chce dać mojej córce spokoju" - dogryza mi i jest tak śmiesznie, że nie mam siły, aby coś odszczekać. Po prostu kręcę głową.

 

 

 

Lusi

 

 

Widzę jak Zuzka i Krystian darzą się uczuciem, jak mocno im na sobie zależy. Blondyn patrzy na nią tak, jakby była jakimś niezwykle rzadko spotykanym wyjątkiem, a ona patrzy na niego, jakby był jedynym mężczyzną na Ziemi. Moje serce tańczy razem z nimi, radośnie podskakując w mojej piersi.

Ale widzę też dwójkę wykończonych zmartwieniami ludzi, którzy mimo młodego wieku, są bardzo dojrzali i potrafią prawdziwie kochać.

Szczegółowo patrzę na nią. Moją uwagę przyciąga to, że zgubiła kilogramy, chociaż wcale tego nie potrzebowała. Odgarnia do tyłu, już nie tak grube jak kiedyś, proste włosy. W porównaniu z wcześniejszą piękną dziewczyną, stała się teraz słabą, ukrywającą się za swoim wybuchowym charakterem, dziewczynką. Jej usta poruszają się, wzrok ma skoncentrowany na mojej osobie. Dopiero teraz dostrzegam, że coś do mnie mówi. Oczy pozostałych również są we mnie wpatrzone.

- Prawda, Lusi? - pyta, a ja, wyrwana z potoku myśli, przytakuję skinieniem głowy z uśmiechem na ustach, mówiąc ciche: ,,No", kompletnie nie wiedząc, co powiedziała. Przykładam kubek z chłodną herbatą do ust. Za bardzo wkręciłam się w te historyjki, nawet jej nie tknęłam. Teraz robię to tylko z tego powodu, aby nie przyłapano mnie na nieuwadze.

Po kolejnych dwóch godzinach ciocia i Krystian jadą do domu. Weronika i ja zostajemy na noc u Zuzki. Mamy tak dużo do obgadania! Ale też muszę wziąć pod uwagę stan jej zdrowia, lepiej będzie jej nie przemęczać. Razem z Weroniką czekamy na Zuzkę, gdy ta bierze kąpiel. Coś tam bełkoczemy do siebie, patrzymy w komórki. W zasadzie nie wiem, co chciałam zobaczyć w skrzynce na wiadomości. Znalazł się tam esemes od Miśka. Jak zwykle życzy mi słodkich snów, to miłe. Jednak przyłapuję się na sprawdzaniu wiadomości pod zapiskiem FABIAN. Codziennie przed snem, a potem rano sprawdzam czy nic od niego nie dostałam. Zawsze nic. I chyba zmienił numer, z tego, co ostatnio mówiła babka po drugiej stronie słuchawki, jak po raz kolejny do niego dzwoniłam: ,,Przepraszamy, nie ma takiego numeru...".

Wciąż go kocham. Koka mówi, że to jego wybór. Mógł pogodzić się z tym, że mam przyjaciół. Nie jest jedyny na świecie, a przyjaźń z innym chłopakiem, to nic strasznego. Przecież bardzo dobrze rozmawia mi się z Kamilem, a Fabiana wciąż kocham. Wystarczyłoby żeby tylko to zaakceptował...

- Jestem! - Wpada do pokoju, owinięta w ręcznik, Zuzka. - Zapomniałam wziąć ze sobą piżamę - mówi oburzona, a my chichoczemy. Wyciąga z szafki bieliznę i pod pachą niesie ubrania, idąc się ubrać z powrotem do łazienki. Po kilku krótkich minutach do nas wraca. Siada na łóżku, pośrodku nas. - Oddawać mi te telefony, jeśli zamierzacie tak ciągle na nie zerkać - każe stanowczym tonem, ale przyrzekamy skupić się wyłącznie na naszej trójce, nie patrzyć na magię Internetu i wir esemesów. - Weronika. Daniel, Łukasz? - Zuzka wytrzeszcza oczy.

- Daniela poznałam na domówce u koleżanki. Najpierw mnie opił. - Słysząc to, Zuzka wydaje z siebie cichy okrzyk. - Potem chciał ze mną tańczyć. Potem dużo nie pamiętam... - Śmiejemy się jak wariatki. - Potem powiedział, że napisze. Czekałam dzień, dwa, trzy. Wkurzyłam się. Myślałam, że to kolejny snob. I trzeciego dnia późnym wieczorem napisał!

- Co z tego, że Lusi śpi, obudzę ją o pierwszej w nocy - dogaduję, a one tylko na mnie patrzą z uśmiechami. - Od razu pyta się mnie, co odpisać, o co może spytać, a o co nie.

- Jest super! Natomiast Łukasz... też jest fajny. Nie wiem, którego chcę! Na razie się przyjaźnię z obydwoma.

Zuzka piszczy, dołączam do niej, a Weronika wstaje z łóżka i podskakuje szczęśliwa. Do pomieszczenia wchodzi tata Zuzki.

- Hej, słonko. Ale już uciszcie te wrzaski - mówi, całując Zuzkę w czoło, ona przytakuje skinieniem głowy, a Weronika, czerwona jak burak, siada na łóżku i udaje grzeczną. - Jak się czujesz?

- Wszystko w porządku.

- Śpijcie dobrze, dobranoc.

- Dobranoc - odpowiadamy chórkiem. Panna Idealna odrobinę zawstydziła się swoim wybrykiem, na którym przyłapał ją tata naszej najlepszej przyjaciółki. Ciągle dokuczamy jej z tego powodu, starając się nie śmiać zbyt głośno.

Wszystkie, zmęczone, padłyśmy jak muchy. Trochę się pośmiałyśmy, a potem zasnęłyśmy z uśmiechami na ustach. Przed snem obserwowałam Zuzkę, kiedy żegnała się przez telefon z Krystianem. Zadzwonił do niej. Powiedzieli sobie miłe słowa, czyli co dla siebie znaczą, za co się kochają. Można by stwierdzić, że ich rozmowa była przesłodzona, do porzygania, ale przecież to ZUZKA. Przecież to KRYSTIAN. Nie mogli się powstrzymać od jakiegoś głupiego żartu na koniec. Są tacy kochani! Uwielbiam ich, gdy są razem, i gdy są osobno.

Na śniadanie jemy grzanki. Za chwilę przyjedzie po nas mama Weroniki, aby zgarnąć nas do domu.

- Tak żałuję, że usnęłam! - przyznaje Zuzka.

- Wszystkie usnęłyśmy. - Ślicznotka, siedząca po mojej prawej stronie, wzrusza ramionami, ugryzając kawałek chleba.

- Tak, ale gdybym to ja nie zasnęła, to wam również bym nie pozwoliła iść spać. Mogłyśmy tyle sobie poopowiadać... - Opiera policzek na ręce zawiedziona.

- Oj, przestań. Przecież za niedługo znów się zobaczymy, zawsze jest możliwość, aby sobie porozmawiać. Choćby przez fejsa - mówię.

- No tak, cóż będę ubolewać nad rozlanym mlekiem. Trudno.

 

 

Zuzka

 

 

Dwie godziny temu dziewczyny opuściły mój dom, myślę patrząc na zegarek stojący na komodzie. Do ucha mam przyłożoną słuchawkę, leżę na łóżku, wymachuję stopami.

- Słuchaj, gadamy już prawie dwie godziny! - mówię do telefonu.

- Spieszy ci się gdzieś? - pyta Krystian.

- No nie - chichoczę.

Każdy kto wie co to znaczy fascynacja pewną osobą, domyśla się co teraz przechodzę. Słysząc jego głos nie słyszę tego co mówi. Słyszę najpiękniejszą melodię, która wypełnia całe moje życie. Bez tej melodii zapanowałaby wieczna cisza w moim świecie. Wyobrażając sobie jego uśmiech, który prawdopodobnie ma teraz na ustach, nie zamykam buźki wyszczerzając się od ucha do ucha od początku naszej rozmowy. To co do mnie mówi sprawia, że walam się po łóżku jak jakaś ofiara psychopaty, która leży związana i próbuje jakoś rozwiązać węzły, jedyna różnica jest taka, że ja jestem pełna szczęścia. Kiedy nie ma go obok, kiedy zupełnie nie rozmawiamy, to ciągle o nim myślę, o wszystkich szczegółach, każdym spojrzeniu.

 

 

 

Fabian

 

 

Zuzka wczoraj wyszła ze szpitala, a ja się z nią nie widziałem. Jesteśmy przyjaciółmi, powinienem wsiąść na motor i jechać się z nią przywitać. Biorę z sobą pluszaka, którego musiałem dla niej kupić. Widząc go na półce w sklepie w moich myślach od razu pojawiła się dziewczyna z ogromnym uśmiechem na ustach, która podskakuje radośnie dziękując za prezent.

Zadręczając się ciągłymi myślami postanawiam zmienić kierunek trasy, najpierw muszę coś zrobić, potem znajdę czas dla przyjaciółki. Parkuję na jej podwórku, ściągam kask, biorę głęboki oddech, patrząc na żółty dom.

Ech.

Dzwonię do drzwi strasznie się niecierpliwiąc. W końcu, mimo że upłynęło kilka sekund, otwiera je niebieskooka wybałuszając swoje piękne oczy ze zdziwienia. Chcę coś powiedzieć, ale zanim zdążam otworzyć usta, ona rzuca mi się na szyję.

- Fabian! - Wtula się we mnie jeszcze mocniej. - Wejdź! - mówi, choć nadal mnie ściska i swoim ciałem zasłoniła wejście. Przyjechałem ze złym humorem, ale jej miłe powitanie, sprawia, że mięknę.

- Dobra - odpowiadam, a ona chyba nie dowierza, że to usłyszała. Spogląda na mnie, wciąż mocno zaciskając swoje ręce na mojej szyi. - Dobra - powtarzam. Patrzy jeszcze raz w moje oczy, a ja się uśmiecham. W reszcie ciągnie mnie za rękę i prowadzi do salonu.

- Kto przyszedł, Kopciuszku? - pyta blondyn, który doskonale zna odpowiedź na swoje pytanie. Lusi miota się, a ja marszczę brwi, zastanawiając się co tu robię. Znowu. Dziewczyna kładzie dłoń na mojej klatce piersiowej, sprawiając że to na niej się koncentruję.

- Spokojnie. Zostań. Nigdzie się stąd nie ruszaj, dobrze? - bełkocze zgorączkowana. - Fabian, ja... my...

Znowu się zaczyna...

Biorę głęboki oddech, jak wcześniej po zejściu z motoru. Wywracam oczami i naprawdę nie wiem, jak mam się zachować.

- My? My tylko cudownie się z sobą bawiliśmy, dopóki nie przerwałeś tej pięknej chwili, którą będziemy długo wspominać . - Tym wyznaniem Kamil prosi się, żeby mój prawy sierpowy wylądował na jego zębach. Gwałtownie wydycham powietrze, a ręce składam w pięści. Lusi posyła mu nienawistne spojrzenie, a on wzrusza ramionami z uśmieszkiem chłopca, który wie, że rodzice go okrzyczą za to co zrobił, ale warto było, bo zaimponował koleżankom. Dziewczyna, na której mi zależy staje dokładnie między nami, twarzą do mnie, plecami do niego.

- Spokojnie - powoli wypowiada to słowo. - Kamil, zostaw nas samych - zwraca się do niego, wpatrując się w moje oczy.

- Że... - zaczyna chłopak zdezorientowany.

- Zostaw nas samych, okej? - odwraca głowę w jego kierunku, zaostrzając swój ton, który brzmi w stylu: ,,Spieprzaj stąd, bo ode mnie też ci się dostanie". Mój były przyjaciel patrzy na nią, a ona lekko się uśmiecha, prawdopodobnie mając wyrzuty sumienia za bycie niemiłą. Dostrzegam w jej oczach łagodność i on zdaje się również, bo kieruje się do wyjścia bez zażenowania czy coś.

- Napisz, okej? - pyta na pożegnanie, a ona przytakuje skinieniem głowy, na co ja ponownie marszczę brwi i na nią patrzę zakładając ręce na piersiach. Zbywa moje wyczekujące na wyjaśnienia spojrzenie, zaplata nasze dłonie i ciągnie mnie, abyśmy usiedli na sofie, ja najpierw, a ona na moich kolanach. Siadam mając minę obrażonego pięciolatka, a ona całuje mnie po szyi.

- Tak się cieszę, że przyjechałeś!

Ja nie pałam takim entuzjazmem, mimo że to co mi robi jest bardzo przyjemne. Ale jednak kładę swoje ręce na jej plecach i wącham zapach jej włosów, starając się być dalej oschły.

- Kocham cię - mówię, patrząc ponurym spojrzeniem gdzieś w dal. Lusi spogląda na moją twarz, ale ja nic już więcej nie dodaję.

- Kocham cię też. Nawet nie wiesz ile razy próbowałam się do ciebie dodzwonić od... no wiesz, ostatniego naszego spotkania. Za każdym razem bolało usłyszeć głos automatycznej sekretarki, zamiast twojego, tyle że za każdym razem bolało coraz bardziej. - Smutnieje, a ja na szczęście hamuję się przed pocieszaniem jej. Należało jej się.

- Zmieniłem numer, bo nie chciałem, żebyś dzwoniła - odpowiadam.

- A ja nie chciałam, żeby tak wyszło...

- Za każdym razem, kiedy chciałem się pogodzić, to między nami musiał być on. Zawsze o niego chodzi, a ty dalej utrzymujesz z nim kontakt. To on wszystko psuje - wyjaśniam zły. - Kopciuszku - dodaję z kpiną.

- Jest różnica między przyjacielem a chłopakiem.

- Za każdym razem, gdy jestem w pobliżu to wasza znajomość wygląda na coś więcej niż przyjaźń. Poza tym obydwoje wiemy, że on cię kocha, więc...

- Okej - przerywa mi. Wydycham powietrze z ust, bo znowu napompowałem się emocjami i słucham, co ma do powiedzenia. - Okej, wybieram ciebie. - Unoszę pytająco brew. - To ciebie kocham. Znaczy Kamila w pewnym stopniu też kocham. - Zaciskam szczęki, kiedy mówi, że go kocha. Patrzy na mnie, chcąc się szybko wycofać. - Bardzo go lubię, jako przyjaciela - wyjaśnia. - Ale to z tobą chcę być. Jeśli mam któregoś z was stracić na zawsze to... cóż... kocham cię. - Nie daje mi szansy na odpowiedź, bo przykłada swoje usta do moich ust, a ja, niewiele myśląc, pozwalam jej na to.

 

 

Lusi

 

 

Przerywam nasz długi pocałunek, wpatrując się w jego oczy jak w ocean, na którego dnie można znaleźć skarb. Uśmiecham się lekko i z jego strony otrzymuję to samo. Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw, nie spodziewałam się, że jeszcze się do mnie kiedykolwiek odezwie. Przygryzam wargi, a on ciągnie mój kark, przykładając moje czoło do jego piersi. Zamykam oczy z radością wypisaną na mojej twarzy. Wdycham zapach jego perfum, których tak bardzo mi brakowało. Czasami, kogo ja oszukuję, niemalże codziennie, a nawet kilka razy dziennie, wąchałam swoją pościel szukając tego wspaniałego zapachu, który niestety po czasie wywietrzał. Fabian głaszcze moje włosy, a ja w tym czasie żałuję, że je zafarbowałam. Dużo lepiej czułam się jako blondynka, ten kolor nie wyraża tego kim jestem. Mogłabym tak na nim leżeć przez całą wieczność, ale życie nie jest bajką, przyjemności szybko się kończą.

- Powinienem już jechać - oznajmia on, a ja mocniej zaciskam powieki, udając, że te słowa, to tylko moja obawa, nic realnego. Nie wychodzi jednak od razu, więc po cichu liczę, że to naprawdę tylko moje myśli. - Czy... będzie teraz jak dawniej? No wiesz, tylko my, bez żadnych Kamilów? - pyta, a ja przez chwilę nie odpowiadam.

- Tak - mówię wreszcie, pomijając sobotnie wesele, na które zostałam zaproszona jako osoba towarzysząca.

Następne częściNigdy 44  Nigdy 45  Nigdy 46  

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Kraszax 03.09.2016
    W końcu się doczekałam :D jestem ciekawa jak postąpi Lusi, a co będzie dalej z Zuzką. 5 :*
  • Neli 04.09.2016
    Kompletnie nie mam ostatnio ochoty na pisanie... Dzięki że czekałaś!
  • KarolaKorman 19.09.2016
    Ciekawa jestem czy Lusi pójdzie na to wesele, 5 :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania