Demon - Rozdział 1 - (SW)

(STARA WERSJA - NOWA WERSJA TO "DEMON ODRODZENIE")

"Numer 001"

Imperium Feniksa

Rok 550 nowej ery – 1911 rok imperialny

14 grudnia, zima

Region Reterg – północno-wschodnie ziemie Imperium – Szkoła Oficerska im. Marka de Rina

 

Padał śnieg, wiał wiatr… w oddali szumiał ocean. Można by rzec… piękny widok. Trudno o inny wśród tych romantycznych wzgórz oraz lasów, które układały się w unikatowy krajobraz, oceanu i odległych gór. Mimo to coś zakłócało ten krajobraz - wysoki na trzy metry mur i umieszczony nad nim drut kolczasty. Za nim, rozpościerał się jeden z największych na północnym-wschodzie Imperium ośrodków szkolących oficerów - przyszłość Imperialnej Armii. Składał się z głównego bloku dla nauczycieli i sal gdzie prowadzono wykłady dla większości uczniów i testów oraz pięciu budynków gdzie osobno uczono: strategii, taktyki, zaopatrzenia, typów uzbrojenia oraz aspektów działających na morale. Ośrodek mógł się też pochwalić własną salą gimnastyczną i pływalnią, nie wspominając o strzelnicy, torze przeszkód, oraz parku mechanicznym gdzie stały stalowe bryły zwane czołgami.

Same wnętrza ośrodków raczej niczym się nie różniły. Brązowe ściany i wojskowe oznaczenia w formie białych strzałek z czarnymi napisami. Umeblowanie, też nie robiło znacznego wrażenia. Było proste i wytrzymałe. Jedynie pedagodzy mogli się pochwalić prawdziwymi drewnianymi meblami, a nie stalowymi, czy zrobionymi ze sklejki. Uczniowie i nauczyciele przechodzili przez oświetlonymi białym światłem korytarzami, przerywając spokojne wymiany zdań salutami do starszych stopniem.

Jednym z tych właśnie korytarzy, w głównym budynku uczelni, szło dwoje oficerów wyższej rangi. Uczniowie na ich widok momentalnie stawali pod ścianą, strzelając obcasami i salutując, a pedagodzy jedynie ustępowali im z szacunkiem z drogi unosząc dłoń do pełnego wyrafinowania salutu, nie oczekując choćby odpowiedzi ze strony wyższych oficerów. Szli nieśpiesznie, rozmawiając szeptem o czymś bardzo istotnym. Wystarczająco głośno by usłyszeć pojedyncze wyrazy, jednak nie na tyle by zrozumieć cały dialog. Jednym z nich był już siwiejący generał, który opierał się o dębową laskę, wystukując rytm kroków. Zmarszczki miał głębokie, lecz oczy ogniste. Nie miał też zbytnio widocznego brzucha, który z zasady pojawia się w tym wieku, w towarzystwie wyższego dowództwa. Mundur miał zadbany, a u boku nosił pistolet, jak za starych dobrych czasów. Słuchając rozmówcy od czasu do czasu, drapał się po koziej bródce, lub imponującym wąsisku. Jego towarzysz nosił dystynkcje podpułkownika. Był wyższy o głowę od generała, więc znacząco się schylał, szepcząc mu niemal do ucha. Włosy miał ciemne, jak ciemne jest niebo tuż przed wschodem i równie ciemne miał oczy, które pełne były fascynacji, ale i mrocznej idei. Podpułkownik odezwał się głośniej.

- Dwieście kilometrów umocnień generale! – Jego oczy błyszczały. – Front głęboki na pięćdziesiąt. Mówią że republikańska armia umieściła na nich działa z drednotów! To rewolucja w wojnie defensywnej generale! Powinniśmy działać teraz!

- Ciszej Eryku, na litość wszystkiego co święte! Wszyscy cię słyszą. – Uspokajał go generał mocniej wystukując rytm kroków. – Nie wszyscy muszą o tym wiedzieć. – Przerwał przechodząc obok grupy uczniów i westchnął. – Ale masz rację. Pomyśleć że jakiekolwiek umocnienia powstrzymają Carstwo Varsji… wydaje się to nieprawdopodobne… ile już tak walczą?

- Mija już rok generale… - odpowiedział podpułkownik – Według raportów straty Varsji przekraczają już pół miliona, gdy republika straciła zaledwie dwieście tysięcy.

- Niesamowite… - szepnął generał – Kto by pomyślał…? Żeby bunkry miały taką skuteczność...?

Podpułkownik pochylił się mocniej mówiąc niemal prosto do ucha dowódcy.

- Powinniśmy działać teraz. Jeśli zaatakujemy republikę Finicką w tej sytuacji zdobędziemy potężne połacie terytoriów, o jakich nie marzyliśmy od ponad dwudziestu lat.

Generał spojrzał na niego z boku.

- Chciałbyś zaatakować Republikę Finicką?

- Oczywiście. To duże państwo, choć nigdy nie odznaczało się znaczącą potęgą militarną. Ma jednak to co zaczyna zyskiwać na wartości. Ogromne złoża ropy, gazu i stali, generale, ropa i stal! To czego Imperialna Armia potrzebuje najbardziej znajduje się właśnie tam. Jeśli uda nam się zdobyć te złoża, projekt: Stalowy Koń, powinien przyśpieszyć. Nasza armia zmieni znaczenie słowa „wojna” na zawsze.

Generał spojrzał na jego entuzjazm sceptycznie.

- To jeszcze prototypy, nie powinieneś pokładać tyle swojej wiary w jednostki pancerne. Są wolne… i łatwe do trafienia. Kosztują też znacznie więcej niż działa, czy granaty, ale udowodniły swoją skuteczność, prawda, ale również okazały się bardzo awaryjne.

Podpułkownik jakby stracił napęd i umilkł. Był młody i widział co robiły wozy pancerne z Socjalistami z południa. Generał był jednak lekko konserwatywny. Jednostki pancerne miały swoje plusy, nie zaprzeczał, ale w wojnie z Socjalistami był jeden element o którym ludzie zapominają. Tam, gdzie uderzyły jednostki pancerne, nie było artylerii. Tylko tam udawało im się powstrzymywać armię ludową, a nawet ją odpychać. Jednak wraz z pojawieniem się dział wroga, ponad połowa wozów opancerzonych została zniszczona, a Imperium nie mogąc przebić się przez linię umocnień oraz niezliczoną hordę ludzi, zostało zmuszone do podpisania rozejmu. Generał wierzył, że to przez zbyt wielką wiarę w nowe jednostki, a nie wypróbowaną strategię ataków piechoty Imperium nie zdołało pokonać przeciwnika. Jednak nie był w stanie długo smucić młodszego podkomendnego. Poklepał go po ramieniu, podchodząc do drzwi swojego gabinetu, przy którym stróżowało dwóch żołnierzy w mundurach żandarmerii, którzy odsunęli się o krok, salutując. Generał odpowiedział salutem.

- Nie martw się. Stalowy Koń ma poparcie Imperatora, nie zostanie porzucony – wyciągnął klucz i przekręcił go w zamku - a co do Finicji, rząd podjął bardzo ciekawe… kroki.

Otworzył drzwi i wszedł do środka. Eryk był tuż za nim i zamknął za sobą drzwi. Gabinet był wyjątkowo elegancki. Ciemnobrązowe ściany, meble z jesionu i dębu, imponujących rozmiarów stoły i leżące na nich dokumenty oraz wielka mapa całego kontynentu z zaznaczonymi granicami państw, oraz licznymi szpilkami powbijanymi w różne miejsca, z oznaczeniem jednostek wojskowych. Generał zasiadł przy swoim biurku, również dębowym. Leżało na nim również sporo dokumentów, prywatny telefon oraz maszyna telegraficzna po jego prawej, oraz małe popiersie Imperatora, a także figurka Archanioła Marka zwanego Wieszczem. Generał rozsiadł się wygodnie i otworzył jesionowe pudełko stojące po jego lewicy. Wyciągnął z niego dwa długie cygara. Osobiście przyciął końcówki i odpalił obydwa używając cedrowych zapałek. Jedno włożył do ust, drugie podał podpułkownikowi. Ten przyjął je z ukłonem i usiadł naprzeciw biurka na wygodnym krześle. Milczeli chwilę wypełniając pokój zapachem wybornego tytoniu, oddychając głęboko i ciesząc się szlachetnym smakiem. Generał uśmiechnął się i otworzył jedną z teczek, wyciągnął kilka papierów i podał je podkomendnemu. Eryk przyjął dokumenty i spojrzał na pierwszy z nich.

- Operacja „Lis”? – Zapytał zaciekawiony.

- Czytaj - zachęcił generał.

Podpułkownik otworzył dokument i zaczął go przeglądać, a im więcej kartek przewertował, tym bardziej nie wierzył w to co widzi. Wyciągnął cygaro z ust i odłożył na popielniczkę. Ponownie przewertował dokumenty nie pojmując jak jego wizja różniła się od planów rządu. Po tym jak upewnił się że to nie jest dowcip, odłożył dokument na biurko. Drżącą ręką sięgnął po cygaro i wciągnął do ust potężny haust dymu. Generał zachichotał.

- Trochę inny plan względem Republiki Finickiej, niż byś sobie życzył… prawda…?

Pułkownik wypuścił dym z ust i okiwał głową.

- Zupełnie inny - Zagryzł wargę i pokręcił głową. - Pomyśleć że zdecydujemy się ich wesprzeć.

Generał kiwnął głową.

- Zgadza się. Operacja „Lis” zakłada włączenie się Imperium do wojny Finico-Varskiej. Plan został już zatwierdzony, tak samo jak pierwsze rozmowy z Finickim rządem zakończyły się sukcesem. W ciągu miesiąca do republiki wyruszy I Korpus Ekspedycyjny, w skład którego mają wchodzić dwie dywizje piechoty ze wsparciem artylerii, trzy brygady Inżynieryjne, sześć jednostek naszego wywiadu, oraz jednostka S-1. Razem to około siedemdziesięciu tysięcy żołnierzy. Nie mówiąc o ilości zaopatrzenia jakie dostarczymy republice.

Pułkownik myślał cicho, a było o czym. Rywalizacja między Imperium Feniksa, a Carstwem Varsji trwała od stuleci, a ostatni wiek odbył się właściwie bez bezpośredniego starcia. To że ten stan nie mógł trwać wiecznie, było oczywiste. Czyli Imperium rozpocznie wojnę o hegemonię na kontynencie pomyślał. Analizował słowa swojego dowódcy, gdy w jego głowie pojawiło się pytanie które musiał zadać.

- Jednostka S-1? Co to takiego? Nigdy o niej nie słyszałem.

- Niewielu słyszało. Są częścią SSI, Specjalnych Sił Imperium. Należą do Sekcji 10. To samodzielny batalion. Najnowsza broń w rękach Imperium.

Eryk uniósł brew.

- Czy nie powinni się w takim wypadku nazywać SB-1? Od Specjalnego Batalionu…?

Generał zachichotał widząc typową dla młodszego przyjaciela abstrakcję i logikę w porządkowaniu wszystkiego czego się dotknie. Pułkownik Eryk Haizer był dziwnym człowiekiem, jakby utknął między dwoma epokami, z jednej strony realista i logiczny dowódca, z drugiej idealista i romantyk marzący o nowym świecie. Dla generała który wyznawał tylko zasady logiki i długiego doświadczenia wydawał się niesamowicie ciekawym człowiekiem i jego idealnym następcą. Był z niego dumny. Znał go ponad piętnaście lat, razem z nim piął się po szczeblach kariery aż zasiadł w wyższym dowództwie. Miał zamiar dożyć późnej starości na stołku oficerskim i może kiedyś usiąść z dawnym podopiecznym, napić się dobrego whisky oraz porozmawiać… jak generał z generałem. Jednak do tego jeszcze długa droga. Na razie musi pokonać wszelką konkurencję i dopilnować by jego następca wypełnił zadanie. Bo mimo logiki, właśnie ta romantyczna nuta i często szalony zapał martwiły go w nim najbardziej.

Spojrzał lekko na lewo, w stronę komód ze szkłem, chcąc odgonić marzycielskie myśli. Kiedy to jednak zrobił, skamieniał. Coś kryło się w cieniu. Tuż za komodą ze szkłem i alkoholami. Jakby cień oddychał i falował. Wpatrywał się w jeden punkt aż nie usłyszał rozbawionego prychnięcia i ironicznego głosu.

- Cóż… możemy rozważyć zmianę nazwy…

Podpułkownik odwrócił się jakby poparzony ogniem. Teraz oboje z generałem wpatrywali się w lekko poruszający się cień. Ten postąpił krok naprzód i ukazał się w całej okazałości.

- Na litość Wieszcza i Błogosławionej- szepnął Eryk wstając - …jakim cudem…?

Czarne buty, czarne spodnie, czarny mundur, płaszcz, czapka i maska w której teraz zabłyszczały dwa czerwone szkła okularów. Postać która wyłoniła się z ciemności była niezbyt wysoka, co jednak nie odebrało uczucia bezwzględnego przerażania, względem osoby której nie dostrzegli przez cały ten czas, mimo że chowała się przy boku komody. Postać jednym ruchem ściągnęła maskę. Przed nimi stał, chłopiec, miał może szesnaście lat. Miał czarne krucze włosy, lekko zaczesane na lewy bok, oraz ciemne inteligentne oczy. Młody chłopiec o twarzy anioła zasalutował strzelając butami.

- Podporucznik Francis Adler, numer 001, S-1. SSI. To zaszczyt was poznać podpułkowniku Eryku Haizer i generale Marku von Zach. Mam nadzieję że niewielki sprawdzian wyposażenia mojej jednostki was nie zraził - mówił spokojnie, z bezczelnym uśmiechem na twarzy.

Podpułkownik stał jak wryty. Tyle lat służby wojskowej, a nikt go jeszcze tak nie zaszedł. Nie był w stanie wydobyć z siebie słowa. Dodatkowo „Podporucznik?!” jakim prawem dzieciak ma tak wysoki stopień wojskowy?!

Generał natomiast szybko odzyskał mowę. Oparł się mocniej w fotelu, starając się uspokoić skaczące ciśnienie. Nieważne jak wyglądał ten chłopiec. Niepostrzeżenie dostał się do jego gabinetu. To wystarczający powód by zwolnić dowódcę ochrony jednostki i wysłać go na najdalsze zadupie Imperium.

- Więc już przybyliście, spodziewałem się was później… wieczorem.

Adler uśmiechnął się rozbrajająco.

- Z całym szacunkiem, ale moja sekcja składająca się z siedmiu ludzi zwiedza sobie tą jednostkę od ponad dwunastu godzin i jak na razie nikt nie zauważył nic dziwnego. Nawet Pan generale. Mijałem Pana kilkukrotnie. Udało nam się dostać również do zbrojowni. Musicie bardziej popracować nad ochroną…

Generał pokiwał głową. Kolejny powód by zwolnić tego osobnika co organizuje ochronę obiektu.

- Więc faktycznie się udał Projekt „Nowe Dzieci”…?

Podpułkownik nie miał pojęcia o co chodzi, ale przeczuwał, że nie spodoba mu się to co usłyszy.

- Jestem tego żywym dowodem – odpowiedział z uśmiechem Francis Adler.

Generał znów pokiwał głową gładząc swe wąsisko. Mruknął jakby sam siebie karcił w swoich myślach. Sięgnął po cygaro i wbrew wszystkim zasadom, zaciągnął się dymem. Trzy razy tyle tytoniu, co w papierosach wpuszczać do płuc to niemalże samobójstwo, ale generał był zdania że człowiek w jego wieku powinien mimo wszystko na coś umrzeć.

- Wierzyć się nie chce, a jednak widzę na własne oczy… - mruknął generał i spojrzał na podopiecznego. – To twój nowy podkomendy, Francis Adler, dotychczasowy nieoficjalny dowódca Specjalnego Batalionu. Jest on również osobą która uczestniczyła w zaplanowaniu Operacji „Lis”. W ciągu dwóch tygodni ruszasz razem z nim do Republiki Finickiej by wesprzeć tamtejsze siły. Przy okazji będziesz nadzorował jak spisują się nasze nowe siły specjalne. Gratuluję wyróżnienia. Właśnie zostałeś dowódcą Pierwszego Korpusu Ekspedycyjnego.

Podpułkownik patrzył raz to na generała, raz to na chłopca. Zbyt dużo zaskakujących zdarzeń jak na jeden dzień. Mimo to opanował się i dumnie strzelił obcasami.

- Dziękuję Panie Generale… - tu umilkł i spojrzał na Adlera – ale czy ten… chłopiec nie jest za młody na wojnę?

Francis Adler zaśmiał się paskudnie.

- Ależ Pułkowniku. Służę w wojsku od 1889 roku…

Eryk łypnął na niego wściekły.

- Nie kpij sobie ze mnie. Nigdy w to nie uwierzę…

- Ale On mówi prawdę Eryku… - przerwał mu generał.

Pułkownik skamieniał i spojrzał na generała zastanawiając się czy przypadkiem jego mentor nie oszalał. Ten odłożył cygaro i oznajmił.

- Projekt „Nowe Dzieci” rozpoczął się w 1889 roku, zaraz po Epidemii, zakładał on wykorzystanie porzuconych sierot w eksperymentach naukowych - Eryk słuchał nie wierząc własnym uszom. – Udało nam się zdobyć… ponad trzy tysiące obiektów testowych - tu umilkł na moment - przetrwało zaledwie siedem setek z czego tylko trzydziestu zostało tymi, których chcieliśmy stworzyć. Super żołnierzami. Francis Adler jest oryginałem pierwszym w pełni udanym dziełem… Przyszłością Imperialnej Armii…

Oczy Francisa Adlera jakby zabłyszczały czerwienią. Podszedł do pułkownika stając ledwie dwa kroki od niego. Ciarki przeszły po plecach oficera, a krew w żyłach zamarzła. Demon odezwał się słodkim głosem. Jakże niepasującym do tych ślepi w których można było dostrzec czeluście piekieł.

- Pozwól że przedstawię się ponownie dowódco… Podporucznik Francis Adler, numer 001, dowódca pierwszego oddziału super żołnierzy: „Wilków”, lider 10 sekcji Sił Specjalnych, aktualny kod wywoławczy: Alfa, przydomek… Demon. – Uśmiechnął się jeszcze szerzej i wyciągnął dłoń w geście, w jakim diabeł mógłby zakładać się o duszę, tego który ją uściśnie. – Liczę na udaną współpracę.

 

Wśród tych romantycznych wzgórz okrytych śniegiem, w ten jakże spokojny dzień, można było usłyszeć wycie wilków… oraz odgłos zbliżającej się od oceanu burzy.

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Ozar dwa lata temu
    Cześć. Dobrze się czyta, więc jestem. Na początek to co należałoby poprawić.
    - ziemię imperium – spotkałem się z różnymi objaśnieniami, ale raczej powinno się pisać dużą literą słowo Imperium.
    - ośrodków oficerskich – może ośrodków szkolących oficerów, podoficerów i żołnierzy Imperium.
    - sal dla większych wykładów – może sal w których wygłaszano wykłady dla większej ilości osób.
    - gimnastyczną i pływalnią. Nie wspominając - może - gimnastyczną i pływalnią, nie wspominając
    - do wyższych stopniem – może - na widok starszych stopniem
    - siwiejący generał. Opierał się o – może - siwiejący generał, który opierał się o
    - w towarzystwie wyższego dowództwa – może – wśród oficerów najwyższego szczebla
    - na wartości… ropa i stal… - może – duże złoża ropy i gazu
    - czy granaty. Udowodniły – może - czy granaty, ale udowodniły
    - mocno udowodniły swoją awaryjność – może – ale okazały się bardzo wadliwe
    - Podpułkownik jakby stracił napęd - chyba zapęd
    - drzwi swojego gabinetu. Przy którym - może tak - drzwi swojego gabinetu, przy którym
    - żandarmerii. Odsunęli – może tak - żandarmerii, którzy odsunęli się
    - oraz małe popiersie Imperatora, oraz figurka - może tak - oraz małe popiersie Imperatora, a także
    - „Lis”… Czytaj… - dał bym sobie spokój w tymi kropkami bo tylko wkurzają
    - I Korpus Ekspedycyjny. Ma na nią się składać – może tak - I Korpus Ekspedycyjny, w skald którego mają wchodzić dwie dywizje
    - stał… chłopiec… miał może… szesnaście lat – po co kropki
    Reasumując ciekawy pomysł i czyta się całkiem dobrze. Dla mnie 4+
    Proponuje wrzucić I odcinek na pogrom. Wtedy zobaczysz że moje uwagi to małe piwo, ale będziesz miał bardzo dokładne recenzje, bo są tu znacznie lepsi ode mnie w te klocki.
  • Kapelusznik dwa lata temu
    dzięki. Dziś już nie mam siły, ale jutro poprawię
    Pobudka o 5 i do roboty
    ;/
    Pozdrawiam
    Kapelusznik
  • Kapelusznik dwa lata temu
    Właśnie. Widziałem to określenie: "pogrom" kilkukrotnie, ale nie mam pojęcia co oznacza
    Małe wyjaśnienie??
  • Ozar dwa lata temu
    Kapelusznik To tekst, który wrzucasz i opowijczycy komentują twój tekst bardzo dokładnie - nie w dwóch zdaniach ale zdanie po zdaniu.
  • Ozar dwa lata temu
    Ozar Warto spróbować, ale komentarze będą bardzo dokładne.
  • Kapelusznik dwa lata temu
    Ozar
    Spoko - gdzie go wstawić tak by go tak komentowali?
  • Ozar dwa lata temu
  • Ozar dwa lata temu
  • Ozar dwa lata temu
    Ozar Pytaj a dostaniesz odpowiedź
  • Kapelusznik dwa lata temu
    Ozar
    Dzięks
    Przyda się
    Jak poprawię to będę się w to bawił
  • Ozar dwa lata temu
    Kapelusznik Najpierw popraw a potem wrzuć na pogrom.
  • Canulas dwa lata temu
    Ozar , jeśli idzie o bieżącą edycję, teksty można było umieszczać do wczoraj. Następny nabór w przyszłą niedzielę.
  • Jared dwa lata temu
    1.
    a) stawali pod ścianą strzelając
    b) słuchając rozmówcy od czasu do czasu drapał się
    c) opierał się o dębową laskę wystukując rytm
    d) odsunęli się o krok salutując.
    e) Poklepał go po ramieniu podchodząc do drzwi swojego gabinetu
    f) odpalił obydwa używając cedrowych

    To jest ten sam rodzaj błędów. Względnie mało gubisz przecinków, a jeśli już to 90% przy imiesłowiu przysłówkowym współczesnym (IPW), wygląda to tak:
    Mamy w zdaniu IPW, czyli wyraz kończący się na -ąc, np. salutujĄC. W tym zdaniu będzie przecinek na bank. :) Dlatego że imiesłów niemal zawsze jest z czasownikiem, soł:
    Stawali (czasownik) pod ścianą strzelajĄC (IPW).
    W takich sytuacjach zawsze przecinek - Stawali (czasownik) pod ścianą, (przecinek) strzelając (IPW).
    Zupełnie analogicznie reszta: "Opierał (czasownik) się o dębową laskę, (przecinek) wystukujĄC (IPW) rytm."

    2.
    chordę ludzi - samo h

    3.
    a) –Jego oczy błyszczały
    b) - Czytaj- zachęcił generał.
    Pogubione spacje.

    4.
    - Zupełnie inny - zagryzł wargę i pokręcił głową. - Pomyśleć że zdecydujemy się ich wesprzeć. - bez tzw. czynności mówionej, więc "zagryzł" wielką literą.

    5.
    To co Imperialna Armia potrzebuje najbardziej - CZEGO zamiast CO

    6.
    Tam gdzie uderzyły jednostki pancerne nie było artylerii - zdanie wtrącone więc przecinki po "tam" i "pancerne".

    *wącha* Wyczuwam tu Warhammera 40000, a to bardzo, bardzo dobrze. Już pomijając Drednoty i Imperatora, ten dzieciak z 1889 r. ma przydział do Wilków, również kojarzy mi się to z Warhammerowym Space Wolves. Na plus także maska dla niego - mały item, który jednak pozwala na wyróżnienie się postaci - zabrakło mi trochę tylko opisu, jaka to maska, bo sobie wyobraziłem taką z tragedii greckiej :P
    "To jeszcze prototypy, nie powinieneś pokładać tyle swojej wiary w jednostki pancerne."

    Ach, trochę mi się Piłsudski przypomniał ze swoją niechęcią do modernizacji armii. Bardzo mi się podoba, że pomieszałeś te rodzaje wojsk i wspomniałeś, że jedno nie istnieje bez drugiego, tzn. o roli artylerii we wsparciu wojsk nacierających. A było się na czym wyłożyć, bo często widzę po Wattpadach, że prawdopodobieństwo taktyczno-militarne jest w opowiadaniach zaniedbywane. Szkoda że nie ma więcej o Socjalistach :( Dalej się głowię, czy to wojna o surowce, czy też ideologiczna, ale liczę na tęgie refleksje w starciu kapitalizmu z socjalistami :P Hmmm, i w sumie jeszcze raz na jakiś czas przyda się dodać jakiś evergreen do opowiadania - cięta riposta albo błyskotliwy cytat - żeby gawiedź czytająca miała się czym zachwycać ;p
  • Kapelusznik dwa lata temu
    Błędy poprawię
    Cieszę się że zauważyłeś nawiązania do Warhammera 40k. Sam zbieram Tau (Czytaj: Kosmicznych Komunistów)
    Co do maski - myślałem o masce przeciwgazowej jaką używają żołnierze Z Gwardii Imperialnej legionu Krieg - ale zamiast bronić przed gazem, to go podają - wkrótce zrozumiesz o co mi chodzi.

    Co do taktyki - WŁAŚNIE!
    Nienawidzę gdy ktoś wali bezsensowną taktyką czy bitwą która nie miała prawa się udać.

    Co do socjalistów - nie mam w pełni gotowej mapy świata, ale mam kontynentu.
    Imperium jest potęgą w Centralno-Północnej części, Varsja i Finicja to Północ, Socjaliści natomiast rządzą na południu - (ZSRZ - Związek Socjalistycznych Republik Zatrolii, mimo że powinno być ZSRPZ - Związek Socjalistycznych Republik Południowej Zatrolii, ale znasz rewolucjonistów - Oni chcą cały świat)

    Cytaty będą, ale na konflikt z socjalistami trochę poczekasz. Po zakończeniu miniserii "Terror"
    Cofnę się w czasie do "Kampanii Styczniowej" - która jest PO "Władcy Południa" tam będziesz miał starcie na trochę mniejszą, ale równie brutalną skalę, jak wojnę o której teraz czytasz w moich opowiadaniach.

    Pozdrawiam
    Kapelusznik
  • Jared dwa lata temu
    "(ZSRZ - Związek Socjalistycznych Republik Zatrolii, mimo że powinno być ZSRPZ - Związek Socjalistycznych Republik Południowej Zatrolii, ale znasz rewolucjonistów - Oni chcą cały świat)"

    Porypane XD Podoba mi się :D
  • krajew34 ponad rok temu
    Opis obozu, kult szacunku wobec wyższych oficerów przypomina mi czytaną kiedyś książkę o armii japońskiej, szczególnie fragment o zasobach dla armii skojarzył mi się że sytuacja Japonii przed inwazja na Chiny. Ciekawy tekst, postać tego szesnastolatka za to kojarzy mi się z pewnym anime

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania