Nigdy 27

Fabian

 

Mam wystarczająco dużo czasu, by rozejrzeć się po wystawnym gabinecie dyrektora. Na ścianach wisi pełno dyplomów najlepszych uczniów i najlepszych wyników w nauce w historii szkoły. Nawet nie słucham zarzutów, które ma przeciwko mnie nauczycielka. Stoję ze skrzyżowanymi na piersi rękami i wciąż gapię się w ścianę. Prawdę mówiąc, najbardziej z tego szajsu boję się reakcji Lusi na wieść, że znów miałem napad agresji. Jest jedyną osobą, która ma wpływ na moje poczucie winy. Nie interesują mnie konsekwencje rozwalenia ryja temu debilowi ani rozmowa z dyrektorem czy pouczenia mamy. Potrząsam ręką, na której jest resztka krwi, by przestała mnie boleć i od czasu do czasu wywracam oczami, gdy toczona rozmowa ukazuje mnie w najgorszym świetle. Jak na razie jestem dziwnie spokojny. Kacper wygląda jakby miał się zaraz rozpłakać, a mnie bawi ten widok. Chłopak z uwagą patrzy to na dyrektora, to na mnie. Czuję się, jakby osądzano, na ile lat zamknąć mnie w więzieniu. Może nie powinno tak być, ale ta cała sytuacja naprawdę mnie śmieszy. Dostał po ryju, to dostał, należało mu się, to mu się należało. Po co robić z tego takie wielkie halo? Niech nie tylko straszą, że za chwilę zadzwonią do mamy, by ją poinformować o całym zdarzeniu, tylko niech już dzwonią. Będzie miała do mnie zastrzeżenia i pewnie mnie okrzyczy, miejmy to wszystko za sobą. Chcę, aby ten dzień już się skończył i będę mógł położyć się na łóżku.

Wyobrażam sobie rozmowę z moją słodką dziewczyną, która się denerwuje, że znów mi szajba odbiła. Szczerze mówiąc, boję się jej reakcji i tego, jak bardzo się na mnie zawiedzie. Poniekąd mam wyrzuty sumienia, ale z drugiej strony... nie mam ich w ogóle. Moje dwa wcielenia kłócą się z sobą. Ani jedna osoba nie poparła Łucji, nie stanęła w jej obronie. Nawet te jej głupie koleżanki. Kacper już od dawna mnie wnerwia, uważa się za nie wiadomo kogo, więc fakt, że mu dopiekłem w słusznej sprawie, mnie satysfakcjonuje.

Posyłam do niego kpiący uśmieszek, a na tej brudnej od czerwonych plam twarzy dostrzegam cień niepewności. Kapcer i niepewność? Nigdy nie spodziewałbym się takiej kombinacji.

- Fabian, może nam wytłumaczysz, co tobą zawładnęło, że posunąłeś się do czegoś takiego? - pyta dyrektor z wyrzutem, wygodniej siadając w swoim skórzanym fotelu. Nie widzę takiej potrzeby, więc wzruszam ramionami.

- Przecież nie możesz tak po prostu bić swojego kolegi i to w trakcie lekcji! - upomina mnie przejęta nauczycielka.

- To nie jest mój kolega - odpowiadam.

- Panie dyrektorze, gdyby nie pozostali uczniowie, którzy go odciągnęli, naprawdę nie wiem, jakby się to skończyło. Fabian wyglądał jakby wpadł w trans.

Okej, przyznaję, jak zwykle mnie poniosło i jestem wdzięczny kumplom, którzy przerwali tę akcję. Jeden strzał był odpowiednią dawką. Muszę popracować nad swoim gniewem. Wciąż milczę.

- Dowiemy się, co tobą kierowało, że posunąłeś się do takiego czynu?

- Nie. - Wiem, że tą odpowiedzią nie uzyskam ich poparcia, ale nie ma sensu tłumaczyć, jak było. Co by to zmieniło? Wysłuchałbym dodatkowe kilkanaście minut, że trzeba było inaczej to rozegrać, poprosić o pomoc nauczycieli, którzy tylko upomnieliby Kacpra, a ten nic sobie nie robiąc z ich słów, dalej byłby cięty dla Łucji. Jestem zdania, że jeśli chce się coś osiągnąć, trzeba działać na własną rękę.

Kacper w międzyczasie poszedł do higienistki, by dała mu okład na wciąż krwawiący nos. Rana nie wyglądała aż tak poważnie. Na moje oko kilka dni i przestanie boleć. Za karę obniżono mi zachowanie.

- Czy mogę już iść? - pytam znudzony.

- Tak. - Zamykając drzwi, dostrzegam podejrzliwe spojrzenie szefa szkoły, ale je ignoruję. Na szczęście kiedy idę korytarzem, dzwoni dzwonek oznajmujący początek przerwy. W moją stronę pędzi Lusi, rzuca plecak obok mnie na podłogę i do mnie podchodzi. Obserwuję jej twarz, ale nie potrafię rozgryźć, co kryje się za tym neutralnym spojrzeniem.

- Opowiedz mi, co się stało. - Ton jej głosu nie sprawia wrażenia potępienia. Dziewczyna prowadzi mnie za rękę do damskiej łazienki. Bierze papierowy ręcznik stojący na zlewie, sączy go pod strumieniem wody cieknącej z kranu. Z uwagą wpatruje się w moją twarz, ocierając jej fragmenty. Jej mina nie zdradza żadnych emocji. Kiedy kończę opowiadać, wyciera moje zakrwawione pięści. Wyrzuca zużyty ręcznik papierowy do kosza i wtula się w moją pierś, wciąż nic nie mówiąc. Mógłbym spodziewać się wszystkiego, ale na pewno nie tak czułego gestu po tym, co zrobiłem.

 

 

Lusi

 

 

Mimo że przydałaby się chwila odpoczynku, kąpiel i sen, lekcje mijały dosyć ciekawie. Zaniepokoiła mnie Weronika, która tego dnia była... inna niż zwykle. Prawie się do mnie nie odzywała i ani razu się nie uśmiechnęła. Podpierała głowę na ręce, a w zeszycie kreśliła szlaczki zamyślona. Na jej pięknej twarzy dostrzegłam smutek, a w oczach zatańczyły iskierki ukazujące gorycz. Nie wiedziałam, co mam zrobić, jak jej pomóc ani co się stało. Zaniepokojona jej smutkiem, położyłam swoją rękę na jej dłoni. Ciemnowłosa piękność podniosła wzrok z zeszytu na moją twarz.

- Zerwał ze mną - szepnęła z wymuszonym uśmiechem na ustach. Tak bardzo cierpiała, a ja nie wiedziałam, jak jej pomóc, co się mówi w takich sytuacjach. Mocno ją objęłam.

- Dlaczego? - wydusiłam, ona wzruszyła ramionami. Jeszcze nigdy nie widziałam jej takiej zranionej. Byli parą przez całe gimnazjum, a wcześniej zaczęli od przyjaźni. Znali się już bardzo długo, a ja byłam przekonana, że są dla siebie stworzeni, a miłość, która ich łączyła, jest uczuciem do grobowej deski. Ciężko mi pojąć, że to już koniec. Nie tak sobie wyobrażałam finał ich historii.

Co kierowało Kamilem, gdy to zakończył? Jak mógł opuścić dziewczynę, która jest marzeniem tylu chłopaków? I co to ma znaczyć, że kocha się kogoś trzy lata, a potem od tak urywa się znajomość?

Wtedy jeszcze nie wiedziałam, co mnie czeka.

 

Na przerwie planowałam swoją przyszłość, czytając książkę o najsłynniejszych muzeach sztuki w Polsce i najsłynniejszych wystawach tam organizowanych. Weronika gdzieś wtedy zniknęła. Przysiadł się do mnie Fabian, najwyraźniej zmęczony, bo nakazał, żebym wciąż czytała. Jakoś nie mogłam się skupić na książce, bo prześladowało mnie uczucie, jakby ktoś wbijał igłę do laleczki Voodoo z myślą o mnie. Popatrzyłam przed siebie - prosto na Kokę, która obmierzyła mnie swoim lodowatym spojrzeniem. Zamarłam, przypominając sobie jej szpony, dotykające mojej twarzy i krzyki tego spanikowanego chłopca. W tym czasie Fabian w błyskawicznym tempie znalazł się niedaleko mojej prześladowczyni. Szybko wstałam z pozycji siedzącej, rzuciłam książkę na bok i pobiegłam do wściekłego chłopaka. Złapałam go za rękę, prosząc, by się uspokoił. Jakimś cudem udało mi się zachować zimną krew i nie płakać z przerażenia. Zdawało się, że Fabian mnie nie słucha, wpadł w tak dobrze mi znany trans. Zacisnął pięści, zmarszczył brwi. Wyglądał groźnie, ale udało mi się do niego dotrzeć po kolejnych słowach. Na szczęście nie miał napadu agresji, posłusznie wróciliśmy na miejsce.

Dwadzieścia minut przed końcem lekcji Weronika opowiedziała mi, czego się dowiedziała, nie pytałam nawet jak, od kogo. Liczyłam czas, co do minuty, czekając na dzwonek. Bardzo się denerwowałam i martwiłam o Fabiana. Dlaczego, do cholery, siedzi u dyrektora? Co on narobił? Nic nie miało dla mnie znaczenia w tym momencie, miałam tylko nadzieję, że mój chłopak nie wpakował się w większe kłopoty. Pani Kołodziej poprosiła mnie do rozwiązania zadania. Powtarzała dwa razy, które mam rozwiązać zadanie, a ja wciąż stałam zagubiona przy tablicy, udając, że szukam odpowiedniej strony. Weronika podpowiedziała raz jeszcze, abym w końcu odnalazła się w podręczniku. Byłam rozkojarzona, nie umiałam wykonać najprostszego działania. Dukałam coś pod nosem, starając się nie myśleć, jak bardzo się ośmieszam przed klasą. Zresztą, oni pewnie nawet tego by nie umieli, więc choć ten jeden raz przestanie mieć znaczenie, co inni o mnie myślą.

- Siadaj, jedynka. - Na twarzy pani dostrzegłam coś w rodzaju... rozczarowania? Zawiodła się na mnie? Czy ja naprawdę byłam jej ulubienicą i pokładała we mnie nadzieje? A teraz tak zwyczajnie ją zawiodłam, cała ja. Usiadłam z powrotem przy swojej ławce. Matematyczka podyktowała nam zadanie domowe i lekcja dobiegła końca.

Pobiegłam odszukać Fabiana. Stał z boku na korytarzu. Od razu zwróciłam uwagę na jego krwawiące pięści i umazaną twarz. Podeszłam do niego, ciesząc się, że nic mu nie jest. Naprawdę nie wiedziałam, czego się spodziewać. Zaprowadziłam go do łazienki, wsłuchując się w jego słowa. Nie byłam pewna, co myśleć, ale gdy tylko patrzyłam na wyraz jego twarzy, nie mogłam się opanować i mocno go przytuliłam.

Fabian wydaje się nieco zaskoczony przez pierwsze minuty uścisku. Stoimy we dwoje, nie wypowiadając żadnych słów przez dłuższy czas. Nie wiem, czy to ja bardziej potrzebowałam go przytulić, czy on mnie.

- Dostałam przez ciebie jedynkę, łobuzie, Kaśka mnie udusi - mówię.

 

 

6 grudnia 2014 roku

Sobota, 18:00

 

Pół godziny zastanawiam się, co ubrać. Kilka razy dzwonię do Zuzki, żeby mi doradziła. Wysyłam jej zdjęcia z przymierzonymi kreacjami i ewentualnymi fryzurami. Przebieram się jeszcze dwa razy i wreszcie się decyduję. Spoglądam w lustro, stwierdzając, że jest naprawdę dobrze. Postawiłam na wysokie brązowe kozaki i pod kolor płaszcz, czarne rajtki, kraciastą spódnicę i szary sweter. Na szyję założyłam czerwony szal, uczesałam włosy w tradycyjne loki i zrobiłam lekki makijaż. W dzisiejszym dniu wygląd ma dla mnie duże znaczenie, bo Fabian gdzieś mnie zabiera z okazji Mikołajek, a ja nie mogę się doczekać i zżera mnie ciekawość, dokąd idziemy. Ja dla niego kupiłam perfumy i jakieś kosmetyki, które mu się przydadzą.

- I co sądzisz? - mówię do telefonu, wciąż przeglądając się w lustrze.

- Ślicznie! - odpowiada podekscytowana Zuzka. - Wybrałaś najlepszą opcję. Nie jakoś za elegancko, ale też nie zwyczajnie.

- O to mi chodziło! Zaraz, a ty? Jak spędzasz Mikołajki z Michałem? - Troszkę mi głupio, że jestem taką egoistką i dopiero teraz o to pytam.

- Nic specjalnego. Mój chłopak nie jest taki pomysłowy, jak twój, żeby mnie gdzieś zabierać. W sumie mogłabym go ochrzanić... - Wydaje się zamyślona, jakby rzeczywiście rozważała tę możliwość. - Zrobię mu awanturę, jak do mnie przylezie. Albo nie! Nie mogę tak od razu, bo jeszcze się wkurzy, że jestem jakaś wymagająca... Poczekam aż da mi prezent, żeby się później nie rozmyślił i zacznę wrzeszczeć, że potrzeba w naszym związku trochę niespodzianek, dynamiki, nie może być wszystko takie monotonne, nudne. Przecież moglibyśmy gdzieś wyjść, a nie ciągle siedzieć w tej chałpie!

Wybucham śmiechem.

- Jesteś szalona. Prawdę mówiąc, nie wyobrażam sobie, żeby którekolwiek spotkanie z tobą mogłoby być nudne. Jesteś nieobliczalna, wszystkiego można się po tobie spodziewać.

- Cóż ja poradzę, że za to mnie kochacie! - udaje poważną, a po chwili wybucha śmiechem. Nie mogę w spokoju słuchać, jak wyje do słuchawki. Zuzka nie śmieje się tak po prostu, ona wyje. Wyje tak głośno i zabawnie, że ja robię to jeszcze głośniej. Przerywa nam dzwonek do drzwi.

- Idź, idź, twój men czeka - pośpiesza mnie Zuzka. - Udanej randki!

- Nawzajem! - rozłączam połączenie i chowam telefon do torebki.

Otwieram drzwi i widzę przed sobą chłopaka ubranego w ciemne spodnie i zimową kurtkę.

 

Idziemy przez otulony cienką warstwą śniegu rynek miasta. Wspaniale, że płatki śniegu lecą z nieba, dodając wyjątkową atmosferę. Spoglądam na złodzieja, który całkowicie skradł moje serducho. Uśmiecham się do niego, splatając nasze dłonie.

- Czy mówiłem już, że pięknie wyglądasz?

- Chyba tysiąc razy. I do końca wieczoru chcę to usłyszeć jeszcze raz tyle.

Okazuje się, że Fabian zabrał mnie na lodowisko. Chciałam zapłacić za swój bilet, ale on upierał się, że sam to zrobi.

Weszliśmy na lód, mając na nogach łyżwy. Jakoś nigdy nie kręcił mnie ten sport, więc nie miałam okazji z niego skorzystać.

- Fabian, ja... - nieco się zarumieniłam, jak zwykle zresztą - nie umiem jeździć na łyżwach. Nigdy nie byłam na lodowisku.

- Serio? - spytał, nie dowierzając, pokiwałam głową. On tylko przyciągnął mnie do siebie i pocałował.

Jazda nie idzie mi najgorzej, bo często latem umawiałam się z Zuzką na rolki. Wywracam się kilka razy, a on pomaga mi wstawać. Asekuruje mnie czasami, trzymając za ręce. Super się bawię, jest bardzo wesoło.

- Ścigamy się! - mówi on, a ja palcem wskazującym pukam się po czole. Robi słodką minkę, gdy przyśpieszam, chcąc wygrać wyścig.- Oszustka! - Dołącza do mnie. Jadę jak najszybciej się da, chcąc przed nim uciec. Nagle tracę kontrolę nad równowagą i odchylam się do tyłu, prawie lądując na lodzie. Fabian w ostatniej chwili łapie mnie za rękę i nie dopuszcza do tego.

- Dzięki! - uśmiecham się z ulgą. - Wiedziałam, że to był zły pomysł!

Jeszcze pół godziny spędzamy na lodowisku, następnie ubieramy buty i Fabian pomaga założyć mi płaszcz.

Idziemy przez oświetlony rynek. Wszystko wygląda pięknie, a restauracja, do której mnie prowadzi, jeszcze ładniej. Z radia gra cicha muzyczka, białe wnętrze ozdobione jest złotym oświetleniem. Kelnerka podaje nam menu. Postanawiam wybrać kolację niezawodnym sposobem - zamknąć oczy i wylosować palcem. Fabian do mnie dołącza. Chłopak chwilę się ze mną sprzecza, gdy zamawiamy potrawy, ponieważ chce zapłacić za moje danie, a ja nie czuję się z tym dobrze.

- Fabian, mam kasę, sama to zrobię.

- Przestań, Lusi. To ja cię zaprosiłem.

- Wystarczy, że zapłaciłeś za łyżwy.

- Jesteś moją dziewczyną, daj spokój - Mam zamiar coś powiedzieć, ale nie pozwala mi dojść do słowa, wołając kelnerkę. Dobrze wie, że przy kimś nie będę się upierać. Uśmiecham się do miłej pani.

Niestety, upiekło się nam i jedzenie przez nas zamówione jest pyszne. Chciałabym zobaczyć minę Fabiana, gdy je coś okropnego, ale by był ubaw. Jemy i rozmawiamy o wszystkim, co nam się nasunie na myśl. Najlepsze w naszej znajomości jest to, że nie muszę nikogo udawać, mówić tego, co tej drugiej osobie będzie odpowiadało. Jestem sobą, mogę paplać bez zastanowienia o czymkolwiek, a on i tak mnie nie wyśmieje. Będzie się śmiał do mnie, a nie ze mnie. Niczego się przy nim nie wstydzę. Jest taką drugą Zuzką. Chwileczkę. Czy można porównywać najlepszą przyjaciółkę z najlepszym przyjacielem?

Stoimy obok mojego domu.

- Pięknie wyglądasz - mówi.

- Super się bawiłam, dziękuję. - Staję na palcach, by go pocałować w policzek. Biegnę do domu i patrzę przez okno, jak odchodzi.

Następne częściNigdy 28  Nigdy 29  Nigdy 30  

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 10

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Judy 06.02.2016
    Bardzo fajny rozdział :-) taki słodki i miły :-*
    Jeden błąd: "kreśliła szlaczki" - powinno być: ślaczki
    5 :-)
  • Neli 06.02.2016
    Tutaj się nie zgodzę, dzięki za komentarz ;)
  • KarolaKorman 06.02.2016
    Co tam, że masz drobne opóźnienie :) Czytało się jak zawsze super. Lusi, kłamczucha przypłaciłaby lądowaniem na tyłku swój wybieg, ale pozwoliłaś ją uratować. Fajne to było, 5 :)
  • Neli 06.02.2016
    Dziękuję, cieszę się, że wciąż śledzisz tę historię ;))
  • Lucinda 06.02.2016
    W końcu miałam chwilę, żeby zajrzeć, więc nadrabiam. Dość długo nie pojawiała się część, co zresztą zapowiedziałaś, przez chwil byłam zdezorientowana, ale zaraz ogarnęłam, o co chodzi, więc jest ok. No co ja mam tu napisać. Bardzo przyjemnie czyta mi się tą historię, nawet nie zauważam, kiedy docieram do końca:) Zaskoczyło mnie trochę, że Lusi nie była zła na Fabiana, zanim opowiedział jej, co się stało, choć fakt, że martwiła się o niego, to wyjaśnia, ale z drugiej strony, co takiego mogło mu się stać w szkole... Te napady Fabiana są naprawdę niepokojące, nie wiadomo, do czego mogą doprowadzić. Ale zakończyłaś tę część miło spędzonym przez nich wieczorem, wolnym od trosk i spokojnym. Podobało mi się:) Niestety jest trochę więcej, szczerze mówiąc, nie spodziewałam się tylu:
    ,,Prawdę mówiąc (przecinek) najbardziej z tego szajsu boję się reakcji Lusi" - imiesłów czasownikowy zawsze występuje w zdaniu podrzędnym;
    ,,Czuję się (przecinek) jakby osądzano (przecinek) na ile lat zamknąć mnie w więzieniu";
    ,,fakt, że mu dopiekłem w słusznej sprawie (przecinek) mnie satysfakcjonuje" - zdanie główne jest ,,rozerwane" przez podrzędne;
    ,,na tej brudnej od czerwonych plam twarzy, dostrzegam cień niepewności" - bez przecinka;
    ,,Okej (przecinek) przyznaję, jak zwykle mnie poniosło";
    ,,Nie - wiem, że tą odpowiedzią nie uzyskam ich poparcia, ale nie ma sensu tłumaczyć (przecinek) jak było" - po wypowiedzi pojawia się nowe zdanie, które jest pełną informacją, które nie odnosi się bezpośrednio do wypowiedzi, dlatego po ,,nie" kropka i ,,wiem" z wielkiej litery;
    ,,Tak - zamykając drzwi, dostrzegam podejrzliwe spojrzenie szefa szkoły" - jak wyżej, a więc po ,,tak" kropka i ,,zamykając" z wielkiej litery;
    ,,dzwoni dzwonek, oznajmujący początek przerwy" - bez przecinka;
    ,,Opowiedz mi, co się stało - ton jej głosu nie sprawia wrażenia potępienia" - kropka po ,,stało" i ,,ton" z wielkiej litery;
    ,,Bierze papierowy ręcznik, stojący na zlewie, sączy go pod strumieniem wody, cieknącej z kranu" - bez pierwszego i trzeciego przecinka;
    ,,w oczach zatańczyły iskierki, ukazujące gorycz" - bez przecinka;
    ,,Tak bardzo cierpiała,a ja nie wiedziałam" - przez przypadek zbrakło spacji po przecinku;
    ,,a miłość, która ich łączyła (przecinek) jest uczuciem do grobowej deski";
    ,,Na przerwie planowałam, czytając książkę o najsłynniejszych muzeach sztuki w Polsce i najsłynniejszych wystawach tam organizowanych." - to zdanie jest niepełne, pisze, że planowała, ale nie ma, co planowała. To, co jest dalej, jest zdaniem podrzędnym, który podaje czynność współczesną z planowaniem, dlatego musisz dodać coś w pierwszej części zdania;
    ,,Zamarłam, przypominając sobie jej szpony, dotykające moją twarz i krzyki tego spanikowanego chłopca" - ,,dotykające mojej twarzy";
    ,,Weronika opowiedziała mi (przecinek) czego się dowiedziała";
    ,,Siadaj, jedynka - na twarzy pani dostrzegłam coś w rodzaju... rozczarowania?" - kropka po ,,jedynka" i ,,na" z wielkiej litery;
    ,,Odrazu zwróciłam uwagę na jego krwawiące pięści" - ,,od razu";
    ,,Nie wiem (przecinek) czy to ja bardziej potrzebowałam go przytulić";
    ,,zżera mnie ciekawość (przecinek) dokąd idziemy";
    ,,mówię do telefonu, wiąż przeglądając się w lustrze" - ,,wciąż";
    ,,Jak spędzasz Mikołajki z Michałem? - troszkę mi głupio, że jestem taką egoistką" - ,,troszkę" z wielkiej litery;
    ,,mogłabym go ochrzanić... - wydaje się zamyślona, jakby rzeczywiście rozważała tę możliwość" - ,,wydaje" z wielkiej litery;
    ,,Prawdę mówiąc (przecinek) nie wyobrażam sobie";
    ,,spytał (przecinek) nie dowierzając";
    ,,Oszustka! - dołącza do mnie" - ,,dołącza" z wielkiej litery;
    ,,daj spokój - mam zamiar coś powiedzieć, ale nie pozwala mi dojść do słowa" - ,,mam" z wielkiej litery;
    ,,nie muszę nikogo udawać, mówić to, co tej drugiej osobie będzie odpowiadało" - ,,mówić tego";
    ,,mogę paplać bez zastanowienia o czym kolwiek" - ,,o czymkolwiek";
    ,,dziękuję - staję na palcach, by go pocałować w policzek" - po ,,dziękuję" kropka i ,,staję" z wielkiej litery;
    ,,patrzę przez okno (przecinek) jak odchodzi". 5:)
  • Neli 06.02.2016
    O, matulu! Wiedziałam, że będzie problem z tymi przecinkami, ale nie wiedziałam, że aż taki! Baaardzo wielgaśne dzięki ;)
  • Neli 06.02.2016
    Jakoś skupiłam się na historii, a nie myślałam o przecinkach. Zresztą nie do końca wiem, co i jak. Jak będę miała chwilę, to się tym zajmę ;)
  • Lucinda 06.02.2016
    Neli, nie ma sprawy. Jakbyś miała jakieś pytania co do błędów, to w miarę możliwości zawsze chętnie odpowiem:)
  • Neli 15.02.2016
    Z komentarzy wynika, że dostałam same piątki, a ze średniej nie bardzo. Proszę o uzasadnienie każdej postawionej mi oceny, ponieważ chciałabym wiedzieć, co się komuś nie spodobało, iż otrzymałam niską ocenę.
  • Karo 15.02.2016
    Jest na opowi pewien użytkownik Ano, który notorycznie i bezpodstawnie wstawia (prawie wszystkim) ocenę 1, do mnie też zawitał ;) Więc radzę się tym nie przejmować
  • Neli 15.02.2016
    Karo, dzięki za komentarz, a przy okazji zapraszam Cię do przeczytania mojego opowiadania w wolnej chwili ;)
  • Karo 15.02.2016
    Neli Czytałem, lecz nie przeczytałem wcześniejszych części, a nie chcę oceniać tekst po fragmencie ;) Ale mogę zrobić wyjątek i dać Ci tutaj 5. Na pewno kiedyś przeczytam resztę ;)
  • Neli 15.02.2016
    Nalegam, żebyś to zrobił po uzupełnieniu braków, bo po jednym rozdziale niewiele można się dowiedzieć. Trzymam Cię za słowo! :D
  • candy 13.06.2016
    od tak - ot tak
    Ach, ten Fabian :) lubię Zuzę, jest wirem pozytywnej energii w tych rozdziałach.
  • Neli 13.06.2016
    Tylko się nie zawiedź...;))
  • dainty 05.08.2016
    Powinno byc man ;) a ja wlasnie tak średnio lubie Zuze, cos ukrywa i jestem ciekawa co takiego :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania