Demon Odrodzenie - 25

Rozdział 6 – „Anioł życia i śmierci”

Republika Finicka

544 rok nowej ery – 1905 rok imperialny

5 Maja

Region Geenret – Północne ziemie Finicji przy granicy z Carstwem Varsji

 

Doktor Gezken zacmokał niezadowolony, widząc jeden ze szwów na ciele Adlera. Pokręcił głową i wyciągnął ze swojej torby jakąś maść i wtarł jej niewielką ilość w okolice zszycia. Adler siedział cicho, w samej bieliźnie. Czekał na skarcenia, ale doktor milczał, całkowicie skupiony na ocenianiu uszkodzeń zadanych jego dziełu. Minęła dłuższa chwila, zanim doktor się odezwał.

- Więc…? – Zaczął, rozcinając kiepskie szwy z zamiarem zrobienia nowych. – Czemu im zdradziłeś tajemnicę? Mogłeś wymyślić jakąś bajeczkę, wprowadzić ich w błąd, ale powiedziałeś im prawdę. Dlaczego?

Adler milczał przez chwilę, szukając w głowie odpowiedniego powodu. Sam nie był pewny, ale taka odpowiedź nie zadowoli Herr Doktora. Westchnął.

- Są dwa powody.

Doktor uniósł brwi.

- Tylko dwa? – Zastanowił się. – Jakie?

- Pierwszy, to dlatego, że złożyłem obietnicę Everhaustovi… był pierwszą osobą, która mimo dominujące pozycji i doświadczenia, uznała mnie za przyjaciela… i nie odrzucił mnie on, nawet kiedy zobaczył moją drugą twarz.

Herr Doktor zmrużył oczy, wbijając umiejętnie igłę w ciało Adlera.

- Nie powinieneś przejmować się takimi obietnicami Adler. Szczególnie przez fakt przyrzeczenia wierności Imperium. Twoja lojalność powinna być tylko w jednym miejscu, a tym miejscem są Siły Specjalne. Jesteś na misji i tylko ona powinna cię obchodzić – oznajmił Doktor z wyraźną nutą zawodu i złości.

Adler kiwnął głową, lecz kontynuował.

- Ma Pan rację, Herr Doktorze, ale jest jeszcze drugi powód. To on przesądził, czemu to uczyniłem.

- Jaki może być powód, który przekonał cię by podważyć lojalność względem Imperium?

Adler milczał przez moment, nie wiedział, czy chce powiedzieć te słowa, ale czuł, że nie ma wyboru.

- Drugim powodem była wątpliwość… służyłem Imperium od urodzenia, jestem jego narzędziem i bronią. Walczę za ideę i na rozkaz Imperium… jestem lojalny, od samego początku… - Tu na chwilę umilkł, zazgrzytał zębami i spojrzał prosto w oczy Herr Doktora. - … ale czy Imperium jest lojalne wobec mnie?

Doktor skamieniał i spojrzał na Adlera w szoku. W oczach swego dzieła zobaczył niesamowitą złość, ból i gorycz. Niesamowicie ludzkie uczucia, jak na coś, co nie było człowiekiem. Po chwili Doktor się otrząsnął.

- Co masz na myśli Adler?

- Imperium stworzyło mnie jako wierną broń. Żołnierza, który wykonuje rozkazy i oddaje serce i duszę sprawie. Każdą próbę przechodziłem bez problemu, za każdym razem spełniałem oczekiwania… zacząłem się więc zastanawiać, jaka jest moja Wartość? Czy jestem cokolwiek wart dla Imperium? Czy nie porzuci mnie ono, jeśli podważę jego decyzję? Czy moja wierna służba, od momentu, kiedy byłem w stanie chodzić, miała większą wartość, niż słowo „sukces” na teczce zakończonej misji?

Doktor patrzył na Adlera przez chwilę w szoku… ale ten szok zamienił się w podziw, a następnie radość i satysfakcję. Manifestacja szaleństwa postępu uśmiechnęła się szeroko, od ucha do ucha. Dłoń doktora sprawnie zakończyła tworzenie szwu, by następnie poklepać Adlera po plecach.

- Wartość? Oczywiście, że posiadasz wartość, Adler i to znacznie większą niż się spodziewasz – Doktor zachichotał. – Więc to tak, więc to tak… - zamruczał. – Twój wybryk wywołał dużą burzę i wzbudził wiele dyskusji… pojawiły się głosy, by cię natychmiastowo zlikwidować, ale te zostały szybko uciszone. Podejrzewano, że chcesz nas zdradzić, a tak naprawdę nas Testowałeś… i to w momencie, kiedy my testowaliśmy ciebie… HA! – Doktor wybuchł śmiechem. – Jakaż piękna ironia – spojrzał na Adlera. – Nie martw się Adler. Twoja wartość jest nieoceniona. Ani Imperium, ani Siły Specjalne, ani Ja, nie mamy zamiaru porzucić naszego najwspanialszego dzieła.

Adler milczał, patrząc na Doktora. Jego zimne oczy nie wyrażały tego samego entuzjazmu. Doktor spojrzał na Adlera pytająco.

- Czy mogę wiedzieć, czym było źródłem tejże wątpliwości?

Nastała chwila milczenia.

- Przed misją zdobycia imienia włamałem się do pewnego magazynu… - oznajmił Adler. – Magazynu X-0-X.

Cały entuzjazm w oczach Doktora zniknął. Patrzył na Adlera zimnymi oczami naukowca. Adler kontynuował.

- Poznałem sekret. Cały ciemny początek projektu Nowe Dzieci. Gdyby ta informacja wyciekła poza tamte ołowiane drzwi, Sekcja 10… nie, całe Imperium, miałoby problem na skalę światową – Adler wstał. – Zagrałeś kartami i ci się udało. Gdyby pojawiłby się jednak błąd… od dawna byś nie żył— nastała chwila milczenia, Adler patrzył na Gezkena z mieszanką złości i obrzydzenia.

Gezken uśmiechnął się szeroko, a jego zimne oczy błyszczały radośnie.

- Pięknie Adler, pięknie. Kolejny Test zdany… choć jestem pewny, że od samego początku wiedziałeś… że to Ja pozwoliłem Ci poznać ten sekret – Gezken głucho zaklaskał dłońmi. – Znalazłeś może w archiwach coś ciekawego?

- Twój wkład Doktorze – odpowiedział Adler. – Zaplanowałeś całą operację i dopilnowałeś, żeby została wykonana bez najmniejszego błędu – Adler zamilknął raz jeszcze. – Moje gratulacje, przeprowadził Pan największe uprowadzenie dzieci w historii ludzkości.

Doktor zachichotał raz jeszcze.

- Dokładnie… ile ich tam było? Trzydzieści tysięcy? Tak, trzydzieści… i to tylko w czasie głównej epidemii… do tego czasu pewnie doszło kilka tysięcy – pokiwał głową. – Tak Adler. Kiedy Mengele pracował by zdobyć tytuł Anioła Życia, Ja wykorzystałem epidemię w imię rozwoju i zdobycia potęgi przez Siły Specjalne.

Adler wykrzywił twarz w złości. Gezken zbliżył się z szerokim uśmiechem.

- Więc co zamierzasz zrobić Adler? Być wierny Imperium, czy może grać rolę rycerza i zabić monstrum, które stoi przed tobą?

Adler patrzył w jego oczy w furii. Miał ochotę go teraz zabić, ale wiedział, że jeśli ma go osądzić, to z pozycji prawdziwej siły i w odpowiedni sposób.

- Znalazłem w archiwach jeszcze jedną informację – oznajmił hamując złość. – Imiona i Nazwiska każdego z żołnierzy Sekcji 10, zanim stali się jej częścią.

Doktor pokiwał głową.

- Tak, tak. Oczywiście, że mieli imiona, zanim zabrałem je z sierocińców. Wszystkie samotne, po tym, kiedy ich rodzice zginęli w wojnie, albo przez tę przerażającą Epidemię. Musisz przyznać, że ta część planu została wykonana perfekcyjnie. Biała Krew zabijała słabych, a silnych, z możliwością przetrwania, zostawiała w spokoju. Epidemia została użyta, by stworzyć idealnego żołnierza – powiedział, wpatrując się w Adlera. – Jakie nazwisko nosiłeś, zanim nadałem ci nowe imię?

Adler spojrzał zimno w oczy Doktora i oznajmił chłodno.

- Adler… - oznajmił.

Oczy Doktora rozszerzyły się w radości.

- W zdobyciu Imienia, waszym zadaniem było zabicie tego, który je nosił… więc?

- Tak. Mój biologiczny ojciec, Francis Adler, został przeze mnie zabity, a Ja zabrałem jego imię.

Doktor zachichotał przepełniony radością.

- Nie zabrałeś Adler, a Odebrałeś to, co było od samego początku Twoje – Doktor cofnął się i przyglądał Adlerowi z podziwem. – Idealny żołnierz. Wierny na tyle, że znając taki sekret, Sił Specjalnych go nie zdradził i zabił osobę, która łączyła go z przeszłością – pokiwał głową. – Z ciekawości… w jakim stanie zastałeś swego ojca?

Twarz Adlera nie drgnęła.

- Porzucony weteran, wdowiec i złamany starzec. Alkoholik, bez rodziny, przyjaciół czy przyszłości – odetchnął. – Mieszkający w rozpadającym się domu, mając jedynie butelkę i starą fotografię jako towarzystwo… zabicie go w tamtym momencie było okazaniem łaski.

Doktor pokiwał głową zadowolony.

- Tak, tak. Z pewnością Adler. Z pewnością… - Stare spokojne i opanowane rysy powróciły na jego twarz, kiedy założył swoją zwyczajową maskę. – Twoja lojalność wobec Imperium jest pewna, tak samo, jak lojalność Imperium jest pewna wobec ciebie – powiedział, zmierzając do wyjścia.

- Doktorze! – Adler zatrzymał go.

- Tak? Jest coś jeszcze?

- Tylko jedno pytanie – odpowiedział Adler. – Czy to Siły Specjalne… zorganizowały ten atak na Ewelinę? – Zapytał zimno. – Czy to kolejny z waszych planów? Kolejny test?

 

Szalona twarz doktora powróciła.

- Nie tym razem Adler… ale pamiętaj, Imperium ZAWSZE ma jakiś plan.

Doktor wyszedł z pokoju, dając Adlerowi czas by się przebrać i by poinformować zaniepokojoną Ewelinę, że Eagle bez problemu dojdzie do siebie. Następnego dnia zaplanowano wspólny obiad i dyskusję w związku z wydarzeniami z ostatnich dni.

Doktor Mengele i Gezken, byli oczywiście zaproszeni…

Następne częściDemon Odrodzenie - 26  

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Pontàrú 2 miesiące temu
    Imperium zawsze ma jakiś plan - wielki brat patrzy

    Wyjątkowo krótki odcinek a jednak zawiera sporo ciekawych informacji. Bosz... ten Herr Doktor to istny potwór jest... Nic dziwnego, że Adler jest wściekły.
    Przeczytaj sobie cały tekst jeszcze raz, najlepiej na głos, bo jest parę pozostałości po poprawkach i niektóre wyrazy są błędnie odmienione. Poza tymi niedopatrzeniami nie mam więcej uwag.
  • Kapelusznik 2 miesiące temu
    Dzięki
    Specjalnie skracam odcinki bo ostatnio za bardzo się dłużyły
    Przejrzę raz jeszcze
    Pozdrawiam
  • Kapelusznik 2 miesiące temu
    Co do Herr Doktora... cóż - to nie ostatnia "ciekawostka" jakiej się o nim dowiemy.
  • Nefer 2 miesiące temu
    Moim zdaniem, poprzednie odcinki bynajmniej się nie dłużyły. Zresztą ewentualne "dłużyzny" nie zależą od literalnej długości tekstu, a od tego, na ile potrafi wciągnąć i zafrapować czytelnika. Mam wrażenie, że starasz się w tym rozdziale wyjaśnić wątpliwości w sprawie ujawnienia lekką ręką przez bohaterów różnych tajemnic Sił Specjalnych, co uczynili w poprzednich odcinkach. Przyznam, że skutek tych zabiegów jest różny. Obydwa powody podane przez Adlera w rozmowie z Doktorem wydają się naciągane i niezbyt prawdopodobne, szczerze mówiąc. O pierwszym nie ma nawet co mówić, bo ratowanie syna umierającego przyjaciela nie wymagało od razu zdradzania wszystkich tajemnic. Drugi, czyli testowanie wytrzymałości tychże Sił Specjalnych w taki akurat sposób, obarczone zostało olbrzymim ryzykiem dla wszystkich tych, którym bohater opowiadał o tajnym projekcie. Wedle standardowych reguł postępowania, powinni oni zostać zlikwidowani dla zachowania tajemnicy. A Adler powinien zdawać sobie z tego sprawę i nie narażać przyjaciół na takie ryzyko. W tej sytuacji wrzuciłeś wyższy bieg i zaserwowałeś nową tajemnicę, czyli mroczne korzenie Projektu. To istotnie dość skutecznie odwraca uwagę czytelnika i kwestia poprzednia może zniknąć z pola widzenia. Czyli ten zabieg w miarę udany. Całe to zamieszanie ze zdradzeniem sekretów Sekcji 10 jest jednak w sumie niepotrzebne i Adler powinien w swoim czasie po prostu zbyć Gabrielę jakąś bajeczką. Teraz, gdy nadgoniłem tok opowieści, czekam na ciąg dalszy.
    Pozdrawiam
  • Kapelusznik 2 miesiące temu
    Zastanowię się - ale to zbyt istotny element fabuły by go zmienić - przynajmniej na razie
    Siły Specjalne Imperiim to dość ciekawy byt - nie wszystkie zasady typowe dla sił specjalnych naszego świata
    Jeszcxe dziś będzie kilejny odcinek
    Pozdrawiam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania