Uratuj smoka 12

Uratuj smoka Rozdział 6 W niewoli Tunta

 

 

Czternastoletnia Paulina wraz z piętnastoletnim Tomkiem i dorosłym Piotrem przedostali się przez błękitną dolinę uwalniając ją z chłodnych rządów Białej czarownicy, która obaliła Niebieskiego Smoka wielkiej piątki zamykając go w lodowej otchłani i za pomocą mocy lodu i śniegu przemieniła jego krainą w bezkresne pustkowie wiecznego lodu. Zmierzają teraz do ruin królestwa które jest oddalone o trzy dni drogi. – Co właściwie się stało że zamiast utonąć przeżyliśmy ? – spytał zaciekawiony Tomek. Paulina opowiedziała im że gdy już i ona była w wodzie dostrzegła jakieś stworzenie zamknięte w bryle lodu, resztkami sił podpłynęła bliżej i przykładając medalion do lodu rzekła – Chcę byś był wolny i nam pomógł – wtedy medalion uwolnił zaklęcie a smok został wolny. W dobrych i wesołych nastrojach przemierzali polanę po ich lewej stronie znajdował się las a po prawej ciągnęło się błękitne morze. Pogoda była piękna ciepła i promienna, Paulina zatrzymała się na chwilę by muc nacieszyć się przepięknymi widokami. Na środku morza znajdowała wyspa, Paulina podeszła bliżej klifu a tam na dole na maleńkiej plaży zacumowana była mała łódka.

- Tam na dole jest łódź ! – rzekła Paulina

- Łódź ? ale przecież to bezludne tereny – powiedział Tomek – prawda ?

Nagle nastąpił świst a Tomek padł niczym martwy, wystraszona dziewczyna podbiegła do niego i szarpiąc go za ramiona wykrzykując jego imię.

- Co się stało ?! – powiedział równie wystraszony Piotr

- Nie wiem !!!

I wtedy Paulina dostrzegła że w szyi chłopca wbita jest maleńka czarna strzała.

- Piotrze co to może być ?!

- To chyba jest trująca strzałka

ŚWIST

- Ała !! – Zakrzyknął Piotr – po czym wyciągnął ze swej szyi strzałkę, która miała żelazne ostrze nasączone czarną gęstą substancją. Nagle nogi ugięły mu się w kolanach i bezwładnie sunął się w dół i padł – Piotr !!! – Zdenerwowana Paulina gwałtownie się zerwała, chwyciła łuk mocno ścisnęła rękojeść i naciągnęła, drugą ręką złapała strzałę i naciągnęła cięciwę, ktoś siedzący na drzewie trzymał w dłoni maleńką zatrutą strzałkę po czym umieścił ją w bambusowej rureczce – Pokarz się tchórzu ! Wyjdź i walcz !! – osoba będąca na drzewie przyłożyła rurkę do ust i dmuchnęła, strzała wyleciała jak z procy ŚWIST !!! Wtedy Paulina poczuła jak coś wbiło się jej w plecy, zakrzyknęła i poczuła jak jej ciało przeszywa okropny bul, czuła jak jej serce zaczęło bić coraz to wolniej, jak mięśnie odmawiają posłuszeństwa i sztywnieją, dziewczyna upuściła łuk a złapanie oddechu stawało się coraz to trudniejsze. Paulina zaczęła widzieć podwójnie a obraz stracił ostrość, po czym i ona upadła tracąc przytomność. Bardzo powoli zaczęła jej wracać świadomość, czuła chłód na policzku a do jej uszu dolatywał cichy szept – Paulina, Paulina – dziewczyna powoli otworzyła oczy i ujrzała Tomka, leżeli na podłodze – Tomek gdzie my jesteśmy ? – W tym momencie ktoś zaklasną. Za leżącymi na podłodze uprowadzonymi stali trzej strażnicy którzy zmusili ich do wstania ciągnąc ich za włosy. Wtedy Paulina zobaczyła siedzącą na złotym tronie niską i grubą istotę o intensywnie czerwonym kolorze skóry, krótkich nogach i rękach, dużych uszach, grubych ustach, dużych okrągłych wyłupiastych oczach i długich wijących się wąsach jak u suma ubraną w złotą przepaskę na biodrach, a na jego piersi wisiał klucz na złotym łańcuchu. Spojrzawszy na nich uśmiechnął się złowieszczo po czym rzekł – Nazywam się Tunt i jestem władcą tejże wyspy i wiecie co uwielbiam najbardziej ? – po czum spojrzał na nich jakby oczekiwał od nich zachwytu i ciekawości, lecz tak się nie stało ich kamienne twarze zezłościły Tunta który zeskoczył z byt dużego tronu, podszedł do Tomka chwycił go za ubranie i przyciągnął do siebie i powiedział wściekły.

- Wiecie co uwielbiam najbardziej !

- Co takiego ? – spytał chłopiec

Władca wyspy puścił Tomka i pełen zachwytu powiedział

- Uwielbiam jeść ! Nie.. ! Obżerać się, kocham ucztować i pić szlachetne wino. I wiecie co z wami zrobię ?

- Zjesz nas ? – spytała Paulina z lekkim sarkazmem i pogardą

- Na pewno jesteście pyszni lecz nie. Nie jestem taki głupi, bo widzicie te tereny rzadko kto przechadza, dlatego też każdy uprowadzony to skarb. Zjem was gdy będziecie nieposłuszni, na razie jednak czekać was będzie coś innego. A teraz rzucić broń !

Żołnierze którzy różnili się od Tunta tym że byli wyżsi, szczuplejsi bardziej proporcjonalnie zbudowani o krótszych wąsach i jasno żółtym kolorze skóry. Ubrani w biały sweter z rękami zwiniętymi do łokci w czerwone spodnie i czarne buty których ostre zakończone gięło się lekko do góry, w czerwone stożkowe hełmy z dodatkowymi elementami zasłaniającymi uszy. Przyłożyli do pleców uprowadzonych drewniane włócznie na których końcu znajdywała się złota kula z której wychodził ostry stożek. Piotr wysunął swój miecz z pochwy przymocowanej do pasa po czym rzucił go na podłogę, Tomek również wyrzucił miecz, następnie Paulina wyrzuciła swój drewniany łuk i strzały. Tunt uśmiechnął się na widok złożonej przed nim broni lecz po chwili zrobił kwaśną minę i podszedł do dziewczyny.

- Powiedziałem rzucić broń !

- Jest rzucona

- Masz mnie za głupca !!

- Nie rozumiem ?

- Pierwsza zasada wykonywać rozkaz kiedy mówię rzucić broń to ją rzucasz – Po czym zerwał Paulinie wisiorek z szyi.

Paulina poczuła ogromne przerażenie, magiczny wisior podarowany przez wróżkę Frabelę był jedynym sposobem na ucieczkę, lecz teraz bez łańcuszka ucieczka stała się niemożliwa. Tunt spojrzał na wisior, zacisnął dłoń w pięść i rzekł – Straże zabrać ich ! – Strażnicy wyprowadzili „gości” z sali tronowej, bocznym wyjściem wyszli z pałacu, strażnik prowadzący Paulinę zaczął iść w przeciwnym kierunku niż strażnicy prowadzący Piotra i Tomka.

- Ej ! gdzie ty mnie prowadzisz !

- Milcz !

Paulina poczuła oburzenie i przerażenie, idąc przed strażnikiem odwróciła się i zaczęła krzyczeć – Tomek ! – chłopiec uczynił to samo lecz nic to nie dało. Dziewczyna bardzo się bała gdyż nie wiedziała dokąd prowadził ją strażnik, po za tym nie wiedziała dokąd prowadzeni są jej przyjaciele i czy w ogóle kiedykolwiek ich zobaczy. Po chwili strażnik przyprowadził ją pod wielką drewnianą bramę która powoli zaczęła się otwierać, Paulinę ścisło w żołądku. Z bramą znajdywał się piaszczysty plac na którym znajdywało się kilka budowli o czerwonej barwie, na końcu placu znajdywał się wielki ogród oddzielony płotem. W miejscu do którego została przyprowadzona Paulina znajdowały się kobiety i to nie potwory podobne do władcy lecz ludzkie kobiety. Wszystkie ubrane były w niebieskie swetry z podwiniętymi do łokci rękawami, niebieskie spodnie sięgające do łydek i brązowe sandały, każda miała spięte włosy które zakrywała biała chusta. Paulina była spięta i zdenerwowana wszystkie kobiety patrzyły na nią, strażnik odszedł zostawiając ją samą a brama została zamknięta. Do wystraszonej dziewczyny podszedł inny strażnik choć nie różnił się niczym od poprzedniego – Choć ze mną – oznajmił, po czym ruszył przed siebie a ona niepewnie ruszyła za nim.

 

 

Ciąg dalszy nastąpi

Następne częściUratuj smoka 13  Uratuj smoka 14  Uratuj smoka 15  

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania