Demon - Rozdział 4 - (SW)

(STARA WERSJA - NOWA WERSJA TO "DEMON ODRODZENIE")

"Dialog warty splunięcia"

Republika Finicka

Rok 551 nowej ery – 1912 rok imperialny

16 lutego, zima

Region Doliny Rzek – linia frontu

 

Mocne uderzenie wywołało głośny jęk dziewczyny. Trócki świetnie się bawił. Dziewczyna była przymocowana łańcuchami do ściany, jej mundur był w strzępach, a z ust spływała krew. Radość jaka rozpierała jego zepsute serce mogła przerazić. Złapał dziewczynę za włosy i pytał.

- Kto cię wysłał dziewko? – Pytał z potwornym uśmiechem. – Nie jesteś z Finicji, to widać, dziewczyny tutaj nie mają tak ciemnej cery. Skąd jesteś? Kto cię wysłał?

Dziewczyna milczała. Francis Adler, znany teraz jako Lew Fircynko, patrzył z podziwem na wytrzymałość swojej podwładnej. Czuł nieograniczoną dumę. Milczała. Nie zdradziła nawet słowa, a nawet splunęła w twarz wrogiemu majorowi. Sprawiało to że nie przestawała rosnąć jego duma. Major wyciągnął chusteczkę i starł ślinę z policzka. Spojrzał na nią krytycznie.

- Cóż za paskudne maniery – oznajmił. – Naprawdę… jak to możliwe że tylko Varsja posiada prawdziwą kulturę?

Francis omal nie prychnął na te słowa. Państwo które zaledwie trzy stulecia wcześniej było na technologicznym poziomie średniowiecza daleko jeszcze miało do jakiegokolwiek znaczenia pokroju „kultury”. Trócki spojrzał na imiennika.

- Kapralu Fircynko, podtopcie ją. Tylko ostrożnie. Nie pozwólcie się jej zabić.

Kapral zasalutował.

- Tak jest!

Dwójka żołnierzy ściągnęła Szóstkę ze ściany i zmusiła do uklęknięcia przy wypełnionej wodą głębokiej misce. Francis złapał ją za głowę i wepchnął ją pod wodę. Dziewczyna się szarpała, a żołnierze chichotali.

'Barbarzyńcy' – myślał Adler. – 'Żeby Demon Imperium musiał zniżać się do ich poziomu…'

Spojrzał w dół na nadal wierzgającą towarzyszkę.

- Nie SZARP SIĘ SUKO! – Ryknął.

Mimo wszystko musiało to wyglądać realistycznie.

15… 16… 17… 18… 19… 20…

Dziewczyna zaczęła trząść całym ciałem.

23… 24… 25… 26… 27… 28…

Nawet żołnierze zerkali na młodego kaprala niepewnie. Wyglądało jakby dziewczyna za chwilę padła.

'Moi żołnierze wytrzymają i dziesięć minut bez brania oddechu… 35… dobrze wystarczy.'

Wyszarpnął głowę podkomendnej. Ona w aktorski sposób wypluła wodę z ust i zaczęła się krztusić. Major już miał zadawać pytania, ale Adler ponownie wcisnął jej głowę pod wodę.

- Odezwiesz się kiedy MAJOR CI POZWOLI SUKO! – Ryknął Adler.

Tróckiemu aż oczy zabłyszczały. Nie ma co, chłopak miał według niego potencjał. Adler natomiast spojrzał ukradkiem na zegar na ścianie. Za chwilę wybije trzecia.

'Dwie minuty do przedstawienia… na czym stanęło? A tak… 24… 25… 26… 27… 28… 29… 30…'

Wyciągnął głowę towarzyszki i spojrzał na majora.

- Teraz będzie odpowiadała Starszy Bracie Majorze.

Major uśmiechnął się i pokiwał głową. Podszedł kilka kroków i przykląkł przed dziewczyną.

- Więc, mały szpiegu.? Robaku który chciał sabotować nasze Wspaniałe Carstwo. Szczurze który miał zamiar sprawić kłopot Carowi. Komu służysz?

Dziewczyna zakaszlała. Splunęła i zaczęła mocno oddychać.

- Powiem… powiem… tylko… nie bijcie… już…

Major uśmiechnął się szeroko.

- Dobrze, tak, nie będziemy cię bić, ale bądź dobrą dziewczynką i powiedz… komu służysz?

Dziewczyna szepnęła, ale zaczęła się krztusić. Major nachylił się.

- Taaak…? Powtórzy bo nie dosłyszałem?

- De… de… - szeptała.

- Komu? - Major uśmiechał się coraz szerzej.

- Demonowi…

Major spojrzał na nią zaskoczony.

- A kto to jest, do jasnej cholery?

W tym momencie rozległ się huk eksplozji. Major i żołnierze rozejrzeli się zaskoczeni, gdy nagle coś pochwyciło głowę majora. Był to Francis Adler we własnej osobie.

- Demon, to JA.

Prawą ręką wepchnął głowę majora Tróckiego pod wodę, a lewą wyciągnął jego pistolet z kabury i oddał dwa strzały z przyłożenia w głowy żołnierzy. Przez eksplozję i tak nikt tego nie usłyszy. Irena – Szóstka, podniosła się z klęczek i poprawiła mundur. Spojrzała na twa trupy i nadęła policzki.

- Czemu ich zabiłeś szefie? Chciałam się zemścić. – Zamiauczała jak oburzone kocie.

Adler prychnął i pokręcił głową.

Idealny żołnierz Imperium, numer 006, Irena Trich, radiooperatorka… i sado-masochistka…

- Dam ci naszego kochanego majora do zabawy. Ja pytam, ty się bawisz.

Szóstka pokiwała głową zadowolona i spojrzała na szarpiącego się majora.

- Szefie, to już prawie trzydzieści sekund, chyba mu wystarczy.

- 34… 35… jeszcze… moment, 40… 41.. 42.

Wyszarpnął głowę oficera z wody i zanim ten złapał oddech rzucił nim o ścianę. Major gruchnął o nią i oparł całym ciałem próbując złapać oddech. Adler w tym czasie zacisnął pięść i wymierzył mu potężny cios w brzuch. Trócki skulił się i padł na ziemię. Oddychał ciężko. Adler chwycił go za mundur, przycisnął do ściany i w mgnieniu oka zakuł w łańcuchy, które niedawno więziły jego podkomendną. Major zawisnął na łańcuchach, oddychając ciężko. Spojrzał na chłopaka.

- Co ty wyprawiasz… zdrajco?! Pieprzo…!

Słowa uwięzły mu w gardle, wraz z momentem gdy Szóstka potraktowała go kopniakiem w kolano. Major wrzasnął przeraźliwie i napiął łańcuchy szarpiąc się z bólu. Adler spokojnie podstawił sobie krzesło i usiadł.

- Ja tu zadaję pytania majorze i mam nadzieję że będzie pan skłonny na nie odpowiadać z całą szczerością serca – oznajmił spokojnie.

Major spojrzał na niego nienawistnie.

- Niczego się ode mnie nie dowiesz… republikański PSIE!

Major splunął mu pod nogi. Adler pokręcił głową zniesmaczony.

- Cóż za paskudne maniery – zacytował majora z kpiącym uśmiechem. – Naprawdę… jak to możliwe że Varsja posiada tak zacofaną kulturę?

Skinął dłonią, a w odpowiedzi potężny cios pałką połamał majorowi palce lewej dłoni. Ten znów ryknął niczym zwierze i szarpnął się brocząc pianę z ust. Adler pokiwał głową zadowolony.

- Obawiam się że nie zgadł Pan, Bracie Majorze… nie jesteśmy na usługach Republiki Finickiej… ale to nieistotne. Będzie pan odpowiadał na moje pytania. Pierwsze to ilu żołnierzy ma brać udział w operacji „Tygrys Północy”? – Major na nazwę operacji podniósł zaskoczony wzrok. Adler pokiwał twierdząco. – Tak majorze… nasz wywiad odkrył już że planujecie ofensywę w tym regionie, ale potrzebuję dokładniejszych informacji. Ilu żołnierzy, jaki sprzęt, oraz kto ma być głównodowodzącym, to sprawy które mnie interesują.

Major zachichotał.

- Nic się ode mnie nie dowiesz! Zresztą… jestem tylko majorem, nie mam informacji jakich szukasz!

- Ależ MAJORZE! Posiada je Pan! – Zapewnił go Adler. – Jesteś członkiem jednego z większych rodów w Carstwie, a twój ojciec jest marszałkiem, wuj hetmanem, a brat Pułkownikiem. Jestem pewny że masz informację jakie chcę zdobyć.

- Nic nie wiem… rodzinka nie dopuszczała mnie do sekretów… - zaśmiał się nerwowo.

Adler pokręcił głową.

- Kłamiesz…

Na to słowo Irena uderzyła majora w prawe kolano. Kości pękły z trzaskiem. Noga wygięła się lekko, a następnie opadła jakby bez czucia. Major zacisnął zęby, a z oczu poleciały mu łzy.

- Proszę odpowiadać na pytania majorze. Uniknie Pan w ten sposób bólu. Możliwe nawet że wezmę pana jako jeńca wojennego i zapewnię opiekę medyczną i odpowiednie traktowanie. Jak jeńcowi z Pana stopniem.

Niewielki błysk mignął w oku Varsiańskiego oficera. Demon wyszczerzył się w uśmiechu. Szukał co mogłoby go przekonać… i znalazł.

- Spokojne przeczekanie wojny na południu, w cieplejszym klimacie, może nawet na wybrzeżu? Pełny spokój, pełna protekcja, wystarczy tylko, że zaczniesz mówić.

Major rozejrzał się na boki. Widać było że rozważa propozycję. Jednak w tym momencie rozległy się okrzyki. Na zewnątrz rozbrzmiały komendy i pojedyncze strzały. Major spojrzał na Aldlera szyderczo.

- Nic się ode mnie nie dowiesz za chwilę wejdą tu moi ludzie i wtedy… - zachichotał. – Dopilnuję by połamali ci wszystkie kości, a twoją koleżankę… - Tu niemalże ryknął ze śmiechu. – Zerżnęli wszyscy żołnierze w odległości stu kilometrów… po tym jak skończą, nawet KOŃ jej nie zadowoli!

Major zaczął się śmiać obrzydliwie. Adler uśmiechał się szeroko. Nie mówił nic. Nie wydawał rozkazu. Wsłuchiwał się. Major w końcu zauważył że tysiące wrogich żołnierzy nie robią na przeciwniku żadnego wrażenia i zaczął milknąć… tak jak wystrzały. Krzyki i wrzaski umilkły i zapanowała cisza. Adler kiwnął głową zadowolony i zerknął na zegarek na ścianie.

- Dwanaście minut… całkiem niezły wynik – oznajmił nie adresując słów do nikogo.

Major spojrzał na niego przestraszony.

- O co ci chodzi?

Adler zerknął na niego jakby dopiero co go zauważył.

- O zabezpieczenie tego punktu obrony przez moje jednostki. Spodziewałem się że załatwią to szybciej, ale ten wynik również jest zadowalający.

Trócki spojrzał na niego niedowierzająco. Pokręcił głową zdenerwowany.

- Blefujesz! Miałem tu ponad dwustu ludzi. Nie…

Jego słowa przerwał odgłos otwierających się drzwi. Wszyscy zwrócili wzrok na nowo przybyłego. Oczy majora rozszerzyły się w przerażeniu, a spodnie zaczęły moknąć na wysokości krocza. Adler i Trich natomiast uśmiechnęli się serdecznie. Szóstka w szczególności okazała swoją radość.

- Witaj 66. Teren zabezpieczony?

Pytanie to Adler zaadresował do ponad dwumetrowej postaci. Był to mężczyzna w potężnym szarym pancerzu. Wyglądałby jak rycerz, gdyby nie maska, w której dwa bezduszne, okrągłe okulary błyszczały czerwienią, oraz potężny CKM, który olbrzym trzymał w dłoniach. Do maski była podłączona rurka, która natomiast łączyła się z plecakiem. Odgłos dziwacznego mechanizmu poruszał się wraz z oddechem olbrzyma, wypuszczając z siebie obłoki pary. 66 spojrzał na Adlera i pokiwał głową. Był to tak zwany Pusty. Nieudany egzemplarz projektu Nowe Dzieci. Jeden z dwustu siedemdziesięciu którzy należeli do jednostek bojowych Specjalnego Batalionu, Sekcji 10.

- Wyśmienicie… jakie straty?

Olbrzym uniósł zaciśniętą pięść, a następnie pięć razy pokazał pięć palców.

- Czyli brak strat po naszej stronie, a pojmaliśmy jakiś dwudziestu pięciu?

Olbrzym skinął głową potwierdzająco.

- Ilu z nich to oficerowie?

- Dwóch… - odezwał się w końcu żołnierz, choć widać było że mówi z trudem.

- Odłącz Specyfik. Utrudnia komunikację. Mam dla ciebie inne zadanie.

66 w odpowiedzi odstawił karabin, a następnie odkręcił rurkę od maski. Mechanizm w plecaku umilkł, a oddech żołnierza stał się cichszy. Adler spojrzał na posikanego ze strachu majora.

- 66, pozwól że przedstawię. Major Trócki, oficer Varsiańskiej Armii. Bracie Majorze Trócki, 66, super żołnierz, oraz członek mojego plutonu. Jak również osobisty gwardzista… Szóstki… dziewczyny której groził Pan gwałtem i śmiercią - oznajmił z uśmiechem.

66 na te słowa jakby urósł i zaczął krok po kroku zbliżać się do majora. Ten zaczął krzyczeć.

- Nie błagam… wszystko tylko NIE TO! NIE BŁAGAM! POWIEM WSZYSTKO!

Demon wstał i ruszył w stronę wyjścia.

- Nie wątpię Majorze! Niestety najpierw musi Pan przekonać 66 że pańskie informacje są cokolwiek warte!

- POWIEM WSZYSTKO TYLKO… AAAAAAAAAAAAHHAHAHHA!!!!! – Wrzeszczał wniebogłosy, wraz z dźwiękiem zaciskającej się pancernej dłoni na jego barku.

Adler wyszedł na zewnątrz i odetchnął świeżym powietrzem z nutką spalenizny i krwi…

- Naprawdę… rozmowa warta splunięcia…

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Ozar ponad rok temu
    Jestem po dłuższej przerwie. Ciekawy odcinek, choć biedna kobieta musiała się wycierpieć nim wreszcie demon się ujawnił. A ten 66 rzeczywiście może zwykłego oficera przyprawić o sraczkę, toteż się nie dziwię że tak się przeraził. 5 i ide dalej bo ciekawie sie zrobiło.
  • krajew34 ponad rok temu
    Opis tego oddziału, jakbym widział oddział specjalny klonów z okresu republiki, nie powiedziałbym, że biedna dziewczyna, skoro miała zapędy S&M, powiedzially, że zadowolona dziewczyna, ale mnie irytują tacy ludzie, którzy emanują pewnością siebie, by potem skamleć...

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania