Uratuj smoka 17

Uratuj smoka - Rozdział 7 Wyprawa na wyspę część 3

 

 

Gdy nastał nowy dzień mężczyźni szykowali się na łowy, Mahotain kładąc siodło na swego rumaka powiedział.

- Jutro wielka uroczystość, jeśli dziś nie upolujemy Neotu będziemy straceni

- Niczym się nie martw dziś przyniesiemy to zwierze jako trofeum – odpowiedział Piotr spokojnym tonem. Mężczyźni wyruszyli, Tomek wraz z Danielem również brali udział w wyprawie.

- Oby twój plan się powiódł – powiedział z lekka zaniepokojony Mahotain

- Uda się, wszystko postawimy na jedną szalę.

Gdy wszyscy dotarli na polanę ujrzeli potężnego dzika ryjącego po łące. Mahotain uniósł do góry rękę, wszyscy się zatrzymali, w tedy głos zabrał Piotr – Łucznicy, udajcie się jak najbliżej lasu, róbcie wszystko byście nie zostali zauważeni przez Neotu. My natomiast będziemy chcieli zbliżyć się do dzika jak najbliżej, będziemy atakować włóczniami i mieczami. Dzik będzie chciał uciec do lasu, w tedy wy obsypiecie go strzałami. Dziś odniesiemy sukces ! – Gdy Piotr zakończył mowę łucznicy ruszyli do przodu, powoli i spokojnie zbliżali się w kierunku lasu, podczas gdy pozostali czekali w ciszy i w ukryciu za wielkimi krzewami. U kobiet natomiast istny chaos i zamieszanie, bieganina i przekrzykiwanie się nawzajem. W kuchni było tyle pań że ciężko było przejść, para buchająca z wielkich garów kłębiła się nad sufitem, było duszno i gorąco, słychać było bulgotanie sosów w garnkach i stukot noży uderzających o drewniane deski podczas krojenia warzyw. – Kruj te marchwie szybciej ! – krzyknęła zniecierpliwiona kobieta na Paulinę, i choć ta śpieszyła się mogła marchwi nie ubywało, w tedy podeszła do niej inna kobieta trzymająca wiklinowy koszyk.

- Skocz szybko do kurnika po jajka

- Ale ja teraz muszę…

- No szybciej !

Paulina chwyciła koszyk, wybiegła z kuchni, weszła do kurnika i zaczęła wkładać jajka do koszyka. Szybko wróciła do kuchni, podała kosz kobiecie i podeszła do marchwi które miała kroić, w tedy wróciła wcześniejsza kobieta.

- Gdzieś ty była ! Nie dość że się obijasz to jeszcze odchodzisz od miejsca pracy !

- Ale ja tylko…

- Pytam się gdzieś była !!!

- Byłam po jaja

- Miałaś kroić marchwie !!

- Ale już wróciłam, skroję je

- Nie interesuje mnie to ! – wrzasnęła kobieta po czym zawołała dziewczynę w wieku Pauliny – Skroisz te marchwie.

Dziewczyna wzięła nuż i zaczęła kroić marchwie znacznie szybciej, kobieta spojrzała na Paulinę i dodała – A ty idź, nie potrzebuję nieudaczników i nierobów ! – Paulina odeszła od stołu, szła przez kuchnie rozglądając się, nie wiedziała co ma robić wszystko stało się takie trudne i obce. Widząc to inna z kobiet zakrzyknęła – Ej ty ! Nie szwendaj się ! Nie masz roboty to do garów ! - Paulina podeszła do naczyń i zaczęła je myć – Tylko się sprężaj !

Przechodząca obok Pauliny niosąca pełny kosz owoców Szensu powiedziała półszeptem.

- Nie możesz się starać trochę bardziej ?

- Staram się jak tylko mogę

Paulina jeszcze nigdy nie poczuła się tak źle, ani w swoim świecie, ani od początku tej wyprawy. Była poganiana a jej wszelkie starania nie przynosiły skutku i zadowolenia innych kobiet jak i jej samej, podczas dzisiejszej w pracy kuchni została skrzyczana, zraniona i upokorzona, i choć podczas tej wędrówki Paulina uległa zmianie to jednak ten poranek ukoronował jej przemianę wewnętrzną. W chwili smutku i żalu pomyślała o domu, o rodzinie, postanowiła że gdy wróci będzie dobra dla swych rodziców i młodszego brata. Ryjący na polanie dzik był tak zajęty że nie postrzegł tego że chcą go upolować, Piotr ruszył do przodu a wszyscy pozostali za nim, jednak dzik szybko zauważył zbliżających się na koniach mężczyzn, ruszył więc pędem do lasu a mężczyźni za nim. Konie pędziły jak szalone a Neotu wcale nie był wolniejszy, jeden z mężczyzn rzucił włócznię lecz chybił, drugi mężczyzna również rzucił włócznię która utknęła w masywnym ciele dzika, jeszcze kilka innych ostrych włóczni wbiło się do jego ciała, Neotu głośno zawył i przyśpieszył, był coraz bliżej lasu. Przygotowani łucznicy widzieli jak wielka bestia biegnie ich kierunku, naciągnęli cięciwy i wystrzelili strzały jedne po drugich, wszystkie celnie trafiały dzika który rozłoszczony wbiegł w gęste zarośla o mało nie taranując kilku ludzi.

- O nie ! Wbiegł do lasu ! Co teraz Piotr ! – zakrzyknął wątpiący w sukces Mahotain

- To co ! Ruszamy za nim

Tak też uczynili, wszyscy wdarli się w gęsty las do którego nigdy nie odważaliby się wejść, prości chłopi, którzy nie mieli doświadczenia, bali się nieznanego lasu na wyspie w której zostali niewolnikami…… tak było do dziś, wszyscy podążyli za kolosem pędzącym przez gęste krzewy i zarośla. Dzik jednak nie okazywał zmęczenia biegł nadal tratując młode drzewa bez trudu. Mahotain znalazł się wystarczająco blisko zwierzęcia, uniósł swą włócznie i cisną ją z całej siły która utknęła w boku dzika, mężczyźni doganiali wielkiego i potężnego Neotu, łucznicy również zaczęli doganiać zwierzę, Piotr był już bardzo blisko kolosa, uniósł wysoko swą włócznię, w tedy łucznicy rozbili się na dwie grupy, Piotr zatopił długą i ostrą włócznie w grzbiecie dzika po czym zaczął zwalniać, Neotu natomiast oberwał strzałami w obydwu stron. Dzik ostro się zatrzymał, mężczyźni również, wyczerpany Neotu po którym spływała krew zawył przeraźliwie, echo rozniosło się po lesie niczym ostatnie tchnienie, dzik zaczął powolutku suwać się na bok po czym z głośnym grzmotem padł. Zdziwieni i domęczeni mężczyźni nie wiedzieli jak mają się zachować.

- Czy… czy on nie żyje ? – spytał jeden z mężczyzn

- Zgadza się Neotu nie żyje został przez nas upolowany – rzekł Piotr

I w tedy rozległ się wiwat mężczyzn, w powietrzu zaczęła unosić się radość i szczęście

- Piotrze nawet nie wiem jak ci podziękować – powiedział promieniejący od szczęścia Mahotain

- To nic wielkiego – odparł

- Nie, ty dałeś nam odwagę na którą my byśmy się nie zdobyli, dałeś nam wiarę w siebie którą dawno straciliśmy, jesteś dobrym człowiekiem, dziękuje ci Piotrze

Piotr speszył się i źle poczuł się na duszy, lecz nie chcąc tego ukazywać uśmiechną się i rzekł

- Naprawdę nie ma za co

Mahotain podszedł do leżącego dzika – Wielki Neotu składamy ci cześć, spoczywaj w pokoju i wybacz że odebraliśmy ci życie, twoja śmierć uratowała nas przed gniewem i srogą karą.

 

Ciąg dalszy nastąpi

Następne częściUratuj smoka 18  Uratuj smoka 19  Uratuj smoka 20  

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania