Nigdy 46

Lusi

 

 

 

- Przychodzę na cmentarz sama, bo wtedy najlepiej się rozmawia. Zazwyczaj ludzie rozmawiają na cmentarzu między sobą albo zajmują się myciem grobu, układaniem zniczy, a osoba, której już nie ma wśród nas schodzi na drugie miejsce, a to nie tak powinno być. Przychodzę nie tylko po to, żeby się za ciebie pomodlić, ale żeby z tobą porozmawiać - mówię, a łzy napływają mi do oczu. Uśmiecham się do jej pięknych złotych konturów wyrytych na tym czarnym grobie i stawiam żółtego znicza obok kilkunastu innych. Przynosiłam jednego za każdym razem, gdy przychodziłam do niej z wizytą. Siadam na trawie. Na niebie jest prawie ciemno, pobliskie drzewa kołyszą swoimi gałęziami pod wpływem zimnego wiatru, który rozwiewa moje blond włosy. - Nie do wiary, że cię tutaj nie ma. Mam wrażenie, że ciągle jesteś obok. Twoja dusza pewnie krąży obok mnie, czuję twoją obecność. Chodzę do kościoła nie tylko w niedzielę, zdarza mi się kilka razy w tygodniu. Tam i tutaj wiem, że jesteś obok mnie. - Naciągam rękawy bluzy na swoje zmarznięte ręce.

 

 

 

Dwa lata wcześniej

 

 

Ubrana w błękitną sukienkę z jasnymi cekinami, w srebrnych balerinkach i w fryzurze jaką miał Kopciuszek na balu, chodziłam tam i z powrotem po salonie ciągle się denerwując. Zadzwonił dzwonek do drzwi. Wzięłam głęboki oddech i je otworzyłam, a moim oczom ukazał się wysoki chłopak w garniturze. Wyglądał nieziemsko przystojnie.

- Ale mam przystojnego przyjaciela - wymsknęło mi się i poczułam jak zarumieniają się moje policzki.

- Gotowa? - spytał, a mi nasuwała się zaprzeczająca odpowiedź na język, ale odpowiedziałam, że tak. - Wyglądasz jak prawdziwy Kopciuszek - stwierdził, a ja zachichotałam. Chyba jeszcze nigdy nie byłam tak spięta. Czułam się jakbym zdradzała Fabiana, chociaż wcale tak nie było. Postanowiłam, że to będzie nasze ostatnie spotkanie i dzisiejszej nocy zakończę naszą znajomość na dobre, co było dla mnie bardzo trudne. Na szczęście zostało mi kilka długich godzin na przygotowanie się do tej rozmowy. Podążyłam za Kamilem do samochodu, w którym czekali jego rodzice.

- Dzień dobry - przywitałam się.

- Dzień dobry - odpowiedzieli chórem. Swoje spocone ręce wytarłam o sukienkę. - Pięknie razem wyglądacie. - Jego matce zaszkliły się oczy, jakby na ich miejscu pojawiły się diamenty.

- Pięknie jako przyjaciele - poprawiłam ją, a ona tylko się uśmiechnęła. - Misiek, to znaczy... Kamil zaprosił mnie, ponieważ w ostatniej chwili odmówiła jego koleżanka, a ja, jako dobra przyjaciółka, postanowiłam się zgodzić, żeby nie musiał samotnie spoglądać w stół na weselu.

- Ale przecież Kamil od początku mówił, że pójdziesz z nim, nie wspominał o nikim innym.

- Kamil? - użyłam swojego ostrego tonu, a on tylko wzruszył ramionami z tym swoim uśmieszkiem, którego tak bardzo nie znosił Fabian. Teraz zrozumiałam, dlaczego tak irytował go tą miną.

- Czy to źle, że wolałem trochę pobyć z moją słodką przyjaciółką, niż z przypadkową dziewczyną?

- Tak to źle! W sensie nie... To dobrze, że myślisz o mnie w ten sposób, ale powinieneś być ze mną szczery! - Poczułam się, jakbym została ośmieszona przed wszystkimi gośćmi na weselu. Albo nie. Poczułam się jak dziewczyna, która dla przyjaciela zostawiła własnego chłopaka w niewiedzy, a dopiero się pogodzili. Może wcale zakończenie naszej relacji nie będzie takie trudne.

W kościele ciągle analizowałam swój plan, według którego miałam uciekać przed zdjęciami. Na szczęście owa para młoda zażyczyła sobie braku kamery, a nikt mnie tutaj nie znał. Po uroczystym ślubie udaliśmy się na salę weselną, gdzie zasiedliśmy do stołu. Młodzi zatańczyli pierwszy taniec, a ja wyobrażałam sobie dzień, w którym kiedyś to Fabian i ja znajdziemy się na ich miejscu.

Orkiestra cudownie grała, a Kamil i ja postanowiliśmy zatańczyć.

- Bardzo fajnie, że jesteś tu ze mną - powiedział on, a ja sztucznie się uśmiechnęłam. Czułam się wykorzystywana. Każdy dotyk jego ręki na moich żebrach podczas obrotu, sprawiał że czułam się, jakby to był ogień, który palił moją skórę. Chciałam wykrzyczeć mu w twarz, co on sobie w ogóle wyobrażał perfidnie mnie kłamiąc, ale tłumiłam w sobie słowa. Nagle nadepnęłam komuś na stopę.

- Przepraszam. - Odwróciłam się do dziewczyny, która tańczyła ze swoim partnerem, a ona odpowiedziała coś w stylu ,,Nie szkodzi". Byli mniej więcej z tego samego wieku co my.

- Lusi, obraziłaś się na mnie? - zapytał Kamil unosząc brwi.

- Skądże - wysyczałam. - Ale... - Nie dałam mu możliwości na zareagowanie. - Nie kłóćmy się, w końcu trzeba jakoś przetrwać tę noc.

Chłopak, który wcześniej tańczył obok nas podszedł do mnie z tekstem ,,odbijamy", a Kamil poszedł do dziewczyny, której nadepnęłam na nogę. Cieszyłam się, iż zechciał ze mną zatańczyć, bo nie musiałam, przynajmniej na chwilę, rozmawiać z Miśkiem. Przyglądnęłam się jego twarzy. Miał wielkie niebieskie oczy, gęste rzęsy i piegi, które dodawały mu urody. Przypominał trochę męską wersję Weroniki. Miałam wrażenie, że już kiedyś go widziałam.

- Twój chłopak nie ma nic przeciwko, żebym z tobą tańczył? - zapytał.

- To nie jest mój chłopak i nie ma nic do gadania - odpowiedziałam zaostrzonym tonem. - Przepraszam, to znaczy... Jesteśmy przyjaciółmi, miło że mnie poprosiłeś do tańca - uśmiechnęłam się, aby załagodzić moją odpowiedź. Roześmiał się.

- Jak masz na imię?

- Lusi, to jest Lucyna, a ty? - uśmiechnęłam się, tym razem szczerze.

- Wiedziałem, że skądś cię kojarzę - przyznał, a ja nie wiedziałam, co mam przez to rozumieć. - Chodziłaś do szkoły w Makuszowie, gdy ja byłem w ostatniej klasie.

Przez chwilę zastanowiłam się nad jego słowami.

- Tak, masz rację! - Przypomniałam sobie. Nie mieliśmy z sobą nic wspólnego, dlatego musiałam chwilę pomyśleć.

- Jestem Maciek.

- A twoja dziewczyna nie ma nic przeciwko, że ze mną tańczysz?

- Raczej nie. Jest bardzo wyrozumiała i mi ufa.

Zamieniliśmy z sobą kilkanaście zdań, a później wspólnie z Kamilem i dziewczyną Maćka, Sylwią, zasiedliśmy do stołu. Polubiłam nowych znajomych. Zjadłam mnóstwo placków różnego rodzaju i naprawdę dobrze się bawiłam. Mimo moich obaw czas płynął bardzo szybko. Wraz z wszystkimi obecnymi na imprezie, wyszliśmy o północy na zewnątrz. Zapaliliśmy lampiony i zaraz po młodej parze, puściliśmy je w niebo. To był cudowny widok. gdyby był tutaj Fabian, to byłoby naprawdę romantycznie. Ktoś objął mnie swoim silnym ramieniem. W moich marzeniach tym kimś był Fabian, ale naprawdę to Kamil stał na jego miejscu. Czułam się, jakby moje ciało pokryły kolce, które chciały zranić jego rękę. Odsunęłam się od niego, a on badawczo mi się przyglądnął.

Wróciliśmy do środka i ponownie zaczęliśmy tańczyć. Mijały godziny.

Kamil mówił mi do ucha kilka miłych słów, a ja raczej się nie odzywałam, po prostu go słuchałam. Zatrzymał się i patrzył mi w oczy. Grzebał w kieszeni w poszukiwaniu czegoś. Chciałam spytać co robi, ale on mnie wtedy pocałował. To był dla mnie szok, więc nie od razu się odsunęłam, a on zrobił nam zdjęcie swoim telefonem. Kiedy wreszcie to przerwałam do moich oczu nabiegły łzy.

- Czy ty nigdy nie zrozumiesz, że nic do ciebie nie czuję? Jesteś zwykłym dupkiem! Nie chcę cię już znać! - wykrzyczałam, a kolejno zrobiłam zamach i z całej siły uderzyłam go w twarz. Uciekłam do łazienki, aby doprowadzić się do porządku i przemyśleć to, co właśnie się stało. Po niecałej godzinie razem z jego rodzicami udaliśmy się w podróż powrotną do domu, a my nie odezwaliśmy się do siebie ani słowem. Zauważyłam na jego twarzy czerwony odcisk mojej dłoni, a on na mojej nieco rozmazany tusz.

 

 

Jest już zupełnie ciemno, a na niebie widać pojedyncze gwiazdy. Naszkicowany rysunek pięknego anioła przykładam zniczem, aby go nie porwał wiatr.

- Nigdy - żegnam się z Zuzką, robię znak krzyża i odchodzę.

Następne częściNigdy 47  Nigdy 48  Nigdy 49  

Średnia ocena: 4.8  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Lotta 24.09.2016
    Ta końcówka... Znowu to nigdy... Aż mi łzy napłynęły do oczu. Powinno chyba być "i stawiam żółty znicz". Zostawiam 5.
  • Neli 24.09.2016
    Aaa moja czytelniczka chyba się wzruszyła!!! Za wszelakie błędy przepraszam, wiem że na pewno się wkradły. :)))
  • Kraszax 26.10.2016
    Piękne, idealne, smutne...5 <3
  • Neli 26.10.2016
    Bardziej szczegółowo proszę! :*
  • KarolaKorman 02.11.2016
    Przyznam, że te przeskoki czasowe nie bardzo przypadły mi do gustu :( Było o cmentarzu, dwa lata wcześniej to nieszczęsne wesele i znów przeskok? Napisane ładnie, Kamil się nie popisał z tym zdjęciem :(

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania