Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Kto zabił Ethana Fella? 2 - Rozdział 7 - Ewangeliści Anarchii

— Witam na terytorium Ewangelistów Anarchii! — dbając o swą dykcję, poprowadził go krętą błotnistą ścieżką przez rzędy odpadów złożonych z niezdatnych do użytku części samochodowych, podartych pism oraz resztek świeżo co wyrzuconej żywnością — Wprawdzie to wybrałeś sobie nie najlepsze miejsce na wywiad, nazywasz się Charles, prawda?

— Tak — odparł, gdy minęli ulatujące ku górze toksyny.

Miejsce, w którym się teraz znajdowali było głównym wysypiskiem(oraz jedynym) wysypiskiem śmieci w Mapletown, a charakterystyczne wydmy śmieci w oddali tylko to potwierdzały. Oczywiście nie mógł się otwarcie przyznać do znajomości tego miejsca bowiem jego nowa tożsamość tego wymagała, a sam nie byłby w stanie przewidzieć konsekwencji wydania się prawdy. Dotarcie na miejsce od opuszczonego bloku mieszkalnego zajęło im obu około pół godziny. Okazało się, że uzbrojony w rewolwer mężczyzna miał się spotkać z kimś w starym mieszkaniu Fellów jednak spotkał właśnie niego, co wywołało u mężczyzny zdenerwowanie i wyciągnięcie broni.

— Ja jestem George — powiedział, przecierając ubrudzone smarem spodnie — Zaraz spotkamy się z resztą moich ludzi, nie zamartwiaj się, nic ci nie zrobimy.

George miał na sobie grubą brązową kurtkę, której wnętrze pokrywało zabarwione na czarno futro. Choć nie była adekwatna do obecnej pory roku, idealnie prezentowała się z ciemnymi jeansami oraz śladowym ilościom obecnych na nich dziur. Finn nie był ekspertem od mody jak jego matka, ale zdawało mu się, iż George wyglądał nieźle, choć niezbyt przystępnie.

Razem wkroczyli na wolny od zanieczyszczeń teren, gdzie oprócz wypoczywających na starych kanapach ludzi, znajdowały się także małe pojazdy, spełniające prymitywne funkcje domów mieszkalnych. Prawie czterdziestolatek nie był w stanie od razu pojąć warunków w jakich znajdujący się naprzeciw niego ludzie mieszkają. Gdzie nie spojrzał, widział zamocowane do przeciwległych kawałków złomu sznurki oraz wiszące na nich pranie, czyli podarte miejscami koszulki. Zwrócił wzrok na podłoże, będące mozaiką wymieszanych ze sobą desek, tworzących kompleksy ścieżek w taki sposób, by piesi nie musieli stąpać butami po głębokim błocie.

— C-co to za miejsce? — spytał Finn, a George podszedł i poklepał go zachęcająco po plecach.

— To mój drogi — wyciągnął ręce do góry i ułożył je szeroko — Obiecana ziemia Ewangelistów Anarchii!

Stąpając po deskach i czymś co przypominało porąbane na kilka części drzwi, dotarli na jedną z niewielu wolnych kanap, gdzie mogli beztrosko usiąść.

— Więc... Co o tym myślisz? — spytał go George.

Najgorsze miejsce jakie widziałem, chciał rzec. Tego typu tereny widział tylko w serialach telewizyjnych o najuboższych terenach świata. Programy pokazywały różne plemiona ludzi, zamieszkujących nędzne wioski i żywiących się tym, co natura jest skłonna dać.

— Cóż...Miejsce jest... — urwał, gdyż nie mógł dopatrzeć się żadnych pozytywów.

Brodacz zaczął się śmiać.

— Tak, wiem — przetarł czoło — Najgorsze miejsce na świecie, nie winię cię za to, co myślisz...

— Nie chciałem być chamem, w końcu zabrałeś mnie tu z własnej woli...

Obok nich przeszły sobie dwie dziewczyny w wieku późnej dwudziestki, jeśli nie młodsze.

— Słuchaj mnie — powiedział szybko — To miejsce nie jest jak miasto, jak chcesz możesz je zaciągnąć o tam, za samochód i wyruchać... — wskazał palcem — Mówię serio... nikt tu nikim nie rządzi, jesteśmy w końcu Ewangelistami Anarchii nie bez powodu...

Znów ta dziwna nazwa, której znaczenia pojąć nie mógł.

— A właśnie, o co chodzi z tą nazwą?

— Mamy po prostu w dupie tytuły, bogactwo i inne tego typu rzeczy — nachylił się — Mieszkający tu ludzie nie są jak już wspomniałem objęci żadnymi prawami, można powiedzieć... — na chwilę spauzował, myśląc — Sprowadzamy ich do pierwotnego stanu rzeczy, jak pewnie widzisz... sporo osób przeszło przez tego typu edukację.

Nie był w błędzie. Teren wysypiska zamieszkiwało około dwudziestu osób, co wystarczało, by zadziwić pierwszego lepszego przechodnie. Porównując taką ilość zgromadzonych w jednym miejscu ludzi do niemalże opuszczonego miasta, dawało do myślenie.

— Musi być ciężko tu żyć, co?

— Jak wszędzie... — sapnął — Gdy nadchodzi pora deszczowa, to większość czasu spędzamy albo pod śmieciami, albo wewnątrz samochodów, rzadko kiedy wychodzimy — pauza — Nawet jeśli, to w opustoszałym mieście nic po nas... Mam pewną prośbę...

—...?

— Pamiętasz to mieszkanie, w którym cię spotkałem? — skinął głową — Otóż mój kontakt nie mógł się zjawić na czas i mam się z nim widzieć dziś w nocy.

— Chcesz, bym się z tobą udał, dlaczego nie pójdziesz sam? — mówiąc to, Finn poczuł spojrzenia wszystkich.

— Za dnia może miasto jest opustoszałe, ale w nocy... rzeczy lubią się zmieniać — splunął na ziemię — Nie martw się, wszystko ci powiem po drodze.

Fell rozsiadł się wygodnie i wyciągnął notes. Nie zależało mu na udowodnieniu swego pierwotnego celu wizyty, jednak system działania tej małej utopii obudził w nim ciekawość. Zapewne zdołałby się wiele nauczyć od mieszkających tu ocalałych, lecz teraz powierzono mu inny cel. Po raz drugi przyjdzie mężczyźnie ruszyć do swego dawnego domu, by stawić czoła demonom swej przeszłości. Mimo, iż głowa podpowiadała mu, że będzie bezpieczny, to serce nie zdradzało swym symfonicznym biciem takiego spokoju. Bał się wszystkiego, co mogło się stać, ale z powagą ten strach ignorował.

Wkrótce potem nadszedł zmierzch i wraz z Georgem powoli poczęli opuszczać teren złomowiska, zanim jednak wyszli ten wręczył mu ciemny pistolet, owinięty w małą szmatkę.

— Weź go — poinstruował — przyda nam się...

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Johnny2x4 2 tygodnie temu
    Good Work :)
  • DEMONul1234 2 tygodnie temu
    Dzięki
  • Shogun 2 tygodnie temu
    Ciekawie, bardzo ciekawie. Czegoś takiego się nie spodziewałem. Czekam na więcej :D
  • DEMONul1234 2 tygodnie temu
    Powiem, że więcej dziwnych rzeczy się wydarzy w przyszłości. Co do innych... można się zawieść lekko ;/
  • Shogun 2 tygodnie temu
    DEMONul1234 hmm, nie będę snuł domysłów. Oprę się na twoich słowach i będę czekał na ciąg dalszy, aby się przekonać :)
  • Szpilka 2 tygodnie temu
    Rzeczywiście anarchia, aż mi ciarki ze zgrozy przeszły po plecach 😉

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania