Uratuj smoka 25 OSTATNIA CZĘŚĆ

Uratuj smoka - Rozdział 8 Ruiny królestwa Dellarossa - część 5 OSTATNIA

 

– Dokąd uciekasz ? Przede mną się nie ukryjesz – Czarny Smok wzbił się tak by znajdować się nad Złotym Smokiem, po czym wystrzelił w jego stronę ognistą kulę w kolorze purpury, Złoty Smok uniknął ciosu lecz kula po zderzeniu z podłożem wznieciła ogień. Po kilku chwilach zamek otoczony był wijącymi się czerwono – złotymi płomieniami – Tomek ! Co ci jest ! Wstań ! – krzyczała zdesperowana Paulina lecz chłopiec leżał nie ruszając się po jego twarzy widać było że cierpi, dziewczyna rozzłościła się i rzekła do Piotra – Zostań z Tomkiem, ja muszę powstrzymać królową – po tych słowach wstała i ruszyła pędem. Tymczasem Smoki krążąc wokół ruin walczyły zajadle obsypując się promieniami, Paulina podbiegła do krawędzi dachu po czym wyciągnęła wszystkie swe strzały – Życzę sobie by me strzały uśmiercały najpotężniejsze istoty – medalik poruszył się i zabłysnął żółtym światłem. Nagle Czarny Smok przeleciał tuż nad nią, silny podmuch wiatru wyrwał jej wszystkie strzały z dłoni. Dziewczyna krzycząc wysunęła się do przodu łapiąc jedną ze strzał, jeżeli chodzi o pozostałe to mogła jedynie patrzeć jak spadają w urwisko wprost do gorących płomieni. Gdy spojrzała w górę ujrzała walczące ze sobą Smoki, niebo wokół nich błyskało oślepiającymi światłami – Mam tylko jeden strzał – wówczas pomyślała sobie o swojej długiej i ciężkiej wędrówce, pomyślała o rodzicach, dziadkach, młodszym bracie i cierpiącym Tomku….. – Musi mi się udać – Paulina mocno ścisnęła rękojeść naciągnęła cięciwę, namierzyła cel, wyciszyła się i skupiła po czym wystrzeliła strzałę, która pędząc pioła się wysoko do nieba, strzałę pędziła niczym błyskawica aż jej żelazne ostrze utknęło w ciele Smoczycy. Królowa Bella zawyła przeraźliwie, straciła czucie w skrzydłach i zaczęła spadać. W olbrzymim łomotem spadła na dach zamku, tuż przed dziewczyną, Smok jęknął a ciało jego począwszy od ogona niczym materiał zaczął się rozpruwać. Czarne płaty odchodziły od jej ciała unosząc się z wiatrem po czym znikały, i choć Smok był już tylko w połowie usiłował wstać. Smoczyca spojrzała na Paulinę z wściekłością – Ty mała !!! – po czym rozwarła szczęki chcąc ją pożreć, lecz nagle zesztywniała. Jej ciało straciło moc, zupełnie wygasło. Czarna Smoczyca padła, a czarne płaty odlatywały w zapomnienie. Po chwili stała już tylko Paulina. Nagle się ocknęła i zaczęła jak najszybciej biec do swych przyjaciół. Głowa Tomasza spoczywała na kolanach Piotra, gdy dziewczyna dobiegła ten smutno pokiwał głową. Paulinie stanęły łzy w oczach, a w sercu poczuła ostre ukłucie, gwałtownie uklęknęła i spojrzała na chłopca, był blady i zimny, nie oddychał, on również zgasł. Paulina szarpiąc go za ramiona krzyczała – Tomek ! Tomek obudź się ! Proszę obudź się !!! – Paulina przestań, jego tu już nie ma ! – dziewczyna zaczęła płakać jeszcze bardziej. Ogarnął ich ogromny smutek. Nagle jak na zawołanie dziewczyna przestała płakać, otarła łzy po czym spojrzała na swój magiczny wisior, złoty łańcuszek w kształcie koła, ozdobiony siedmioma odwróconymi łzami ułożonymi w kręgu, sześć z nich były w szarym kolorze, sześć zużytych życzeń i jedna pomarańczowa łza, ostatnie zaklęcie które musiała zachować gdyż Złoty Smok by jej nie wysłuchał. Piotr spojrzał na nią i zaniepokoiło go to że tak bardzo wpatrzona jest w amulet, gdy położył na jej dłoni swoją, zasłaniając wisior sprawił że się ocknęła.

- Wiesz dobrze jakie mogą być tego konsekwencje, możesz już nigdy nie wrócić do domu, zastanów się dobrze

- Tu nie ma nad czym się zastanawiać

- Jesteś tego pewna ?

- Jeszcze nigdy nie byłam bardziej pewna

Piotr zabrał dłoń Paulina zdjęła wisiorek – Życzę sobie by Tomek znów żył – łańcuszek zareagował, drgnął i rozbłysnął jasnym pomarańczowym światłem. Po chwili promienie wydobywającego się z wisiora promienie światła zgasły wówczas chłopiec powoli otworzył oczy po czym spytał – Co się stało ? – Paulina rzuciła mu się na siłę – Jesteś znowu, całe szczęście ! – Paulina poczuła jak jej medalion zaczął drżeć, gdy na niego spojrzała łańcuszek zmienił się w kupkę pyłu, która została zdmuchnięta przez wiatr. Ciała martwych Smoków znów zabłysły, wróciła do nich skradziona moc i życie, zmieszany i zawstydzony Smok Ognia rzekł do pozostałych Smoków.

- Wybaczcie mi, jestem zdrajcą i choć wróciłem do życia to jednak zasłużyłem na śmierć

- Nie mamy ci tego za złe, cieszymy się że znów powróciłeś do naszego grona – odparł Smok Wody

- Witaj z powrotem przyjacielu – dodały pozostałe Smoki

Do Pauliny i jej towarzyszów zbliżył się Złoty Smok.

- Bardzo wam dziękuję za pomoc, wykazaliście się odwagą i braterstwem, udowodniliście że wasze serca są czyste jak złoto, teraz spełnię jedno wasze życzenie

Smok wskazał na pierwsze na Piotra, ten cały zdenerwowany ukłonił się i rzekł.

- Chcę być dobrym człowiekiem, to moje życzenie

- Niestety nie mogę spełnić tego życzenia, ty już jesteś dobrym człowiekiem. Byłeś złodziejem i oszustem, gdy przyłączyłeś się do dzieci myślałeś tylko o dobrach materialnych, a jednak postanowiłeś stanąć po ich stronie i walczyć o ich bezpieczeństwo. Wypowiedz więc inne życzenie

- Dziękuję ale już nie mam więcej życzeń – odpowiedział radośnie z poczuciem dumy i spełnienia

- Teraz ty – powiedział Smok patrząc na Tomka

- Życzę sobie by moja mama była znów zdrowa

- Tomku po śmierci ojca zająłeś się domem, gospodarstwem, rodzeństwem i matką, lecz gdy stanęła w obliczu choroby ruszyłeś w daleką podróż i ani razu się nie poddałeś. Idź do swego domu, twoja zdrowa matka będzie na ciebie czekać

- Dziękuję – odpowiedział pełen szczęścia i nadziei

- A ty ? Dlaczego stoisz z tyłu, nie masz życzeń ? – spytał Smok Paulinę

- Smoku zmarnowałam swe ostatnie życzenie, nie posiadam medalika

- Gdy do magicznego świata przejdzie człowiek musi udać się do mnie chcąc wrócić do domu, każdy człowiek otrzymuje magiczny wisiorek w którym zamknięte jest siedem zaklęć, mają one pomóc w niebezpiecznych sytuacjach, lecz ostatnie musi zostać niewykorzystane inaczej nie wysłucham tej osoby

Paulina opuściła głowę

- Ty jednak nie zmarnowałaś zaklęcia do potrzeb własnych lecz by ratować życie swojego przyjaciela, zapomniałaś o sobie i skupiłaś się na drugiej osobie. Za twe zachowanie wysłucham cię i to bez znaczenia czy masz medalik czy też nie.

Paulina spojrzała na Smoka z niedowierzaniem

- Co więcej, zamierzam wynagrodzić cię za twe zachowanie odsyłając cię z własnej woli, możesz więc wypowiedzieć inne życzenie.

Na twarzy dziewczyny pojawił się ukazał się uśmiech, mogła wrócić do domu oraz wypowiedzieć zupełnie inne życzenie, zastanawiała się przez bardzo krótką chwilę po czym rzekła.

- Smoku, a o czym ty marzysz ?

-O czym ja marzę ?

- Tak

- Ale to ma być twoje życzenie

- Chcę wiedzieć

- Marzę o wolności, chcę muc szybować po niebie, spotykać pozostałe Smoki, odwiedzać królestwa i pomagać potrzebującym, dobrym ludziom, chcę wylegiwać się i wypoczywać na kwiecistych polanach, chcę dawnego życia

- Już wiem czego chcę, życzę sobie byś był wolny

TRZASK w tarczy pokazało się pęknięcie i kolejne i kolejne, cała magiczna tarcza osłaniająca zamek i trzymająca Smoka w niewoli zaczęła pękać po czym roztrzaskała się na tysiące kawałków – Jestem wolny ! Jestem wolny ! 0 wykrzyczał radośnie Smok, w tym samym momencie otworzył się portal, Paulina wiedziała co to oznacza – Cóż chyba przyszłą pora się pożegnać – Dziewczyna objęła Piotra i Tomka, ucałowała jeszcze chłopca w policzek, Tomek zarumienił się, następnie zaczęła iść w kierunku portalu, wówczas Piotr rzekł do Tomka.

-Tomku chciałbym iść wraz z tobą, potrzebujesz pomocy i wsparcia w domu i na roli, jeżeli nie masz nic przeciwko

- Nie, będzie mi bardzo miło gdy z nami zamieszkasz

Gdy Paulina była przy przejściu odwróciła się raz jeszcze i pomachała chłopcom i Smokom, po czym przeszła na drugą stronę. Gdy przekroczyła portal jedyne co widziała to ciemność i mnóstwo kolorowych promieni światła pędzące w jej stronę, nagle zaczęło szarpać ją na wszystkie strony zupełnie jakby znalazła się w wirze, aż w końcu wynurzyła się z kolorowej mieniącej się kolorami wody, leżała na srebrnym dysku który, wynosił ją coraz to wyżej. Miejsce to wydało się jej znajome, było to wnętrze ogromnej wieży, dysk zawisł w powietrzu przed ogromnym pączkiem różowej róży, kwiat rozłożył się a Paulinie ukazała się błękitna wróżka – Moje gratulacje, przebyłaś długą drogę pełną niebezpieczeństwa, dotarłaś do ruin królestwa Dellarossa a Złoty Smok wysłuchał cię – wróżka Frabela uniosła rękę, nagle zupełnie z nikąd zaczęły pojawiać się srebrne stopnie prowadzące do jednych z wielu tysięcy otworów wykłutych w ścianie wieży – Gdy już będziesz w korytarzu biegnij i nie zatrzymuj się – Paulina podziękowała wróżce i zaczęła zeskakiwać z jednego stopnia na drugi, róża z powrotem się złożyła. Gdy dziewczyna znalazła się w długim, ciemnym korytarzu pochodnie znajdujące się po obydwu stronach ścian zapaliły się, Paulina wzięła głęboki oddech i zaczęła biec najszybciej jak tylko mogła, wiedziała że końcu korytarza znajduje się ściana lecz pomimo to biegła dalej, zamknęła jedynie oczy i z hukiem wypadła z szafy. Po dokładnym rozglądnięciu się dotarło do niej że jest na strychu, gwałtownie się zerwała i otworzyła szafę a co ujrzała wnętrze zwykłej szafy i stary wieszak. Paulina spokojnie zamknęła szafę, podniosła z ziemi latarkę i zaczęła iść w kierunku drewnianych skrzyń. Spoglądnęła jeszcze ostatni raz na szafę, uśmiechnęła się i przeszłą przez ciasne przejście, będąc w drugiej części strychu zmierzała ku wyjściu mijając starocia, gdy chwyciła za klamkę i pociągnęła w dół otworzyła drzwi i ujrzała zdenerwowanych rodziców i wystraszonych dziadków – Co ty córcia wyprawiasz ! Włóczysz się nocą po strychu zamiast spać, chyba będę musiała dać ci szlaban – Paulina stała zupełnie jak sparaliżowana – Słyszysz w ogóle to co ja do ciebie mówię ? – dziewczynie stanęły łzy w oczach – Mama !!! – zakrzyknęła po czym rzuciła się na jej szyję.

- Kochanie czy coś się stało ?

- Tata ! – zawołała po czym mocno go uścisnęła

Rodzice zgłupieli

- A gdzie Piotruś ?!

- W pokoju, śpi a co ?

- Muszę go uściskać tak dawno go nie widziałam

Po tych słowach zbiegła po schodkach i pobiegła do pokoju.

- Ja kto dawno ??? – spytała mama

Nazajutrz Piotruś biegał wraz z Reksem po podwórku, podczas gdy wszyscy inni siedzieli przy stole – Biegłam tak jak kazała mi wróżka i wypadłam z szafy, ucieszyłam się gdy znalazłam się na strychu lecz jeszcze bardziej gdy ujrzałam was – dziewczyna podziękowała wstała od stołu i pobiegła do brata.

- Nie wiedziałam że ona ma taką wyobraźnię – powiedziała mama

- Może się jej to śniło – Dodał tata

- Może – powiedziała babcia śmiejąc się

Pod nogi dziewczyny poturlała się piłka, podniosła ją i ujrzała biegnącego Marka z młodszą siostrą, chłopiec widząc Paulinę spytał wystraszony.

- Przepraszam oddasz nam piłkę ?

- Jasne a mogę zagrać z wami ?

Po chwili cała czwórka wspaniale się bawiła. Po południu nastąpił czas pożegnania, Paulina uściskała dziadka następnie babcię po czym wsiadła do samochodu, tata odpalił silnik i z całą rodziną zaczęła wracać do domu. Paulina pomachała swym dziadkom jeszcze raz po czym odjechali, dziadek wszedł do środka podczas gdy babcia została na podwórku machając i patrząc jak czerwony samochód znika w oddali.

- Moja kochana i dzielna wnusia odbyła długą i niebezpieczną podróż do ruin królestwa Dellarossa zupełnie jak ja kiedyś, ciekawe czy spotkała mojego dawnego przyjaciela Oisziego

Starsza kobieta uśmiechnęła się po czym spokojnym krokiem weszła do domu zamykając drzwi.

 

KONIEC

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Zaciekawiony ponad rok temu
    Coś ci się popsuło z formatowaniem, część wypowiedzi skleiło się w jeden blok, zamiast normalnie rozpisany dialog.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania