Kto zabił Ethana Fella? 2 - Rozdział 5 - Krok ku przeszłości

Zegar nie zdążył wybić południa, kiedy Finn Fell wypisał się z hotelu i ruszył w stronę swego domu, w którym nie było go od blisko dwudziestu lat. Idąc przed siebie nie zawiódł swego przekonania, co do zmian, które zaszły w ciągu tylu lat jego nieobecności. Ilość lamp, oświetlających dawniej kamienicy zwiększono poprzez wycinkę pojedynczych drzew, natomiast budynki spowiła bujna roślinność. Gdzieś w oddali widział pootwierane na oścież okiennice o kolorze zbladłego brązu oraz cienie dochodzące z wnętrza budynku. Kiedy zbliżył się bliżej, nie mógł pojąć co stało się z tym miejscem.

— Co się... — zawołał cicho, powoli stawiając kroki w ruinach opustoszałego bloku rodzinnego.

Tam, gdzie w pamięci paliły się ciepłe światła żarówek, teraz gościła ciemność. Skrzynki na listy, odwiedzane co tydzień przez miastowego listonosza, były pootwierane równie niedbale, co okna z pięter wyżej. W najgorszym stanie była podłoga, którą pokrywały gruz, gazety oraz śladowe ilości metali i żelastwa.

Spojrzał w stronę schodów.

— Pamiętam, jak każdego dnia zwykłem zbiegać po tych schodach, pędząc beztrosko do szkoły... Ech... Zupełnie jakby minęły wieki... — westchnął głęboko po czym ruszył przed siebie.

Zanim udał się do drzwi swojego mieszkania, zadał sobie ten daremny trud, by zbadać pozostałe piętra i sprawdzić czy czas zadziałał na nie równie dewastująco jak na parter. Nie mylił się. Wszystkie piętra były w opłakanym stanie, jeśli słowo "opłakany" nie jest akcentem sympatii. Również rzuciły mu się w oczy walające się resztki ścian, tynk oraz poszczególne cegły o nieregularnych pęknięciach.

Swój rekonesans zakończył po kwadransie, wiedząc, iż służył jedynie za odwlekanie tego, co nieuniknione. Zszedł na dół i wypinając mężnie pierś, stanął przy uchylonych lekko drewnianych drzwiach. Wytarłszy górną ich część z kurzu, pojawił się napis w kolorze ciemnej żółci, mylnie imitującej złoto.

— "Państwo Fell" — wyczytał — Cokolwiek mnie tam czeka... Wątpię, że jestem na to gotowy — ruszył do środka.

Podobnie jak w przypadku rekonesansu, nie miał wielkich oczekiwań. Nie spodziewał się natomiast obecności graffiti w różnych miejscach lokum. Zupełnie jakby schodziły się tu grupy nastolatków, zainteresowanych urban exploringiem, czy zjawiskami paranormalnymi. Słyszał wprawdzie od kierowcy taksówki o legendach, które krążyły na temat tego miasta, lecz nic nie mogło go przygotować na odwiedziny domu. Finn sam o odwiedzinach pomyślał, prawda, ale z jakiegoś nienaturalnego powodu nie mógł sobie nic przypomnieć z tego postanowienia.

We wnętrzu panowała woń niewyschniętej farby oraz przeterminowanych produktów spożywczych, nie uśmiechało się mężczyźnie zajrzeć do łazienki po tak długiej nieobecności, toteż wpierw wpadł z wizytą do swego pokoju. Te cztery ściany, w których często oglądał telewizję, słuchał muzyki i czytał serię kryminałów swojego autora, teraz stały się polem bitwy. Pomijając obecność połamanego łóżka, tu i ówdzie spoczywały na poplamionym dywanie plakatu, każdy z wizerunkiem starego jak świat rockmana. Ależ miał dawniej dziwne upodobania...

W salonie czekała na niego niemiła niespodzianka. Mianowicie na komodzie dyndały popękane zdjęcia rodzinne Fellów, na których widok zebrało mu się na płacz. Udało mu się opanować.

— Teraz to wszystko relikt przeszłości... — otarł spocone czoło — Myślałem...może ktoś byłby w środku...

— Ty żałosny mały gnoju! — usłyszał krzyk, dobiegający na sto procent z łazienki...

— Kto tam? — zawołał, idąc w stronę głosu.

Podobne wołania słyszał wiele dni przed przybyciem do Mapletown. Były to wołania, które tłumił poprzez picie, każde ukazywały się pod postacią zachrypniętego głosu starszego mężczyzny...

— Wchodzę do środka! — złapał delikatnie za poluzowaną klamkę.

Powoli zbadał łazienkę, jednak otworzywszy kabinę prysznica, jego oczy o mało nie wypadły mu z orbit.

— Witaj, Finnuś...

Ukazał mu się szkielet, wsparty o brudną ścianę, cały skąpany w błocie...

—...

— N-Naprawdęę myślałeeś, że spotkasz mnie żywąą, Finn? — zarechotał drwiąco.

Finn cofnął się szybko, aż pośpiechem wylądował na podłodze, brudząc sobie całe spodnie w białym pyle...

— Coś ty za jeden?! — usłyszał.

Podnosząc głowę zobaczył brodatego mężczyznę z rewolwerem w dłoni.

Średnia ocena: 4.4  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Kocwiaczek 3 tygodnie temu
    Tak wyszło, że dałam 5 :)
  • DEMONul1234 3 tygodnie temu
    Weee, dopadają mnie...
  • Kocwiaczek 3 tygodnie temu
    DEMONul1234 bądź twardy! :D Pozdrowienia!
  • Shogun 3 tygodnie temu
    Jest dobrze. Zobaczymy jak to potoczy się dalej. Ode mnie piąteczka na pohybel ;D
  • DEMONul1234 3 tygodnie temu
    Z pewnością się odwdzięczę jak będzie potrzeba. Dziękować.
  • Shogun 3 tygodnie temu
    DEMONul1234 ;D
  • Johnny2x4 3 tygodnie temu
    Bardzo dobrze napisane. :)
  • DEMONul1234 3 tygodnie temu
    Wiesz, coś mnie zawsze ciekawiło... Czy twój nick nie jest może nawiązaniem do Johnny dwa przez cztery z animowanego serialu pt. "Ed Edd & Eddy"? Oczywiście mylić się mogę. Dzięki za wizytę.
  • Johnny2x4 3 tygodnie temu
    DEMONul1234 Ano jest nawiązaniem :)
  • TheRebelliousOne 3 tygodnie temu
    "Brodatego mężczyznę z rewolwerem w dłoni"? O kurwa, Arthur Morgan z Red Dead Redemption 2! XD
    Sam rozdział bardzo dobry. Leci piątka i czekamy na kolejne odcinki.

    Pozdrawiam ciepło :)
  • DEMONul1234 3 tygodnie temu
    Dawno cię nie było. Twoje opowiastki nadrabiam jak mogę. Cóż pojawia się kolejna postać... Cza czekać do rozdziału 7 z jej poznaniem ☺
  • TheRebelliousOne 3 tygodnie temu
    No tak, życie poza opowi i inne sprawy trochę mnie zajęły, ale cóż... staram się wrócić XD

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania